TYLKO U NAS!

„Cały czas bardzo tęsknię”. Córka Roberta Leszczyńskiego poruszająco o tacie

Dziennikarz odszedł pięć lat temu...

Olga Figaszewska 1 kwietnia 2020 16:03

Niedługo skończy szesnaście lat, a życie już mocno ją doświadczyło. Wciąż nosi w sobie ból po stracie taty, Roberta Leszczyńskiego, który zmarł 1 kwietnia 2015 roku. W piątą rocznicę śmierci dziennikarza przypominamy fragment bardzo osobistego wywiadu, który z Alicją Borkowską i Vesną Leszczyńską przeprowadziła w 2018 roku Krystyna Pytlakowska. Córka zmarłego i jej mama opowiedziały nie tylko o najtrudniejszych momentach w życiu. Nastolatka zdradziła wówczas, jakim ojcem był Robert Leszczyński. Łączyła ich wyjątkowa relacja. Czy Vesna pójdzie w ślady rodziców?

Napisałaś na Instagramie, że nienawidzisz Boga, bo zabrał Ci ojca. Ale ten wpis tak naprawdę świadczy o bólu, który nosisz w sobie. I o miłości do Roberta, Twojego ojca.

Vesna: Ma pani rację. Gdy kładę się spać, często myślę, jak fajnie byłoby, gdyby tata był tutaj blisko, siedział na skraju łóżka i rozmawialibyśmy o moich ulubionych artystach – Shawnie Mendesie i Charlie Puthu.
Alicja: Akurat to fajni chłopcy i dobrze śpiewają, chociaż moje pokolenie miało innych idoli, a ja do dzisiaj mam swoich ulubionych. Zresztą mi się już nie chce niczego odkrywać, mam swoje zestawy odkryć. To mi wystarczy.

Ale wiele odkrywamy przez nasze dzieci, które dodają nam świeżości myślenia.

Alicja: Ufam Vesnie, bo ona ma bardzo dobry gust muzyczny, i nie tylko. Bardzo dobrze porozumiewała się z ojcem, akceptowała jego wybory artystyczne, a on jej.

Był świetnym dziennikarzem. Pewnie wiele Cię nauczył?

Vesna: Nauczył mnie, jak wchodzić na dach budynku, kiedy przyjeżdżałam do niego w weekendy. Pozwalał mi na dużo więcej niż mama. I zawsze zabierał mnie do kina.

Mieszkał na Mokotowie przy Bukowińskiej, był moim sąsiadem. Wiem, jakie tam są dachy. Co z nich widziałaś?

Vesna: Niewiele, bo chciałam jak najszybciej stamtąd zejść.
Alicja: Nic o tym nie wiedziałam, przecież twój tata miał lęk wysokości. Może chciał pokonać samego siebie. W przezroczystej windzie lub na ruchomych schodach miał napady paniki. A tu, i to z dzieckiem, na dach!
Vesna: Nie byłam już takim dzieckiem. Miałam wtedy osiem lat.
Alicja: A ja dowiedziałam się o tym dopiero niedawno, po śmierci Roberta. Vesna, płacząc, powiedziała, że na dach nie będzie miała z kim wejść i do zoo nie ma z kim chodzić. Powiedziałam, że mogę z nią pójść, a ona, że to nie to samo.
Vesna: Bo tata kupował mi bardzo dużo waty cukrowej i jedliśmy ją na wyścigi. Kupował mi też baloniki z helem, żebym wdychała dobre powietrze i mówiła podwyższonym głosem. A jak wchodziliśmy do zagrody z kozami, dawał mi swoje stare rachunki, żeby kozy je zjadały. One lubią papier.

Czy do Roberta docierało, że jest ojcem, a nie kumplem?

Alicja: Nie wiem, ale był z Vesny niesamowicie dumny, cokolwiek by nie zrobiła. On naprawdę ją ubóstwiał. A ja oprócz ubóstwiania muszę ją jeszcze wychowywać. Dla niego była ósmym cudem świata. Dla mnie też, ale inaczej. Bo ja, oprócz zachwytu nad nią, muszę jeszcze zadbać o jej przyszłość. Dlatego podjęłam stałą pracę w wytwórni fonograficznej – póki co, oddalając się od teatru.

(...)

Najtrudniej pogodzić się z tęsknotą nie do zaspokojenia, bo już nie można przywrócić nikomu życia.

Vesna: Trochę się pogodziłam z tym, że taty już nie ma, bo minęły trzy lata. Ale cały czas bardzo tęsknię.

A czego Ci najbardziej brakuje oprócz waty cukrowej i dachów?

Vesna: Jego, po prostu. Ale wiem, że nie mogę się wciąż buntować przeciwko czemuś, na co nie ma rady.  

Wideo

Poznaj wyjątkowe nowości Avon na wiosnę 2020!

Akcje

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

ADAMOWICZ, EGURROLA, FIGURA, GOLCOWIE, KUSZYŃSKA, SOYKA, NIEDENTHAL… w osobistych wspomnieniach o bliskich ich sercu miejscach. Według DOMINIKI KULCZYK świat zmieni tylko „czuła rewolucja”? Ważny głos w sprawie wykluczenia kobiet. „Wciąż mnie zaskakuje” – profesor JERZY BRALCZYK o języku polskim. W sentymentalną PODRÓŻ do nadbałtyckich kurortów zabierają nas m.in. CIERNIAK-MORGENSTERN, RODOWICZ, IWASZKIEWICZ.