VIVA! Tylko u nas

TYLKO U NAS! Ekskluzywna relacja z wyjątkowego spotkania z Kat Von D w Los Angeles

Marta Cieplak 28 września 2017 23:30

Marta Cieplak pod High Voltage Tatoo oraz Marta Cieplak i Kat Von D
Fot. Marta Cieplak/Andrew Stuart

Zaproszenie do Los Angeles na spotkanie z Kat Von D wbija mnie w fotel. W końcu to jedna z najbardziej niezwykłych osobowości w świecie makijażu! W dodatku będę mogła nie tylko z nią porozmawiać, ale także spędzić cały dzień chodząc po Los Angeles jej śladami. Jestem gotowa na przygodę życia.

 

Godzina 10.00

Do Los Angeles przyleciałam wczoraj wieczorem, więc poza lotniskiem nie widziałam praktycznie nic. Wiem tylko, że gdy w Warszawie jest 13 stopni i deszcz, tutaj wita mnie upał. Gdy wylądowałam o 21.00 było 20 stopni. Teraz, gdy słońce świeci już wysoko, termometr pokazuje około 30 stopni, a ma być jeszcze goręcej.
I to nie tylko za sprawą Kat. 

Schodzę na śniadanie, a gdy wracam do pokoju, czeka na mnie niespodzianka przysłana przez amerykański oddział perfumerii Sephoraogromne pudełko z inicjałami Kat. Gdy je otwieram, czuję się jak dziecko w fabryce cukierków! Są tam prawie wszystkie kosmetyki z kolekcji Kat Von D Beauty – od bazy, przez podkład i puder, aż po palety do makijażu oczu i twarzy oraz oczywiście kultowe szminki i błyszczyki. Nie mogło także zabraknąć ulubionego kosmetyku Kat, czyli Tatoo Linera. 

 

Podkład, szminka i paleta do konturowania Kat Von D Beauty
Fot. materiały prasowe

 

Zobacz także: To już oficjalne! Kultowa marka Kat Von D Beauty od września w Polsce!

 

Szybko zaczynam testowanie. Rozprowadzam podkład, który natychmiast niweluje widoczne na mojej skórze zaczerwienienia (to efekt wielogodzinnego lotu), potem testuję paletę do konturowania i dedykowany do niej dwustronny pędzel. Kosmetyk ma świetną pigmentację, choć trzeba nauczyć się jak go aplikować i w jaki sposób dotykać pędzlem samego pudru, by go nie marnować:-) Przyznaję, że zakochuję w tych produktach od pierwszego wejrzenia. Nie tylko dlatego, że faktycznie są świetnej jakości, ale do tego jeszcze wyglądają zjawiskowo. Trochę gotycko, ale nadal bardzo trendy.

 

Godzina 13.00

W hotelowym lobby spotykam się z Donną Kirkland, dyrektor marketingu międzynarodowego Kendo, grupy do której należy między innym marka Kat Von D, Marc Jacobs Beauty i Fenty Beauty by Rihanna. Donna okazuje się niezwykle uroczą i bezpośrednią osobą. W dodatku pracuje z Kat od 2008 roku, kiedy to powstawały początki jej marki, więc ma sporo ciekawych historii do powiedzenia:-) Wsiadamy do samochodu i ruszamy w podróż śladami Kat. Pierwszy przystanek – lunch w jej ulubionej wegańskiej restauracji Crossroads przy Melrose Avenue.

 

Restauracja Crossroads i wegański hamburger
Fot. Andrew Stuart

 

Przed wejściem czeka na nas fotograf i przyjaciel Kat, Andrew Stuard, na którego wszyscy wołają Stu. Razem zajmujemy stolik w głębi sali, z którego mamy świetny widok na całą restaurację. Jest pora lunchu, więc wszystkie miejsca są zajęte. Stu wspomina, że bez rezerwacji o stoliku tutaj można tylko pomarzyć. I wpada na pomysł, abyśmy zamówili z karty te dania, które najbardziej lubi Kat. W ciągu kilkunastu minut przed nami pojawiają się kolejno: "hamburger" z frytkami smażonymi z dodatkiem oliwy truflowej (niesamowity smak), "kurczak" w chrupiącej panierce z dodatkiem w postaci szpinaku, "kurczak" z goframi na słono (muszę przyznać, że to połączenie szokuje mnie najbardziej, ale jest pyszne) oraz makaron z serem, a więc słynny amerykański macaroni with cheese. To, co mnie zaskakuje to fakt, że większość tych dań smakuje zupełnie jakby był zrobiona z mięsa, a restauracja jest przecież wegańska. Ale może dlatego potem Kat powie w wywiadzie, że często zabiera tam swoich nie-wegańskich przyjaciół i zawsze są zachwyceni jedzeniem. 

 

 

Godzina 14.30

Najedzeni i przepełnieni atmosferą kultowej Crossroads jedziemy kilka przecznic dalej do świątyni tatuażu, czyli słynnego High Voltage Tatoo. Nie ukrywam podekscytowana, bo to miejsca naprawdę ma bogatą historię. To tu nakręcono 4 sezony LA Ink i tu codziennie przychodzą fani, by zobaczyć gdzie pracuje mistrzyni lub by zrobić sobie kolejny tatuaż. Do Kat umówić się praktycznie nie da, chyba, że ma się dużo szczęścia. Polityka firmy jest bowiem taka, że codziennie studio przyjmuje 3-4 osoby z tzw. ulicy, czyli te bez bez wcześniejszej rezerwacji. I czasem taki tatuaż robi Kat. Ale ostatnio to wyjątek, bo w związku z promowaniem linii Kat Von D Beauty w Europie i na świecie, jest w ciągłych rozjazdach. Właśnie dlatego spotkanie z nią mam umówione dopiero na wieczór (aktualnie jest w drodze z Nowego Jorku). 

 

High Voltage Tatoo z zewnątrz
Fot. Marta Cieplak

Parkujemy za budynkiem i wita nas tam nie tylko ogromny mural z Kat i jej ekipą z High Voltage Tatoo (niesamowity!), ale także plakaty z Kat w roli superbohaterki z napisem Go vegan! Jak widać jej styl życia jest także jej życiową misją. Samo wejście do budynku nie wygląda zbyt imponująco, ale od razu po przekroczeniu progu salonu zapiera mi dech z wrażenia. Po pierwsze zauważam złoty sufit z kasetonów i wiszący nad recepcją ogromny żyrandol z czerwonymi figurami ukrzyżowanego Chrystusa. Jest niezwykły! Potem rozglądam się dookoła – na ścianach wiszą deskorolki obok krucyfiksów, odlotowe obrazy i grafiki. Po prawej stronie od wejścia wiszą pamiątkowe bluzy i t-shirty, które podobno sprzedają się jak świeże bułeczki. Są tam motywy znane z logo, efektowne czaszki, ale moją uwagę przykuwa koszulka z napisem "Who the fuck is Kat Von D?". To pokazuje, jaki nasza bohaterka ma do siebie dystans. I to mnie zachwyca. 

 

Zobacz także: Najmodniejsze tatuaże sezonu!

High Voltage Tatoo i biuro Kat Von D
Fot. Andrew Stuart/Marta Cieplak

Stu, który zna tutaj wszystkich (z Kat przyjaźni się od dawna – ona namówiła go na karierę fotografa zamiast bycia managerem zespołów rockowych) przedstawia mnie ekipie i prowadzi do najbardziej niesamowitego miejsca, jakie kiedykolwiek widziałam. To biuro Kat. Jest praktycznie całe czerwone. Na wprost wejścia znajduje się jej biurko, a raczej coś, co wyglądem bardziej przypomina... ołtarz z niezliczoną ilością świec. Na ścianach także widać krucyfiksy, jest czerwona kanapa, pianino (Kat gra codziennie) i kilkadziesiąt dzieł sztuki. To miejsce to królestwo Kat. Przebywanie w nim sprawia, że już nie mogę doczekać się spotkania z nią.

 

Sephora w Hollywood i kosmetyki Kat Von D Beauty
Fot. Marta Cieplak

Godzina 15.30

Czas goni. Z przykrością opuszczamy magiczne High Voltage Tatoo i ruszamy do perfumerii Sephora przy Hollywood Boulevard i słynnym Walk of fame, czyli Alei gwiazd. To największa perfumeria tej sieci w Californii i trzeba przyznać, że trudno o lepszą lokalizację. Donna pokazuje mi szafy z kosmetykami Kat Von D (w tym czasie w Polsce są one jeszcze objęte tajemnicą), gdzie może zakręcić się w głowie od różnorodności kolorów! Gdy widzę wszystkie błyszczyki, szminki i konturówki w jednym miejscu szybko rozumiem fenomen tej marki. Odcienie i design kosmetyków mogą mieć niemal hipnotyzujący wpływ:-) Ja korzystam na szybko z okazji i proszę o dobranie dla mnie idealnego odcienia podkładu Lock-it. Wiem, że bez niego nie mogę stamtąd wyjść! Teraz wiem, że miałam rację, bo dosłownie uzależniłam się od tego produktu. Kryje lepiej niż jakikolwiek produkt z którym miałam do tej pory do czynienia, a w branży beauty jestem od 2001 roku! I zostawia skórę niesamowicie przyjemną, miękką i nawilżoną. Będąc tam przez chwilę obserwuję także zainteresowanie marką innych konsumentek i co fantastyczne, są to bardzo różne kobiety – o różnych kolorach skóry, w różnym wieku i o różnym stylu. I każda znajduje w Kat Von D Beauty coś dla siebie.

 

O 16.00 wyruszamy do hotelu. Mam czas na szybki prysznic i o 17.30 czeka na mnie kierowca, który zawiezie mnie do ulubionego hotelu Kat – The London. To bardzo stylowe miejsce, choć zaskakująco spokojne i konserwatywne jak na styl naszej bohaterki. Widocznie lubi kontrasty. 

 

Godzina 18.00

W apartamencie spotykam się ponownie ze Stu, Donną oraz z makijażystką z teamu Kat, Tarą. To dziewczyna-petarda. Naładowana energią niewielkiego wzrostu kobieta w czarnych, kocich oprawkach i dość mocnym makijażu non-stop opowiada anegdotki, ale także profesjonalnie opisuje produkty, których akurat używa. Widać, że kocha markę całym sercem. Daję jej wolną rękę w kwestii makijażu pamiętając słowa Kat z konferencji w Warszawie, że dziewczyny z teamu Artistic Collective są nawet zdolniejsze niż ona:-)

Dziennikarka Marta Cieplak przed i po makijażu wykonanym kosmetykami Kat Von D Beauty
Fot. Andrew Stuart

I muszę przyznać, że Tara wie, co robi. Wyczarowuje na mnie wyrazisty, ale nadal dość subtelny makijaż z charakterystycznym kocim okiem wykonanym eyelinerem (mówi, że Kat stworzyła go na wzór igły do tatuażu) i sztucznymi rzęsami, ale oczywiście w wersji 100% wegańskiej. Czas upływa nam szybko, a z jej anegdotek na temat Kat najlepiej zapamiętuję tą, że może narysować idealną linię eyelinerem nawet w samolocie podczas turbulencji! I że robi to bez lusterka!!).  

 

Godzina 19.30

Do apartamentu wchodzi Kat. Spodziewam się jej w wersji wystylizowanej, w jakiej często pojawia się na oficjalnych imprezach, ale ona wygląda bardzo naturalnie. Ma lekko prześwitujące legginsy, rockowe buty na płaskim obcasie i bluzkę na ramiączka. Włosy związane w niedbały kok, a usta pomalowane brązową, niemal aksamitną w wykończeniu szminką. Jest śliczna. Jej skóra jest idealna, a uśmiech szczery i taki, który sprawia, że od razu się relaksujesz. Wymieniamy uścisk dłoni, Kat bierze szklankę wody i siadamy na kanapie, by porozmawiać.

 

Dziennikarka Marta Cieplak i Kat Von D w czasie wywiadu dla VIVY!
Fot. Andrew Stuart

Jeśli chcesz wiedzieć, co opowiedziała mi o swoim dzieciństwie, tatuowaniu, ulubionych kosmetykach i pasji do muzyki, kup najnowszą VIVE! nr 20. Tam aż 8 stron wywiadu z Kat!

 

Material powstał we współpracy z perfumeriami Sephora

 

Wideo

Byli małżeństwem przez 3 lata. Oto historia miłości Agnieszki i Piotra Woźniak-Staraków

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

„Mama przy stole jest szczęśliwa”, mówią o MAGDZIE GESSLER jej dzieci – LARA GESSLER i TADEUSZ MULLER. „Ta tęsknota jest jeszcze gorsza niż na początku…”, wyznaje MAGDALENA ADAMOWICZ, żona tragicznie zmarłego prezydenta Gdańska PAWŁA ADAMOWICZA. OLGA TOKARCZUK, noblistka z dredami. RAFAŁ i GRZEGORZ ZAWIERUCHA. Aktor i uczestnik „MasterChef” – na czym polega siła braci? EWA PACUŁA i NICOLE SALETA - jak nieuleczalna choroba determinuje ich życie.