Xawery Żuławski Mowa Ptaków
Fot. Grzegorz Adach, © Metro Films
#czytajdlaprzyjemności

Xawery Żuławski o ojcu, Andrzeju Żuławskim i ich wspólnym filmie „Mowa ptaków”

„Wiem, że będziemy porównywani”

rozmawia Artur Zaborski 1 sierpnia 2019 10:47
Xawery Żuławski Mowa Ptaków
Fot. Grzegorz Adach, © Metro Films

O filmie Xawerego Żuławskiego „Mowa ptaków” jest głośno już od kilku tygodni, choćby za sprawą kontrowersyjnej decyzji Komitetu Organizacyjnego Konkursu Głównego 44. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni – film nie został na początku zakwalifikowany do konkursu, choć rekomendowała go Rada Programowa. Dopiero po protestach krytyków i artystów (m.in. Kingi Dębskiej czy Karoliny Korwin-Piotrowskiej), decyzja została zmieniona i „Mowa ptaków” będzie jednak mogła walczyć o Złote Lwy.

Nowy film Xawerego Żuławskiego, reżysera rewelacyjnej „Wojny polsko-ruskiej”, powstał na podstawie scenariusza jego ojca, wielkiego Andrzeja Żuławskiego, a swoją światową premierę miał 1 sierpnia na 19. MFF Nowe Horyzonty. Grają w nim m.in.: Sebastian Fabijański, Eryk Kulm, Jaśmina Polak, Sebastian Pawlak, Katarzyna Chojnacka, Andrzej Chyra, Borys Szyc, Marta Żmuda-Trzebiatowska, Daniel Olbrychski, Bartosz Obuchowicz, Wiktor Zborowski, Monika Niemczyk oraz Grzegorz Palkowski i Kacper Olszewski (uczniowie).

Pierwsze recenzje „Mowy…” rozpinają się między absolutnym zachwytem a strachem o to, czy ktokolwiek zechce ten film obejrzeć. Także w „Urodzie Życia” reżyser mówił o swoim dziele: „Takich filmów już się nie robi w  naszym systemowym świecie, bo przestały mieć odbiorcę”. 


ARTUR ZABORSKI: Pracowałeś kiedyś z ojcem?
XAWERY ŻUŁAWSKI: Kiedy na początku lat 90. kręcił „Błękitną nutę”, byłem jego asystentem przy montażu. Ale pomysłami Andrzej niechętnie się dzielił nawet ze mną. Wielokrotnie chciałem się z nim podzielić moimi ideami, ale kiedy już dochodziło do naszego spotkania, wycofywałem się. Myślałem: „Co ja tu będę ojcu pitolił?” i zawracałem.

Jak zareagowałeś, kiedy ojciec wręczył ci scenariusz „Mowy ptaków” ze słowami, że możesz z nim zrobić, co chcesz?
Był wtedy w tak ciężkim stanie, że rzuciłem tylko scenariusz na tylne siedzenie samochodu z myślą o tym, że kiedyś go przeczytam. Szybko o nim zapomniałem, bo stan Andrzeja był tak ciężki, że niewiele innych rzeczy się wtedy liczyło, a na pewno nie planowanie nowych projektów. Jednak nie dawało mi spokoju to, że ojciec dał mi ten tekst – jak się potem okazało – na 10 dni przed śmiercią. To był jego cichy, ojcowski pomysł, coś musiało mu wtedy chodzić po głowie.

Dziś domyślasz się, co to było?
Chciał zrobić mi prezent, ale zdawał sobie sprawę z wagi tego prezentu. Dlatego już na samym początku mnie od tego ciężaru uwolnił, mówiąc, że mogę z tekstem zrobić, co chcę: przeczytać albo spalić. Ojciec był nieprzewidywalny, więc nie mogłem się spodziewać, co w tym scenariuszu drzemie. Kiedy zadzwonił do mnie producent Marcin Wierzchosławski, który chciał się zabrać do realizacji „Mowy ptaków” i pomyślał o mnie jako reżyserze, przypomniałem sobie o istnieniu scenariusza. Odgrzebałem wydruk, ale nie chciałem czytać sam. Poprosiłem znajomych reżyserów, żeby się z nim zmierzyli jak saperzy. To bardzo prywatny, intymny i polski tekst. Andrzej napisał go sześć lat temu. Doskonale przewidział, w jakim kierunku zmierzamy jako społeczeństwo. Dla widzów „Mowa ptaków” będzie reakcją na nadwiślańskie tu i teraz, to jest lustro, które antycypowało niedaleką przyszłość. Konflikty, które napędzają bohaterów, są jakby żywcem przeniesione zza okna. 

A prywatność?
Jak zwykle w pracach ojca pojawiają się tutaj osoby z jego bezpośredniego otoczenia. Rozpoznaję członków naszej rodziny, widzę przyjaciół i znajomych, domyślam się, o jakich miejscach pisze, odczytuję nawiązania do jego wcześniejszych dzieł. To rozpoznanie, ta świadomość to była zresztą największa dla mnie blokada. Potrzebowałem nabrać do tego wszystkiego dystansu. Stąd pomysł, żeby wyreżyserować film z kolegami. Zaprosiłem do współpracy Jacka Borcucha, Piotra Kielara i Jana Komasę, których dokonania ojciec na bieżąco śledził. Każdy z nich wniósł własną perspektywę i pozwolił mi spojrzeć na tekst w  nowy sposób. 

Dlaczego dystans był ci potrzebny? Czego się bałeś?
Że padnę przed Andrzejem na kolana i popadnę w pretensjonalność. Od początku wiedziałem, że porównania mnie i ojca będą nieuniknione. Potrzebowałem pewności, że „Mowa ptaków” powstanie jako jego tekst, ale moja inscenizacja. Scenariusz przypomina poezję, jest jakby pisany wierszem. Miesza się w nim przeszłość, teraźniejszość i  przyszłość, nie wiadomo, w którym roku jesteśmy, wszystko jest płynne. Dlatego zaprosiłem do współpracy ludzi, z  którymi Andrzej często pracował. Za muzykę odpowiada Andrzej Korzyński, zdjęcia zrobił Andrzej Jaroszewicz, a  zagrali m.in. Daniel Olbrychski i Olgierd Łukaszewicz. 

Czego dowiedziałeś się o ojcu dzięki temu projektowi?
Przede wszystkim odkryłem, jak rewelacyjnym był dialogistą. Samo granie jego dialogów było nieporównywalnym do niczego doświadczeniem. Miałem też okazję poczuć powiew niebywałej wolności twórczej, jaka drzemie w jego dokonaniach. Ona zawiera się już w samym tytule: mowa ptaków i różne głosy, wolne, ćwierkające po swojemu, ale każdy równie donośnie. Dostąpiłem też radości robienia filmu, który jest nikomu i niczemu niepodporządkowany poza budżetem – to ja byłem panem tego tekstu, a nie narracja ani przyczynowość. Takich filmów już się nie robi w  naszym systemowym świecie, bo przestały mieć odbiorcę.

Nie chciałeś paść przed ojcem na kolana. A złożyć mu hołd?
Nie chciałem wchodzić w buty ojca, tylko oddać mu cześć za to, co dla kina zrobił. Andrzej jest twórcą, który ukształtował dwa pokolenia filmowców. Nie ma osoby zakochanej w kinie, która nie kojarzyłaby jego dokonań. „Mowa ptaków” to także podziękowanie za to, co zrobił.

Rozmowa z Xawerym Żuławskim ukazała się w „Urodzie Życia” 7/2019

Wideo

Dziś wypada 3. rocznica ich ślubu. Oto historia miłości Agnieszki i Piotra Woźniak-Staraków

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Wydanie La Dolce VIVA!, a w nim: Ania Starmach, jurorka polskich edycji MasterChef oraz MasterChef Junior, o związkach – tych rodzinnych oraz ze sztuką i kuchnią. Piotr Adamczyk naszym przewodnikiem po Rzymie. Jak to się dzieje, że Monica Bellucci z każdym rokiem staje się… piękniejsza. Włoszka Tessa Capponi-Borawska o arystokratycznych korzeniach i o tym, kto zaszczepił jej pasję gotowania.