Phoebe Waller-Bridge, Fleabag,
Fot. mat.prasowe
#czytajdlaprzyjemności

Phoebe Waller-Bridge z zasłużonym Złotym Globem! We „Fleabag” szokuje, śmieszy i wzrusza do łez

Kobiety ją uwielbiają – albo wprost przeciwnie

Marta Strzelecka 6 stycznia 2020 08:51
Phoebe Waller-Bridge, Fleabag,
Fot. mat.prasowe

Dziecko, możesz być kimkolwiek zechcesz. Tylko nie przestawaj szokować”, słyszała od najmłodszych lat. Phoebe Waller-Bridge, twórczyni „Fleabag”, jest dziś najbardziej uwielbianą, najczęściej nagradzaną, najmniej przewidywalną artystką. Szokuje i uwodzi.

Wczorajsze Złote Globy 2020 to kolejna nagroda do kolekcji.  W 2019 roku Phoebe Waller-Bridge dostała wszystkie najważniejsze nagrody Emmy: za scenariusz, reżyserię, główną rolę, dla najlepszego serialu. Jako serialowa Fleabag zdobyła też – poza Emmy – wiele innych nagród, m.in. BAFTA dla najlepszej aktorki komediowej.

Phoebe Waller-Bridge: „Chyba nie jestem dobrą feministką”

Sala pełna kobiet, przemawia popularna feministka. Nagle zadaje pytanie: „Która z was oddałaby pięć lat życia w  zamian za idealne ciało?”. Natychmiast zgłaszają się dwie – Fleabag i jej siostra. Kiedy orientują się, że nikt poza nimi nie uniósł rąk, Fleabag mówi: „Chyba nie jestem dobrą feministką”. Wciąż popełnia błędy, jest daleka od ideału, ale jako bohaterka serialu – uwielbiana. 

Fani piszą: „Phoebe-Waller Bridge wymyśliła coś zupełnie nowego”. „Jest cholernym geniuszem”. „Możecie przestać wymyślać seriale – nic lepszego nie powstanie”. „Jeśli uwielbiasz Fleabag, pamiętaj, że za każdym razem, kiedy Phoebe spogląda prosto w ekran, patrzy na mnie, nie na kogokolwiek innego”. „Skończyłam ostatni odcinek. Nie wiem, co dalej”. 

Waller-Bridge, autorka scenariusza i  odtwórczyni głównej roli, wyjaśnia: „Napisałam po prostu o młodej wściekłej kobiecie z ciętym poczuciem humoru, której obsesją jest seks. Manipuluje odbiorcami, szokuje ich minuta po minucie, aż w końcu są w niej zakochani. I właśnie wtedy orientują się, że za zasłoną zbudowaną z upojnych wieczorów, przypadkowego seksu, pięknego szerokiego uśmiechu kryje się jej ból”. To kobieta, która swoim zachowaniem chce przekazać całemu światu, że wszystko ma pod kontrolą, podczas gdy jest zupełnie odwrotnie. Czyli robi dokładnie to, co wiele z nas. 

Waller-Bridge, pisząc tę historię, po raz kolejny zastosowała radę mamy, jaką słyszała od najmłodszych lat: „Dziecko, możesz być, kimkolwiek zechcesz. Tylko nie przestawaj szokować”. Była głośnym dzieckiem, popisującym się, zawsze w  centrum uwagi, koszmarnym. Wychowała się w Londynie, przy stacji Ealing Broadway. Otwarci sąsiedzi, dzieciaki bawiące się na ulicach, a w domu codzienne wspólne kolacje, dużo rozmów. Przodkowie ojca i matki mieli tytuły szlacheckie, tata współtworzył Tradepoint – pierwszą elektroniczną giełdę, mama ciągle pracuje w jednej z największych londyńskich firm (dziś są rozwiedzeni), Phoebe ma siostrę i brata. Pragnienie największego buntu zawsze budziła w  niej babcia – porządna chrześcijanka z zasadami. U niej przed posiłkami trzeba było odmawiać modlitwę – Phoebe wyrywała się, by to zrobić i przekręcić tekst, dodać kilka szokujących słów. „Ale przede wszystkim dorastałam w poczuciu bezpieczeństwa i prawdopodobnie dlatego bez strachu stworzyłam niespokojną, pełną niepewności postać”, mówi.

Phoebe Waller-Bridge, Fleabag,
Fot. mat.prasowe
„To ważne, żeby starała się pani nie obracać wszystkiego w  żart. Żeby prawda nie zagubiła nam się w humorze”, słyszy Fleabag od terapeutki. „Nie wiem, czy potrafię”, odpowiada.

Jako serialowa Fleabag wyznaje: „Chciałabym płakać bez przerwy”

Wymyślona przez nią Fleabag, czyli Wszarz lub Pchlarz, to kobieta przed czterdziestką z zamożnej londyńskiej rodziny. Jej związki z mężczyznami szybko się kończą, najlepsza jest w  krótkich znajomościach opartych na seksie. Prowadzi kawiarnię, którą stworzyła z najlepszą przyjaciółką, ale teraz, kiedy jest sama, biznes upada. Mama zmarła na raka, ojciec jest emocjonalnie nieobecny, związany z dominującą kobietą, starsza siostra to na pierwszy rzut oka ideał. Fleabag często się śmieje, niemal nie przestaje żartować. Dopiero w jednej z ostatnich scen pierwszego sezonu wyznaje: „Chciałabym płakać bez przerwy”. Poznajemy kobietę, która od bardzo dawna niczego tak naprawdę nie poczuła, nie pozwoliła sobie na to. 

Waller-Bridge wymyśliła ją jako bohaterkę monodramu. Skończyła Królewską Akademię Sztuk Dramatycznych. „Poszłam tam, myśląc, że jestem niezłą aktorką, skończyłam studia przekonana, że gram okropnie”. Nie dostawała ciekawych propozycji, dlatego sama zaczęła pisać, co też nie od razu jej wychodziło. Wszystko zmieniło się, kiedy poznała reżyserkę Vicky Jones. Nie tylko się zaprzyjaźniły – dopingowały się nawzajem do pisania, inspirowały, stworzyły zespół teatralny DryWrite. „Na początku chodziło mi o wymyślenie postaci, która ma poczucie humoru takie jak ja i Vicky”. 

Już pierwszy 10-minutowy występ Phoebe jako Fleabag w niezależnym teatrze w Londynie zostało zauważone. Waller-Bridge i Jones zaproszono na prestiżowy festiwal do Edynburga. Nie miały pieniędzy na produkcję, więc przyjaciele i najbliżsi zagrali wszystkie postaci poza główną bohaterką –  ich głosy słuchać z nagrań, na scenie jest tylko Phoebe. Jej siostra Isobel napisała muzykę. Nagrywali w domu, w pokoju, do którego ścian przymocowali kołdry, by tłumiły zewnętrzne dźwięki. 

Phoebe Waller-Bridge, Fleabag,
Fot. mat.prasowe

Ostatnie słowa sztuki Phoebe pisała w pociągu do Edynburga, podczas gdy Vicky krzyczała jej do ucha: „Skończ to wreszcie!”. Zdobyły najważniejsze nagrody festiwalu i pierwszą ogromną grupę oddanych fanów. Vicky Jones: „Kiedy oglądałam Phoebe podczas tego pierwszego występu, pomyślałam, że w dosyć lekki sposób zaprosiła nas wszystkich do zaskakującej rozmowy. Mówiła o pożądaniu kobiet, naszej hipokryzji i bolesnej tęsknocie za tym, by być kimś lepszym, niż jesteśmy. O naszym pragnieniu, żeby ktoś nas naprawdę kochał i o naszych błędach, których nic nie wymaże”.

Złote Globy 2020 to kolejna nagroda do kolekcji

Po sukcesie w Edynburgu i wielu spektaklach w Londynie telewizja BBC zamówiła u Waller-Bridge serial. Przed premierą Phoebe pokazała fragmenty rodzinie. Brat skomentował: „Wystraszysz tysiące mężczyzn. Będą przerażeni”. „Najwyższa pora”, odpowiedziała. Do  scen, które mężczyźni pomijają niezręcznym milczeniem, a kobiety odnoszą się z zaangażowaniem, należy ta z Barackiem Obamą: Fleabag, leżąc w łóżku, ogląda w laptopie przemówienie prezydenta i zaczyna się masturbować. Wtedy budzi się jej śpiący obok chłopak. Do dziś, choć od premiery tego odcinka minęły cztery lata, Waller-Bridge bywa zaczepiana przez kobiety, które chcą powiedzieć: „Widziałam scenę z Obamą, dokładnie rozumiem”. I  nie mówią, że przeżyły to samo, tylko że znają marzenie o mężczyźnie, który byłby nadzieją na lepsze życie, a jednocześnie kimś bardzo przystojnym, inteligentnym, pewnym siebie. 

Waller-Bridge twierdzi, że nie jest jak Fleabag, ale kilka scen z jej życia, tych najbardziej żenujących, znalazło się w  sztuce, a potem w serialu. Przede wszystkim jednak utożsamia się z podejściem do rzeczywistości polegającym na chowaniu bólu za humorem. „To jest uczucie, z którym żyję od dawna – staram się, żeby trudne wydarzenia przede wszystkim wydawały się zabawne, dopiero na drugim miejscu mogą być bolesne. Kontrolować wszystko, znać odpowiedź na każde pytanie, panować nad własnymi problemami, zanim ktokolwiek zdąży pomóc – czy większość z nas nie dąży do tego? Udajesz kogoś, komu zależy na pełni szczęścia, ale jednak nie do końca. A  przecież zależy nam jak cholera. Chcę też powiedzieć, że czymś normalnym jest zagubienie czy złość kobiety, która przez większość czasu wydaje się przede wszystkim miła”. 

W drugim sezonie – i ostatnim, jak podkreśla Waller-Bridge – jej bohaterka trafia do terapeutki. Na pytanie: „Jak pani myśli, dlaczego ojciec zapłacił za tę wizytę?” odpowiada: „Bo spędziłam większość mojego dorosłego życia, używając seksu jako ucieczki od krzyku w  moim pustym sercu?”. „To ważne, żeby starała się pani nie obracać wszystkiego w żart. Żeby prawda nie zagubiła nam się w humorze”, słyszy. „Nie wiem, czy potrafię”, mówi. 

Drugi sezon „Fleabag” został uznany za jedną z najdoskonalszych rzeczy w historii telewizji. Sześć krótkich odcinków złożyłyby się w kolejny spektakl – serial jest w końcu oparty na doskonale napisanych dialogach, wyreżyserowany po mistrzowsku, oglądany po raz kolejny pozwala zauważyć nowe znaczenia, jak w najlepszym teatrze. A jednocześnie to rozrywka pokazująca życie wyższej klasy średniej w Londynie. Historia miłosna z  wątkiem duchowości. I cytatami powtarzanymi przez fanki serialu, takimi jak: „Fryzura to zdecydowanie wszystko – różnica między dobrym i złym dniem”. 

Phoebe Waller-Bridge, Fleabag,
Fot. mat.prasowe

Miłość przeraża! – tysiące kobiet na świecie mówią to, co Phoebe

I kiedy już wydawało się niemożliwe, by Phoebe Waller-Bridge była jeszcze bardziej popularna, podziwiana, częściej nagradzana bardziej prestiżowymi nagrodami, po kilku latach regularnego pojawiania się na okładkach angielskich i amerykańskich czasopism, późnym latem tego roku ogłoszono, że dostanie nagrodę BAFTA dla najlepszej brytyjskiej artystki. Za bilet na jeden z jesiennych spektakli „Fleabag” w Londynie, wzbogacony o wątki z drugiego sezonu, trzeba było zapłacić od 70 funtów – jeśli miało się szczęście i wyprzedziło innych w  kolejce – do blisko 600 w drugim obiegu. Tuż po przedstawieniu zaczynał się szybki trucht publiczności za teatr Wyndham, gdzie aktorka rozdawała autografy i uśmiechała się do zdjęć, wartych miliony polubień na Instagramie, po stokroć wzmacniających prestiż tego, kto brał udział w wydarzeniu. 

Nie było dotąd na West Endzie spektaklu, wyprodukowanego, napisanego, wyreżyserowanego przez kobiety, z kobietą w głównej roli, który osiągnąłby tak wielki sukces, również finansowy. Ale Waller-Bridge nie zamierza już wracać do „Fleabag”, pisze kolejne seriale. 

Po rozstaniu z mężem, reżyserem dokumentów Conorem Woodmanem, związała się z jednym z najlepszych współczesnych scenarzystów – Martinem McDonaghem, laureatem Oscara za „Trzy billboardy za Ebbing, Missouri”. O  ich związku nie mówi, ale wspomina, że obejrzenie wiele lat temu sztuki McDonagha „Pan Poduszka” było dla niej ważnym przeżyciem: „Czasem oglądasz albo czytasz coś, co sprawia, że twoja wyobraźnia nabiera rozpędu, czujesz, że możliwe są rzeczy, o jakich zapomniałeś”. To samo mówią fani o „Fleabag”. 

W listopadzie w Anglii ukazuje się specjalne wydanie tekstów sztuki i scenariusza serialu. Książki zamawiane są przez czytelników już od sierpnia. Wielu z nich zamierza układać z fragmentów „Fleabag” przemówienia ślubne – o tym, że „Miłość jest okropna, bolesna, przerażająca. Sprawia, że wątpisz w siebie, odsuwasz się od innych, stajesz się samolubny, masz obsesję na punkcie włosów. Ale oznacza też nadzieję”. 

Do bycia jak Fleabag przyznają się nie tylko kobiety, również dojrzali mężczyźni, którzy polecają serial córkom. Uznają to za najlepszy sposób opowiedzenia o  swoich trudnych emocjach stłamszonych przez śmiech. „W końcu wszyscy to robimy w jakimś stopniu – udajemy szczęśliwszych, niż naprawdę jesteśmy”, mówi Waller-Bridge. „W Korei po spektaklach przychodziły do mnie kobiety, które nie mówiły po angielsku, wskazywały tylko na siebie palcami i powtarzały z  przejęciem: Fleabag, Fleabag”. 

Raz na jakiś czas bohaterka odwraca się wprost do kamery. Jakby mówiła: „Zobacz, co się u mnie dzieje: jest seksownie, atrakcyjnie, śmiesznie, nic złego nie może się ze mną wydarzyć, przysięgam”. Dopiero na koniec zadaje pytanie: „Co wydawało ci się takie zabawne w  moim dalekim od ideału życiu?”. Uwielbiamy ją, bo często czujemy się tak samo. Tylko prawie nigdy o tym nie mówimy.

Tekst o Phoebe Waller-Bridge ukazał się w „Urodzie Życia” 11/2019

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

ANNA I TOMASZ SEKIELSCY – znany dziennikarz mówi o żonie, że jest jak… „żona mafiozo”. Dlaczego? BERENICE MARLOHE – kim by została, gdyby nie rola dziewczyny Bonda? MEGHAN i HARRY w osobistej krucjacie przeciwko brytyjskiej monarchii. REMIGIUSZ MRÓZ o tym, jak zarobił pierwszy milion, gdzie szuka natchnienia i o końcu miłości.