Marrakesz
Fot. Adobe Stock
Podróże

Marakesz: Raj dla zakochanych

Nastrojowe zakątki jak z „Baśni z tysiąca i jednej nocy”, orientalne ogrody idealne na spacer we dwoje i aromatyczne potrawy pełne afrodyzjaków. To Marrakesz – czerwone miasto.

Party 18 marca 2010 07:00
Marrakesz
Fot. Adobe Stock

Romantyczny nastrój tego miasta oczarował Kasię Skrzynecką i jej męża Marcina Łopuckiego. Wszystko zaczęło się z... miłości! Nie tylko do podróży. Marcin Łopucki, mistrz Europy i wicemistrz świata w fitnessie gimnastycznym, zaplanował i przygotował wyprawę do Maroka jako prezent urodzinowy dla swojej żony Kasi Skrzyneckiej. 

– Wszyscy, którzy znają Kasię, wiedzą, że jej wielką pasją są podróże po ciekawych zakątkach świata i fotografowanie. Poznawanie kultur innych krajów, krajobrazów, architektury, kuchni i egzotycznych osobliwo- ści to doznania i wspomnienia, których nikt nam nie odbierze. Taka wyprawa może więc być niezwykłym pomysłem na podarunek urodzinowy – powiedział „Party” Marcin. – Byłam naprawdę zaskoczona tak piękną niespodzianką i bardzo szczęśliwa – mówi „Party” Skrzynecka. Pierwsze wrażenie z Marrakeszu? – Wszystkie kolory tęczy. To miasto będzie mi się kojarzyło z korowodem barw i egzotycznym połączeniem nowożytności z historią – opowiada aktorka.

Z MAŁPKĄ NA RAMIENIU

Nie bez powodu Marrakesz, jedno z czterech największych miast w Maroku, nazywany jest czerwonym. Według legendy podczas budowy meczetu Kutubijja polało się wiele krwi i... od tego czasu mury i domy starego miasta mają rdzawy połysk. Szczególnie pięknie widać to o zachodzie słońca, kiedy popijając „berber whisky” (bardzo słodka zielona herbata z kardamonem i prażonymi migdałami), siedzi się w popularnej kawiarni Café Terrasse na najsłynniejszym placu Marrakeszu – Dżemaa el-Fna.

Ten plac to zresztą największa atrakcja turystyczna miasta. Panuje tu nieustanny gwar, uliczni sprzedawcy zamykają swoje kramy dopiero grubo po północy. Garkuchnie, stragany, stoiska z pamiątkami, cudownymi tkaninami, egzotycznymi owocami czy kolorowymi przyprawami stoją jeden przy drugim. Ale to nie wszystko! Niech nikogo nie zdziwi, gdy nagle na ramieniu wyląduje mu małpka lub poczuje na szyi aksamitną skórę żywego węża. Ale bez obaw, to tylko sposób na wyciągnięcie od turystów kilku dirhamów za zdjęcie. Zresztą atrakcji, które warto uwiecznić na fotografiach, jest tu mnóstwo.

Występy ulicznych grajków, zaklinaczy węży, Marokanki malujące henną berberyjski ornament na dłoniach kobiet... – To miejsce osobliwe, ale i męczące, zwłaszcza dla Europejczyka nieprzyzwyczajonego do muzułmańskiej kultury handlowania. Kiedy po raz dwieście pięćdziesiąty słyszysz wykrzykiwane zza kolejnego straganu łamaną angielszczyzną: „Bjutiful lejdi gud prajs for ju” lub „Mister badybilder gud prajs for ju end jor prinses”, to masz ochotę zatkać uszy i uciekać – mówi Kasia.

POLOWANIE NA PAMIĄTKI 

O wiele bardziej romantycznie jest spacerować po wąskich uliczkach mediny, starego miasta. Tu zwiedzanie najważniejszych zabytków – średniowiecznych murów i trzech zabytkowych bram (Bab Khemis, Debbarh i Doukkala) – przeplata się z zakupami. – Być w Marrakeszu i nie odwiedzić suków, czyli bazarów z marokańskimi rękodziełami, to jak zwiedzać Paryż i nie spojrzeć na wieżę Eiffla – żartuje aktorka.

Co ją szczególnie zachwyciło? – Wspaniałe tkaniny, dywany, biżuteria i metaloplastyka. Wszystko wykonane ręcznie z najlepszych materiałów, zdobione szlachetnymi i półszlachetnymi kamieniami i wzorami berberyjskimi – tłumaczy Skrzynecka. Jaką pamiątkę przywiozła do Polski? – Dużo podróżujemy i nigdy nie robimy bezsensownych zakupów tylko po to, by mieć pamiątkę. Warto przywozić rzeczy, które są symbolem danego regionu. W Maroku to na przykład berberyjska biżuteria, barwne tkaniny, baśniowe lampy lub babusze, charakterystyczne marokańskie klapki z zadartym noskiem. Wybór tych ostatnich wcale nie jest prosty, bo gdy stajesz przed sklepem, którego ściany zapełnia ponad 400 par w 1000 kolorów i żaden wzór się nie powtarza, to dostajesz oczopląsu. Ja wybrałam szale tkane z kaszmiru i jedwabiu oraz kolczyki z kamieniami i berberyjskim ręcznym ornamentem – mówi aktorka. I jeszcze jedno. – Pierwsza zasada udanych zakupów brzmi: trzeba się targować! – śmieje się Marcin.

TRADYCJA I NOWOCZESNOŚĆ 

Negocjować cenę da się tu praktycznie wszędzie, no może z wyjątkiem biletów wstępu do najsłynniejszych ogrodów w mieście – parku Majorelle. To miejsce stało się sławne dzięki francuskiemu projektantowi mody Yves Saint- -Laurentowi. W samym sercu ogrodu znajduje się willa Oasis, do której francuski artysta przyjeżdżał przynajmniej raz w roku. – Ogrody pełne są kaktusów, drzew pomarańczowych, agaw, bambusów, palm daktylowych i bananowców. Nie brakuje też romantycznych zaułków z fontannami i stawów pełnych kolorowych ryb, gdzie można usiąść ma ławce i wsłuchać się w śpiew ptaków – opowiada Kasia.

Co jeszcze warto odwiedzić? – Nie można ominąć cudów tutejszej architektury: przepięknych grobowców Saadytów, meczetu Kutubijja oraz pałaców El Badi i El Bahia – tłumaczy aktorka. Ale jeśli ktoś myśli, że Marrakesz to tylko zabytki, grubo się myli. – To miasto, które łączy orientalny styl ze światową metropolią. Wystarczy wyjechać za stare miasto i od razu widać nowoczesne biurowce, apartamentowce i luksusowe hotele – mówi. Z tych ostatnich najsłynniejszy jest La Mamounia, który przyciąga sławne osobistości. Bywali tu m.in. Winston Churchill, Tom Cruise, Sharon Stone czy Naomi Campbell. Swego czasu Marrakesz ukochali sobie muzycy grupy Led Zeppelin.

EGZOTYCZNY KLIMAT 

A gdzie odpocząć po całym dniu zwiedzania? – Warto odwiedzić hammam. To orientalne łaźnie – osobliwe spa. Aromatyczne kąpiele, masaże z olejkiem arganiowym we wnętrzach zdobionych stiukami ręcznej roboty są magicznym doznaniem – mówi Skrzynecka. Trzeba też pójść do klimatycznej restauracji. – I koniecznie spróbować tajine. To typowe marokańskie danie przyrządzane w ręcznie zdobionym kamionkowym naczyniu. Dusi się w nim warzywa i przeróżne mięsa z dodatkiem rodzynek, moreli i przypraw – dodaje Marcin, miłośnik gotowania. A na deser poleca kruche ciasteczka z bakaliami. – We wszystkich słodyczach marokańskich jest mnóstwo miodu, orzechów i innych afrodyzjaków – śmieje się Marcin. Marrakesz ma niezwykle uwodzicielski klimat, idealny na podróż dla dwojga.  

Wideo

Trendy na wiosnę 2021. Najmodniejsze makijaże na wiosnę 2021.

Akcje

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

URSZULA DUDZIAK i MIKA URBANIAK osobista rozmowa dwóch niezwykłych artystek – matki i córki. ANNA PUŚLECKA mówi, że jej życie to nie tylko walka z rakiem. Polskie olimpijki: WALASIEWICZÓWNA, KONOPACKA, SZEWIŃSKA, KŁOBUKOWSKA… walczyły z rywalkami i z uprzedzeniami! Córka Ewy Błaszczyk MARIANNA JANCZARSKA: „Ola na zawsze jest częścią mojego życia”. EDYTA i MARCIN SAPETOWIE tworzą rodzinę dla dzieci z bagażem trudnych doświadczeń i chorób. Tumai – raj dla zawiedzionych kenijskich kobiet. Konkurs VIVA! PHOTO AWARDS rozstrzygnięty!