Pat Bogusławski
Fot. Alice Rosati / Viva! Moda
Ze świata mody

Jest ich tylko trzech na świecie. Polak, który pracuje dla ShowStudio, "Vogue'a" i FKA Twigs

MA 11 grudnia 2015 15:25
Pat Bogusławski
Fot. Alice Rosati / Viva! Moda

Reżyser ruchu – pracujących przy sesjach jest w świecie mody tylko trzech. Wśród nich Pat Bogusławski. Ma 26 lat i na koncie zlecenia dla ShowStudio, "Vogue" i FKA Twigs. Magazynowi "Viva! Moda" opowiada, po co zdjęciom ruch.

 

- Na czym polega praca movement directora?
Jestem prawą ręką fotografa. Nakręcam energię na sesji – dobieram muzykę, pokazuję modelce, jak może się poruszać. Robię wszystko, żeby osoba przed kamerą czuła, a nie tylko była. Słowem, movement director wnosi życie i ruch do zdjęć.


- Wielu fotografów korzysta z tej możliwości?
Prekursorami są Inez Van Lamsweerde i Vinoodh Matadin, którzy pracują ze Stephenem Gallowayem. Ostatnia kampania Chloe z Anją Rubik i Julią Stegner w parku Tuileries jest genialnym efektem tej współpracy. Zdjęcia są dynamiczne, a jednocześnie bardzo prawdziwe. To jak w filmie, czy teatrze. Dobry movement director sprawia, że zdjęcia mody przestają być prezentacją ubrań, a zaczynają opowiadać historię.

 

Kampania Chloe
Fot. Inez van Lamsweerde & Vinnodh Matadin

Kampania reklamowa Chloe jesień-zima 2015-16 z Anją Rubik i Julią Stegner

 


- Byłeś tancerzem, wciąż pracujesz jako model. To idealne połączenie.
Taniec i modę znam od podszewki. Zacząłem chodzić na zajęcia taneczne w Łodzi, gdy miałem 16 lat. Taniec przychodził mi z łatwością i dwa lata później znalazłem się w Los Angeles, w szkole Debbie Reynolds. Później przeniosłem się do Londynu, gdzie doskonaliłem warsztat. Pozuję od ponad pięciu lat, odkrył mnie Dariusz Kumosa z Model Plus. Tyle, że jako model nie lubię stać nieruchomo przed obiektywem, strasznie mnie to nudzi.


- Skąd pomysł, by zamiast samemu wnosić ruch do swojej pracy, zacząć pracować z innymi?
O tym, że istnieje zawód movement directora dowiedziałem się przypadkiem. Znajomy choreograf szukał  kogoś na zastępstwo przy sesji dla pewnej marki, zapytał, czy mógłbym mu kogoś polecić. Żartem odpowiedziałem: "Tak! Pat Boguslawski!". Nie dostałem tamtego zlecenia, ale wiedziałem, że to moja przyszłość. Szczególnie, że póki co profesjonalnie zajmuje się tym tylko dwóch choreografów: Les Child i Stephen Galloway. Teraz jest czas na mnie.

 

Pat Bogusławski
Fot. Archiwum prywatne

Za kulisami sesji dla magazynu "Wonderland"

 


- W ciągu paru tygodni od decyzji o tym, że chcesz pracować jako movement director pracowałeś z FKA Twigs przy sesji do magazynu "Wonderland". Jaki jest sekret tak błyskawicznego sukcesu?
Nikomu nie asystowałem, postanowiłem skoczyć na głęboką wodę – pierwszą sesją, przy której pracowałem była moda do "Harper's Bazaar". Później od tej samej fotografki padła propozycja sesji dla "Vogue'a". Temat był wymarzony – różne trendy imprezowe. Przygotowałem playlistę i opracowałem choreografię pasującą do skrajnie różnych tendencji z wybiegu – od słodkich pastelowych sukienek Prady do mrocznego gotyku z wybiegu Givenchy. Zafascynowany obserwowałem, jak modelka inspirowana muzyką i ruchem staje się zupełnie inną postacią. Ludzie widzą te efekty i w branży dużo mówi się o tym, jak wiele na plan zdjęciowy może wnieść movement director. Wkrótce pojawiły się propozycje od "Nylon" i "L'Officiel". FKA Twigs znam od zeszłego sylwestra. Kiedy dowiedziała się, czym się teraz zajmuję, zaproponowała mi współpracę przy okładce "Wonderland". Przygotowałem choreografię dla niej i sześciu tancerzy. Sesja trwała ponad 10 godzin – ode mnie wymagało to wielkiej koncentracji. FKA Twigs jest prawdziwą artystką – doskonale wie, czego chce, a wszystko, w czym uczestniczy musi być najwyższej jakości. Stworzyłem moodboard oparty na pozycjach jogi i masażach dłoni. Nie chodziło o klasyczny taniec, a zupełnie nową jakość. Byłem bardzo zestresowany, ale na koniec usłyszałem: "Pat, you're amazing!". To była dla mnie największa nagroda.

 

Pat Bogusławski
Fot. Alice Rosati / Viva! Moda

Za kulisami sesji dla magazynu "Wonderland"

 

- Pracowałeś też przy sesji dla słynnego ShowStudio.
Miałem wystąpić jako tancerz w filmie autorstwa Katji Mayer, której pracę podziwiam od dawna. Co więcej – u boku Stoyi – gwiazdy filmów porno i byłej baletnicy. Pomysł tak mi się spodobał, że zaproponowałem, że zrobię movement direction do tego projektu. Stoya jest niezwykłą osobowością: przepiękna, bardzo inteligentna i niezwykle świadoma swojego ciała. Byłem pod wielkim wrażeniem tego, jak się porusza. Często powtarzam modelkom, że powinny chodzić na zajęcia taneczne, by lepiej rozumieć ruch. W sukience Valentino nie można iść byle jak.


- Chętnie słuchają twoich uwag?
Zdarzyło mi się pracować z bardzo doświadczoną modelką, która była zła, że ktoś ją poucza. Tłumaczyłem jej, jak ma się poruszać, ale nadal była sztywna. Wbiegłem więc przed obiektyw, zniszczyłem pracę fryzjerki roztrzepując włosy. Zdenerwowałem modelkę, ale dzięki temu uzyskałem prawdziwe emocje. Czasem potrzeba radykalnych kroków, by uzyskać zamierzony efekt.

 

Wideo ShowStudio ze Stoyą i Patem Bogusławskim

 


- Nad czym pracujesz?
Odezwała się do mnie agencja Next i zaproponowała współpracę z Corą Corre, wnuczką Vivienne Westwood, która chce zostać modelką. Będziemy pracować nad jej ciałem, nad tym jak powinna się poruszać przed kamerą, czy na wybiegu. Agencje coraz częściej zatrudniają movement directorów, by szkolili modelki. Wkrótce będę uczył modelki z agencji Wilhelmina w Nowym Jorku. Chciałbym w przyszłości pracować jako choreograf przy pokazach. Marzę, by wróciły pokazy jak widowiska teatralne, takie jak za dobrych czasów Johna Galliano czy Alexandra McQueena.

 

Rozmawiała Ina Lekiewicz

 

Wywiad pochodzi z nowego numeru magazynu "Viva! Moda", zima 2015

 

Ola Rudnicka i Natalia Siodmiak
Fot. Marcin Tyszka/Viva! Moda

Wideo

Marynarki, kardigany, sukienki maxi, kozaki na słupku. Te produkty będą modne jesienią i zimą 2020/2021

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Odkrywamy zaskakującą szafę Małgosi Kożuchowskiej
Supermodelka Anna Jagodzińska i jej szaleństwa