STYL ŻYCIA

Stylowe paryżanki. Gdzie jedzą i w jakich butikach się ubierają?

Tam spotkasz Inès de la Fressange, Caroline de Maigret, Carine Roitfeld...

Marcin Brzeziński 9 września 2018 07:21

Świat mody zmienia się nieustannie. Ale jest coś, co dla milionów kobiet na całym świecie od dziesięcioleci pozostaje atrakcyjne. To styl paryżanki. Niewymuszony, lecz wyrafinowany. Zachwycający, lecz celowo niedoskonały. Zmysłowy, lecz nie epatujący seksapilem. Wciąż powstają nowe poradniki próbujące przybliżyć ten fenomen. Styl paryżanki wymyka się jednak z wdziękiem wszelkim próbom dokładnego opisu. Poddany drobiazgowej analizie traci urok, ucieka z niego życie, jak z motyla w muzealnej gablocie. Lepiej już posłuchać rad wielkich paryżanek, prawdziwych mistrzyń tego stylu. Na przykład tej Coco Chanel: „Zanim wyjdziesz z domu, spójrz w lustro. I zdejmij z siebie jedną rzecz”. Albo wskazówki byłej modelki, Inès de la Fressange, uznawanej przez wielu za paryżankę doskonałą: „Ciągle zaskakuj. Noś wieczorową sukienkę ze słomkowym koszem, nie ze złotą kopertówką. Nie ma nic nudniejszego niż doskonałość”. Oprócz słuchania mistrzyń pomocne może być też przebywanie w naturalnym otoczeniu, w którym rodzi się ten pożądany styl. W Paryżu, oczywiście!

Podano do stołu

Nie możemy poznawać Miasta Świateł z pustym żołądkiem. Nie robią tego zresztą nasze bohaterki. Wbrew obiegowym opiniom nie zajmują się bowiem wcale wyłącznie odchudzaniem, a wręcz przeciwnie – są wielbicielkami dobrej kuchni. Gdzie wobec tego jadają stylowe paryżanki? Obecnie na fali wznoszącej są restauracje i bary na dwóch położonych niedaleko paryskich Hal ulicach – Montorgueil i Mandar. To wspaniała okolica: zamknięta dla ruchu samochodowego, pełna ulicznego gwaru oraz nawoływań sprzedawców ryb i owoców. W kawiarniach przy rue Montorgueil zawsze jest tłok, jakby piątkowy wieczór trwał cały tydzień. Innym modnym miejscem są okolice Canal Saint-Martin, czyli Kanału Świętego Marcina. Tu warto pokazać się choćby w niewielkim, lecz sławnym bistro Le Verre Volé. Oczywiście wszystkie stylowe paryżanki nie pomieściłyby się na dwóch czy nawet pięciu ulicach. Można je więc spotkać w rozsianych po całym Paryżu restauracjach w rodzaju Anahi, Le Perchoir, Perruche, Le Derrière czy Bouteille d’Or.
Wiemy już, gdzie jadają Lou Doillon lub Catherine Baba, ale co jadają? Modna mieszkanka stolicy Francji bywa istotą kapryśną. Jednego dnia ma ochotę na kuchnię indyjską (okra z soczewicą i chlebkiem naan), innego – na wołowego tatara w klasycznym francuskim bistro. Następnego zaś umówi się z przyjaciółką w Raw przy rue de Turenne, gdzie serwowane są same nieprzetworzone składniki. Z kolejną przyjaciółką (bez nich trudno sobie wyobrazić prawdziwą paryżankę) udadzą się do podejrzanej chińskiej knajpki w Belleville. Zobaczycie, jeszcze rok, a ta restauracja stanie się bardzo modna!

Czysta słodycz

Po lunchu trzeba pomyśleć o deserze. Wybór jest wielki, bo Paryż uchodzi za światową stolicę cukiernictwa. Nie ma miesiąca, żeby nie otwarła się tu nowa pâtisserie. Stylowa paryżanka oczywiście każdej daje szansę. Z pewnością odwiedziła już Fou de Pâtisserie Boutique przy wspomnianej już rue Montorgueil. To miejsce, w którym można kupić ciastka nie jednego, a wielu sławnych mistrzów. W słodkim butiku swoje cukiernicze „kreacje” wystawiają Jacques Genin, Philippe Conticini, Hugues Pouget, Pierre Hermé i Gilles Marchal… W tym momencie okazuje się, że stylowa paryżanka bywa też osobą sentymentalną. Mimo natłoku nowości ma wciąż bowiem słabość do kolorowych makaroników Ladurée. Ta istniejąca od 1862 roku cukiernia ma swoje filie na całym świecie, więc nawet będąc w Baku, Casablance czy Kuala Lumpur można poczuć się jak w domu (czytaj: w Paryżu).

Paryski styl to sposób, w jaki otwierasz torebkę, w jaki krzyżujesz nogi. Coś, co sprawia, że najpierw widzisz kobietę, a potem jej ubrania

Zrobiło się już późno. Przed kolacją warto napić się kawy, a może nawet wychylić kieliszek wina. Gdzie? W tej dziedzinie naprawdę trudno coś stwierdzić z całą pewnością. Miejsca zyskują sławę i tracą ją z tygodnia na tydzień. Oblegane przed laty lokale, takie jak Buddha Bar, teraz wywołują tylko wzruszenia ramion. Ale na tym niespokojnym morzu jest jednak jeden punkt stały. Jeśli stylowa paryżanka ma koleżankę, która pracuje przy Paryskim Tygodniu Mody, to z pewnością spotka się z nią w niepozornym barze Café La Perle przy rue Vieille du Temple w dzielnicy Marais. Ten lokal widział wiele. Tu na przykład miał miejsce początek końca kariery wielkiego Johna Galliano. Właśnie w Café La Perle w 2010 roku ówczesny dyrektor kreatywny domu mody Christian Dior wykrzykiwał antysemickie inwektywy w stronę przypadkowych osób. Okryty przez dłuższy czas niesławą lokal znowu tętni życiem. La Perle, czyli Perła okazała się wyjątkowo twardą sztuką.

Chwila wzruszeń

Nie samym chlebem i winem żyje paryżanka. Ma również swoje ulubione muzea. Nie zobaczycie jej raczej w kolejce do Luwru. Może tylko dostrzeżecie kątem oka gdzieś w odległej sali podczas tak zwanych nokturnów, kiedy najsłynniejsze muzeum świata czynne jest do dziesiątej wieczorem. Serce Charlotte Gainsbourg czy Vanessy Paradis podbiła za to zaprojektowana przez Franka Gehry siedziba Fondation Louis Vuitton w Lasku Bulońskim. Można było podziwiać w niej nigdy wcześniej niepokazywane w Europie dzieła ze zbiorów nowojorskiego Museum of Modern Art. Teraz zaś szykuje się ekspozycje dwóch niepokornych artystów: Egona Schiele i Jean-Michela Basquiata.
Miejscem, które stylowa paryżanka odwiedza równie chętnie, jest otwarte w zeszłym roku Musée Yves Saint Laurent. Czeka bardzo długo, by znaleźć się sama w otwartej dla zwiedzających pracowni mistrza. I choć to może nie za bardzo stylowe, wychodząc, nie kryje wzruszenia.

Coś dla ciała

Zwiedzanie bywa bardzo wyczerpujące i może odbić się na urodzie. Na szczęście znajdzie się na to rada. Dwa lata temu po czteroletnim remoncie swoje podwoje otworzył najsłynniejszy hotel świata, czyli paryski Ritz. Jedną z nowości, które ma teraz do zaoferowania swoim gościom, jest wyjątkowe spa Chanel. Zdobią go ścienne malowidła i jedwabne parawany w guście japońskim, zaś jego punktem centralnym jest bajkowy marmurowy basen. Ale co tam luksusowy wystrój! Prawdziwą atrakcją są zabiegi ze znakiem jakości Chanel. Nowe spa nie jest zbyt duże, bo ma tylko pięć gabinetów. W każdym z nich można poddać się masażom z użyciem stworzonych specjalnie na potrzeby tego miejsca olejków. Pachną one jak najsłynniejsze perfumy Chanel, a więc zapachy o kolejnych numerach: º5, º19 i º22. Szczególnie wart polecenia jest jednak rytuał o nazwie Grand Soin Chanel, który ma podobno ożywiać nie tylko ciało, ale i duszę. Reklamowany jest jako idealny sposób, by uciec od gwarnego i męczącego Paryża bez konieczności ruszania się z miejsca. A to dla stylowej mieszkanki stolicy Francji wymarzone rozwiązanie, zwłaszcza jeśli tak się składa, że jest jednocześnie stylowa i bogata.
Jeśli chodzi o fryzjerów, wyboru nie ma. Trzeba użyć wszystkich dozwolonych i niedozwolonych środków, by dostać się do salonu Davida Malletta. Mieści się on w przepastnym prywatnym apartamencie przy rue Notre Dame des Victoires. David Mallett zatrudnia w nim dwóch wybitnych kolorystów, braci Giorgio i Rémy Faure, oraz stylistów z tytułami „Najlepszy fryzjer w Paryżu”. Nic dziwnego, że bywają tu Carla Bruni, Charlotte Gainsbourg i Emmanuelle Seigner.

Na zakupy

Pozostaje nam wreszcie odpowiedzieć na kluczowe, jak się wydaje, pytanie, gdzie ubiera się stylowa paryżanka. Tu łatwiej wymienić, gdzie z pewnością tego nie robi. Unika raczej ociekających luksusem butików wielkich domów mody. Owszem, ma w swojej garderobie czarną klasyczną torebkę Chanel, szpilki Christiana Diora, ale to raczej wyjątek. Nie zobaczymy jej także w zatłoczonych sieciówkach przy Champs-Élysées ani modnych concept storach (wydawanie tysiąca euro na buty sportowe zaprojektowane przez Kanye Westa uznaje bowiem za nierozsądne). Stylowa paryżanka wpadnie raczej do Soni Rykiel po prosty czarny golf, a do Agnès b. po jeszcze prostszą białą koszulę. Dżinsy zaś kupi na przecenie w Zadig & Voltaire. Jeśli już jest zmuszona odwiedzić dom towarowy, nie wybierze obleganego przez turystów Printemps, lecz położone w Marais Le BHV. W swoich wyborach będzie zaś zawsze kierowała się wskazówką Inès de la Fressange: „Nigdy nie daj się złapać. Kiedy spodziewają się, że założysz szpilki, noś baleriny. Kiedy oczekują balerin, zakładaj wysokie obcasy”.

Tekst Marcina Brzezińskiego pochodzi z ostatniego numery dwutygodnika VIVA! ZOBACZ ZDJĘCIA

Wideo

Zobaczcie 12 najgorętszych trendów na wiosnę 2020!

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

MARYLA RODOWICZ mówi, że nie potrafiłaby być z kimś „bez zakochania”, i wspomina wszystkie swoje miłości. Laureat 8. edycji „Top Model”, DAWID WOSKANIAN, o życiu z zespołem Tourette’a, karierze i o tym, jak sobie radzi ze społecznym ostracyzmem. Jedyny taki wywiad: PAWEŁ DELĄG versus PAWEŁ DELĄG. JENNIFER ANISTON i BRAD PITT – czy miłość po 16 latach od rozstania jest w ogóle możliwa?