Manuela Gretkowska i Piotr Pietucha
Fot. Agnieszka Kulesza i Łukasz Pik
Tylko u nas

Manuela Gretkowska i Piotr Pietucha o miłości leczonej rozstaniem, dramatach rodzinnych i seksie

MA 25 października 2015 15:41
Manuela Gretkowska i Piotr Pietucha
Fot. Agnieszka Kulesza i Łukasz Pik

Pierwsza para polskiej literatury znów w ataku. Manuela Gretkowska i Piotr Pietucha wydali wspólnie książkę "Miłość klasy średniej". Ale jak wydali? Przecież się rozstali! Dlaczego ona wyjechała do Kalifornii? Dlaczego on się nie odzywał? O miłości leczonej rozstaniem, dramatach rodzinnych i seksie pisarska para opowiada w najnowszej "Vivie!". A pyta Roman Praszyński.

- Jesteście razem?
Manuela: Przyszliśmy razem.

Piotr: O co pytasz?

- Opowieść Manueli w Waszej wspólnej książce "Miłość klasy średniej" jest o małżeństwie, które się rozstało. To o Was?

Manuela: Mieliśmy kryzys, rzeczywiście wyjechałam z Polą do Berkeley. Banał, co powiem, ale bycie razem to opanowywanie kryzysów.
Piotr: Kilka lat temu przeżyliśmy oboje wielkie tragedie. Manuelę opuścił kochany tata, ja straciłem syna. I może nie byliśmy – tak myślę po latach – w stanie dać sobie wsparcia. Oboje byliśmy pogrążeni w swoim bólu i rozpaczy. Odpryski tego były w kryzysie, jaki nas dotknął.
Manuela: Dostałam od ciebie wsparcie. Ale nie o to chodzi. Po prostu odejście bliskich coś zmieniło, myśmy się zmienili. Żałoba koroduje duszę, tego nie widać na wystawie. Stajesz się powoli kimś innym. Trzeba było od siebie odejść i poukładać od nowa. Kryzys jest wtedy, gdy po staremu już nie można, a nowego jeszcze nie ma. Dlatego to ryzykowny moment, bo nowego może już nie być, tak się też zdarza.

Wyjechała z córką Polą za ocean. Żeby zostać zaproszoną na uniwersytet w Berkeley, musiała mieć status naukowca. Pisarz w Ameryce jest "naukowcem", w zależności od dorobku. Na uniwersytecie w dziale literatury slawistycznej sprawdzono, co napisała. I dali jej status doktora, żeby mogła przyjechać. Prezent od losu. Ta Kalifornia to był wyjazd czy ucieczka od Piotra?

 

Manuela Gretkowska i Piotr Pietucha
Fot. Agnieszka Kulesza i Łukasz Pik

Manuela: Zrobiłam sobie wakacje od siebie samej, należały się po pięćdziesiątce. Kalifornia to uzdrowisko dla znękanych dusz. W naszym związku doszliśmy do takiego punktu, że jedynym wyjściem, żebyśmy się pozbierali, bo nie było osób trzecich, było złapanie do siebie dystansu. Prawda?
Piotr: Mówiąc szczerze, byłem temu przeciwny. Nigdy nie żyłem sam, bez kobiety. To było dla mnie nie do pojęcia. Czy dam sobie radę? Z drugiej strony wiem, że bywam trudnym partnerem. Jestem DDA. Od dziecka się borykam z depresją. Manuela też nie jest łatwa. Narcystyczna. Ma dużo resentymentu do mężczyzn. Ta niechęć wyłazi w jej książkach.

Dziś Piotr twierdzi, że generalnie rozstanie dobrze mu zrobiło. Zobaczył, że może przetrwać. I że dystans był im potrzebny.

Manuela: Nie odzywał się pół roku. Myślałam z każdym dniem: "Jeżeli człowiek po tak długim wspólnym życiu, takiej przyjaźni się nie odzywa, to znaczy, że miał jakiś zawał umysłowy i moja decyzja była dobra". Każdy dzień milczenia Piotra utwierdzał mnie, że słusznie powiedziałam dość. Kobiety w naszej kulturze słyszą: "Bądź mądrzejsza, porozmawiaj, wyciągnij rękę. On nie wie co robi. Dla dobra dziecka". Nie, są granice.
Piotr: Z zawiedzionej miłości bardzo ciężko jest przejść do przyjaźni. Nie potrafiłem tego. Nie chciałem w rozżaleniu, złości i osamotnieniu odpalać Skype'a i rozmawiać z Manuelą tak, jakbyśmy byli przyjaciółmi. Bo tak nie było. Może to duma, ambicja urażona. Nie mam o to do siebie pretensji.
Manuela: I słusznie. Dobrze zrobiliśmy obydwoje. Intuicyjnie. Nikt nas tego nie uczył.

- Roczna przerwa zmieniła Wasz związek?

Manuela: Bez niej nie wrócilibyśmy do siebie.

- Gdy Manueli nie było, myślałeś, co dalej?
Piotr: Byłem gotowy na wszystkie opcje. Na tym polegała moja odzyskana pewność siebie. Bez Manueli byłem o połowę uboższy, ale nadal bogaty - mam piątkę fantastycznych dzieci, fascynująca pracę terapeuty. Nadal we mnie dużo zachwytu i zadziwienia światem - to aż nadto by sensownie żyć.

Manuela Gretkowska i Piotr Pietucha
Fot. Agnieszka Kulesza i Łukasz Pik

 

Jednak do siebie wrócili. Dlaczego? Co sprawiło, że znów chcą być razem? On twierdzi, że to "metafizyka", ona, że "czas, który płynął, ucząc, jak nie być ze sobą, a nie wyłącznie być. Bo miłość, to proporcje tych dwóch stanów. Nie tylko sklejenie sakramentem, czy sentymentem".

Piotr: W swojej powieści analizuję dojrzałych ludzi nie radzących sobie ze związkiem. Miłość jest dla nich zbyt trudnym wyzwaniem, więc kombinują jakby się przemknąć bokiem. Mam dużo szacunku dla mglistej, prawniczej formułki "niedopasowanie charakterów". Często używanej jako pretekst. Za tym coś się jednak kryje. My mamy z Manuelą niezgodne charaktery i emocje, ale mamy na szczęście silną więź duchową, która nigdy nie wygasła. Jesteśmy sobie nadal bardzo bliscy.
Manuela: Prezydentowa Carla Bruni, wielokrotna kochanka, a więc ekspertka, powiedziała, że z wiekiem seks staje się coraz ciekawszy. Być może inne zmysły zaczynają obumierać, a erotyka, jak sztuka, z biegiem lat nabiera wyrafinowania.

Wywiad z Manuelą Gretkowską i Piotrem Pietuchą oraz sesja zdjęciowa w najnowszym numerze "Vivy!", już w kioskach.

 

Wideo

Dziś wypada 3. rocznica ich ślubu. Oto historia miłości Agnieszki i Piotra Woźniak-Staraków

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Wydanie La Dolce VIVA!, a w nim: Ania Starmach, jurorka polskich edycji MasterChef oraz MasterChef Junior, o związkach – tych rodzinnych oraz ze sztuką i kuchnią. Piotr Adamczyk naszym przewodnikiem po Rzymie. Jak to się dzieje, że Monica Bellucci z każdym rokiem staje się… piękniejsza. Włoszka Tessa Capponi-Borawska o arystokratycznych korzeniach i o tym, kto zaszczepił jej pasję gotowania.