WYWIADY VIVY!

Mimo że mają wszystko, wciąż mają wiele marzeń do spełnienia. Oto królowe sieci!

Przekonują swoich fanów, że warto marzyć, sięgać po niemożliwe!

Katarzyna Sielicka 15 kwietnia 2020 06:22

W ramach cyklu Archiwum VIVY!: wywiady przypominamy rozmowę Katarzyny Sielickiej z najsłynniejszymi influencerkami w Polsce. Wywiad ukazał się w lutym 2018 roku w magazynie VIVA!.

Magazyn VIVA! Julia Kuczyńska, Jessica Mercedes Kirschner, Tamara Gonzalez Perea, Ewa Grzelakowska-Kostoglu i Angelika Mucha wywiad

Julia Kuczyńska – Maffashion, Jessica Mercedes Kirschner – Jemerced, Tamara Gonzalez Perea – Macademian Girl, Ewa Grzelakowska-Kostoglu – Red Lipstick Monster i Angelika Mucha – Littlemooonster96, najpopularniejsze polskie influencerki jeszcze nigdy nie wystąpiły razem na okładce. Wyjątek zrobiły dla VIVY!

Takiej sesji jeszcze nie było. W XVIII-wiecznym Pałacu w Jabłonnie spotkało się pięć młodych kobiet. Pięć królowych w królewskim miejscu. Rządzą w sieci, choć jeszcze parę lat temu były zupełnie zwykłymi dziewczynami. Wszystko dlatego, że odważyły się sięgnąć po rzeczy, o których reszta tylko marzy. Dziś każda z nich ma rzeszę obserwatorów w internecie, a co za tym idzie – finansowy sukces. 

Julia Kuczyńska – Maffashion, Jessica Mercedes Kirschner – Jemerced, Tamara Gonzalez Perea – Macademian Girl, Ewa Grzelakowska-Kostoglu – Red Lipstick Monster i Angelika Mucha – Littlemooonster96, najpopularniejsze polskie blogerki i youtuberki jeszcze nigdy nie wystąpiły razem na okładce. Wyjątek zrobiły dla VIVY!, która właśnie debiutuje w sieci jako viva.pl. I która z pewnością odniesie sukces!

sesja VIVA! blogerki 3
Fot. Marcin Kempski

Na planie sesji zjawiają się punktualnie. Piękne, roześmiane. Dobrze się znają i przyjaźnią się. Tu nie ma rywalizacji ani gwiazdorzenia. Bez zbędnych dyskusji poddają się zabiegom makijażystów, sprawnie wkładają przygotowane razem ze stylistką Jolą Czają kreacje. „Jakie marki mam na sobie? Nie mam pojęcia”, śmieje się Macademian Girl, jedna z najbardziej charakterystycznych blogerek modowych, wielokrotnie wyróżniana za oryginalny styl. „Dziś nie muszę tego wiedzieć”. 

Ta sesja jest inna niż wszystkie. Toczy się w dwóch światach. Zanim fotograf Marcin Kempski naciśnie spust migawki, zdjęcia dziewczyn są już na ich profilach na Instagramie. Zanim operator vivy.pl Marcin Ziółko włączy kamerę, na Instastory Ewa wrzuca filmik o tym, jak powstaje jej nowy makijaż – tym razem wykonany nie przez nią, tylko przez sesyjnego makijażystę. „Pytasz mnie, co robiłabym, gdyby nie było internetu?”, mówi Maffashion, najpopularniejsza polska blogerka modowa, która trafiła na szczyt listy 20 najbardziej wpływowych blogerów świata, przygotowanej przez cyfrową agencję marketingową Tribe Dynamics. „Zawsze mnie o to pytają w wywiadach, na pewno moje życie i życie wszystkich ludzi wyglądałoby inaczej. Internet jest wszędzie. Nic nie dzieje się dziś bez internetu!”.

Początki

Ich początki są podobne, a sukces osiągnęły, łącząc pracę i pasję. To właśnie o pracy i pasji na przykładzie swojego idola Justina Biebera Angelika pisała w maju ubiegłego roku pracę maturalną. A przecież mogła napisać o sobie. Na Instagramie i na YouTubie obserwuje ją ponad milion osób. „Nie umiem sobie wyobrazić tysiąca ludzi przede mną, a co dopiero milion”, przyznaje Angelika – Littlemooonster96. W lutym kończy 20 lat, w sieci jest już od pięciu. Zaczynała od filmików ze swojego w sumie dość zwykłego życia, z tego, co robi na co dzień. Pasją podróżowania zaraziła ją mama, ona mamę i siostrę muzyką i wyjazdami na koncerty. Właśnie w trakcie jednej z podróży pojawił się pomysł, aby dzielić się swoimi przeżyciami z innymi. I tak powstawały pierwsze vlogi. Jednocześnie kręciła też filmy o swojej codzienności, o modzie i kosmetykach. W tym, co robiła, rodzina wspierała ją bezwarunkowo. Ale niektóre znajomości musiała zweryfikować. „Jeśli ktoś nie akceptuje tego, co robię, to po co ma być w moim życiu?”, pyta retorycznie. Z przyjaciółmi zwiedza świat. Przede wszystkim swoje ukochane Stany Zjednoczone. W Los Angeles, gdzie ostatnio spotkała Justina Biebera, chciałaby zamieszkać. Do USA pierwszy raz poleciała na zaproszenie Nickelodeon na galę Kids’ Choice Awards. To było duże wyróżnienie, a po nim przyszły następne. Do Parlamentu Europejskiego zaprosił ją, oprócz innych influencerów z Europy, sam przewodniczący Antonio Tajani. O wszystkim, czego doświadcza, opowiada co roku w specjalnie nagrywanych filmach, które nazywa „Podsumowaniami”. „Za każdym razem, kiedy kończy się rok, myślę, że był najwspanialszy w moim życiu. Ale potem przychodzi następny i jest jeszcze lepszy”, mówi. „Jestem za to bardzo wdzięczna”. Komu? „Losowi. Temu, że tak potoczyło się moje życie. Przecież to nie musiałam być ja. To mógł być każdy”, przekonuje.

blogerki NEW Viva!
Fot. Marcin Kempski/I LIKE Photo

Przepis na sukces

Jessica Mercedes zaczynała jako 16-latka. Dziś, po ośmiu latach, jest wciąż jedyną polską blogerką, która miała sesję w „Vogue’u”. Uważa, że w internecie bardzo ważna jest szczerość. Dlatego zdecydowała się podzielić informacją o operacji zgryzu, którą niedawno przeszła. „To był zabieg zdrowotny, ale też zmieniły się moje rysy twarzy. Nie chciałam udawać, że nic się nie stało, chciałam być szczera. Ludzie szczerzy wygrywają w internecie i czasami trzeba być szczerym, nawet jak nie jest się pewnym reakcji internautów”. Nie musiała się obawiać. Internauci, jak zwykle, byli po jej stronie, a fanów ma coraz więcej. Filmik o tym, że kupiła nowe mieszkanie, obejrzało na YouTubie ponad 350 tysięcy osób. Należy do ścisłej czołówki i nie zamierza odpuszczać. „Mam konkretne cele w życiu, ale nie będę mówić o nich publicznie, bo nie chcę być rozliczana”. Czego jeszcze nie pokaże? Rodziny, jeśli nie jest obecna w sieci. I miłości, z której nie chce się tłumaczyć. Na razie czeka ją przeprowadzka do nowego biura, rozwijanie swojej marki odzieżowej z kostiumami kąpielowymi Moiess. „Zaczęłam myśleć, że trzeba oddzielać życie od pracy, zatrudniać więcej ludzi i z nimi się rozwijać”, przyznaje. Jak chce oddzielić życie od pracy? Czy blogerka może spędzić choć chwilę bez internetu? „Nie myślałam o tym tak szczegółowo”, śmieje się Jessica. „Mam takie postanowienie na ten rok, że nie będę od razu rano wchodziła do internetu, że zacznę chodzić na jogę codziennie przed śniadaniem. Joga to ten moment, kiedy nie mam ochoty sięgnąć po telefon. Drugi to wtedy, kiedy surfuję”. Surfingu uczyła się na Hawajach. I nawet jeśli uda jej się oddzielić pracę od życia, to czy nie jest to najwspanialsza praca na świecie?

Wbrew regułom

Ewa – Red Lipstick Monster uważa, że praca youtuberki jest najmniej stresująca z tych, które wykonywała dotychczas. Była między innymi wizażystką
freelancerką, zdarzało jej się pracować za darmo tylko po to, żeby zdobyć doświadczenie. Nigdy nie pozwoliła sobie na to, żeby leżeć i nic nie robić. Skończyła pedagogikę i kosmetologię we Wrocławiu. Wizaż pokochała na studiach, ale już jako dziecko interesowała się kosmetykami mamy. Swój pierwszy makijaż jako kilkulatka wykonała jej szminką. Nie umiała jej zamknąć i niechcący zniszczyła. Mama się nie gniewała. Zawsze wspierała córkę, nawet gdy ta przychodziła do domu z coraz to nowymi kolczykami i tatuażami. „Pracowałam przy sesjach, malowałam modelki. Ale chciałam, żeby to były takie profesjonalne sesje jak ta tutaj. Jednocześnie szukałam pracy. Chciałam uczyć w szkołach policealnych, być szkoleniowcem dla marek kosmetycznych”, wspomina Ewa. Przeszkodził jej niepokorny wygląd. Nie dostała pracy, mimo że na rozmowach rekrutacyjnych wypadała świetnie. Wizażu uczyła się z YouTube’a, malowała siebie, mamę, koleżanki. Aż wreszcie pomyślała, że może sama pokazać innym, jak to się robi. „Najpierw myślałam, że najtrudniejsze jest samo włączenie kamery, potem – że mówienie do widzów. Kiedy myślałam, że wszystko mam już z głowy, okazało się, że jeszcze jest montaż, a potem trzeba opanować samego YouTube’a. Teraz jest mnóstwo filmów na YouTubie, jak robić YouTube’a, kiedyś tego nie było”. Dziś kanał Ewy śledzi 1,3 miliona subskrybentów. Z kolczyków i tatuaży nie zrezygnowała i nie zrezygnuje. A marki kosmetyczne, które przed laty nie chciały z nią współpracować, zmieniły zdanie i teraz stoją w kolejce do niej. Ewa bierze udział w reklamach, wydała trzy książki o tematyce urodowej, przeprowadziła się do Warszawy, którą bardzo polubiła, i wciąż nie uważa się za gwiazdę.

Warto być sobą

A jak chciałaby być określana Tamara Gonzalez Perea? „A muszą być jakieś ograniczenia, jakieś szufladki?”, odpowiada zadziornie, gdy zadaję jej to pytanie. „Jak każda kobieta składam się z wielu elementów. Jestem bizneswoman, blogerką, kobietą, córką, przyjaciółką. Tym wszystkim jestem i lubię to, że nie muszę wybierać”. A dlaczego „Macademian Girl”? Od orzechów makadamia, które Tamara uwielbia, bo są bardzo twarde z zewnątrz i rozkosznie delikatne w środku. Tak jak ona. I jak ona mają piękną brązową skórkę. Za tę skórę Tamara, córka rodowitego Panamczyka, była prześladowana w dzieciństwie. Nie złamało jej to. Przeciwnie – utwierdziło w przekonaniu, że warto być sobą i iść własną drogą bez względu na to, co powiedzą inni. Dzięki temu stała się odporna, silna. Pozwoliło jej to w dorosłym życiu bronić własnego oryginalnego stylu, za który tak bardzo cenią ją jej fani. To artystyczna dusza – ukończyła architekturę wnętrz na Akademii Sztuk Pięknych. Swój blog prowadzi od siedmiu lat. Mówi, że od początku chciała stworzyć w sieci oazę dobrej energii – miejsce pełne tolerancji, ciepła i przydatnych, praktycznych porad. Rozwijała się razem z czytelniczkami, którym teraz doradza. „Ich potrzeby są najważniejsze w mojej pracy”, podkreśla. Mimo sukcesu, jaki osiągnęła, mówi, że wciąż jest na początku swojej drogi. „Uważam, że prawdziwy sukces mierzy się nie w pojedynczych latach, a w dekadach. Chcę dalej rozwijać bloga, Instagram i kanał YouTube’a, ale internet to nie jest jedyne medium, gdzie jestem obecna. Internet jest dla mnie trochę za ciasny”, śmieje się Tamara. Była już w finale hitowego show TVN-u
„Agent – Gwiazdy”, ma swój program „Królowe second-handów” w telewizji Lifetime, była prowadzącą i mentorką w programie „Supermodelka Plus Size” Polsatu. Pisze felietony do gazet, a teraz marzy jej się audycja w radiu. „Lubię rozmawiać z ludźmi, którzy oprócz tego, że dobrze wyglądasz, chcą też wiedzieć, co masz do powiedzenia. Wygląd jest ważny, bo to nasza wizytówka, ale prawdziwą klasę rozpoznaje się wtedy, kiedy w parze z pięknym strojem idzie równie piękna, ciekawa osobowość”.

Najlepsze w branży

W swojej pracy najbardziej cenią możliwość poznawania nowych ludzi, podróżowania, pracy z najlepszymi i uczenia się od nich. „Mój największy sukces? Jeszcze parę lat temu powiedziałabym, że to, że od ukończenia 19. roku życia utrzymuję się sama. Na studia także nie dostawałam pieniędzy od rodziców”, mówi Julia. „Na przestrzeni lat wydarzyło się w moim życiu wiele niesamowitych rzeczy. Jednak żadna z nich nie miałaby miejsca, gdyby nie żyłka do biznesu, konsekwencja, prawdziwość i intuicja. Pierwsze nagrody za najlepszego bloga, okładka w magazynie, zaproszenia na światowe pokazy, własna marka odzieżowa, założenie firmy i zatrudnianie ludzi, współpraca z wielkimi markami, takimi jak Dior, Swarovski, YSL – nie jestem w stanie zliczyć.

To wszystko zgrywa się w jedną całość. To nie pojawiło się od razu. Działalność w internecie rozpoczęłam ponad dziewięć lat temu, kiedy jeszcze nie było Instagramu i znanego obecnie wachlarza możliwości. Myślę, że z dziewczynami jest podobnie. Nikt nas nie przygotował do tej pracy, żadna z nas nie była na kursie, jak stworzyć markę, wizerunek w social mediach. Metodą prób i błędów doszłyśmy do tego, co mamy”, dodaje „Nigdy nie biorę się za coś, czego nie umiem zrobić dobrze”, mówi Red Lipstick Monster. „Jeśli chodzi o siebie, jestem bardzo wymagająca”. Jessica dobrze pamięta moment, w którym hobby stało się pracą – wtedy, gdy zatrudniła ludzi i poczuła się za nich odpowiedzialna. Czy czuje się „ustawiona do końca życia”? „Nie. Nikt nie powinien się tak czuć. W każdej pracy, u każdego wszystko może się nagle wywrócić do góry nogami”. „W życiu i w pracy ważna jest empatia, trzeba współpracować. Człowiek nie jest samotną wyspą, a zwłaszcza bloger nie jest samotną wyspą, bo nasza praca polega na tym, żeby przekonać innych do swoich pomysłów”, dodaje Tamara.

Mimo że mają wszystko, a może właśnie dlatego, wciąż mają wiele marzeń do spełnienia. Przekonują swoich fanów, że warto marzyć, sięgać po niemożliwe. Że same są najlepszym przykładem, że to się udaje. Maffashion: „Pytasz, o czym marzę? Chciałabym mieć dzieci. I to nie jedno! Rodzinę. I żeby wszystkie moje projekty, nad którymi pracuję, się ziściły!”. 

Wideo

Wiosna 2020 - design, kulinarne inspiracje, podróże bez wychodzenia z domu!

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

BARBARA KURDEJ-SZATAN wyznaje: „Zasuwając intensywnie, oczekiwałam, że gdy wrócę do domu, będę mogła się zrelaksować. Tymczasem były awantury…”. GREG i RAFAŁ COLLINS – od happy endu do tragedii był tylko krok. W VIVIE! na Lato w cyklu Ona o Niej – KRYSTYNA CIERNIAK-MORGENSTERN o ELŻBIECIE CZYŻEWSKIEJ: „Szamotała się psychicznie. Z jednej strony niedawno poślubiony mąż, a z drugiej Polska…”. W cyklu Sztuka gotowania – HANNA LIS. Czy spełni swoje „kulinarne” marzenie i wybierze się do Peru? W Podróżach z Historią: tajemnice KASZUB.