WYWIADY VIVY!

Ewa Chodakowska: „Wciąż uczę się ekologii i krok po kroku wprowadzam zmiany. Nie jestem perfect”

„Popełnianie błędów to historia mojego życia”

Beata Nowicka 10 kwietnia 2020 06:27

W ramach cyklu Archiwum VIVY!: wywiady przypominamy rozmowę Beaty Nowickiej z Ewą Chodakowską. Wywiad ukazał się w marcu 2020 roku w magazynie VIVA!.

Magazyn VIVA! Ewa Chodakowska wywiad

„Wciąż uczę się ekologii i krok po kroku wprowadzam zmiany. Nie jestem perfect!”, mówi polska królowa fitnessu. „Popełnianie błędów to historia mojego życia”, dodaje. Beacie Nowickiej opowiada, jak udało jej się zmienić na lepsze własne życie i… życie kilku milionów Polek.

Ekologia jest modna. Na fali zielonego entuzjazmu podkreślamy, jak ważne jest zdrowie. No to muszę zapytać, jak czuje się Twój mąż?

Czuje się dobrze. Do pełni sił wróci pewnie za trzy tygodnie, ale mamy to już za sobą. Ta trudna operacja sprowadziła nas oboje na ziemię. W szpitalu zdałam sobie sprawę, na czym powinnam skupić uwagę, co tak naprawdę jest ważne. Jestem bardzo wdzięczna za to, co z mężem mamy, w jaki sposób żyjemy. Każdego poranka dziękuję, że się obudziłam i że mogę wstać na równe nogi. Że mam siłę, mam chęć do pracy i energię, która mnie rozpiera. Wiem, że jesteśmy ogromnymi szczęściarzami…

…ale?

Nie ukrywam, że przez ostatnie lata wpadliśmy w kołowrotek pracy i nie było nas z tej pracy widać. Dlatego zwolniliśmy. Zdecydowaliśmy, że nie robimy już nic nowego. Wydaliśmy sobie zakaz pomysłów na kolejny biznes. To już nie wchodzi w grę. Trzymamy się tego, co stworzyliśmy.

 A jest tego bardzo dużo.

Ale cała reszta została okrojona do minimum. Za żadne pieniądze nie kupimy czasu spędzonego z najbliższymi. Wszyscy mówią, że pod koniec życia nikt nie żałuje, że nie pracował więcej! Ludzie żałują, że za mało kochali, za mało czasu poświęcili rodzinie, bliskim. Gdyby nie świadomość, że moja praca niesie za sobą edukację i pomoc innym, dawno zwolniłabym tempo.

„Piękne ciało to stan umysłu” – napisałaś w książce „Zmień swoje życie z Ewą Chodakowską”.

Chciałabym, żebyśmy spojrzeli na ekologię trochę jak na nasze ciało, na organizm. Naszym obowiązkiem jest dbać o dom, w którym mieszkamy, a przede wszystkim mieszkamy w swoim ciele. Najlepszą drogą jest prewencja. I myślę, że w ekologii powinno chodzić o zapobieganie. Nie powinniśmy czekać do momentu, w którym może się okazać, że jest za późno, bo działania prewencyjne wpłyną nie tylko na nasze życie, ale też na życie kolejnych pokoleń. A najlepiej zacząć od… siebie.

Ja do końca studiów przynosiłam zwolnienia lekarskie na zajęcia WF, Ty już jako dziecko rozumiałaś, że „Mens sana in corpore sano”.

„W zdrowym ciele zdrowy duch”. Faktycznie, nie potrafiłam usiedzieć w miejscu. Wracałam ze szkoły, rzucałam plecak i biegłam na podwórko. Wszystkie trzepaki, drzewa, gumy do skakania, skakanki, rowery, narty, deski były moje (śmiech). Pamiętam, miałam 10 lat i na dywanie wykonywałam ćwiczenia nagrane na wideo. Uwielbiałam biegać – w szkole byłam sprinterką i jeździłam na różne zawody. Aktywność fizyczną miałam wpisaną w DNA.

Ewa Chodakowska, VIVA! 6/2020, EKO Z NAKLEJKĄ
Fot. MARLENA BIELIŃSKA/MOVE

Pamiętasz swój jadłospis?

Byłam jarskim dzieckiem. Wędliny i mięsa mogły dla mnie nie istnieć. Nie chcę dorabiać do tego żadnej ideologii, po prostu miałam totalnego bzika na punkcie zwierząt. W moim domu były psy i koty na zmianę. Miałam ksywę „Psiarka”, wszystkie osiedlowe psy odprowadzały mnie pod ogrodzenie naszego domu, a z lodówki regularnie znikały porcje kiełbasek. Już wtedy szczerze nienawidziłam fast foodów i wszelkiej chemii w żywności. Przetworzone parówki wrzucałam za kuchenkę gazową.

No nie wierzę…

Raz w tygodniu mama serwowała na obiad drób. To był jedyny moment, kiedy czułam złość i bezradność moich rodziców. Mogłam siedzieć nad talerzem godzinami, a kurczak wciąż tam leżał i nie znikał (śmiech). Do dziś nie lubię drobiu. Nie jem też wieprzowiny. Raz na miesiąc pozwalam sobie na czerwone mięso. Codziennie jem ryby. Moja dieta jest tak zbilansowana, żeby dostarczać wszystkich składników odżywczych.

 „Popełnianie błędów to historia mojego życia”, powiedziała mi polska królowa fitnessu.

Nie boję się o tym mówić. Już w liceum miałam poczucie, że chcę coś w życiu osiągnąć. Pamiętam rozmowę z wychowawczynią, która mi powiedziała: „Ty się nie zatrzymasz, dopóki nie znajdziesz swojego miejsca”. Byłam nastawiona na szukanie. To jest wspaniałe, że moi rodzice dawali mi przyzwolenie na potykanie się, na porażki, które były postrzegane jako naturalny krok na drodze do celu. Mnie wolno było popełniać błędy. Wychodząc w świat, niczego się nie bałam. Nie bałam się ludzi, mój dom dał mi pełne poczucie bezpieczeństwa, bo był przepełniony miłością i troską. Wyszłam z niego bardzo silna. Jasna sprawa, rodzice byli przejęci, bo ja tych błędów popełniłam mnóstwo. Potrafiłam co pół roku wywracać życie do góry nogami. Do 27. urodzin słyszałam od taty: „Dziecko, co z ciebie wyrośnie?!” (śmiech). Zastanawiał się, gdzie ja zajdę, czego ja właściwie szukam, co chcę osiągnąć, dlaczego nie mogę usiąść na tyłku i się uspokoić.

Ewa Chodakowska, VIVA! 6/2020, EKO Z NAKLEJKĄ
Fot. MARLENA BIELIŃSKA/MOVE

A Ty?

Czułam, że stać mnie na wielkie wyzwania. Byłam pewna, że odnajdę to, co będzie mnie pasjonować.

Starożytni Grecy bardzo cenili sport, uważali, że jest istotnym elementem edukacji i kształtowania charakteru.

Tak! Ja uważam, że zdrowy styl życia jest lekarstwem na wszystko. Trening ciała nie tylko wspaniale kształtuje naszą sylwetkę, ale wpływa też na nasze zdrowie i samopoczucie. Zdrowa głowa i zdrowe ciało – idealnie

Wspomniałam o tych Grekach, bo przełomem w Twoim życiu był właśnie wyjazd do Aten.

W Grecji prowadziłam bardzo fajne studio, od rana do wieczora po brzegi zapełnione wspaniałymi ludźmi. Wiedliśmy z mężem cudowne życie, mogliśmy sobie na wiele pozwolić. On bardzo dobrze zarabiał, ja również, bo treningi personalne były świetnie opłacane. Nie było powodów, żeby wszystko rzucić i wyjechać. Ale ja widziałam, że Polki stawiają swoje potrzeby, pragnienia na samym końcu listy rzeczy do zrobienia. Myślałam o mojej mamie. Mama oddała całe życie nam, czwórce dzieci, domowi i naszemu tacie. Gdybyś dziś zapytała ją, co zrobiłaby z drugim życiem, odpowiedziałaby, że dokładnie to samo – poświęciła się nam bez reszty, z ogromem bezwarunkowej miłości i zapomniała o sobie samej. Mama często jadła ostatnia obiad, a bywało, że nawet nie miała czasu zjeść. Sprzeciwiałam się temu, nie podobało mi się, że mama nie myśli o sobie i uważa, że to, czego ona pragnie, potrzebuje, o czym marzy, nie jest ważne.

Ale to był jej wybór.

Tak, oczywiście, że to był wybór mamy. Jak wspomniałam, gdyby miała to zrobić raz jeszcze, zrobiłaby. Ja mówię o kobietach, które wpisały się w ten schemat nieświadomie. Które zaczęły żałować i myślały, że na zmiany jest już za późno. Ale jednak gdzieś podświadomie czuły, że oprócz troski o najbliższych jest coś więcej. Są one same. Że mają swoje marzenia, pasje, że chcą się rozwijać. Stąd pomysł na pokazanie treningu jako narzędzia do zmiany życia, a nie tylko ciała. Chciałam, żeby mata była symbolicznym przedmiotem. Wchodząc na matę, przejmujesz kontrolę nad całym swoim życiem. Jeszcze w Grecji zakładałam profile w mediach społecznościowych, gdzie tłumaczyłam dziewczynom, jak wykonać dane ćwiczenie, i wysyłałam zdjęcia z opisem. Takich wiadomości wysłałam 30 tysięcy! Właśnie te dziewczyny zainspirowały mnie do tego, żeby przyjechać do Polski i wydać dla nich materiał na płycie. Zakomunikowały mi jasno i wyraźnie, że źle im się ćwiczy ze zdjęć i opisów. To był dla mnie moment przełomowy.

Wróciłaś do Warszawy w 2012. Nikt Cię wówczas nie znał. Rok później ćwiczyło z Tobą milion kobiet. Co było najtrudniejsze, kiedy próbowałaś namówić Polki na zmianę stylu życia?

Początek. Musiałam zdobyć ich zaufanie. Już w liceum byłam typem dziewczyny z sąsiedztwa, do której można przyjść, wygadać się. Byłam zawsze dostępna. W taki sposób „uczyłam się” ludzi. I wyciągałam wnioski. Szybko zrozumiałam, że każdy najpierw sam powinien zdecydować o tym, czy jest gotowy na zmiany. Bo często właśnie tych zmian boimy się najbardziej. Boimy się porażek, boimy się zderzenia ze swoimi ograniczeniami, słabościami. Boimy się spojrzeć sobie w oczy. Zadać konkretne pytania i usłyszeć na nie szczere odpowiedzi. Ale ja jestem z tych, którzy na każdy problem…

 …szukają rozwiązania. Zauważyłam.

Wróciłam do Polski i odsłoniłam swoją prywatność. Pokazałam, co mnie nakręca, co motywuje, daje spełnienie, jak to robię. Nie kryłam się z niczym. Pokazałam mojego mężczyznę, nasze wspólne życie, te same pasje. To zaczęło się kobietom podobać. Że jestem autentyczna. Że 10 lat temu moje życie wyglądało zupełnie inaczej i to wszystko jest wypracowane. Nie wychodzę z założenia, że coś mi się należy. Niewiele minęło czasu od powrotu do Polski, kiedy zdałam sobie sprawę z tego, że to jest to, czego tyle lat szukałam. Że to była najlepsza decyzja. Polki mnie potrzebowały. Brakowało im tylko wiary w siebie i poczucia, że same mogą o sobie decydować.

Wydałaś kilka książek, kilkadziesiąt płyt z programami treningowymi, rozwijasz markę kosmetyczną BeBIO, markę produktów spożywczych, zdrowych przekąsek, catering BeDiet, dietę online…

I wprowadzam do nich ekologię. Kosmetyki w 99 procentach są z naturalnych składników, w cateringu BeDiet możesz wybrać opakowanie, które wrzucasz do kompostowników. Moja marka strojów kąpielowych i bikini missionswim jest eko. Każdy model jest robiony z materiałów pochodzących z recyklingu. Nawet woda po farbowaniu jest filtrowana, żeby do obiegu wróciła czysta! Robią to tylko trzy firmy w Europie. Liczy się każdy mały krok.

Ewa Chodakowska, VIVA! 6/2020, EKO Z NAKLEJKĄ
Fot. Marlena Bielinska/Move

 Masz rację. Co wciąż Cię kręci w tej tytanicznej pracy?

Świadomość tego, że mogę komuś pomóc, poprawić jakość czyjegoś życia. Wciąż mnie grzeje reakcja zwrotna, którą dostaję od dziewczyn. Fakt, że kolejna osoba podjęła działanie. Że one naprawdę zabrały się za trening, zdrowo się odżywiają, zmieniają swoje życie. Wiele z nich zaczyna po to, żeby wskoczyć w sukienkę w mniejszym rozmiarze. Ja to rozumiem. Jeżeli to jest czyjaś motywacja, super!

 Ważne, żeby zacząć.

Tak, bo najtrudniej przezwyciężyć swoje przyzwyczajenia, zmienić nawyki. Wcześniej Polki wiele razy słyszały „schudnij”, ale pierwsza myśl, jaka wtedy przychodzi do głowy, to: Nie mogę, nie dam rady, nie mam czasu. Po co?

 Dlatego nie pouczasz.

No właśnie. Chciałabym, żeby ludzie traktowali aktywność fizyczną jako dbanie o własne dobro. Trening nadaje naszemu życiu sens, rytm, spaja wszystko w jedną całość. Stajemy się lepszą wersją siebie, gdy jesteśmy aktywni. Naukowo udowodniono, że trening wpływa na pracę mózgu, stymuluje obszar odpowiedzialny za samodyscyplinę

Miałaś wrażenie, że jesteśmy niereformowalne?

Zdarzają się przypadki, kiedy czuję, że „walczę z wiatrakami”, ale to wyjątkowe sytuacje. Nigdy nie tracę nadziei. Są tysiące kobiet, które osiągnęły swój cel i do mnie piszą. To kobiety, które zaczęły od treningu ciała, kolejno decydowały się zostawić pracę, w której się nie spełniały, i wypłynęły na głębokie wody. Kobiety, które odważyły się odejść od „przemocowych” mężów i zacząć wszystko od zera. Kobiety, które wyszły z różnego rodzaju problemów zdrowotnych. Zdrowa dieta to najlepsze antidotum. Zapominamy, że jedzenie może być lekarstwem na dłuższą metę albo trucizną, którą sobie sączymy.

Powiedziałaś, że nie zrobiłabyś tego wszystkiego bez Lefterisa.

Moment, kiedy poznałam mojego męża, był dla mnie przełomowy. Pomyślałam: Chcę być taka jak on, chcę inspirować ludzi do zmian na lepsze, poprawiać jakość ich życia, wspierać i motywować. To najlepszy człowiek, jakiego poznałam w życiu, który sprawił, że ja sama stałam się lepsza. Lefteris jest dojrzały, zrównoważony i cierpliwy. Po prostu grecki stoik. Zanim coś powie, przeanalizuje to po stokroć i powie to tak, żeby wyrazić swoją opinię, ale przy tym nikogo nie urazić. W innym razie gryzie się w język i zachowuje to dla siebie.Nigdy o nikim nie powiedział złego słowa. Nigdy w sytuacjach konfliktowych nie szukał winy w drugim człowieku, tylko starał się spojrzeć z perspektywy obserwatora z zewnątrz i ocenić też siebie. To jest trudne. Mało jest osób, które przychodzą i mówią: „To jest moja wina, ja też zawaliłam”. On wspaniale potrafi oceniać sytuację i robi to obiektywnie.

 Wiesz, że według badań naukowych tak naprawdę możemy zrobić trzy rzeczy, które w radykalny sposób pomogą Ziemi i środowisku. Nie jeść mięsa, nie latać samolotami, szczególnie na długie dystanse, i… nie rodzić dzieci.

Dwa pierwsze zalecenia są wykonalne, ale trzecie jest bardzo kontrowersyjne. Zakomunikować komuś, że nie może mieć dzieci, bo to uratuje planetę?! Nie wyobrażam sobie. Sama nie mam dzieci, ale dla wielu kobiet macierzyństwo jest sensem życia. Jak wytłumaczyć kobiecie, która marzy o dziecku, że nie może go urodzić? Z drugiej strony, rodząc dzieci, zdajemy sobie sprawę z tego, na jaki świat je sprowadzamy. Czyli nie ma wyjścia – musimy zacząć dbać o planetę tu i teraz, wszyscy, choć może w mniej radykalny sposób. Edukacja to jedyny ratunek. Sama wciąż uczę się ekologii i krok po kroku wprowadzam zmiany. Nie jestem perfect!

Myślisz czasami: Panie Boże spraw, żeby…

Kiedyś mówiłam, że nie wierzę w takie szczęście, że coś komuś spadło z nieba i to ma. Ale ostatnio myślę o tym, że z moim mężem mamy szczęście w tym, że nie przytrafił nam się pech, nie spotkało nas nic złego po drodze. Myślę też, że naszym szczęściem jest fakt, że urodziliśmy się w bezpiecznych domach, przepełnionych miłością. Bo to, w jakim domu się rodzisz, jest loterią. Jeśli chodzi o Pana Boga, to moja modlitwa jest zawsze dziękczynna i jedyne, o co proszę, to o zdrowie dla mojej rodziny. Jeżeli miałabym jeszcze jakieś życzenia, to chyba takie jak wszyscy: żeby nie było wojen, głodu i agresji wśród ludzi. Chciałabym szczęścia i spokoju dla każdej osoby. Obowiązkiem każdego człowieka jest pracować nad sobą i mówi to osoba, która popełnia błędy. Żyjemy w świecie, w którym nie da się już zwalać winy na innych. Naprawę planety trzeba zacząć od swojego ogródka. 

Wideo

Poznaj wyjątkowe nowości Avon na wiosnę 2020!

Akcje

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

ADAMOWICZ, EGURROLA, FIGURA, GOLCOWIE, KUSZYŃSKA, SOYKA, NIEDENTHAL… w osobistych wspomnieniach o bliskich ich sercu miejscach. Według DOMINIKI KULCZYK świat zmieni tylko „czuła rewolucja”? Ważny głos w sprawie wykluczenia kobiet. „Wciąż mnie zaskakuje” – profesor JERZY BRALCZYK o języku polskim. W sentymentalną PODRÓŻ do nadbałtyckich kurortów zabierają nas m.in. CIERNIAK-MORGENSTERN, RODOWICZ, IWASZKIEWICZ.