Alżbeta Lenska, Viva! 14/2020
Fot. Agnieszka Kulesza & Łukasz Pik/Das Agency
TYLKO W VIVIE!

Alżbeta Lenska: „Jak tylko się wybudziłam z narkozy, od razu zaczęłam się uśmiechać”

„To, co się stało dwa lata temu, to był dla mnie taki kop w tyłek”, dodaje aktorka

Katarzyna Piątkowska 24 lipca 2020 06:51
Alżbeta Lenska, Viva! 14/2020
Fot. Agnieszka Kulesza & Łukasz Pik/Das Agency

Dwa lata temu świat Alżbety Lenskiej zatrzymał się. Aktorce pękł tętniak. Szczęście w nieszczęściu, że stało się to w teatrze, wśród ludzi. Dzięki błyskawicznej reakcji szybko trafiła na stół operacyjny. Wyszła z tego bez szwanku i, jak mówi, to wydarzenie przyniosło jej więcej dobrego niż złego. Dojrzała, by opowiedzieć o tym, co się stało i jak zmieniło się jej życie. 

Pamiętasz swoją pierwszą myśl po przebudzeniu po operacji?

Jak tylko się wybudziłam z narkozy, od razu zaczęłam się uśmiechać. Pielęgniarki potem powiedziały, że nie wiedziały, czy ja mam tak normalnie, czy to efekt pęknięcia tętniaka i operacji. A mi było tak dobrze, że nie mogłam się nie uśmiechać. Kolory na oddziale kojarzyły mi się z dzieciństwem, świeciło piękne słońce. To była wiosna i przez otwarte okna docierał do mnie jej zapach. Czułam już nadchodzące lato i przyznam, że było mi trochę jak na wakacjach. Ale wyglądałam strasznie. Leżałam, miałam ogoloną głowę, miałam podpięte jakieś rurki i kable. Nic dziwnego, że ci, którzy mnie odwiedzali, wchodzili do sali, gdzie leżałam, i patrzyli na mnie zdumieni ze łzami w oczach. Mówiłam: „Nie płacz! Przecież wszystko jest dobrze”. I zawsze odpowiedź była ta sama: „Beta. Ty zwariowałaś!”. A ja się śmiałam. Jak o tym pomyślę, to nie dziwię się, że pewnie myśleli o mnie „wariatka”. Pomimo ogromnego fizycznego bólu psychicznie byłam w doskonałej formie. Odłączyłam przejmowanie się ciałem. Cieszyłam się, że jestem i że Rafał nie musi się już stresować. 

 Lubisz swoją bliznę czy wręcz przeciwnie?

Nie przeszkadza mi. Gdy miałam ogoloną głowę, była bardzo widoczna. Gdybyś dotknęła operowanego miejsca, poczułabyś, że mam zdeformowaną czaszkę. Ale chirurg, który mnie operował, doktor Jacek Bogucki, zadbał o to, żeby blizna nie tylko mnie nie ciągnęła, ale była ładna. Kocham go za to!

 Co na to Twój mąż Rafał?

Zaakceptował ten stan (śmiech). A wracając do blizny… Dzisiaj śmieję się, że tuż po operacji byłam jak po botoksie, bo miałam uszkodzone nerwy, nie ruszała mi się skóra na czole. Mówili, że to minie i, niestety, mieli rację (śmiech). Znów marszczę czoło i znów słyszę na planie „Ojca Mateusza” od reżysera: „Becia, bardzo dobrze grasz, tylko tak czoła nie marszcz, jak się denerwujesz, bo to bardzo widać w kamerze”.  

Bardzo się zmieniłaś?  

To, co się stało dwa lata temu, to był dla mnie taki kop w tyłek. Nigdy nie umiałam docenić sama siebie. Byłam dobra i miła dla innych, ale ja… zawsze na dalszym planie. Chciałam być idealna – najlepsza matka, najlepsza żona, najlepsza aktorka. Nie wychodziło mi, bo zawsze jest ktoś lepszy. Zobacz! Nawet łzy mi płyną, jak o tym mówię! A teraz… Nadal szanuję ludzi, ale w pierwszej kolejności liczę się ze sobą. I już się nie boję, że jak nie dam rady, to kogoś zawiodę. Nie jestem już perfekcjonistką. Jak nie mam siły ugotować obiadu, zamawiam pizzę. A nigdy wcześniej nie zamawiałam pizzy, uwierz mi. Zawsze ja ją robiłam. Nauczyłam się też angażować innych do pomocy, bo nie chcę już być zosią samosią. Nadal zdarza nam się zamawiać pizzę. Ale lubimy też zrobić ją wspólnie własnymi rękoma. Nasza rodzina słynie wśród znajomych z najlepszej pizzy w mieście (śmiech). Tylko że teraz robimy to wszystko bez pośpiechu i bez spiny. Celebrujemy wspólnie spędzony czas. 

Naprawdę czułaś się aż tak niedowartościowana?

Ale przez siebie samą. Zawsze miałam wsparcie w Rafale, przyjaciołach, bliskich, więc nie wiem, dlaczego tak było. Może to się z dzieciństwa bierze? Cholera wie. Czułam, że muszę wszystkich kochać, wszystkim pomagać i im więcej dam z siebie, tym lepiej. Dopiero po roku stwierdziłam, że skoro mnie cofnęli z góry, to chyba nie jestem taka zła. I wiesz, co robię codziennie, jak wstanę? Przytulam się i mówię: „Fajnie, że jesteś”. Nie zachwycam się sobą, tylko cieszę się, że mam ciało i mogę je poczuć. A jak mam zły dzień, to myślę: Ten dzień minie, uspokój się, będzie lepiej. To nie znaczy, że już się nie denerwuję i jestem oazą spokoju. Denerwuję się, czasem chce mi się płakać, ale mam powód, żeby się uspokoić.

Cały wywiad w nowej VIVIE! od czwartku 23 lipca w punktach sprzedaży w całej Polsce i na hitsalonik.pl.  

Alżbeta Lenska, Viva! 14/2020
Fot. Agnieszka Kulesza & Łukasz Pik/Das Agency

Daniel Qczaj, Qczaj, VIVA! 14/2020, okładka
Fot. Mateusz Stankiewicz/SameSame

Wideo

Urszula Dudziak pojawi się w kolejnej edycji The Voice of Poland? Zapytaliśmy!

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

FILIP CHAJZER Uśmiechał się, żartował, prowadził program, pomagał potrzebującym. Tak było na zewnątrz. Co naprawdę się z nim wtedy działo? Popularna blogerka i podróżniczka ANNA SKURA zaczęła nowe życie na Bali. ANNA LEWANDOWSKA, CÉLIA KRYCHOWIAK, MARINA ŁUCZENKO-SZCZĘSNA... Kto tak naprawdę stoi za sukcesem żon sławnych piłkarzy? RYSZARD HOROWITZ I ROMAN POLAŃSKI. Chłopaki z Krakowa, ocaleni z Zagłady, w poruszającej podróży do przeszłości. Uwaga! Talent: KASIA I JACEK SIENKIEWICZ z zespołu KWIAT JABŁONI. W cyklu PODRÓŻE Meksyk i jego tajemnice.