3 / 7
Copyright @Witold Krassowski

– Pan sie­bie lu­bi?
Wojciech Jaruzelski:
Nie wie­rzę ni­ko­mu, kto po­wie, że mu na so­bie nie za­le­ży. Ja też chcę, że­by mi by­ło lepiej, a nie go­rzej. Lu­bię sie­bie w tym sen­sie, że nie chcę być swo­im wro­giem. Na­to­miast nie lu­bię sie­bie w tym wcie­le­niu, w ja­kim się zna­la­złem. Nie lu­bię starego, scho­ro­wa­ne­go, zgorzk­nia­łe­go Ja­ru­zel­skie­go. Chciał­bym być in­ny, ale już nie będę, bio­lo­gia na to nie po­zwo­li.

 

– Pan sie­bie kie­dyś za coś nie­na­wi­dził?
Wojciech Jaruzelski:
Trud­no po­wie­dzieć. Wie­lu rze­czy ża­łu­ję. Nie­raz na­le­ża­ło ina­czej, na­le­ża­ło mądrzej... Nie­na­wiść jest po­jęciem ewi­dent­nym. Mu­si się ma­ni­fe­sto­wać agre­sją skie­ro­wa­ną prze­ciw­ko cze­muś lub komuś, a na­wet prze­ciw­ko so­bie. Mo­gę tyl­ko po­wie­dzieć, że by­łem w ta­kim punk­cie... Au­to­agre­sja narastała. W ty­go­dniach i dniach po­prze­dza­jących stan wo­jen­ny by­łem bli­ski de­spe­rac­kich sa­mo­bój­czych myśli.

 

– Pa­nie Ge­ne­ra­le, do­ty­ka­ją Pa­na epi­te­ty?
Wojciech Jaruzelski:
Nie­wąt­pli­wie tak. Cho­ciaż sły­sza­łem ty­le róż­ne­go ro­dza­ju po­tępia­jących słów, zniewag, że wła­ści­wie po­wi­nie­nem zo­bo­jęt­nieć. Ale nie za­wsze po­tra­fię. Jak sły­szę lub czy­tam: „So­wiec­cy ofice­ro­wie w pol­skich mun­du­rach”, to wciąż mnie bo­li. Ale z dru­giej stro­ny na za­sa­dzie wi­siel­cze­go hu­mo­ru przy­wo­łu­ję cza­sa­mi po­wie­dze­nie Szwej­ka: „Żoł­nierz po­wi­nien się cie­szyć, jak do nie­go strze­la­ją, bo wów­czas prze­ciw­nik będzie miał mniej amu­ni­cji”. Nie chciał­bym być ode­bra­ny w ma­nie­rze uci­śnio­nej nie­win­no­ści. Mam świa­do­mość, że od­po­wia­dam w ja­kimś sen­sie po­dwój­nie za mo­ich pod­wład­nych. Z jed­nej stro­ny za to, co czy­ni­li na mo­cy mo­je­go roz­ka­zu, po­le­ce­nia, wo­li – to bio­rę na sie­bie. Z dru­giej, po­czu­wam się zwłasz­cza do mo­ral­nej od­po­wie­dzial­no­ści za ich czy­ny, na­wet te, o któ­rych nie wie­dzia­łem lub nie mia­łem na nie wpły­wu. Ist­nia­ła hie­rar­chia, ja by­łem na jej szczy­cie. W tym po­czu­ciu nie ob­ra­żam się na kry­ty­kę, na­wet na su­ro­we sądy, je­śli są one obiek­tyw­ne, spra­wie­dli­we, je­śli opie­ra­ją się na fak­tach, uwzględ­nia­ją re­alia, uwarun­ko­wa­nia, okoliczno­ści.

 

– A oso­bi­ście krzyw­dził Pan lu­dzi?
Wojciech Jaruzelski:
Te­go ża­łu­ję naj­bar­dziej. To jest naj­głęb­szym cier­niem w mo­jej świa­do­mo­ści, że w swoim dłu­gim ży­ciu nie­wąt­pli­wie wy­rządzi­łem – czy w spo­sób za­mie­rzo­ny, czy nie­za­mie­rzo­ny – róż­nym ludziom krzyw­dę.

 

Polecamy: Bohaterki drugiego planu? Nie wszystkie i nie zawsze! Polskie Pierwsze Damy - co o nich wiesz?

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

EWA CHODAKOWSKA I LEFTERIS KAVOUKIS o balansie, jaki dała im pandemia, domu w Warszawie i… raju w Atenach. Co takiego wydarzyło się, że RAFAŁ KRÓLIKOWSKI powiedział sobie: „Hola, hola, panie Królikowski, czasami trzeba przystopować…”? AIDA KOSOJAN-PRZYBYSZ z córkami ALICJĄ i MARGO – Jak być matką, kiedy widzi się przyszłość? W cyklu Kobiece historie: Fonda, Birkin, Joplin, Mitchell – buntowniczki i hippiski, które zmieniły świat. Miasto miłości: Nowy Jork nie pozwoli zasnąć zakochanym.