Agnieszka Radwańska, VIVA! luty 2019
Fot. Marlena Bielińska/MOVE
TYLKO U NAS!

Pierwszy wywiad Agnieszki Radwańskiej po zakończeniu kariery!

Dlaczego zdecydowała się na ten krok i czy nie żałuje?

Katarzyna Piątkowska 19 lutego 2019 16:41
Agnieszka Radwańska, VIVA! luty 2019
Fot. Marlena Bielińska/MOVE

Przez wiele lat swojej kariery Agnieszka Radwańska przyzwyczaiła nas do tego, że wciąż odnosi sukcesy. Grywała tuż po operacjach, z kontuzjami, brała udział niemal w każdym ważnym turnieju. Zarobiła wielkie pieniądze. Ale ostatnie dwa lata pokazały, że nie zawsze jest tak pięknie i kolorowo. Najlepsza polska tenisistka spadła w rankingu, grała coraz gorzej, aż w końcu ogłosiła koniec kariery. VIVIE! szczerze opowiedziała, dlaczego tak się wydarzyło i czy nie żałuje tej trudnej decyzji.

W ilu pokojach hotelowych mieszkałaś przez wszystkie lata swojej tenisowej kariery?

Jezus Maria! Nie wiem! Nie wiem! Chyba nie dam rady policzyć, ale myślę, że było ich tysiące. Dzięki temu stałam się hotelową ekspertką. Wiem gdzie jest jaka obsługa, jaki jest standard hotelu.

Zdarzało Ci się obudzić w nocy i nie wiedzieć w jakim mieście jesteś?

Bez przerwy! Najczęściej moją pierwszą myślą po przebudzeniu był: „Gdzie jestem?”, a drugą „Jak wygląda ten pokój?”. Zawsze musiałam wiedzieć, po której stronie od łóżka jest w nim toaleta. To było szczególnie ważne, kiedy budziłam się w nocy i nie chcesz zapalać światła, żeby się nie rozbudzić, a musiałam z niej skorzystać.

Ciągłe podróże to jeden z minusów tenisowego życia?

Jeden z wielu. Podam Ci prosty przykład. Wiesz jak wyglądały co roku moje święta? Do Wigilii zasiadałam z paszportem w ręku i spakowaną walizką. Nigdy nie mogłam pobyć z rodziną tyle ile bym chciała, nacieszyć się nimi i spokojem, bo już drugiego dnia świąt siedziałam w samolocie do Australii. I tak co roku przez kilkanaście lat. Może raz spędziłam sylwestra w Krakowie. Dopiero teraz po raz pierwszy mogłam mieć takie święta jak wszyscy. Bez pośpiechu, kiedy celebrowaliśmy bycie razem. Z moją mamą, z tatą, w Częstochowie z bliskimi mojego męża Dawida.

Po zakończeniu kariery, w wieku 30 lat, będziesz odkrywać uroki zwyczajnego życia.

I już wiem, że świetna jestem w sprzątaniu (śmiech). Z gotowaniem gorzej, ale w końcu mam czas, żeby się pouczyć. Ale za potrawy wigilijne jeszcze się nie odważyłam zabrać.

Chyba nie muszę Ci mówić, że trening czyni mistrza.

Nie musisz. Na szczęście mam Thermomix (śmiech).

Nadszedł moment, kiedy muszę zadać Ci to pytanie, które od listopada, kiedy ogłosiłaś zakończenie kariery, słyszałaś tysiące razy: dlaczego?

Doszłam do ściany. Wiele miesięcy nie mogłam dojść do siebie. Z moją stopą było bardzo źle. Walczyłam z bólem ponad dwa lata, a wcale nie było lepiej. Ale to nie tylko to. Moje ciało w ogóle się nie regenerowało, choć poświęcałam temu mnóstwo czasu. Czułam się bardzo źle. Łapałam każde przeziębienie, byłam osłabiona i bardzo przemęczona, bolało mnie serce. Każdy trening, każdy mecz był walką samą ze sobą.

Robiłaś to co zawsze - grałaś chora, albo z kontuzjami, bez przerw na rehabilitację.

To prawda. I teraz te lata się odbiły. W ostatni sezonie rozegrałam czternaście turniejów. To jest bardzo mało. Tyle gra Roger Federer. A ja już nawet nie trenowałam. Z tenisem było tylko gorzej, a i ze zdrowiem wcale nie lepiej. Właściwie to trwało przez dwa sezony, ale ten ostatni był niestety tragiczny. Spadłam w rankingu. Nie dałam rady grać na takim poziomie na jakim bym sobie życzyła. A jestem realistką. W pewnym momencie zdałam sobie sprawę, że nie dam rady wrócić tak wysoko jak byłam.

Nie myślałaś po prostu o dłuższej przerwie?

Owszem, myślałam, ale jednak stwierdziłam, że to tez bez sensu. Młode pokolenie, które teraz wchodzi jest wytrenowane, silne, mocne... Ja mam trzydzieści lat i fizycznie nie nadrobię zaległości. A wrócić po przerwie po to, żeby sobie pojeździć na turnieje i grać o dwa poziomy niżej, mnie nie satysfakcjonuje. Nie ma sensu rozdrabniać się i robić coś na siłę. Poza tym tenis stał się bardziej fizyczny niż kiedyś, a to nigdy nie było moją mocną stroną.

Wyglądasz całkiem nieźle.

Dzięki. Koniecznie to napisz (śmiech). Teraz tenisistki wyglądają jak atletki. A ja jestem drobna i zawsze te braki musiałam nadrabiać techniką i bieganiem. Przebiegłam ze dwa razy więcej kilometrów na kortach niż inne dziewczyny i tym samym każdy mecz kosztował mnie dwa razy więcej zdrowia i energii.

Decyzja o przejściu na emeryturę była najtrudniejsza w życiu?

Zdecydowanie tak. Ale nie została podjęta pochopnie. To były miesiące dorastania do niej. Robienia tabelek z plusami i minusami. I zawsze wychodziło na minus.

Twoi bliscy, między innymi tata, który był kiedyś Twoim trenerem, nie przekonywali Cię, żebyś nie była taka radykalna?

Coś tam próbowali. Ale nic nie wskórali. Tata przeżywał to bardzo, w końcu poświęcił wszystko, żebyśmy z Ulą grały. Tego dnia, kiedy ogłosiłam swoją decyzję, wrzucił na Facebooka mnóstwo sentymentalnych zdjęć. Chyba wszystkie jakie znalazł. Ale zrozumiał i uszanował moją decyzję. Ci, którzy byli rzeczywiście blisko mnie widzieli, że nie daje już rady. Wiele razy z Ulą i koleżankami z kortu zastanawiałyśmy się, jak to będzie podjąć decyzję o rezygnacji. Ile to będzie nas kosztowało, czy to w ogóle jest możliwe. Ale mój organizm zdecydował za mnie. Teraz mąż mówi do mnie emerytka. Bardzo romantycznie, prawda?(śmiech). Wiesz, ja nie chciałam już tak żyć. Tenis do tej pory był całym moim życiem, ale zawsze wiedziałam, że skończę grać, kolo trzydziestki. Myślałam tylko, że to będzie rok dłużej. 

Cała rozmowa z Agnieszką Radwańską w najnowszej VIVIE! nr 4/2019. Od czwartku w kioskach!

Agnieszka Radwańska, VIVA! 4/2019 Okładka
Fot. Marlena Bielinska/Move

Agnieszka Radwańska w sesji VIVY! i…

Agnieszka Radwańska, VIVA! luty 2019
Fot. Marlena Bielińska/MOVE

…jako ambasadorka marki NIVEA

Agnieszka Radwańska, ambasadorka Nivea
Fot. Materiały prasowe

Wideo

Paweł Królikowski zostawił najpiękniejszy możliwy testament. Żona opowiedziała o szczegółach

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

EWA CHODAKOWSKA I LEFTERIS KAVOUKIS o balansie, jaki dała im pandemia, domu w Warszawie i… raju w Atenach. Co takiego wydarzyło się, że RAFAŁ KRÓLIKOWSKI powiedział sobie: „Hola, hola, panie Królikowski, czasami trzeba przystopować…”? AIDA KOSOJAN-PRZYBYSZ z córkami ALICJĄ i MARGO – Jak być matką, kiedy widzi się przyszłość? W cyklu Kobiece historie: Fonda, Birkin, Joplin, Mitchell – buntowniczki i hippiski, które zmieniły świat. Miasto miłości: Nowy Jork nie pozwoli zasnąć zakochanym.