Hanna Lis, VIVA! 15/2019, VIVA! lipiec 2019
Fot. Marlena Bielińska/Move
TYLKO U NAS

Hanna Lis w poruszających słowach o śmierci ojca...

To była najmocniejsza więź w jej życiu

25 lipca 2019 10:21
Hanna Lis, VIVA! 15/2019, VIVA! lipiec 2019
Fot. Marlena Bielińska/Move

Hanna Lis wspomina ojca w dwutygodniku VIVA! Znał 24 języki! To była najmocniejsza więź w jej życiu. Przeczytaj, czego nie zdążyła zrobić przed jego śmiercią...

Tata był ważny?

To jest bardzo ryzykowna ścieżka, bo zawsze, jak mówię o ojcu, to się rozklejam. Im więcej czasu mija od jego śmierci, tym bardziej się rozklejam. Nauczył mnie czytać ważne książki, interesować się światem, miłości do dziennikarstwa. A potem, w ostatnich latach swojego życia, nauczył mnie cierpliwości. Siedem lat chorował na raka, a jednak ani razu nie usłyszałam od niego słowa skargi, czy pytania “dlaczego ja”?. Wychodził z kolejnej operacji kolejnego przerzutu i po czterech dniach był z powrotem w pracy i pisał. Kochał pisać i miał fenomenalne pióro. Był człowiekiem niezwykle skromnym. Znał dwadzieścia kilka języków i zawsze krępował się o tym mówić. To ja się chwaliłam, że mam takiego ojca.

Te języki to w głowie mi się nie mieszczą.

Ojciec dla intelektualnego ćwiczenia pisał artykuły po polsku, a potem przepisywał je po chińsku. Znał chyba sześć czy siedem tysięcy znaków, co się rzadko zdarza w samych Chinach. Znał też japoński. Głupio to zabrzmi, ale gdy miałam 18 lat, żeby być jak tata, poszłam na japonistykę. Zwariowałam. Po roku oczywiście uciekłam.

Jak to jest, towarzyszyć odchodzeniu ojca?

Trudno. A jednocześnie - choć to zabrzmi idiotycznie - w jakimś sensie jest to wspaniałe doświadczenie. Bo choroba taty pozwoliła nam zbliżyć się do siebie w sposób absolutny, totalny. Wyruszyliśmy razem na wojnę. Oboje, w przeciwieństwie do mamy, która do końca oczekiwała na cud, wiedzieliśmy od początku, czym ta wojna się skończy. Tata, jak to facet, nie chodził do lekarza, nie badał się. Kiedy go w końcu wygoniłam na badania, diagnoza była szybka i brutalna. Kilka miesięcy życia. A żył jeszcze siedem lat. To był wielki prezent od lekarzy i od Boga. Piękny, niezwykły czas, przeżyty świadomie i intensywnie, bo wiedzieliśmy, że zegar tyka. Jedyne czego żałuję, strasznie żałuję, to tego że na końcu nie zdobyłam się na szczerą rozmowę.

W chorobie byłam czirliderką taty. Zagrzewałam go do walki, pchałam do przodu, pompony w ruch i dalej. Pamiętam niedzielę, na kilka miesięcy przed śmiercią, kiedy zabrałam go na obiad do restauracji. Mieliśmy taki nasz rytuał, że czasami spędzaliśmy czas tylko we dwoje. Czułam że coś jest nie tak, a mimo to udawałam Greka. Jechaliśmy samochodem i ojciec powiedział: „Wiesz, co Aniu ”- bo w domu byłam zawsze Anią - „to już chyba się zaraz skończy”. I ja zamiast wykorzystać tę chwilę, żeby wreszcie porozmawiać o tym, co jest najważniejsze…

Czyli?

Zamiast zatrzymać samochód, powiedzieć: „Wiem, że odchodzisz i jest mi z tym cholernie ciężko, jak ty się z tym czujesz?”, zamiast wziąć go za rękę, przytulić się i popłakać, chwyciłam pompony w dłoń: „Co ty opowiadasz? Będzie dobrze. Będzie kolejna chemia”. To jest wielki problem polskiej onkologii i w ogóle polskiej medycyny, że ludzi nie uczy się szczerze rozmawiać o odchodzeniu. Są trzy kluczowe momenty w życiu: narodziny, kredyt w banku i umieranie. Wszystkie oczywiste. My wciąż nie wiemy jak rozmawiać o śmierci. I pewnie dlatego potem zaprzyjaźniłam się z księdzem Janem Kaczkowskim, który mówił otwarcie o swoim umieraniu. Spotykaliśmy się nad befsztykiem i rozmawialiśmy o tym szczerze, nawet z lekkością. Jan o swojej umieraniu potrafił dowcipkować. On mi pozwolił zrzucić z siebie ciężar braku ostatniej rozmowy z tatą.

Więcej o rodzinnych relacjach Hanny Lis w dwutygodniku VIVA! Na rynku od 25 lipca 2019 r.  

Hanna Lis, VIVA! 15/2019, VIVA! lipiec 2019
Fot. Marlena Bielińska/Move
Hanna Lis, VIVA! 15/2019, VIVA! lipiec 2019
Fot. Marlena Bielińska/Move

Wideo

Urszula Dudziak ma 78 lat i mnóstwo pięknych planów: „Rozkwitłam na nowo po menopauzie”

Akcje

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Co powie tata? JAROSŁAW I OLIWIA BIENIUK we wzruszającej rozmowie o wchodzeniu córki w dorosłość, układaniu życia na nowo, sile wspomnień i ojcowskiej miłości. ALEKSANDRA KURZAK: „lubię być diwą”. O błyskotliwej karierze, zaręczynach po 10 dniach znajomości i intymności. DOROTA I CZESŁAW MOZILOWIE razem pracują, podróżują, oglądają seriale, tańczą... Co jest receptą ich udanego związku? WOJCIECH MECWALDOWSKI to artysta, aktor i... introwertyk. Co oznacza dla niego „życie pełną gębą”? Ikar polskiego dziennikarstwa... Jaki był prywatnie? Wzloty i upadki KAMILA DURCZOKA.