Weronika Kostyra 4 stycznia 2016 13:54
1/5
Omenaa Mensah z córką, Vanessą, "Viva!" grudzień 2006
Copyright @Krzysztof Opaliński / Melon
1/5

W najnowszym numerze "Vivy!" Omenaa Mensah razem z mamą, Izabellą, opowiedziała o rasizmie w naszym kraju, trudnych przejściach oraz o pomaganiu innym. Prezenterka dojrzała – poznała swoją siłę i odnalazła miejsce w show-biznesie. Gdy udzielała wywiadu w 2006 roku, jej życie znajdowało się w zupełnie innym miejscu. Rozmawiała wtedy z Krystyną Pytlakowską o swojej córce, Vanessie, dorastaniu jako osoba o ciemnym kolorze skóry i początkach kariery. Przypominamy tę rozmowę i wyjątkową sesję zdjęciową.

 

Omenaa Mensah urodziła się w Jeleniej Górze - jej mama jest Polską, a ojciec pochodzi z Ghany. Rodzice poznali się na studiach i połączyło ich uczucie, dla którego stawili czoło wielu trudnościom. Ponad 30 lat temu w Polsce taki związek szokował. Czy Omenaa stykała się z brakiem akceptacji?

Pa­mię­tam, jak dzie­ci w szko­le na szcze­pie­niach ba­ły się pod­cho­dzić do mo­je­go ta­ty, bo był in­ny. A ja to wszyst­ko prze­ży­wa­łam na swój spo­sób. Chłop­cy z pod­sta­wów­ki, dwóch ta­kich ty­po­wych albinosów, przezy­wa­li mnie „Mu­rzy­nek Bam­bo”. Przy­bie­głam do do­mu roz­ża­lo­na, skar­żąc się oj­cu, że tak na mnie mówią, a ta­ta na to: „Nie daj się, kop­nij ich w d…ę”. I tak zro­bi­łam na dru­gi dzień. Pa­ni wpi­sa­ła mi uwagę do dziennicz­ka, ale po­mo­gło. Wię­cej się mnie nie cze­pia­li.

Od tamtej pory wiele się zmieniło. Omenaa nabrała pewności siebie, choć ciągle musiała udowadniać, że w niczym nie jest gorsza.

Jako dziecko by­łam kom­plet­nie in­na, za­kom­plek­sio­na. Sta­ra­łam się nie zwra­cać na sie­bie uwa­gi. Te­raz wiem, że – jak to się mó­wi – roz­ta­czam wo­kół sie­bie au­rę i to ona przy­cią­ga wzrok. My­ślę, że to nie przez kolor skóry. Ma­my XXI wiek. Lu­dzie przy­wy­kli do ta­kich róż­nic. Ja w ogó­le nie pa­mię­tam, że je­stem ciemniej­sza. Nie­któ­rzy są obu­rze­ni, jak mo­gę o so­bie mó­wić, że je­stem ko­lo­ro­wa. No, je­stem. I wca­le się tego nie wsty­dzę.

2/5
Omenaa Mensah z córką, Vanessą, "Viva!" grudzień 2006
Copyright @Krzysztof Opaliński / Melon
2/5

Ta­ta za­wsze jej po­wta­rzał: „Bę­dziesz mu­sia­ła uczyć się dwa ra­zy wię­cej niż in­ni. Bę­dziesz mu­sia­ła być dwa ra­zy szyb­sza niż in­ni. Będziesz mu­sia­ła udo­wad­niać, że je­steś lep­sza i znasz swo­ją ce­nę”. Prze­ko­na­ła się, że miał ra­cję – na­wet na stu­diach mu­sia­ła wkła­dać w na­ukę wię­cej pra­cy niż resz­ta ko­le­gów. Jak to się stało, że pani magister ekonomii trafiła do telewizji? Czy myślała o szkole aktorskiej?

Na­wet mi to przez myśl nie prze­szło, cho­ciaż mo­ja ma­ma jest świet­ną ak­tor­ką. Ona by się tam od­na­la­zła, a ja… By­łam bar­dzo spo­koj­na, nie­śmia­ła… Na­praw­dę. I wo­la­łam po­zo­sta­wać w cie­niu, niż być w świe­tle jupiterów. Mój cha­rak­ter z cza­sem się zmie­nił – na­gle sta­łam się oso­bą, któ­ra wie, cze­go chce, twar­do stąpa po zie­mi i nie da so­bie w ka­szę dmu­chać. Prze­cież ja od 17. ro­ku ży­cia pra­cu­ję. Naj­pierw ja­kieś tam promocje, po­tem po­ka­zy mo­dy, póź­niej tej mo­dy co­raz wię­cej. Za­czę­łam wy­jeż­dżać za gra­ni­cę. Wiedziałam już wte­dy, że nie wol­no za­sy­piać gru­szek w po­pie­le, trze­ba roz­wi­jać się na róż­nych fron­tach. Mia­łam agen­ta – Niem­ca, któ­ry mnie prze­rzu­cał w róż­ne miej­sca na świe­cie. Pra­co­wa­łam i w Sta­nach, i we Fran­cji.

Czy wtedy poczuła pewność siebie?

Za­czę­łam sie­bie ak­cep­to­wać chy­ba ze dwa la­ta te­mu. Mo­że to nie by­ła wal­ka, ale doj­rze­wa­nie. Róż­ne sytuacje ży­cio­we mnie ja­koś tam do­świad­cza­ły. Mo­gę po­wie­dzieć, że po­sia­dłam wie­dzę o ży­ciu o wie­le większą, niż wska­zy­wał­by na to mój wiek. My­ślę, że jed­nak najwięcej nauczyło mnie uro­dze­nie Va­nes­sy.

3/5
Omenaa Mensah z córką, Vanessą, "Viva!" grudzień 2006
Copyright @Krzysztof Opaliński / Melon
3/5

Narodziny córki zmieniły bardzo wiele. Czy Omenaa Mensah przewidziała, że tak się stanie?

Ja – cho­ciaż trud­no mi się do te­go dziś przy­znać – ni­gdy nie chcia­łam mieć mę­ża i dzieci. By­łam ego­ist­ką, któ­ra chce skoń­czyć stu­dia, praco­wać, wy­je­chać za gra­ni­cę. I w mo­jej wi­zji nie by­ło miej­sca ani na dziec­ko, ani na mę­ża. Te­raz, jak so­bie to przy­po­mnę, wstyd mi, że mo­głam tak kie­dyś my­śleć. Va­nes­sa ma czte­ry i pół ro­ku i ja uwiel­biam ją od czub­ka głów­ki po pa­lusz­ki u stóp. Dzie­ci bar­dzo ko­bie­tę zmie­nia­ją. To dziw­ne, wiem, bo więk­szość mło­dych ko­biet bar­dziej my­śli o tym, by wyjść do­brze za mąż, niż ro­bić ka­rie­rę. Kie­dy za­szłam w cią­żę, mia­łam róż­ne oba­wy. Przede wszyst­kim bar­dzo chcia­łam skoń­czyć stu­dia – dla mnie wykształ­ce­nie za­wsze by­ło naj­waż­niej­sze. Wie­dzia­łam, że stu­dent­ki, ro­dząc dziec­ko, na ogół przery­wa­ją naukę. Ale ja by­łam strasz­nym ku­jo­nem, choć mo­że na to nie wy­glą­dam. Męż­czy­znom bar­dziej ko­ja­rzę się z sek­sem niż z dy­plo­mem ma­gi­stra. Bar­dzo dużo sie­dzia­łam nad książ­ka­mi, rzad­ko gdzieś wychodzi­łam. Od dziec­ka tre­no­wa­łam ko­szy­ków­kę, za­miast flir­to­wać. Mia­łam mnó­stwo ko­le­ża­nek, ale nie ko­le­gów. W wie­ku 16, 17 lat nie lu­bi­łam fa­ce­tów. Uwa­ża­łam, że są zbęd­ni. Te­raz za to mam mnó­stwo ko­le­gów i lu­bię mężczyzn, ale z ni­mi trze­ba umieć po­stę­po­wać.

4/5
Omenaa Mensah z córką, Vanessą, "Viva!" grudzień 2006
Copyright @Krzysztof Opaliński / Melon
4/5

Czym jest dla niej miłość i jaki jej ideał mężczyzny?

Mi­łość jest pięk­na, ale to znie­wo­le­nie cia­ła i du­cha. A ja już do­sta­łam nie­źle po no­sie i wiedziałam, cze­go chcę. A ra­czej, ja­kie­go fa­ce­ta. Po pierw­sze, na swo­je­go męż­czy­znę trze­ba móc li­czyć w każ­dej sy­tu­acji. Szu­ka­łam więc wszyst­kie­go w jed­nym. I za­rad­no­ści, i in­te­li­gen­cji, i wraż­li­wo­ści. No i że­by jesz­cze był przystoj­ny.

5/5
Omenaa Mensah, "Viva!" grudzień 2006
Copyright @Krzysztof Opaliński / Melon
5/5

Czy pozbyła się kompleksów? Co sądzi o swojej cielesności?

To nie­sa­mo­wi­te, bo gdy­by ktoś mnie wi­dział, jak by­łam na­sto­lat­ką, miał­by in­ne zda­nie. Ja co wie­czór przy­cho­dzi­łam do ma­my, ża­ląc się, że je­stem za chu­da, za brzyd­ka i w ogó­le. Dziś mi się chce śmiać z sie­bie. Dopie­ro jak za­czę­łam pra­co­wać w te­le­wi­zji, po­wie­dzia­no mi, że po pierw­sze je­stem oso­bo­wo­ścią telewizyjną, a po dru­gie, że mó­wię cia­łem i każ­dy mój ruch przy­po­mi­na dzi­kie zwie­rzę. Teraz już lubię swoje ciało, ak­cep­tu­ję je. By do koń­ca móc je za­ak­cep­to­wać, trze­ba mieć peł­ną ak­cep­ta­cję u part­nera. Zresz­tą od­kąd po­ja­wi­ła się Vanes­sa, na­bra­łam ko­bie­co­ści i męż­czyźni po­strze­ga­ją mnie ja­ko bar­dziej atrakcyjną. Kie­dyś ba­łam się utra­ty fi­gu­ry i tak da­lej. Nie­po­trzeb­nie. A po­za tym bar­dzo du­żo ćwiczę. Na pew­no mam nie­złą pu­pę… Po­dob­no.

Wideo

Za nami 25 lat tworzenia magazynu VIVA!. Tak wraz z gwiazdami zapamiętaliśmy ten wyjątkowy czas

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Czy czas zabliźnia rany, zaciera pamięć? Co sądzą o filmie „Ania”? BLISCY ANNY PRZYBYLSKIEJ w poruszającej, intymnej rozmowie. BARBARA ROMANOWICZ-TORZEWSKA I MAREK TORZEWSKI: słynny polski tenor i aktorka. Od 40 lat razem. Na dobre i na złe. Niezmiennie w sobie zakochani. Ich wyznania brzmią jak piękna miłosna aria. DOROTA GARDIAS: wydawałoby się, że ma wszystko: urodę, talent, popularność, miłość widzów i udaną córeczkę Hanię. A jednak los jej nie rozpieszcza… RADOSŁAW ŚMIGULSKI zarządza Polskim Instytutem Sztuki Filmowej. Czy sam jest… fanem kina? KRÓLOWA ELŻBIETA II i jej wielkie miłości…