Małgorzata Pieczyńska
Fot. Viva! nr 17/2011 z dnia 18 sierpnia 2011 r.
Szczere wyznania

Małgorzata Pieczyńska - Moja kraina szczęśliwości

Była u szczytu kariery, kiedy zdecydowała się na wyjazd do Szwecji, za mężem. Dla innej aktorki oznaczałoby to niebyt. Nie dla niej! Właśnie tam przeżyła najwspanialszą zawodową przygodę.

Elżbieta Pawełek / Viva! 25 sierpnia 2011 16:40
Małgorzata Pieczyńska
Fot. Viva! nr 17/2011 z dnia 18 sierpnia 2011 r.

Po 25 latach w Szwecji Małgorzata Pieczyńska nie odcina się od korzeni. Chociaż życie na walizkach męczy. Żartuje, że gdyby zliczyć wszystkie kilometry, które pokonuje między Polską a Szwecją, to doleciałaby na Księżyc. Gabriel Wróblewski, jej mąż, dodaje, że kiedy Małgorzata wyjeżdża, wiezie całe mienie przesiedleńcze. Nic dziwnego. W Szwecji stworzyła dom z prawdziwego zdarzenia. W Polsce coraz więcej pracuje. Już we wrześniu zobaczymy ją w serialu „Rezydencja” i kolejnych odcinkach „Szpilek na Giewoncie”. „Na razie granie mnie pochłania i uszczęśliwia”, mówi. „Ale nie przysłania mi całego świata”.
 
– Przed laty, będąc u szczytu aktorskiego powodzenia, zdecydowała się Pani na wyjazd z Polski. Nie bała się Pani, że jako aktorka zapłaci za to dużą cenę?
Małgorzata Pieczyńska:
  Oczywiście, że się bałam. Ale nigdy nie uważałam, że poświęcam karierę dla domu czy rodziny. Kiedy wyjeżdżałam do Szwecji, miałam za sobą wiele ról w filmach i serialach, między innymi w „Wiernej rzece”, „Jeziorze Bodeńskim”, „Barytonie” i „Piłkarskim pokerze”. Jako aktorka czułam się spełniona. Byłam nawet już tym zmęczona. Po serialu „Komediantka” – 250 dni zdjęciowych, bez świąt, urlopów – czułam się wyczerpana. Z hotelowej pustki wracałam do pustego mieszkania w Warszawie. Miałam 26 lat, brak satysfakcji z życia prywatnego i przekonanie, że kariera to nie wszystko. Zapragnęłam zmiany.

– Lubi Pani wyzwania?
Małgorzata Pieczyńska:
Wyzwania i ryzyko. Kiedy przeniosłam się do Szwecji, nie znałam szwedzkiego. Bardzo chciałam założyć dom i ziściło się to marzenie. Zostałam matką. Macierzyństwo uważam za wybitną rolę życiową.

– Po 25 latach w Szwecji w jakim języku teraz Pani myśli?
Małgorzata Pieczyńska:
Po polsku, oczywiście, ale bardzo szybko przestawiam się na szwedzki. 

– Udało się Pani zagrać w dramatycznym spektaklu w Teatrze Orion w Sztokholmie. To cud.
Małgorzata Pieczyńska:
Cud. Zagrałam główną rolę kobiecą w spektaklu „Józef i jego bracia”, w reżyserii Larsa Rudolfssona, jednego z najwybitniejszych szwedzkich reżyserów. Moimi partnerami były gwiazdy szwedzkiej sceny i filmu. W Szwecji przeżyłam najwspanialszą zawodową przygodę.

– Ale to z powodu Gabriela Wróblewskiego, przystojnego biznesmena, wybrała się Pani za Bałtyk?
Małgorzata Pieczyńska:
Faktycznie. Poznał nas ze sobą Janusz Zaorski, który w Sztokholmie prezentował „Jezioro Bodeńskie”. Po projekcji poszliśmy do knajpy. I Janusz, który znał się z Gabrielem od dawna, przedstawił nas sobie. A widząc błysk w naszych oczach, szepnął: „Uważaj, Pieczara, reżyseruję twoje życie prywatne!”. Tak został naszym ojcem chrzestnym. Minęło od tego momentu 25 lat.

– Miała Pani za sobą pięcioletni związek z aktorem Andrzejem Pieczyńskim. Nie bała się Pani, że w kolejny wchodzi z dużo starszym mężczyzną?
Małgorzata Pieczyńska:
Nie wiem, czy 13 lat różnicy to dużo czy mało. Dojrzałość życiowa nie musi pokrywać się z metryką. Kiedy z Gabrielem postanowiliśmy być razem, miałam 27 lat i czułam się bardzo dojrzale.

Porozmawiajmy o gwiazdach - forum >>

Wideo

Marynarki, kardigany, sukienki maxi, kozaki na słupku. Te produkty będą modne jesienią i zimą 2020/2021

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

MAŁGORZATA ROZENEK-MAJDAN i RADOSŁAW MAJDAN w przejmującej rozmowie o walce o dziecko, mierzonej poświęceniem, niepewnością, ale i wdzięcznością. MICHAŁ ŻEBROWSKI i EUGENIUSZ KORIN, dyrektor i reżyser Teatru 6. piętro. Czy się lubią, podziwiają i... kłócą. MARIOLA BOJARSKA FERENC Los naznaczony tragediami: wypadek mamy, walka o życie synka, rozwód, choroba męża. W cyklu EXTRA: Czy w kontekście niemieckich obozów koncentracyjnych może być mowa o modzie? – opowiada antropolożka mody Karolina Sulej. PODRÓŻ „Będziecie tam wracać”, mówi o Bieszczadach słynna podróżniczka Elżbieta Dzikowska.