„Tików nie mam tylko, kiedy śpię”

Katarzyna Piątkowska 26 marca 2020 05:55

W ramach cyklu Archiwum VIVY!: wywiady przypominamy rozmowę Katarzyny Piątkowskiej z Dawidem Woskanianem. Wywiad ukazał się w styczniu 2020 roku w magazynie VIVA!.

Magazyn VIVA! wywiad z Dawidem Woskanianem

Ma 20 lat, zespół Tourette’a i tysiące fanów. Jak zwycięzca 8. edycji programu Top Model Dawid Woskanian radzi sobie przed obiektywem? Na jak długo jest w stanie powstrzymać tiki? Co robi, gdy ludzie się na niego gapią i czy jest zakochany? O sukcesie w cieniu choroby, rodzinie i marzeniach opowiedział Katarzynie Piątkowskiej.

Gdy chory na zespół Tourette’a Dawid Woskanian pojawił się na castingu do 8. edycji „Top Model”, wywołał wielkie emocje. Fotograf Marcin Tyszka sięgnął po aparat, by na szybko zrobić mu zdjęcia i przekonać się, czy Dawid jest w stanie pozować. Był zaskoczony, gdy okazało się, że 20-latek na te kilkanaście sekund jest w stanie zapanować nad tikami. Jego wola walki i wielkie pragnienie, by znaleźć się w programie, sprawiły, że Kasia Sokołowska, Joanna Krupa nie kryły łez. Michał Piróg też płakał. Podobnie jak tysiące osób przed telewizorami. „Ja siebie nie podziwiam. Jestem taki sam jak ty, jak każda osoba w tej kawiarni. Rozumiem, że podziwiają mnie osoby, które z Tourette’em nigdy nie miały nic wspólnego. Ale ja żyję z tą chorobą prawie całe życie i to, że daję sobie radę, nie jest wyczynem”, mówi mi. Dzięki silnej woli i pragnieniu, by spełnić największe marzenie i zostać modelem, Dawid wygrał program. Teraz jego życie się zmieniło. Nie tylko ma szansę pracować w wymarzonym zawodzie, ale też sprawił, że ludzie chorzy tak jak on zaczęli być traktowani lepiej. W warszawskiej kawiarni rozmawialiśmy o życiu z Tourette’em, miłości i rodzinie, która daje mu największe wsparcie.

Z malutkich Kóz na południu Polski do Warszawy…

Szukam teraz mieszkania do wynajęcia. Chcę mieszkać w stolicy, żeby być w centrum wydarzeń. Wszystko, co związane z modą, dzieje się właśnie tu. 

Modeling to nie jest najłatwiejszy pomysł na życie.

Jestem chory na zespół Tourette’a i przyzwyczajony do pokonywania trudności. 

Jak myślisz, co będzie dla Ciebie największym problemem w pracy modela? Powstrzymanie tików?

Raczej przekonanie projektantów, żeby dali mi szansę zaistnieć, żeby pozwolili mi wyjść na wybieg. 

Modelka z bielactwem Winnie Harlow chodzi u największych projektantów… 

Tyle że ona nie „rozwali” projektantowi pokazu. A ja? Ja też nie, ale oni tego jeszcze nie wiedzą. Tylko żeby to udowodnić, muszę na ten wybieg wyjść. Ktoś jako pierwszy musi dać mi szansę. I o to muszę zawalczyć.

– Widziałam, że stojąc przed obiektywem, jesteś w stanie zapanować nad chorobą.

I jestem pewien, że na wybiegu też.

 W świecie show-biznesu taka pewność siebie jest potrzebna. 

Czasem chyba jestem nawet zbyt pewny siebie (śmiech). Ale cóż… taki jestem. Bywam też nonszalancki, ale nigdy w pracy. Jako model przede wszystkim jestem profesjonalny. Jeśli mam coś do zrobienia, zawsze zrobię to na 100 procent. 

Nigdy nie dajesz sobie taryfy ulgowej?

Nigdy. Nikt też mi jej nie dawał, mimo tego że jestem chory. Rodzice zawsze traktowali mnie na równi z moimi starszymi siostrami. Nie miałem żadnych ulg. Na szczęście. Przecież ja jestem taki sam jak inni, tylko mam tiki. I chciałbym być tak odbierany, bo do tej pory często traktowano mnie jak osobę niepełnosprawną i patrzono na mnie z góry.

Twój udział w programie „Top Model” wiele zmienił w postrzeganiu osób z chorobą Tourette’a. 

Piszą do mnie, że dzięki mojemu udziałowi w programie mniej osób wytyka ich palcami. Że rówieśnicy w szkołach zaczęli zwracać się do nich grzeczniej, w końcu zostali zaakceptowani. Cieszę się, że w jakiś sposób zostałem ich „ambasadorem”. Ale, szczerze mówiąc, jestem zdziwiony, że mój udział w „Top Model” miał aż taki oddźwięk. Ludzie boją się nieznanego. I doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że to jest naturalny odruch, gdy widzi się taką osobę jak ja. Spotykałem osoby, które martwiły się, czy na pewno ze mną wszystko w porządku. Ale były też takie, które zastanawiały się, czy przypadkiem nie jestem naćpany. W takich sytuacjach się burzę. 

A na los się burzysz, że to właśnie Ty zachorowałeś na zespół Tourette’a?

Teraz już nie. Kiedy zacząłem wchodzić w dorosłość, zaakceptowałem fakt, że jestem chory. Teraz już tym się nie przejmuję. Co to da? Muszę z tym żyć, dlatego moją chorobę zacząłem traktować jak pierdołę.

Niektórzy uważają, że to właśnie dzięki chorobie zostałeś zwycięzcą 8. edycji „Top Model”.

Wiem. Ale, jak już zauważyłaś, jestem pewny siebie. I wiem, że wygrałem, bo jestem dobry w tym, co robię. Ludzie na mnie głosowali, bo jestem przykładem, że nie ma rzeczy niemożliwych. I tym wszystkim, którzy na mnie głosowali, jestem bardzo wdzięczny. Choć muszę przyznać, że na początku nie spodziewałem się wygranej. Dawałem sobie szansę na dotarcie gdzieś do połowy programu. Ale im dalej w las… W pewnym momencie pomyślałem: Gościu, możesz naprawdę wygrać! Tylko musisz cisnąć!

Nieźle się zmotywowałeś!

Sport mnie tego nauczył. Jak byłem mały i okazało się, że jestem chory, rozpaczałem. Bardzo. Zazdrościłem innym, że są zdrowi. Ale w pewnym momencie zacząłem szukać odskoczni. Czegoś, co sprawi, że chociaż na chwilę zapomnę o Touretcie. Zacząłem od gry w piłkę nożną. Potem trenowałem na siłowni. Pomyślałem, że mógłbym zostać trenerem personalnym. Od czterech lat uprawiam street workout. Lubię czasem zrobić flagę na latarni. Zanim na dobre zakochałem się w modelingu, myślałem, żeby zrobić kursy i zacząć pracę właśnie na siłowni. Myślę, że dałbym radę. Ale potem wpadłem na to, że mogę zostać modelem. A właściwie jedna z moich sióstr. Gdy zacząłem interesować się modelingiem i śledzić poczynania czołowych modeli świata (fascynował mnie Francisco Lachowski), zacząłem pozować jej do zdjęć. Ona dostrzegła we mnie potencjał i namówiła, żebym poszedł na casting. Zdecydowałem się, bo – jak już mówiłem – wiedziałem, że choroba mi nie przeszkodzi. 

 Dopóki nie zobaczyłam programu, nie sądziłam, że nad tikami można zapanować.

Na krótką chwilę. Na czas stanięcia przed obiektywem albo przejścia po wybiegu. W programie był taki odcinek, w którym ustawiono nas na wyspie i przez trzy minuty musieliśmy stać nieruchomo. Trochę mi to problemu sprawiło, ale dałem radę. Na sesjach było inaczej – chwila skupienia, kilka zdjęć, parę póz i przerwa. Jestem wtedy na luzie i mogę sobie „potikać”. A potem znowu skupienie i pozowanie. Jakbym się uparł, mógłbym wytrzymać nawet kilkanaście minut. Tylko wtedy moje tiki mogłyby wrócić ze zdwojoną siłą. Nie ukrywam, że ta choroba jest wyczerpująca fizycznie. Wieczorami padam ze zmęczenia. Tików nie mam tylko, kiedy śpię. 

Podobno są osoby z zespołem Tourette’a, które mogą nawet kierować samochodami. 

Ja raczej nie mogę, chociaż chciałbym spróbować. To wymagałoby ode mnie ogromnego skupienia, dlatego w daleką podróż nawet bym nie próbował. Ale po Warszawie? Czemu nie? 

Ile miałeś lat, gdy zachorowałeś?

Siedem. Najpierw zacząłem przygryzać język. Potem doszło do tego mruganie oczami. Ale przecież dużo dzieci ma tiki, które z czasem mijają. U mnie nie mijały. Dołączyły do tego tiki głosowe, takie krzyki. Lekarze mówili, że to nic poważnego, może nerwica. Dawali mi ziołowe leki i zapewniali, że wyleczą mnie z tego.

Ale nie wyleczyli. Długo czekałeś na postawienie właściwej diagnozy?

Jakieś dwa lata. Zacząłem dostawać leki na padaczkę, które bardzo mnie osłabiały. Wyschła mi maź stawowa w kolanach, a objawy nie zostały do końca wyciszone. Odstawiłem je.

Nie chciałeś poddać się operacji?

Ale ona jest na otwartym mózgu! I nie zawsze przynosi pożądane efekty. Nie, dziękuję! Nie zaryzykuję. 

Wiadomo, dlaczego zachorowałeś?

Nie. Może dlatego, że mama miała ciężki poród? Zaplątałem się w pępowinę, byłem trochę podduszony. Dostałem tylko dwa punkty w skali Apgar. Słyszałem też, że Tourette’a mogą wywoływać bakterie paciorkowca. Znany jest przypadek chłopaka, który miał paciorkowca na migdałkach. Gdy zachorował na anginę, wycięto mu migdałki i przy okazji zniknął Tourette. Z ciekawości poszedłem zrobić badania w tym kierunku. Teraz czekam na wyniki. Wolałbym nie być chory, więc czekam, może pojawi się jakiś lek, który mi pomoże. 

Kiedyś się martwiłeś, że przez chorobę nigdy nie znajdziesz dziewczyny.

Już się nie martwię. Ale rzeczywiście kiedyś myślałem: Jak ja znajdę dziewczynę, żonę? Przecież jestem taki chory, wstyd się ze mną pokazać. Weronikę poznałem przez internet. Nie uwierzysz… na Gadu-Gadu. Założyłem sobie ten niemodny komunikator dla żartu. Kolega mnie namówił, bo twierdził, że można pogadać z dziewczynami. I że to nie jest jak Tinder. Spotkaliśmy się po dwóch albo trzech miesiącach regularnego pisania. 

Weronika wiedziała, że jesteś chory?

Tak. Powiedziałem jej po miesiącu znajomości, zanim spotkaliśmy się w realu. Uprzedzała mnie, że nie wie, jak zareaguje, kiedy się spotkamy. Zaakceptowała mnie. Zaiskrzyło. Teraz jesteśmy razem i tylko czasami mówi, że mam ciężki charakter (śmiech). 

Pochodzisz z Bielska-Białej, ale ostatnie lata spędziłeś w maleńkich Kozach. Czy w małym mieście jest łatwiej żyć z tak widoczną chorobą?

Dużo łatwiej. Tam każdy mnie zna. Nikt mnie nie wytyka, nikt się nie gapi. Wiesz, jak mieszkańcy Kóz cieszyli się z mojej wygranej? Dużo osób na mnie głosowało, dużo mi gratulowało. Dostałem od nich wielkie wsparcie. W dużych miastach jest dużo gorzej. Teraz, po programie, trochę zmieniło się na lepsze.

Ludzie mniej na Ciebie patrzą?

Młodzi. Starsi, którzy nie oglądali „Top Model”, niestety, nie. Ale do gapienia się na mnie już zdążyłem się przyzwyczaić. Denerwuję się tylko, jak ktoś mnie obraża. Spotkałem kiedyś starszą panią, która zapytała, czy jestem pod wpływem narkotyków. Odpowiedziałem: „Nie, proszę pani, jestem chory”. A ona, że mam iść się powiesić. Co gorsza spotkałem ją kolejny raz. Powiedziała, że jak nie przestanę, zadzwoni po straż miejską, bo sobie żarty robię i świruję. Jak ktoś zaczyna gadać coś tak głupiego, aż zacieram ręce, żeby go utemperować. 

Często zdarzają Ci się takie niemiłe sytuacje?

Na szczęście coraz rzadziej. (W tym momencie do naszego stolika podchodzi starszy mężczyzna. Oboje wstrzymujemy oddech, a on serdecznie pyta Dawida, czy mógłby go poprosić o autograf dla żony i mówi, że oboje bardzo mu kibicowali). Większość osób już teraz jest do mnie pozytywnie nastawiona. 

Musisz podziękować siostrze, że Cię namówiła, na udział w programie.

Podziękowałem już nieraz. 

 Rozumiem, że show-biznes i modeling to droga, którą obrałeś i z niej nie zboczysz. Ale jakie masz jeszcze marzenia?

Z tych realnych – chciałbym w te wakacje pojechać do Armenii.

To nie jest najpopularniejszy letni kierunek. 

Wiem, ale chciałbym odwiedzić ciocię. Mój tata jest Ormianinem. W latach 90. przyjechał do Polski, poznał moją mamę i został. Ale gdy tacie nie chciano przedłużyć wizy, całą rodziną przenieśliśmy się na dwa lata właśnie do Armenii. To był wspaniały czas.

Dlatego, że jeszcze byłeś zdrowy?

Nie tylko. Tam mieszkała cała rodzina taty – dziadek, ciocia. Byliśmy wtedy ze sobą bardzo blisko. I choć byłem mały – wyjechaliśmy, jak miałem trzy lata – mam stamtąd dobre wspomnienia. 

Rodzina, sport, modeling… to Twoja siła.

Dzięki moim bliskim i pasji nauczyłem się, że nigdy nie wolno się poddawać. I że zawsze znajdzie się wyjście z trudnej sytuacji. 

Jesteś żywym przykładem na to, że nie ma rzeczy niemożliwych do zrealizowania.

Bo nie ma. Jeśli teraz mi się nie uda, to będę próbował za rok, za dwa. Do skutku. Będę walczył i starał się osiągnąć sukces w modelingu, bo bardzo mi na tym zależy. Pytałaś, czy jestem uparty. Jestem i uważam, że to moja najlepsza cecha. To u nas chyba rodzinne, bo moje siostry też zawsze są zdeterminowane, by osiągnąć cel.  

1/4
Dawid Woskanian, VIVA! 3/2020
Copyright @Zdjęcia Zosia Promińska
1/4

„Jestem chory na zespół Tourette’a i przyzwyczajony do pokonywania trudności”

2/4
Dawid Woskanian, VIVA! 3/2020
Copyright @Zdjęcia Zosia Promińska
2/4

„Rodzice zawsze traktowali mnie na równi z moimi starszymi siostrami. Nie miałem żadnych ulg. Na szczęście. Przecież ja jestem taki sam jak inni, tylko mam tiki”.

3/4
Dawid Woskanian, VIVA! 3/2020
Copyright @Zdjęcia Zosia Promińska
3/4

„Jak byłem mały i okazało się, że jestem chory, rozpaczałem. Bardzo. Zazdrościłem innym, że są zdrowi. Ale w pewnym momencie zacząłem szukać odskoczni. Czegoś, co sprawi, że chociaż na chwilę zapomnę o Touretcie. Zacząłem od gry w piłkę nożną”.

4/4
Dawid Woskanian, VIVA! 3/2020
Copyright @Zdjęcia Zosia Promińska
4/4

„Jeśli teraz mi się nie uda, to będę próbował za rok, za dwa. Do skutku. Będę walczył i starał się osiągnąć sukces w modelingu, bo bardzo mi na tym zależy. Pytałaś, czy jestem uparty. Jestem i uważam, że to moja najlepsza cecha”.

Wideo

Poznaj wyjątkowe nowości Avon na wiosnę 2020!

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

ADAMOWICZ, EGURROLA, FIGURA, GOLCOWIE, KUSZYŃSKA, SOYKA, NIEDENTHAL… w osobistych wspomnieniach o bliskich ich sercu miejscach. Według DOMINIKI KULCZYK świat zmieni tylko „czuła rewolucja”? Ważny głos w sprawie wykluczenia kobiet. „Wciąż mnie zaskakuje” – profesor JERZY BRALCZYK o języku polskim. W sentymentalną PODRÓŻ do nadbałtyckich kurortów zabierają nas m.in. CIERNIAK-MORGENSTERN, RODOWICZ, IWASZKIEWICZ.