Kora i Kamil Sipowicz
Fot. Bartek Wieczorek/LAF AM
TYLKO U NAS

Kora o walce z chorobą: "Był taki okres, że Kamil cały czas, non stop, dzwonił po lekarzach, szpitalach…"

28 lipca 2016 10:37
Kora i Kamil Sipowicz
Fot. Bartek Wieczorek/LAF AM

Kora: „Małgosia Braunek nie żyje. Cudowna aktorka Ania Przybylska również nie żyje. Kiedy pomyślę, że ta choroba zmogła tak młodziutką osobę, aż dostaję dreszczy”. Piosenkarka stoczyła własną walkę z rakiem, w której dzielnie wspierał ją mąż, Kamil Sipowicz. Teraz regenerują siły w domu na Roztoczu, do którego przeprowadzili się, choć wcześniej takiej opcji nawet nie przewidywali. O wyczerpującej walce z chorobą, operacji i leczeniu Kory małżeństwo opowiedziało w szczerym, bardzo poruszającym wywiadzie do najnowszej VIVY!. Co powiedzieli Beacie Nowickiej?

 

– Czy Pani wyobraża sobie, że tu przeniesie całe swoje życie?
Kora:
Ja już je przeniosłam. Przewieźliśmy ostatnio na Roztocze najważniejsze książki. Resztę przeniesiemy wkrótce. Przeprowadzamy się w samej Warszawie z jednego punktu do drugiego, ponieważ musimy wynająć dom, żeby mieć pieniądze na mój lek Olaparib. Zabezpieczamy się. Uspokaja mnie świadomość, że mam lekarstwo na parę miesięcy. Kiedy jakiś czas temu była zwłoka w aptece, musiałam czekać, zastanawiać się: zdobędę je czy nie zdobędę, byłam nieprawdopodobnie rozdygotana, choć w ogóle nie zdawałam sobie sprawy, że z tego powodu. Wpadłam w depresję, przestałam jeść. Wszystko widziałam w czarnych kolorach po raz pierwszy, odkąd choruję. W tym lekarstwie jest coś pozaracjonalnego. Nie wiemy do końca, czym ono jest. Jego działanie polega na blokowaniu aktywności nowotworu. Ono jest jednocześnie jak hostia. Jak ktoś wierzy w hostię, doskonale rozumie, jakie to lekarstwo ma dla mnie znaczenie. Ono mi ratuje życie. Tak jak wcześniej ta cudowna operacja, którą zrobiła mi profesor Beata Śpiewankiewicz. Bardzo chciałabym, żeby to zostało zaznaczone w tym tekście, bo jak patrzę z perspektywy czasu na drogę, jaką przeszłam, wydaje mi się, że to, co profesor zrobiła dla mnie było niezwykłe.
Kamil Sipowicz: Proszę też napisać, że ja przepraszam panią profesor za to, że byłem nieznośnym członkiem rodziny.


– Dlaczego Kamil przeprasza?
Kora:
Dlatego, że chyba dopiero teraz jesteśmy w stanie zrozumieć i docenić to, co dla mnie zrobiła przy tych skomplikowanych stosunkach i zależnościach, jakie panują w polskich szpitalach za sprawą Narodowego Funduszu Zdrowia. Uważam, że człowiek powinien mieć świadomość, kto na drodze jego leczenia zrobił coś dobrze, a kto źle. Przecież ja żyję! Małgosia Braunek nie żyje. Cudowna aktorka Ania Przybylska również nie żyje. Kiedy pomyślę, że ta choroba zmogła tak młodziutką osobę, aż dostaję dreszczy.


– Andrzej Żuławski wybrał inną drogę, nie chciał w ogóle się leczyć.
Kora:
Szkoda, bo to niezwykły reżyser, artysta, diamentowa postać. Gdyby spróbował, być może jemu by się udało? Ale to jest ciężkie leczenie. Może gdybym wiedziała na początku tej drogi, co mnie czeka, nie chciałabym tego przejść? Tego nie wiem. Gdyby człowiek wiedział, co mu życie przyniesie, być może w ogóle nie chciałby żyć. Być może „uratowała” mnie totalna nieświadomość, fakt, że wiadomość o chorobie spadła na mnie nagle, że natychmiast byłam operowana. To wszystko działo się w sekundach, a ja byłam jak ogłuszona. I trwało to bardzo długo.


– Co dla Pana było najtrudniejsze w tamtych chwilach? Bezradność? Pewnego rodzaju bezużyteczność?
Kamil Sipowicz:
Byłem tak blisko tego, co się działo, że nie miałem czasu na zastanawianie się nad tym, co jest najgorsze, co czuję, na użalanie się nad sobą. Musiałem działać, pokonywać różnego rodzaju absurdy i opór naszego systemu opieki zdrowotnej. To totalnie wyczerpywało moją energię.
Kora: Kamil był zajęty od rana do nocy. Bo w nocy też podejmowało się różne dramatyczne decyzje. Był taki okres, że Kamil cały czas, non stop, dzwonił po lekarzach, szpitalach…
Kamil Sipowicz: Gdyby operacja, notabene mistrzowsko przeprowadzona przez doktora Pukaluka w Zamościu, spóźniła się 10 minut, Kora mogłaby nie żyć. Wtedy człowiek nad niczym innym niż to, co dzieje się tu i teraz, się nie zastanawia. I całe szczęście, że nie musi o tym myśleć. Tylko ja byłem od początku święcie przekonany, że Kora z tego wyjdzie. Nawet bardzo bliskie osoby bały się, że tak nie będzie. Ja miałem jakąś intuicję, że musimy stoczyć walkę, ale ona dobrze się skończy. Ani razu nie pomyślałem, że może być inaczej. 

 

Polecamy też: Nie tylko Ramona! Ile naprawdę zwierząt mają Kora i Kamil Sipowicz? Będziecie zaskoczeni WIDEO

Wideo

Marynarki, kardigany, sukienki maxi, kozaki na słupku. Te produkty będą modne jesienią i zimą 2020/2021

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

MAŁGORZATA ROZENEK-MAJDAN i RADOSŁAW MAJDAN w przejmującej rozmowie o walce o dziecko, mierzonej poświęceniem, niepewnością, ale i wdzięcznością. MICHAŁ ŻEBROWSKI i EUGENIUSZ KORIN, dyrektor i reżyser Teatru 6. piętro. Czy się lubią, podziwiają i... kłócą. MARIOLA BOJARSKA FERENC Los naznaczony tragediami: wypadek mamy, walka o życie synka, rozwód, choroba męża. W cyklu EXTRA: Czy w kontekście niemieckich obozów koncentracyjnych może być mowa o modzie? – opowiada antropolożka mody Karolina Sulej. PODRÓŻ „Będziecie tam wracać”, mówi o Bieszczadach słynna podróżniczka Elżbieta Dzikowska.