TYLKO U NAS

„Niech pani nie liczy, że z niej coś będzie” - usłyszała mama Karoliny Szostak po wypadku córki

Aleksandra Leszczyńska 30 czerwca 2016 17:44
Karolina Szostak
Fot. Marlena Bielinska/MOVE

- Jak ci raz otworzą głowę, to coś zostaje do końca życia - powiedziała Karolina Szostak. Dziennikarka Polsatu w najnowszej VIVIE! zdradziła, że do dziś odczuwa skutki wypadku, którego doznała, gdy była nastolatką. Piotrowi Najsztubowi wyznała, że przez konieczność stałych wizyt u lekarza stała się hipochondryczką, ale też że trudne doświadczenia wiele ją nauczyły.

 

Wypadek samochodowy przytrafił się Karolinie gdy miała zaledwie 15 lat i wracała ze znajomymi ze szkoły. W wyniku uderzenia w głowę zrobił jej się krwiak, który pękł i się rozlał. Lekarze uratowali ją cudem. Przeżyła śmierć kliniczną, przez trzy tygodnie miała sparaliżowaną połowę ciała. Teraz nie słyszy na jedno ucho. Co czuła tuż po wypadku?
- Wyglądałam źle. Miałam zeza rozbieżnego, miałam opadające oko, usta. Ale najważniejsze było, że głowa zaczęła pracować. Nie żyłam w lęku, że nie będę mogła chodzić, bo w miarę szybko chodzić zaczęłam. Tylko cała reszta długo dochodziła do siebie - zdradziła w wywiadzie.

 

Karolina Szostak wyznała, że wypadek sprawił, że bardziej martwi się o swoje zdrowie.
- Stałam się przez to hipochondryczką. Wydaje mi się, za każdym razem jak mnie coś zaboli, że to coś poważnego. I lecę do mojego lekarza, czasami z nim posiedzę, pogadam i to już jest dla mnie wystarczająca terapia. On na mnie popatrzy, popuka, ostuka, wyśle mnie na badania, zrobi rezonans. Są oczywiście we mnie ślady tego wypadku, pozostałości. Bo jak ci raz otworzą głowę, to coś zostaje do końca życia. A ja miałam całą głowę otwieraną. Dziewięćdziesiąt procent ludzi po otwarciu głowy ma na przykład padaczkę. Bo jest naturalne, że jak powietrze dostaje się się do głowy, to potem jest zagrożenie padaczką. Inaczej też głowa boli, inaczej się czasami czujesz, inaczej reagujesz. I ten lęk zostaje, że boli cię głowa, a ty wyobrażasz sobie, że masz tam tętniaka, krwiaka… Mój lekarz pozwolił mi dwa razy obejrzeć operację trepanacji czaszki, na ekranie w pokoju obok. To jest niesamowite przeżycie! Dla mnie najważniejsze było, że on mi naprawdę uratował życie, a nie czy on mi otworzył głowę, rękę czy nogę. Bo mojej czekającej na korytarzu mamie powiedzieli: „Niech pani nie liczy, że z niej coś będzie” - powiedziała dziennikarka.

 

Gdyby nie wypadek jej życie z pewnością byłoby inne, jednak Karolina Szostak się nad tym nie zastanawia. - Myślę, że w życiu wszystko jest po coś… - powiedziała w wywiadzie. Trudne doświadczenia nauczyły ją dystansu i szacunku do zdrowia. - Byłam 15-latką, która nagle dostała nowe życie, i płynnie przeszłam w fazę zabawy. I bawisz się, bawisz się, bo się cieszysz, że żyjesz, a potem było zahamowanie, bo okazało się, że znowu trafiłam do szpitala, że znowu się coś tam złego zaczęło dziać z głową. I zatrzymałam się. Musiałam się skupić tylko na pracy, na szkole, na życiu. Przez to też pewnie nie piję, nie palę, to są konsekwencje tego, że się przestraszyłam. Bo piłam i paliłam - zdradziła dziennikarka.

 

Polecamy też: Karolina Szostak: „Chciałabym spotkać jeszcze kogoś, w kim się zakocham i komu mogłabym urodzić dziecko”

 

Co jeszcze Karolina Szostak powiedziała w wywiadzie o życiu miłości i samoakceptacji? Cały wywiad z dziennikarką w najnowszej VIVIE!. Od 30 czerwca w kioskach.

 

 

 

Wideo

Ten kosmetyk zmniejszy widoczność zmarszczek w ciągu jednej nocy!

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Niezwykła rozmowa z Grażyną Torbicką o jej wszystkich miłościach. A Remigiusz Mróz zdradza nam tajemnice swojego sukcesu!