Kamil Durczok książka
Fot. materiały prasowe
PREMIERA KSIĄŻKI

Kamil Durczok w swojej książce: "Nie byłem święty". Do czego się przyznał? Fragmenty autobiografii!

Weronika Bruździak-Gębura 7 października 2016 09:00
Kamil Durczok książka
Fot. materiały prasowe

"Obudził mnie paskudny ból w piersi. Jakby ktoś wkładał mi rozgrzany pogrzebacz w gardło. Nie mam pojęcia, jak i kiedy dojechaliśmy. Obudziłem się w łóżku w klinice" - pisze w najnowszej książce Kamil Durczok. Mamy jej pierwsze fragmenty!

Lepiej z nią nie zadzierać!

W książce Kamil Durczok przedstawia żonę, Mariannę, jako osobę niezwykle silną, z którą lepiej nie zadzierać:


"Moja żona powinna sama napisać duży rozdział tej książki. Nikt prócz niej – ja także – nie ma pojęcia, co przeszła, co przeżyła, ile wycierpiała i czemu musiała stawić czoło. Nie mam też bladego pojęcia, skąd wzięła na to siły, bo oprócz wściekłości na mnie, kiedy zdecydowałem o naszym rozstaniu, równie zdeterminowanej nigdy jej nie widziałem. Gdybym wtedy umiał trzeźwo myśleć, poradziłbym kilku osobom, w tym grupie medialnych psów gończych, by sobie poszukali spokojnej kryjówki. Wojna ze mną to jedno, ale zadzieranie z Marianną to wkładanie łba pod pociąg. W tamtym czasie jednak skala tego huraganu i gwałtowność burzy przerastały także moją żonę. Zdecydowała się zwrócić do kogoś, kto zajmie się teraz stroną prawną mojej sprawy – to po pierwsze. Wiedziałem też, że w takich przypadkach nie wolno być swoim własnym piarowcem – trzeba było znaleźć kogoś, kto spojrzy na tę całą historię z zewnątrz, bo spontaniczność i emocje są w takich przypadkach najgorszym doradcą. Tym bardziej że miałem silne poczucie, że wojna będzie się toczyła o całe moje życie, o wszystko, co w nim zbudowałem, o moją twarz i mój wizerunek. I że w tym stanie sam sobie z tym nie poradzę".

 

Polecamy też: Ile go nauczyła? Jakie znajomości pomogła zweryfikować? Kamil Durczok w VIVIE! o aferze mobbingowej

Do prawnika

Dziennikarz opowiada o chwili, kiedy poszedł do prawnika oraz o pierwszym występie w mediach po publikacjach tygodnika "Wprost":


"Wcześnie rano w sobotę wyjechaliśmy z Marianną do Warszawy. Stawiliśmy się w kancelarii Jacka Dubois już około dziesiątej. Były tam już nasze przyjaciółki, dziewczyny, które potem pomogły Mariannie ogarniać sytuację. I które oczywiście też po jakimś czasie stały się celem ataku moich wrogów. Zaczęła się długa rozmowa. Wszyscy uważali, że powinienem wystąpić w mediach i to szybko, tym bardziej że przyszły zaproszenia ze wszystkich stron. Ale jedyne, które wydało mi się do przyjęcia, pochodziło od Dominiki Wielowieyskiej z TOK FM. Wiedziałem, że jeśli ktoś ma mnie przesłuchiwać i zadawać nawet najtrudniejsze pytania – to ona zrobi to z możliwie dużym poszanowaniem mojej prywatności."

Były momenty, kiedy chciał się poddać

Kamil Durczok wspomina chwile samotności, kiedy już chciał się poddać:


"Poprosiłem o czas do namysłu i wróciliśmy do Katowic. Sobota wieczór. Marianna miała jakąś rodzinną imprezę i... tak, jak tego w duchu najbardziej wtedy pragnąłem, zostałem sam. Chciałem się ze sobą skonfrontować i rozliczyć. Brałem pod uwagę różne scenariusze. Także ten, że już nigdy z tego nie wyjdę, że nie mam sił walczyć i się użerać, wywalać wszystkich kart na stół, udowadniać przed publicznym trybunałem, że oskarżyciele łżą".

 

Polecamy też: "Po co było to wszystko? Żeby w moim życiu coś się zmieniło". Kamil Durczok wraca do gry na okładce VIVY!

Święty nie byłem

Dziennikarz przyznał, że nie był bez skazy.


"Wiedziałem też, że nie byłem święty. Popełniłem w życiu wiele błędów, moje sprawy uczuciowe i prywatne bardziej przypominały gigantyczny śmietnik i pełny obłęd niż jakkolwiek uporządkowany teren. Ale przecież dotyczyło to wyłącznie sfery mojej najgłębszej prywatności, od której gończym psom wara."

Najgorsze chwile w życiu

Zdradza, że miał różne myśli:


"Potem nastąpiły minuty, godziny, cała noc – najgorsza w moim życiu. Chybotliwie stąpałem po jego skraju. Dziś już nie chcę o tym mówić. Gdyby nie Ktoś, Przyjaciel, nie wiem, jaki byłby finał niedzielnego poranka. Podobno rano miałem przerażone oczy, jak zwierzę. Wystarczyło popatrzeć w lustro w łazience, żeby samemu dostrzec tę zmianę. Ale nie było zmiłuj. Hamletyzowałem, powtarzałem, że już nigdy się ludziom na oczy nie pokażę, że muszę wyjechać z Polski...


Dziennikarz przyznaje, że żona pomogła mu przetrwa najtrudniejszy czas:


"Marianna słuchała tego na chłodno i wypowiadała proste komunikaty: „Dzisiaj w nocy masz pojechać ze mną do Warszawy, porozmawiać z prawnikami. Potem zdecydujemy, co dalej”.

 

Polecamy też: Kamil Durczok wygrał z tygodnikiem Wprost! Dziennikarz dostanie 500 tys. złotych odszkodowania!

Występ w TOK FM

Durczok dokładnie opisuje, jak wyglądał poranek przed występem w TOK FM.


"Zabrano mnie. Przysypiałem na tylnym siedzeniu, mamrocząc w malignie, że za nic w świecie nie wystąpię w żadnym radiu. Samochód prowadził mój przyjaciel ze szkolnej ławki, Grzegorz. Zapytałem o tekst w kolejnym numerze „Wprost”, bo był już dostępny w sieci. Usłyszałem, że jest obrzydliwy i nie ma o czym gadać. Do dzisiaj go zresztą nie przeczytałem, poprzestałem na bardziej życzliwych streszczeniach. W hotelu czekali Marianna, Ola, mój obrońca Jacek Dubois. Powtarzałem jak mantrę, że nigdzie nie wystąpię. Ola też jak mantrę powtarzała, żebym się nie przejmował: po prostu pojedziemy sobie do siedziby TOK FM i jak nie zechcę, to nie wystąpię, zostanę w samochodzie, wrócimy. Co mi szkodzi spróbować.
Kiedy już wylądowaliśmy pod Agorą, słyszałem: „Wejdź z nami, możesz się rozmyślić w ostatniej chwili”. Kiedy już staliśmy w przedsionku, Marianna powiedziała: „Najwyżej przerwiesz program, wejdź, zawsze możesz powiedzieć, że nie jesteś w stanie dłużej prowadzić tej rozmowy, i wyjść ze studia, ale odezwij się”."


Dzisiaj mówi, że mimo strachu dobrze wtedy zrobił, że nie zrezygnował.


"Dziś wiem, że byłoby strasznym błędem z mojej strony zrezygnować z tej rozmowy. Wtedy mi się wydawało, że wszystko jest ostatecznie skończone, a dzisiaj widać, że nie jest. I ta rozmowa odegrała przełomową rolę. Wprowadzili mnie tylnym wejściem, żeby się ustrzec fotoreporterów – rozmowa była, jak się okazało, już zapowiedziana. Mnie wracała świadomość, że jakkolwiek to się skończy, nie mogę zostawić przeciwnikom ostatniego słowa. Nawet nie chodziło o obronę, nie myślałem wtedy w tych kategoriach. Nie chciałem się rozgrzeszać, tylko powiedzieć, co myślę. Docierało do mnie, że – chociaż miałem tego wszystkiego dość – gdybym milczał, to byłoby tak, jakbym stchórzył. Pod studio odprowadziły mnie Marianna i Monika. No i wszedłem."


"Prawie nic nie pamiętam. Ani słowa z tej rozmowy na antenie. Wiem tylko, bo przeczytałem to później w aktach, że powiedziałem: „Nigdy nikogo nie molestowałem”.

 

Polecamy też: "Molestował Pan?". Kamil Durczok w szczerym wywiadzie z VIVĄ! o zwolnieniu z TVN

Szpital

Wyjechaliśmy zaraz po audycji. Padłem na siedzenie w samochodzie i zasnąłem. Obudził mnie paskudny ból w piersi. Jakby ktoś wkładał mi rozgrzany pogrzebacz w gardło. Strach spotęgował go pewnie jeszcze bardziej. Pamiętam zadawane co chwilę przez brata pytania: „Zjeżdżamy do najbliższego szpitala?”, „Jak się czujesz?”, „Lepiej?”, „Gorzej?”, „Dojedziesz?”. Powtarzałem tylko, że chcę do domu, że szpital tylko u mnie, że chcę tam, gdzie już mnie raz ratowali. Nie mam pojęcia, jak i kiedy dojechaliśmy. Obudziłem się w łóżku w klinice. Nie wiem, czy mnie tam donieśli, czy sam doszedłem. Usłyszałem łagodny głos lekarza, dowiedziałem się, że jestem w Ustroniu, i zasnąłem. Skończył się rozdział na nogach, a zaczął dość długi rozdział na leżąco".


Książka Kamila Durczoka - "Przerwa w emisji" - będzie dostępna od 26 października. Ukaże się nakładem wydawnictwa Edipresee Książki.

 

Polecamy też: TYLKO U NAS: Kamil Durczok napisał książkę! Mamy okładkę! Kiedy premiera?

Wideo

Polska nie mogła wygrać Eurowizji Junior trzeci raz? Sara James odpowiada na słowa Jacka Kurskiego

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

IRENA SANTOR mówi: „Cóż jest piękniejszego, niż żyć, istnieć? Interesuje mnie jutro, odkąd zachorowałam na raka...”. MAGDA i JASIEK MELA – Był najmłodszym zdobywcą bieguna, pomimo utraty ręki i nogi. Co dziś najbardziej w nim ceni jego żona Magda? ANNE APPLEBAUM, słynna dziennikarka, laureatka Pulitzera, o odwadze Polaków, domu w Chobielinie i wolności. PIOTR JACOŃ o córce Wiktorii i tym, jak to jest być rodzicem dziecka transpłciowego oraz budowaniu rodzinnych relacji na nowo.