Karolina Malinowska, Olivier Janiak, Viva! sierpień 2016
Fot. Agnieszka Kulesza i Łukasz Pik/Picture That
Tylko u nas

Karolina Malinowska i Olivier Janiak: „Wszyscy mamy takie same potrzeby: spełnienia, bezpieczeństwa, uznania i miłości”

Weronika Kostyra 16 sierpnia 2016 10:20
Karolina Malinowska, Olivier Janiak, Viva! sierpień 2016
Fot. Agnieszka Kulesza i Łukasz Pik/Picture That

Kochanie nie jest łatwą sztuką, a jeszcze trudniej zbudować dobry i trwały związek. By przetrwać razem w świecie pokus trzeba nie lada wytrwałości i oraz silnego charakteru, choć to też może powodować konflikty…

 

Karolina Malinowska i Olivier Janiak, bohaterowie najnowszej VIVY!, są różni, ale oboje lubią postawić na swoim. W wywiadzie, którego udzielili Beacie Nowickiej opowiedzieli o podziale ról w swoim związku i rodzinie oraz o tym, jak kształtowały się ich charaktery w dzieciństwie. Jaki ma to wpływ na ich miłość?

 

Olivier Janiak: Światem można się zachłysnąć, pod warunkiem że nie zgubisz samego siebie. A to nie jest takie proste. W show-biznesie wydaje ci się, że masz możliwość kreacji nie tylko siebie, ale też rzeczywistości wokół. Tylko że ten kolorowy świat jest bardzo pozorny i trochę czasu zabiera, żeby się do tego zdystansować. A koniec końców każdemu z nas chodzi o to, żeby osiągnąć harmonię. Wszyscy mamy takie same potrzeby: spełnienia, bezpieczeństwa, uznania, miłości. Ale nie załatwisz tego jednym pstryknięciem. Partnerstwo to proces, my się go nieustannie uczymy, staramy się. Jeśli dane nam będzie rozmawiać na ten sam temat za 30 lat, to znaczyć będzie, że znaleźliśmy receptę. Na razie w drodze.

 

Karolina Malinowska, Olivier Janiak, Viva! sierpień 2016
Fot. Agnieszka Kulesza i Łukasz Pik/Picture That

Polecamy: „Klasyczny podział ról gdzieś zaginął”. Karolina Malinowska i Olivier Janiak są za równouprawnieniem w związku?

 

Karolina Malinowska i Olivier Janiak o dzieciństwie

– Są takie słowa, które pomagają nam „przeżyć” w dzieciństwie, przygotować się na świat dorosłych. Dla chłopców jednym z nich są „pięści”…
Olivier Janiak:
Pięści to nie jest przypadek. W świecie męskim to, co rozgrywa się w czasie przerw na boisku czy na podwórku pod domem, ma szczególny wymiar. Tam uczymy się życia społecznego, ale też rywalizacji i akceptacji w młodzieżowym stadzie. Można ją wyrazić tym, że jesteśmy sprawniejsi, szybciej biegamy, lepiej gramy w piłkę. Albo szybciej potrafimy przywalić komuś w nos. Nawet jeśli masz małe piąstki i jesteś chudym chłopczykiem, to na tym etapie życia nie jesteś skazany na niebyt, na porażkę, jeszcze możesz wszystko obejść sprytem. Ja w dzieciństwie byłem małym łobuzem, który nigdy nie czekał, aż z zaczepki czy dyskusji wydarzy się wielka burza, tylko rozbijałem chmury niepokoju szybkim strzałem w zęby przeciwnika. Rozwiązywałem sytuację, zaskakując przeciwnika. Waliłem go w nos jako pierwszy, wtedy nie były ważne chude rączki. Liczył się element zaskoczenia. Tak walczyło się może nie o przetrwanie, ale o obecność w grupie, o święty spokój, o miano kogoś, z kim lepiej nie zadzierać. Oczywiście nadszedł moment konfrontacji, gdy miałem kilkanaście lat, kiedy te chude rączki i szybka reakcja już nie wystarczały. Trafiłem na silniejszego i dostałem takie bęcki, że przez tydzień nie wychodziłem z domu. Byłem tak opuchnięty, że wyglądałem jak dyniogłowy. Potem kolejni chłopcy chcieli mi udowodnić, że są lepsi, więc biłem się notorycznie. Ta walka o pozycję w grupie, świecie istnieje po dziś dzień, mimo że zmieniło się wiele. Może wszystko. Kiedyś to była rywalizacja pierwotna: sport, pięści, a teraz dzieciaki walczą na gadżety: komórki, na to, kto ma jaką metkę pod ubraniem i czy ma buty z trzema paskami.

 

– Dla dziewczynek słowa-klucze wydają się trudniejsze, ale najważniejsza jest dla nich bliskość. Liczy się intymność relacji.
Karolina Malinowska:
I użyłaś jedynego słowa, które było dla mnie kluczowe kiedyś i dziś – intymność. Intymność z samym sobą. Jak byłam dzieckiem, bardzo dużo czasu spędzałam sama. Zawsze byłam trochę outsiderem i samotnikiem. To mi zostało do dziś, pomimo że mam rodzinę – męża, trójkę dzieci i pracuję w show-biznesie.

 

– Lubisz tę swoją odrębność?
Karolina Malinowska:
Bardzo. Wyłączam guziki i po prostu mnie nie ma. W języku angielskim to świetnie brzmi. U nas mówisz tylko „ja”, a u nich: „me, my self and I”. To jest piękne, że masz trzy słowa na określenie siebie. Dopiero jak się zanurzysz w tej intymności z samym sobą, jesteś w stanie zrozumieć siebie i dostrzec, co jest dookoła. Zwłaszcza żyjąc w dzisiejszym świecie. Mój ukochany Grzesiu Markowski śpiewa: „Skrojeni na miarę moich wad sprzedawcy powiedzą mi, co bym chciał”.  To jest opis naszego świata. Od dawna dostajemy komunikat: musisz posiadać, żeby istnieć, żeby być lubianym. Meryl Streep powiedziała niedawno takie zdanie – kocham ją za to: „Kiedyś wchodziłam do pokoju, gdzie siedziało bardzo dużo ludzi, i zastanawiałam się, czy oni mnie polubią. Dziś wchodzę do takiego pokoju i zastanawiam się, czy ja polubię ich”.

 

– Jak się uczyłaś funkcjonowania w życiu?
Karolina Malinowska:
Nie wiem, czy człowiek się tego uczy? Może to jest tak, że kształtuje nas dom, to, co pokażą nam rodzice? Ja na przykład mówię moim dzieciom, że są mądre i że są ważne. Myślę, że kiedy dostajesz komunikat, że jesteś ważny, dlatego że po prostu jesteś, to jest najcenniejsze, co możesz dać nie tylko dziecku, ale każdemu człowiekowi.

 

Cały wywiad z Olivierem Janiakiem i Karoliną Malinowską w najnowszej VIVIE!

Hanna Lis, Viva! sierpień 2016
Fot. Marlena Bielinska/Move


Polecamy: Olivier Janiak: „Jestem najlepszym ekspertem, wszystko potrafię zrobić”

Wideo

Marynarki, kardigany, sukienki maxi, kozaki na słupku. Te produkty będą modne jesienią i zimą 2020/2021

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

MAŁGORZATA ROZENEK-MAJDAN i RADOSŁAW MAJDAN w przejmującej rozmowie o walce o dziecko, mierzonej poświęceniem, niepewnością, ale i wdzięcznością. MICHAŁ ŻEBROWSKI i EUGENIUSZ KORIN, dyrektor i reżyser Teatru 6. piętro. Czy się lubią, podziwiają i... kłócą. MARIOLA BOJARSKA FERENC Los naznaczony tragediami: wypadek mamy, walka o życie synka, rozwód, choroba męża. W cyklu EXTRA: Czy w kontekście niemieckich obozów koncentracyjnych może być mowa o modzie? – opowiada antropolożka mody Karolina Sulej. PODRÓŻ „Będziecie tam wracać”, mówi o Bieszczadach słynna podróżniczka Elżbieta Dzikowska.