Hubert Urbański, viva
Fot. Bartek Wieczorek/LAF AM
NOWY NUMER

Hubert Urbański w VIVIE! „W swoich oczach bardzo się zmieniłem”

Beata Nowicka 23 lutego 2017 08:47
Hubert Urbański, viva
Fot. Bartek Wieczorek/LAF AM

Hubert Urbański na siedem lat zniknął z ekranów telewizorów. W tym czasie jego życie wywróciło się do góry nogami. Ożenił się po raz drugi z Julią Chmielnik, na świecie pojawiły się dwie kolejne córki: Stefania i Danusia, a potem nastąpił burzliwy rozwód. Dziś jego życie prywatne to teren niedostępny dla mediów. Przed wywiadem stanowczo powiedział, że nie będzie rozmawiał o sprawach osobistych. W ogóle. Nie powie na ten temat ani słowa. Po czym powtórzył to po kilku dniach, a w ostatniej chwili rozważał odwołanie wywiadu. Zastanawiał się, czy taka obwarowana milczeniem rozmowa ma sens.

 

Hubert Urbański: To jest bardzo prosta sprawa. Moje życie prywatne i moje życie zawodowe to są dwa zupełnie oddzielne światy, które nie nakładają się na siebie. I ta odrębność tylko się pogłębia. Ale ponieważ znamy się od lat, postanowiłem zaufać, że uda nam się porozmawiać bez wkraczania na moje prywatne terytorium.

 

- Spróbujmy. Pamiętasz ostatni dzień „Milionerów”, ten sprzed siedmiu lat? Szczególnie moment, kiedy dowiedziałeś się, że to jest koniec programu, że więcej odcinków nie będzie?

Hubert Urbański: To nigdy nie jest grom z jasnego nieba. Zawsze jest jakaś giełda, jakieś zasłyszenie: prawdopodobnie będzie następna seria, może będzie, nie wiadomo czy będzie… Nie pamiętam, żebyśmy to przeżyli jako szok i zderzyli się z pociągiem, że nagle jest koniec. Więc nie jest to nic takiego, co mogłoby komuś zrujnować psychikę.

 

Milionerzy Huberta Urbańskiego

- To był program, który zapewnił Ci ogromną popularność i sympatię ludzi. Byłeś królem życia. Wiedziałeś, że po siedmiu latach będziesz mógł wrócić do gry? Że to znowu będziesz ty? Jeśli możesz szczerze odpowiedzieć.

Hubert Urbański:  Mogę. Z doświadczenia - swojego przede wszystkim, ale nie tylko - wiem, że nie ma ludzi niezastąpionych. Nawet dobrego prezydenta w Stanach Zjednoczonych zmieniają co jakiś czas. Czasami nawet na dużo gorszego. Liczyłem się z taką opcją, ale bardzo szybko usłyszałem, że myślą o mnie poważnie, więc potem tylko po cichutku modliłem się przed snem, żeby im się nie zmieniło i nie odwidziało. Na razie im się nie odwidziało.

 

- Kiedy usiadłeś w tym fotelu po raz pierwszy po siedmiu latach przerwy poczułeś jak bardzo się zmieniłeś?

Hubert Urbański:  Tak, jak zacząłem oglądać pierwsze odcinki po montażu przygotowane do kolaudacji. Dopiero wtedy z całą mocą uświadomiłem sobie, że ja w swoich oczach bardzo się zmieniłem. To chyba nie jest dokładnie słowo: „postarzałem się”, bo nie tak pomyślałem. Pomyślałem, że się zmieniłem, w tym również postarzałem, oczywiście, ale miałem na myśli coś więcej niż tylko czysto fizyczne przesunięcie się na osi czasu.

 

- Mało ludzi ma szansę zobaczyć się po 18 latach w tych samych dekoracjach.

Hubert Urbański:  To prawda. Niby ten sam człowiek ale rysy się zmieniają, u mnie po włosach widać, zawsze byłem szpakowaty, ale teraz jestem biały. Zabawne jest to, że to są naprawdę dokładnie te same dekoracje i dokładnie to samo studio. Jakbyś zrobiła sobie w parku zdjęcie na ławce, pod jakimś drzewem z rzeźbą w tle i za dwadzieścia lat stanęła pod tym samym drzewem, na tej samej ławce, z tą samą rzeźbą w tle. Wszystko jest identyczne, tylko ty jesteś dwadzieścia lat plus. No i technologia zmieniła się kolosalnie, to jest jak leczenie zębów w roku 1999 i 2017 (śmiech).

 

Jak żyje Hubert Urbański? 

- Dbasz o siebie, uprawiasz sport dla zdrowia, urody?

Hubert Urbański:  W zasadzie nie. Uprawiam falami, chodzę, potem nie mam czasu albo mi się odechciewa, nie chodzę, potem się biczuję, że nie chodzę, znowu zaczynam chodzić, czuję się super, potem mi się trochę nudzi, bo to nudne jest, więc po raz kolejny przestaję…(śmiech). Nie jestem jakimś regularnym królem siłowni. Nie lubię tej celebry, tej całej subkultury klubowej, tego poklepywania, komentowania, a tu źle łokieć unosisz, wymieniania się wiadomościami, kto ile dźwignął, co wziął, a czego nie próbował. Zaraz mi żyła wychodzi, irytuję się.

 

- Zawsze miałeś trochę naturę samotnika.

Hubert Urbański:  Tak, tu się nic nie zmieniło i tak już pewnie zostanie. Zresztą nie wiem po kim, bo nie po rodzicach.

 

- Żyjesz przeszłością, przyszłością czy raczej „tu i teraz”.

Hubert Urbański: Przeszłością nie żyję. Staram się żyć tu i teraz ale, niestety, chyba zbyt dużo emocji poświęcam temu, co może się wydarzyć. Kiedy w tej chwili o tym głośno mówię, nie brzmi to rozsądnie, ale taką mam słabość, to jest silniejsze ode mnie. Zbyt przejmuję się tym, co będzie, co może pójść nie tak i co można z tym zrobić. Ale też mocno siedzę w teraźniejszości. Przeszłość jest najmniej obecna w tym pakiecie.

 

To jedynie fragment materiału, jaki znajdziesz w najnowszej VIVIE! 

W numerze także: 

Karolina Szostak
Fot. Mateusz Stankiewicz/AF PHOTO

Karolina Szostak o diecie i mężczyznach 
Katarzyna Bonda - kim jest „Królowa kryminałów”?

Urszula i Tomasz Kujawski - jak walczyli o swoją miłość 

i wiele więcej

 

Polecamy też: Po „Milionerach” wypadł za burtę i przeżył życiowy dramat. Dziś Hubert Urbański wraca razem ze słynnym teleturniejem 

Wideo

Dziś wypada 3. rocznica ich ślubu. Oto historia miłości Agnieszki i Piotra Woźniak-Staraków

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Wydanie de Luxe VIVA!, a w nim: ANJA RUBIK o tym, jak się czuje w roli singielki i o planach na przyszłość. Intymna sesja KINGI KORTY z synkiem GREYSONEM i inspirująca rozmowa na temat późnego macierzyństwa. Skandalista i geniusz – ELTON JOHN. RODZINA KOKCZYŃSKICH, właścicieli Park Cafe w Konstancinie, o tym, jak stworzyć „fajne miejsce”.