Hanna Lis, Viva! sierpień 2016
Fot. Marlena Bielinska/Move
TYLKO U NAS

"Ksiądz Jan Kaczkowski udzielił już jej sakramentu ostatniego namaszczenia". Hanna Lis o walce o zdrowie mamy

10 sierpnia 2016 20:15
Hanna Lis, Viva! sierpień 2016
Fot. Marlena Bielinska/Move

Hanna Lis o walce o zdrowie mamy. „To była dla nas obu emocjonalna i fizyczna katorga. Rano szpital, potem praca, zaraz po pracy znów szpital i tak od rana do nocy” - powiedziała dziennikarka w wywiadzie. Ostatnie półtora roku było dla niej niezwykle trudne. Do problemów rodzinnych doszły zmiany w życiu zawodowym - z TVP przeszła do TVN i wyjechała do Azji z programem „Azja Express”. O tym jak odzyskała spokój w obliczu życiowych trudności Hanna Lis opowiedziała Krystynie Pytlakowskiej w najnowszym numerze VIVY!.

– Ostatnie dwa lata miałaś bardzo trudne. W Azji to wszystko przemyślałaś i sobie poukładałaś?
Hanna Lis: Poukładałam sobie, a raczej poskładałam siebie jeszcze przed wyjazdem, inaczej nie byłby on w ogóle możliwy. Przed taką wyprawą trzeba odnaleźć w sobie spokój, ekwilibrium, inaczej człowiek nie da rady. A ostatnie półtora roku rzeczywiście trochę dało naszej rodzinie w kość. Dzień przed Wigilią 2014 mama doznała zawału, wylewu i wreszcie zatrzymania krążenia. Zadzwoniła do mnie sąsiadka, lekarz z karetki nie dawał właściwie żadnych szans, kazał się śpieszyć. Na szczęście był ze mną wtedy w domu ksiądz Jan Kaczkowski, który bez zastanowienia natychmiast wskoczył do samochodu i pojechał ze mną do szpitala. Było tak źle, że Jan udzielił mamie sakramentu ostatniego namaszczenia, lekarze mówili, żebym się pożegnała. Przez pierwsze dwa tygodnie słyszałam, że stan jest beznadziejny, więc żegnałam się z mamą kilka razy dziennie, za każdym razem, gdy opuszczałam OIOM. Jan bardzo mnie wtedy wspierał, przeprowadzał przez najgorsze, uczył na nowo oswajać się ze śmiercią. Nie wiem, co bym bez niego wtedy zrobiła. Dzięki cudownym lekarzom ze szpitala MSWiA i boskiej pomocy mama przeżyła, ale jej stan jeszcze długo był bardzo ciężki. W sumie spędziła w szpitalu ponad pół roku. To była dla nas obu emocjonalna i fizyczna katorga. Rano szpital, potem praca, zaraz po pracy znów szpital i tak od rana do nocy. Zaliczyłam w tym czasie czasem kilka spektakularnych wpadek w telewizji, udało mi się nawet zapomnieć, jak nazywa się program, który prowadziłam (śmiech). Byłam jednak tak wycieńczona, że spokojnie mogłabym zapomnieć, jak sama się nazywam. Być może powinnam była wtedy zrezygnować z pracy na jakiś czas, ale po prostu nie stać mnie było na to, żeby nie pracować.


– Mama doszła do siebie?
Hanna Lis: Bardzo dzielnie walczy, pracuje, poddaje się rehabilitacji. Mamy fantastyczną rehabilitantkę Emilkę. Mama zaczyna troszkę chodzić. Na razie jest to kilka okrążeń wokół łóżka, ale to już wielkie zwycięstwo okupione tytaniczną pracą i gigantycznym wysiłkiem. Mama nie poddaje się, zagryza zęby i zasuwa. Jestem dla niej pełna podziwu. Pięć lat temu nowotwór zabrał mi tatę, półtora roku temu omal nie straciłam mamy. Takie przeżycia ustawiają ci hierarchię wartości w życiu. Kiedyś miałam dwa plany na życie: minimum i maksimum. Dziś jeden jest tożsamy z drugim.


– To znaczy?
Hanna Lis: Szczęście to zdrowie moich najbliższych i możliwość realizowania się w pracy, którą kocham i która pozwala mi zadbać o rodzinę. Projekt w TVN Style jest więc spełnieniem moich marzeń, a jedyne, czego mogę żałować, to że tak długo zwlekałam z tym, żeby odważyć się po nie sięgnąć.

 

Polecamy:  Hanna Lis: "Rzym jest miejscem, do którego wracam z dziką wręcz rozkoszą". Za co pokochała Włochy?

 

Co jeszcze dziennikarka powiedziała o rodzinie, pracy i podróżach? Cały wywiad z Hanną Lis w najnowszej VIVIE!. Od 11 sierpnia w kioskach.

 

Hanna Lis, Viva! sierpień 2016
Fot. Marlena Bielinska/Move

TAGI #Hanna Lis

Wideo

Wiosna 2020 - design, kulinarne inspiracje, podróże bez wychodzenia z domu!

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Trener personalny DANIEL QCZAJ zdobył się na coming out. Co mu dała ta decyzja, a co zabrała? ALŻBETA LENSKA dwa lata temu o mało nie umarła. To wydarzenie w zaskakujący sposób zmieniło jej życie. W VIVIE! na Lato cykl Ona o Niej – MAŁGORZATA POTOCKA o KALINIE JĘDRUSIK: „Przez jednych kochana, przez innych nienawidzona. Polska Marilyn Monroe…”. W cyklu Sztuka gotowania – AGNIESZKA MACIĄG zdradza, jak zatrzymać młodość. W Podróżach z Historią – kultowe miejsca: magiczna leśniczówka w Praniu, Krzyże „lepsze niż Paryże…”.