TYLKO U NAS!

„Chciałem rzucić klątwę na ministra Ziobro!”. Tomasz Kwaśniewski zadał się z siłami nieczystymi

Jego książka „W co wierzą Polacy” poraża!

Roman Praszyński 12 maja 2019 07:02
Tomasz Kwaśniewski
Fot. Materiały prasowe/Albert Zawada

Chodzisz do wróżki? Nosisz amulety? Robi tak co siódmy Polak. Tomasz Kwaśniewski, reporter Dużego Formatu, ruszył szlakiem polskich wróżek, jasnowidzów i egzorcystów. Poddał się rytuałom magicznym, wziął udział w sabatach i szukał współczesnej reinkarnacji Mieszka I. Napisał o tym książkę W co wierzą Polacy? To poruszająca, odkrywcza, ale też zabawna opowieść o Polkach i Polakach, którzy wierzą, że Jan Paweł II miał dziecko, a Einstein dyktuje listy zza grobu. Nie wierzysz? To przeczytaj opowieść o nas – ludziach XXI wieku nad Wisłą!

Kurczę, nie mogłem włączyć dyktafonu! Nigdy mi się to nie zdarzyło. Diabły się wmieszały?

Kto wie? Skontaktowały się ze mną „moje” wróżki, że dzisiaj, 19 kwietnia w Wielki Piątek jest specjalny czas, tak zwany Pink Moon, wielka pełnia. Co jak rozumiem nie zdarza się często. Żebym się nie martwił sprzedażą książki, bo to doskonały czas na odprawienie rytuału. One go odprawią i książka pójdzie jak woda.

Wierzysz im?

To złożona kwestia. Piszę w „W co wierzą Polacy”, że mówię jednej z nich wprost, że jej wierzę, a wtedy ona się rozczula i płacze. Bo jak wyjaśnia wiele osób ma wróżki czy jasnowidzów za hochsztaplerów. Co do zasady - nie wierzę, że wróżby czy przepowiednie działają. Natomiast absolutnie wierzę moim bohaterkom i bohaterom, że oni w to wierzą. Że nie robią tego cynicznie. Nie nabijają ludzi w butelkę, ciągnąc z tego zyski.

Czasami ciągną – piszesz o tym.

Jakieś dwa lata temu była słynna historia o pani, która uwierzyła wróżce. Ta wróżka powiedziała, że widzi, że jej dzieci mają raka i tylko ona jest w stanie mu zapobiec. Pani zapłaciła wróżce za tę usługę w sumie około 450 tysięcy. Mąż się zorientował, poszedł na policję, sprawa trafiła do sądu, wróżka została skazana na dwa lata więzienia. I zwrot pieniędzy. Ale najistotniejsze w tej sprawie było to, że kobieta uwierzyła wróżce dlatego, że ona jakiś czas wcześniej przepowiedziała bliskiej osobie, że ktoś z jej otoczenia umrze w czasie pełni księżyca. I tak się stało.

Spotkałeś się z wieloma wróżkami i wróżami. Miałeś poczucie, że dotykasz czegoś nadprzyrodzonego, pojawiają się jakieś moce?

Nie. Co nie znaczy, że się nie bałem, czy też, że rzeczy, które słyszałem nie wchodziły mi do głowy. Wiesz, ja jestem z rodziny katolickiej, więc świat duchów, diabłów czy bogów nie jest mi obcy.

Dostałeś to w pakiecie z wychowaniem?

Od małego chodziłem do kościoła, patrzyłem na wymalowane na ścianach obrazy, słuchałem o aniołach, duchach, demonach i diabłach. Że one są. Realnie. W tle był jeszcze kadzidlany dym i muzyka organów. Świat pozarzeczywisty nie jest mi więc nieznany. Z tym, że w pewnym momencie, w zasadzie gdy tylko mogłem, zerwałem z religią. Dla mnie to po prostu jest kwestia godności. W każdym razie do zbierania materiału do książki starałem się podchodzić neutralnie. Bez uprzedzenia, czy niechęci. I myślę, że mi się to udało, co potwierdzają wróżki, jasnowidze, itd., którzy występują w mojej książce. Po prostu się otworzyłem, chciałem to wszystko poczuć. I kilka razy się wystraszyłem. Na przykład, kiedy wróżka przepowiedziała, że coś się stanie mojej teściowej. Miało się to zdarzyć w określonym czasie, podała końcówkę miesiąca. I że wtedy będę z tym sam, mojej żony nie będzie w pobliżu. Wszedłem do domu i pierwsze czego się dowiedziałem to, że żona wyjeżdża właśnie w tym terminie. Czyli pierwszy warunek spełniony.

Lekkie mrowienie po krzyżu?

Tak, zwłaszcza, że nie mogłem się tym podzielić z żoną, ona trochę w to wszystko wierzy, nie chciałem jej obciążać, psuć jej wyjazdu Zostałem z tym więc sam, zrobiło się trochę strasznie. A już zupełnie strasznie zrobiło się kilka dni później, miałem wtedy umówioną wizytę u jasnowidza, ale wysłał sms-a, że musi ją odwołać, a po chwili dostałem wiadomość od żony, że coś się niedobrego dzieje z jej mamą. Czyli moją teściową. Która do tej pory była okazem zdrowia. Pomyślałem: „No, ale to przecież miało być pod koniec miesiąca”. A po drugie, że może to jest dopiero zwiastun tego co nadejdzie. W każdym razie ta myśl, że coś się stanie wlazła mi do głowy i nie chciała wyjść.

Jak zdrowie teściowej?

Dziękuję, dosyć dobrze.

Druga historia jest taka: szukałem osoby, która rzuci klątwę, dostałem kontakt do pana, który miał ksywkę Canis, co można tłumaczyć jako pies lub szakal, wybrałem to drugie. Bo bardziej mroczne, działające na wyobraźnię, od razu przypominają się wszystkie filmy z voodoo. Napisałem do niego maila, że chciałem porozmawiać, on się odezwał, że owszem. I nagle zaczęła mnie piec prawa ręka, ale to tak, jak nigdy w życiu, po prostu żywym ogniem.

Pomyślałeś: „Cholera, dotknąłem diabelstwa?”.

Pojawiła się taka myśl. Zwłaszcza, że mój ojciec, katolik, jak tylko mu powiedziałem o czym będę pisał, ostrzegł: „Uważaj jak będziesz penetrował te światy, synu. Bo zło istnieje nie tylko w etycznym sensie, ale też realnie. Jak je dopuścisz to ono w ciebie wejdzie”.

Tak więc to wszystko miałem w głowie, a tu ręka mnie pali, jak nigdy w życiu, wkładam ją do zimnej wody i nadal płonie. Na szczęście byłem tak zmęczony, że zasnąłem. I wtedy mi się przyśniło, że ta ręka jest cała w czarne kropki. Obudziłem się już naprawdę przerażony, zajrzałem do sennika, czego zwykle nie robię, wyszło: „Wszedłeś w kontakt ze złymi ludźmi”. Pasowało jak cholera. A jeszcze później gdy „swojemu” jasnowidzowi o tym wszystkim opowiedziałem, najpierw mi wyjawił, że ludzie ukrywający się pod pseudonimami typu „Canis” nie są dobrzy, a następnie oświadczył, że to pieczenie ręki, jak i sen mówią o tym, że ktoś coś na mnie chce zrobić..

Bałeś się?

No przecież cały czas mówię, że bardzo.

Czyli nie negujesz, że coś z nie naszego świata może przyjść?

Słuchaj, moim zdaniem, zresztą nie tylko moim, bo również noblisty, psychologa Daniela Kahnemana, to jest tak, że mamy dwa umysły: szybki i wolny. Z czego ten pierwszy służy nam od zawsze, a pamiętaj, że jesteśmy zwierzętami, które żyją na Ziemi od ponad 200 tysięcy lat. Tak więc to on jest tym pierwotnym, który przez większość czasu nas chronił mówiąc: atakuj, lub spieprzaj. Łącząc rzeczy w sposób szybki, a co za tym idzie prosty, od tego przecież zależało, czy ktoś nas zje, czy też my kogoś zjemy. I to właśnie on jest tym, który odpowiada za magiczne myślenie, w tym przypadku za skojarzenie piekącej ręki, snu, oraz maila do Canisa. Natomiast ten drugi, wolny, to jest umysł spekulatywny, który obraca rzeczy, waży, sprawdza, mówiąc: „Hej, hej, spokojnie, może tu wcale nie ma żadnego związku”.

No, a z ręką było tak, że przypomniałem sobie, że wcześniej robiłem makaron, kroiłem papryczkę chili. Poszedłem więc do domu, pokroiłem kolejną i znów mnie piekła ręka. Czyli sprawa jasna.

A jeżeli to diabeł wykorzystał papryczkę chili?

I o tym, między innymi, jest ta moja książka. Że jednego uspakaja myśl, że to była papryczka chili, a drugiego, że to jest kwestia działania sił nadprzyrodzonych.

Za wersją z papryczką przemawia fakt, że za każdym razem, gdy ją kroję, później mnie szczypie ręka. Dlatego, żeby tego uniknąć zakładam gumowe rękawiczki. Też nigdy później, mimo wielokrotnej wymiany maili z Canisem, ręka mnie już nie szczypała, a nie zabezpieczyłem się ani amuletem, ani modlitwą, czy egzorcyzmem.

Czego się dowiedziałeś o rodakach wędrując śladami magii?

Tylko jeszcze ci powiem słówko o sobie, otóż było też tak, że kiedy wróżka mi powiedziała: „Masz pęknięte serce”, to mną aż tąpnęło. Bo dokładnie dzień wcześniej pokłóciłem się z żoną, ale to tak, że myślałem, że to już koniec.

„Kurczę, czy to tak widać?”.

„A może rzeczywiście mam pęknięte serce?”.

I po chwili: „A może nie da się go już skleić?”

O!

„Tak, to właśnie jest! Zobacz, nawet wróżka ci o tym mówi!”, tego typu myśli, jak już od niej wyszedłem cały czas przebiegały mi przez głowę.

„Pogódź się z tym. Tak ci będzie lepiej”.

Mocne, sugestywne, nawracające.

I pamiętam to poczucie, że jakbym im uległ to rzeczywiście byłoby mi lepiej.

I co zrobiłeś?

Zadzwoniłem do żony, porozmawialiśmy od serca, problem został rozwiązany i to tak dobrze jak nigdy wcześniej. A ja miałem dodatkową satysfakcję związaną z tym, że nie uległem tej swojej pierwotnej naturze.

A co Twoja żona na tekst w książce, że wróżka przepowiedziała Ci, że będziesz miał inną kobietę?

Prawdę mówiąc, nie rozmawialiśmy na ten temat. Ale mam już przygotowana odpowiedź. A mianowicie, że wróżka też przepowiedziała, że pieniądze spadną mi z nieba. Jeżeli więc wierzymy w te pieniądze, to możemy wierzyć też w tę kobietę. Znaczy jest hipoteza, że z tymi pieniędzmi to już się spełniło – opowiem, bo tego nie ma w książce, zdarzyło się to później, jak już poszła do druku. Otóż, zrobiłem wywiad z profesorem Szymonem Malinowskim, fizykiem atmosfery, o zagrożeniach klimatycznych. Wywiad odbił się dość dużym echem, dostałem od redakcji nagrodę. No, a jako, że tekst dotyczył w dużej mierze nieba, można powiedzieć, że te pieniądze spadły mi z nieba. Choć wolę myśleć, że to jeszcze nie to, bo chciałbym, żeby ich było więcej.

Co jeszcze poznałeś w trakcie pisania?

Że dla księży, generalnie Kościoła, to, że wróżki, jasnowidze, itd. mają dostęp do świata duchów, potrafią przepowiedzieć przyszłość, czy uleczyć, jest zupełnie oczywiste. A co za tym idzie, tak też powinni sądzić wszyscy wyznawcy tej religii. Czyli w przypadku Polek i Polaków, grubo ponad połowa społeczeństwa.

Oczywiście w to też wpisany jest pewien konflikt. Polegający na tym, że jak uważają księża, ich Kościół działa za sprawa Boga, natomiast wróżki, jasnowidze itd., za sprawą diabła. Dlatego to co należy robić, i Kościół to robi, to je zwalczać. Na przykład paląc wszeteczne książki.

Z mojej perspektywy ten spór jest dość zabawny, niczym skecz Monty Pythona, kiedy naprzeciw siebie stoją dwie osoby, jedna i druga wierzy w anioły, diabły, demony, obie twierdzą, że mają z nimi kontakt, tylko jedna zarzuca drugiej, że ona ma z tymi złymi.

Pismo mówi wyraźnie - nie wolno wywoływać duchów, żadnych amuletów, posążków. Nie chodzić do magów.

No skoro Pismo tak mówi, to wszystko jasne, prawda?

Inna rzecz, że katolicyzm w Polsce jest dość powierzchowny. I nie mówię już o praktyce, ale znajomości doktryny. W szczególności są tacy, którzy podając się za katolików jednocześnie mówią, że anioł stróż to bzdura. Ewentualnie, z czym sam się spotkałem: „We wróżki to ja wierzę, ale egzorcyzmy to już przesada”.

Szatan zaciera rączki.

Oraz nóżki.

Z drugiej strony są ci, którzy deklarują się jako ateiści, ale wierzą w jakieś tam energie, czarne koty przebiegające drogę.

To co mnie zdumiało, to też o co ludzie pytają wróżki.

O co?

No więc przychodzą na przykład dyrektorzy jakiś tam banków, funduszy, generalnie organizacji zajmujących się inwestowaniem i pytają, co mają zrobić! Na miejscu tych, którzy powierzyli im swoje pieniądze, byłbym zaniepokojony.

Albo lekarze.

Lekarka przyszła zapytać o najlepszy termin na operację swojej córki. Bo ma taką możliwość, że może ją zaplanować. Czyli osoba po medycynie uważa, że jedną z istotnych zmiennych tego czy ta operacja w ogóle się uda jest występujący wtedy, przyjazny układ planet. Nie mówiąc już o tym, że gdybyś to ty był jej pacjentem to powinieneś ją poprosić, żeby to wróżka wyznaczyła wam termin spotkania.

Przerażające!

Ale dla mnie najbardziej niesamowite było, że przychodzą rodzice i pytają jakie talenty mają ich dzieci, w jaką stronę mają je pokierować. Kurczę, kto może lepiej znać swoje dzieci, niż rodzice!

A jak było z klątwą?

Przezabawnie.

Na początku chciałem rzucić klątwę na jednego z ministrów - Zbigniewa Ziobrę albo Antoniego Macierewicza.

Ubolewam, że tego nie zrobiłeś.

Nie chciałem, żeby im się stało coś bardzo złego, ale jednak, żeby to było coś wyraźnego, żebym mógł stwierdzić, że klątwa zadziałała. Zdecydowałem się więc na to, żeby stracili pracę. Niestety wydawnictwo Znak stanęło temu na przeszkodzie. Osoba odpowiedzialna za moją książkę, zdecydowanie twierdziła, że z jednej strony nie wierzy w klątwy, ale z drugiej, że nie można jej rzucić, , bo to jest nieetyczne. „To jest tak jakbyś chciał nająć zbirów, żeby kogoś pobili”. Powiedziałem więc: „Ty nie wierzysz, to na ciebie ją rzucę”. „Ale to nie jest tak, że aż tak nie wierzę!”

Bardzo żałuję, że nie rzuciłem wtedy klątwy na Macierewicza, bo byłoby jeszcze śmieszniej. Otóż jak mnie oświecił jasnowidz Paweł, osoby publiczne są chronione. W tym przypadku przez słuchaczy Radia Maryja, którzy modląc się w intencji Macierewicza otaczają go jakby ochronną siłą. Ale oczywiście jak zawsze w świecie magii, na wszystko jest jakiś sposób, w tym przypadku, co również podpowiedział mi jasnowidz Paweł, tę klątwę trzeba by rzucić wtedy kiedy Macierewicz byłby poza działaniem tej ochronnej siły, czyli na przykład w państwie prawosławnym. Albo gdyby tę klątwę rzuciła wróżka z innej niż Macierewicz i jego obrońcy kultury. Czyli na przykład żydowska.

W Moskwie?

Gdzie ona by mieszkała, to już by wtedy nie miało znaczenia, bo ona generalnie jest z innej kultury, a wiec ta katolicka ochrona jej nie pęta. No i później było tak, jak wszyscy wiemy, że Macierewicz faktycznie stracił pracę. Nagle przestał być ministrem. Kurczę, gdybym wtedy tę klątwę rzucił, tak jak zamierzałam, gdyby wydawnictwo mi tego nie popsuło, to byłoby jasne, że to się stało w związku z klątwą rzuconą przez żydowską wróżkę opłaconą przez dziennikarza Gazety Wyborczej, co uważam byłoby przepięknym zbiegiem okoliczności. Ale niestety. Stanęło na tym, że mogę rzucić klątwę pod warunkiem, że znajdę chętnego, który się na to zgodzi. Zacząłem więc chodzić i pytać.

Ty byś dał rzucić na siebie klątwę?

Absolutnie nie. Słowo i intencja to energia. Sam uważam, co mówię i do kogo.

Wiele osób tak mi odpowiadało.

W moim środowisku, które wydawałoby się, że jest sceptyczne, nagle się okazało, że ludzie jednak wolą nie ryzykować. W ogóle znalezienie chętnego okazało się dosyć trudne. Ale w końcu znalazłem. Chętną. Która z kolei mnie zagięła. Bo jak ją zapytałem, jaką klątwę chciałaby bym na nią rzucił, powiedziała: „Niech mnie pobiją”. Opadła mi szczęka. Zwłaszcza, że wiesz, co też jej powiedziałem: „Słuchaj, ja muszę za to zapłacić wróżce tysiąc złotych, też wysłać jej twoje zdjęcie, może więc ona przeznaczy pięć stów, by naprawdę ktoś ci wlał”

„No rzeczywiście”.

Stanęło na tym, że ma stracić pracę. No, ale po chwili pojawiła się też propozycja, by rzucić klątwę na profesora Jana Hartmana. Spotkanie i rozmowa z nim o tym, była kusząca. Więc zadzwoniłem, to wszystko zresztą jest w mojej książce, pogadaliśmy, i on się zgodził.

Śmieszne było to, że jak go zapytałem, czy się nie boi, to odpowiedział, że nie, bo codziennie dostaje wiele maili z klątwami: „Obyś zdechł ty parchu żydowski”.

To nie jest śmieszne. Akurat ten moment mnie ocucił w Twojej książce.

Rzeczywiście, to nie jest bardzo zabawne, ale w kontekście, w którym padło jednak takie było.

I co?

Pani rzuciła klątwę. Nie chcę zdradzać puenty. Powiem tylko, że dostałem gwarancję, że jak nie zadziała, to ona to powtórzy.

W dzień, w którym zacząłem czytać „W co wierzą Polacy”, zajrzałam na portal Polityka.pl. A tam, że profesor Hartman chce się przenieść do Warszawy, ale uniwersytet odmówił mu posady z przyczyn politycznych. Stracił pracę!

Z mojego punktu widzenia raczej nie zyskał nowej. A więc tym bardziej musi zostać tam, gdzie pracował, czyli na UJ-ocie.

Na dwoje babka wróżyła. Opisujesz też, że spotkałeś się z egzorcystą, który powiedział, że wszystkie te zabawy z wróżkami, amuletami. przepowiedniami są niebezpieczne. Furtka dla złego. Coś się przykleiło do Ciebie? Coś bruździ?

Może jestem gruboskórny, a może aż tak zły, że nie zauważyłem zmiany. Ale siłą rzeczy ta opowieść musiała doprowadzić mnie do egzorcystów. I muszę ci powiedzieć, że nie jest od rzeczy pogląd, iż chodzenie do wróżek, jasnowidzów, itd., to rzecz niebezpieczna.

Bo?

Wróżka mówi wiele rzeczy, a ty z tego strumienia słów wyłapujesz te, które jakoś cię zahaczają. Też te, które potem, masz wrażenie, jakoś się sprawdzają. To wszystko dzieje się na zasadzie, jak z hiszpańskiego przysłowia: „Kto dużo mówi, ten czasem ma racje”, co nie zmienia faktu, że te słowa i tak zostają ci w głowie, w niej pracują. Wiesz, ja jestem sceptyczny, mówiłem sobie „To wszystko bzdura”, ale one i tak pracowały. Powodując u mnie pewnego rodzaju rozchwianie. No, a teraz wyobraź sobie, że ktoś naprawdę w to wierzy, jest przekonany, że wróżka, do której chodzi rzeczywiście widzi przyszłość. Bo to i to się sprawdziło.

Znam kobietę, która przestała chodzić do wróżki, bo się wystraszyła jak bardzo się od niej uzależniła. Że w zasadzie nie jest w stanie sama podjąć żadnej kluczowej decyzji.

Jak mówił egzorcysta – popadasz w zniewolenie?

To też było dla mnie odkrycie, jak bardzo dużo jest samotnych ludzi, takich, którzy nie mają z kim przedyskutować tego co im się dzieje w życiu.

Zwierzyć się z problemów. Niepokojów. Lęków. Wspólnie poszukać rozwiązania. I wreszcie dostać nadzieję, że wszystko będzie dobrze.

Są w próżni, i wróżki, jasnowidze, itd. są tymi, którzy świetnie ją wypełniają.

Podajesz statystki – miliony w Polsce chodzi do wróżek

Z pewnością bardzo dużo jest takich osób. I też wiesz, nie twierdzę, że to zawsze jest kiepski pomysł. Bo wśród wróżek jest sporo naprawdę mądrych, empatycznych kobiet, które rozumieją o co chodzi. Ale istnieje też ryzyko, że trafisz na kogoś kto jest cynicznym manipulantem. Albo po prostu osobę głupią, która cię w coś, mimowolnie wkręci.

W książce opisuję, jak przeżyłem rytuał rzucenia palenia. Wróż mi nagadał przeróżnych rzeczy, w tym, że od tej pory będę doświadczał dziwnych zdarzeń, typu: pójdę do sklepu po papierosy, a tam nie będzie tych moich. Wcześniej takie rzeczy też mi się zdarzały i wcale nie uważałem ich za dziwne, bo to jest coś co czasem po prostu się zdarza. Ale po tym jak mi to zapowiedział, za każdym razem kiedy nie było moich papierosów w głowie pojawiała mi się myśl, że to dlatego, że on to sprawił. Albo jak się rozchorowałem, miałem gorączkę i kaszel, a w związku z tym nie mogłem palić, normalnie bym powiedział, że zwyczajnie się zaziębiłem, a teraz miałem poczucie, że on się w to wmieszał.

Nie chcę popadać w przesadę, ale zacząłem doświadczać czegoś w rodzaju lekkiej paranoi. A już z pewnością natrętnych myśli, że wpuściłem sobie do głowy kogoś obcego, kto zaczyna manipulować całym moim organizmem. A to naprawdę nie jest rzecz miła. Zaczynasz więc myśleć jak by się tego pozbyć. I tu się można wkręcić w kołowrót rytuałów oczyszczania. Bo tak jak poszedłeś do kogoś kto ci tego robala wpuścił, tak możesz pójść do kogoś, kto go z ciebie wyjmie.

Egzorcysta?

Kościół ma wielką siłę. Stoi za nim tradycja, autorytet, wspólnota. Jak się do tego przykleisz, to masz szanse odkleić się od tamtego robala. Na tym to polega. Ważne, żeby powiedzieć - egzorcyzm to nie jest jednorazowa akcja, ale cały proces, który powinien zakończyć się tym, że stajesz się pobożnym katolikiem. Wtedy dopiero jesteś czysty. Tylko, że z mojej perspektywy, to jest jak leczenie uzależnienia od alkoholu za pomocą heroiny. Zresztą analogia do uzależnień jest tu bardzo na miejscu.

Terapeuci uzależnień mówią, a trochę się na tym znam, bo jestem hazardzistą, przeszedłem terapię, że jak ktoś przestaje na przykład grać czy chlać, to w tym miejscu powstaje jakby dziura. I jak jej nie zapełnisz, to tam może wleźć jeszcze coś gorszego.

Ewangelia ostrzega, że siedem demonów.

Egzorcyzm, jak rozumiem, od psychologicznej strony ma działać tak: miałeś demona, ciach, jesteś czysty. I teraz proszę bardzo, w to miejsce wchodzi Jezus, anioły, i cała ta historia. Co oczywiście nie musi być straszne, ale z pewnością nie zmienia faktu, że nadal jesteś uzależniony, w szczególności nadal potrzebujesz przewodnika, generalnie tkwisz w tym porządku.

Rozmawiałem z jezuitą, ojcem Jackiem Prusakiem, opowiadał, że mu się zdarza, że przychodzą do niego ludzie, którzy mówią, że słyszą głos Boga. On jest też psychologiem, psychoterapeutą więc wie, że z głosami może być rożnie. W szczególności, że mogą być objawem jakiegoś zaburzenia. Ale jest też przecież księdzem, więc czemu nie? I teraz jego zadanie polega na tym, żeby się w tym rozeznać. Bo jeżeli to jednak jest zaburzenie to dobrze by było tej osobie pomóc.

Tabletka?

Właśnie. Ale jeżeli to jest głos Boga, to niedobrze byłoby go skasować. Sęk w tym, że może być też tak, że ta osoba słyszy głos Boga, a jednocześnie jest zaburzona. Czemu nie? Bóg przecież może się też objawiać ludziom zaburzonym. No, ale jest też jeszcze jedna możliwość, a mianowicie, że to nie jest głos Boga tylko Szatana, który się podszywa pod Boga. Zwariować można!

Jak sobie radzi ksiądz Prusak?

Z jednej strony testuje sprawę psychologicznie, a z drugiej rozważa teleologicznie. Co polega na tym, że bierze Biblię i razem z klientem zastanawia się nad tym jak to, co mówi Głos, ma się do tego co w niej jest zapisane. Czyli miernikiem tego, czy to jest głos Boga, jest to co jest zapisane w księdze, którą napisali ludzie. Którzy, jak wierzą ci, co w to wierzą, robili to pod natchnieniem Ducha Świętego. Kluski z makaronem.

Pomógł Ci rytuał? Rzuciłeś palenie?

Nie, z czego akurat się nie cieszę. Bo papierosy to czyste zło!  

Tomasz Kwaśniewski, książka
Fot. Materiały prasowe

Wideo

Dziś wypada 3. rocznica ich ślubu. Oto historia miłości Agnieszki i Piotra Woźniak-Staraków

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Monika Olejnik, Martyna Wojciechowska, Joanna Przetakiewicz, Anna Lewandowska i Jessica Mercedes Kirschner. Pięć niezwykłych kobiet w niezwykłej sesji VIVY!. Janusz L. Wiśniewski w mocnej rozmowie o współczesnych kobietach oraz Debora i Joszko Brodowie z 11-stką dzieci o sile rodziny.