Daria Widawska
Fot. Zuza Krajewska/LAF AM
TYLKO U NAS

"Nie jestem mądrzejsza dlatego, że byłam chora". Daria Widawska w szczerym wywiadzie o życiu, chorobie i macierzyństwie

VIVA! 24 września 2016 14:15
Daria Widawska
Fot. Zuza Krajewska/LAF AM

Słynie z temperamentu, a życiowej energii, wielu mogłoby jej pozazdrościć. Daria Widawska liczne obowiązki zawodowe łączy z opieką nad synami- ośmioletnim Iwem i i Brunonem, który w październiku skończy rok. W wywiadzie do najnowszej VIVY! wyznała, że czuje się szczęśliwa i że osiągnęła życiowy spokój. O trudnych chwilach woli nie myśleć, choć czasem wraca do nich myślami. Aktorka siedem lat temu stoczyła walkę z poważną chorobą. Z której wyszła zwycięsko. Co powiedziała Alinie Mrowińskiej o życiu, kryzysach, chorobie i rodzinie?

 

O rodzinie i macierzyństwie

– Zawsze chciałaś mieć rodzinę, dzieci?
Daria Widawska: Miałam 23 lata, kiedy poznałam Michała. Na pewno jeszcze wtedy nie myślałam o rodzinie, dzieciach. Żyłam od pierwszego do pierwszego, bardziej myślałam, gdzie mogę obejrzeć fajny film, spektakl. Miałam w głowie mnóstwo głupich pomysłów, bawiłam się. A potem się zakochałam i wszystko samo się potoczyło. W związku zawsze powinny być trzy światy – wspólny i każdego z partnerów osobne. I nam się to udało.

– Michał był przy porodzie Iwa i Bruna?
Daria Widawska: Tak, ale nie chcę o tym opowiadać. Nigdy nie postrzegałam macierzyństwa w kategoriach nadzwyczajnego wydarzenia. To jest rewolucja tylko w życiu tej konkretnej kobiety i rodziny. Tyle. Wiesz, dlaczego się mówi, że ciąża to stan przy nadziei? Nikt nie dopowiada końcówki zdania: Że to się wreszcie skończy. To jest ciągła nadzieja na koniec! Żadne mistyczne przeżycie. Ciężka, fizyczna praca. Oczywiście są ludzie, którzy odczuwają te sprawy głębiej, ja do nich nie należę (śmiech). Wspaniale, że rodzi się mały, cudowny człowiek. Jeszcze jedna osoba do kochania, na przyjście której świadomie się zdecydowaliśmy, aby pojawiła się w naszym życiu. Tylko to jest ważne.


O chorobie

– Iwo miał pół roku, kiedy zachorowałaś. Nie było Cię z nim przez ponad trzy miesiące.
Daria Widawska: Dokładnie trzy i pół. Wyparłam pewne rzeczy. Na przykład to, że nie widziałam ich na żywo. Nie pamiętam, że nie było mnie w życiu mojego starszego syna. I on też tego nie pamięta. Nie pamiętam, że moja choroba się wydarzyła. Naprawdę. (...) Nie ma sensu tego rozdrapywać, babrać się. No bo jaki sens miałby w tym być dzisiaj? Dla mnie żaden. Trudniej by mi się żyło ze świadomością, że nie było mnie, że coś straciłam, coś mnie ominęło. A ja nie chcę tak żyć. Nie chcę negatywnych uczuć. Chcę żyć z myślą, że mam wspaniałego syna. Żyć jego szkołą, pasjami, emocjami, nim samym. I to jest dla mnie ważne, a nie to, co się wydarzyło siedem lat temu.


– Do dziś nie wiadomo, na co zachorowałaś. Zaczęło się banalnie gorączką i bólem gardła. A później złe wyniki krwi, osłabienie. Jakby cały organizm odmówił współpracy. Twój przypadek został opisany w niezwykłej książce „Cud w medycynie”. Przeczytałaś?
Daria Widawska: Tak. I cieszę się, że powstała ta książka. Wiele osób, które przeżyły jakąś życiową wywrotkę, mówi, że to ich zmieniło. Mnie nie. Nie jestem mądrzejsza dlatego, że byłam chora. Jestem mądrzejsza, kiedy przeczytam ileś książek albo nauczę się nowego języka. Choroba nie zmieniła też mojego życia. Było tak fantastyczne przed chorobą, że moim jedynym celem, kiedy miesiącami leżałam w szpitalu, był powrót do niego.

 

Daria Widawska
Fot. Zuza Krajewska/LAF AM


– Nigdy nie myślałaś, że możesz nie wyzdrowieć?
Daria Widawska: Nie. To cały czas była walka. Żeby wyzdrowieć, wrócić do domu. Po co miałabym myśleć, co będzie, jak nie wyzdrowieję. Wtedy już by mnie nie było i bliscy musieliby sobie jakoś poradzić. Po cholerę iść w negatywne myśli? Dzięki Bogu zawsze byłam wolna od zastanawiania się nad tym, co będzie, jak będzie. Dla mnie życie jest bardzo proste. Mam jakiś cel i chcę go osiągnąć. Wtedy moim celem było wyzdrowieć i powrócić do swojego życia sprzed choroby. Zostałam z niego wyrwana na trzy miesiące, gdzieś wyjechałam i wróciłam.


O kryzysach i życiowym spokoju

– Akceptujesz to, co przynosi Ci życie?
Daria Widawska: A mam inne wyjście? Gdybym nie akceptowała, siedziałabym z flaszką wódki albo leżała na kozetce u psychoanalityka. Na szczęście nigdy nie miałam takich sytuacji. I nigdy nie miałam stanów depresyjnych ani lękowych, myśli samobójczych, nie brałam psychotropów. Nie chlałam, nie ćpałam. W realnym życiu nie mam żadnych odchyłów. Odchylam się od normy w pracy. Wrzeszczę, płaczę, biegam, robię fikołki. To jest moja psychoterapia.


– Pomaga Ci to dogrzebać się do czegoś we własnym życiu?
Daria Widawska: Nie muszę się do niczego dogrzebywać. Jestem bardzo spójna. Wiem, co jest u mnie w środku.


– Co?
Daria Widawska: Spokój i akceptacja życia, w jakim jestem. Miasta, w którym mieszkam, związku, który tworzę, pracy, jaką mam. Przyjmuję propozycje, które chcę przyjąć. Nie czekam na nie wiadomo co. Każda moja decyzja jest przemyślana. Później nie zastanawiam się, że może mogłam inaczej. Po cholerę! Mam już inne sprawy do załatwienia.


– Było Ci kiedyś źle?
Daria Widawska: Wiele razy, ale sobie z tym radziłam i radzę. Normalna rzecz, że mam gorsze dni. Bo jestem zmęczona, pogoda ponura, nie wyspałam się. Albo kiedy denerwuję się przed premierą. Mam ogromny lęk i niepokój, czy wszystko dobrze wypadnie.


– Jaka jesteś tuż przed premierą?
Daria Widawska: Michał pewnie by ci więcej opowiedział. Nie jestem skupiona tylko na sobie i na próbach w teatrze. Przylatuję do domu i ogarniam rzeczywistość. Daję Brunowi jeść, lecę do szkoły po Iwa. Ja w ogóle jestem mało skupiona na sobie. Chociaż czas przedpremierowy nie jest łatwy ani dla mnie, ani dla mojej rodziny. Bywa, że jestem nerwowa, drażliwa. A czasem spokojna, jakby uśpiona. Michał ma w domu spokój, nie rzucam się o wszystko. Nie mam po prostu siły (śmiech).

 

Polecamy też: Daria Widawska: „Płakać już przecież nie będę”. Od czasu choroby inaczej patrzy na świat

 

Cały wywiad z aktorką w najnowszym numerze VIVY!. Od 22 września w kioskach.

 

Grażyna Torbicka, VIVA! wrzesień 2016
Fot. Marcin Kempski/I Like Photo

Wideo

Urszula Dudziak pojawi się w kolejnej edycji The Voice of Poland? Zapytaliśmy!

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

IZABELA JANACHOWSKA i KRZYSZTOF JABŁOŃSKI: Zamożni, między nimi jest duża różnica wieku – idealny obiekt hejtu. Jak sobie z nim radzą? Jak się kochają? ANDRZEJ PIASECZNY: Dlaczego tak naprawdę zdecydował się na coming out. I to właśnie teraz. DZIECI KRÓLOWEJ ELŻBIETY: Karol, Anna, Andrzej, Edward – wychowani przez matkę, która musiała się zmagać z dylematem: dzieci czy korona. MONIKA I ROBERT JANOWSCY Mężczyzna po przejściach i kobieta z przeszłością o życiu w patchworkowej rodzinie, miłości do siebie i... cudzych dzieci. ANNA NOWAK-IBISZ Pani Gadżet… improwizuje.