Barbara Nowacka
Fot.  Tomasz Jastrzebowski/REPORTER
TYLKO NA VIVA.PL

Barbara Nowacka: „Nie wierzę, że w XXI wieku, w centrum Europy rozmawiamy o czymś tak oczywistym”

„Decyzja należy do kobiety, to ona będzie ponosić tego konsekwencje”

Krystyna Pytlakowska 28 października 2020 15:44
Barbara Nowacka
Fot.  Tomasz Jastrzebowski/REPORTER

Nie wierzę, że w XXI wieku, w centrum Europy rozmawiamy o czymś tak oczywistym. Te wybory są dramatyczne, bo dramatyczne są sytuacje i to nie panowie politycy powinni decydować czy dziewczyna ma urodzić dziecko bez czaszki, czy bez kręgosłupa. Decyzja należy do kobiety, mówi specjalnie dla viva.pl posłanka Barbara Nowacka. Rozmawia Krystyna Pytlakowska

Jak Pani zdaniem potoczy się dalej Ogólnopolski Strajk Kobiet?

Jestem pełna złych przeczuć, bo widać, że PIS chce konfliktu z kobietami i z polskimi rodzinami. To co się stało wczoraj w sejmie było czystą eskalacją. Nie do wiary – marszałek Terlecki nazywający piorun faszystowskim znakiem. A potem zaczął wykluczać posłów…

 Pani została nazwana wysoka blondyną, marszałek pomylił Panią z jej nieżyjącą matką. Ale potem przeprosił.

Przeprosił, bo się tego domagałam. Sam z siebie by tego nie zrobił.

 Ale przejdźmy do meritum. Ma Pani dwoje dzieci.

Tak, trzynastoletniego syna i dziesięcioletnią córkę.

 Mam nadzieję, że obie ciąże przebiegały bez zakłóceń. Ale gdyby Pani się dowiedziała, że któraś z dzieci jest zagrożona i urodzi się z poważną niepełnosprawnością, taką nie do wyleczenia? Co by Pani zrobiła?

Szczerze mówiąc nie wiem, wszystko zależy od okoliczności, determinacji, rodzaju wady i możliwości, z jakimi możemy sobie z nią poradzić. Znam niewiele kobiet, które by się zdecydowały rodzić dziecko obciążone wadą letalną, co oznacza, że umrze szybko i w cierpieniach. Rozmawiam z wieloma dziewczynami na temat takich dylematów matki. Często bywa tak, że niepełnosprawność dziecka to doświadczenie, które dotyczy całej rodziny i to ona siada i decyduje co dalej zrobić. Mam znajomą, która zdecydowała się urodzić dziecko z wadą letalną, bo jest wierząca i takiego wyboru dokonała. Dla niej to było bardzo istotne, żeby nie dokonywać aborcji. Ale znam też osoby, które zdecydowały się na usunięcie ciąży kiedy się dowiedziały o chorym płodzie, było to dla nich bardzo bolesne, ale uważały, że podjęły najlepszą możliwą dla siebie decyzje.

 Każda kobieta chciałaby oszczędzić cierpień swojemu dziecku, ale i sobie.

I to są skrajne wybory. Nie wierzę, że w XXI wieku, w centrum Europy rozmawiamy o czymś tak oczywistym. Te wybory są dramatyczne, bo dramatyczne są sytuacje i to nie panowie politycy powinni decydować czy dziewczyna ma urodzić dziecko bez czaszki, czy bez kręgosłupa. Decyzja tu należy do kobiety, to ona będzie ponosić tego konsekwencje. I dlatego dziewczyny wychodzą teraz na ulice, walczyć z bezpośrednim zagrożeniem zdrowia, życia i bezpieczeństwa.

I ze strachem.

Tak, i ze strachem. Rozmawiałam z kolegą posłem, który wyznał, że marzyło im się trzecie dziecko, ale chyba się żoną na nie nie zdecydują, bo będą się bali. I to mówi dorosły człowiek, który ma dostęp do dobrej medycyny, i mieszka w wielkim mieście. A w małych miejscowościach? Jest znacznie gorzej. Takie dziewczyny dowiedziawszy się, że płód ma nieodwracalne uszkodzenie wpadną w łapy systemu rzeźniczego, który zmusi je do roli inkubatora i wylęgarni cierpienia. Rozmawiałam z moją przyjaciółką, której córeczka zmarła mając półtora roku, bo urodziła się z poważną wadą kardiologiczną, nie wykrytą na czas. Mówi, że nigdy nie zapomni tych kilkunastu miesięcy ze swoją córką, bo był to najpiękniejszy czas w jej życiu, ale nie zapomni też momentu umierania dziecka. Codziennie ma je przed oczami. Dzwonią do niej inne matki, które dowiedziały się, że ich ciąże są zagrożone obciążeniem genetycznym. Jedyne co może im doradzić, to żeby wyjeżdżały stąd najszybciej, bo tu w Polsce nie będą mogły dokonać żadnego wyboru.

Pani by wyjechała?

Nie wiem, bo o życiu przecież wiemy tylko tyle, na ile ono nas sprawdzi. Nie wiem jaką podjęłabym decyzję, ale gdybym miała radzić przyjaciółce, zrobiłabym wszystko, żeby jej pomóc przerwać ciążę, jeżeli podjęłaby taką decyzję. My jako posłanki, polityczki, aktywistki i kobiety będziemy starały się pomagać innym osobom w dramatycznej sytuacji. Pozostawionymi poza medycyną i prawem przez państwo polskie.

Będziecie zbierały fundusze na aborcje zagraniczne?

Takie fundusze zbierają już organizacje pozarządowe, nie chcemy wchodzić w ich działania. Natomiast naszym zadaniem jest zorganizowanie pomocy prawnej. W tej chwili nasze biura poselskie pomagają represjonowanym po protestach, a ja kolejną noc chodziłam po ulicach Warszawy obserwując młodych ludzi, którym trzeba pomoc w zderzeniu z policją.

Sądzi Pani, że taki protest pozwoli przejrzeć na oczy drugiej stronie?

Nie wiem czy oni tego chcą, są tak zacietrzewieni. Zresztą już mamy odpowiedź - chrońmy kościoły. Teraz gdy wiele państw liberalizuje prawo do aborcji, jak na przykład Irlandia. U nas dzieje się odwrotnie, wchodzimy znowu w średniowiecze.

Co w Pani wyzwala taką bojowość, geny?

Jestem waleczna, bo tak mnie wychowano. Musimy walczyć o swoje sprawy, o swoje prawa. Biegam po wiecach patrząc z dumą na dzieciaki, które biorą udział w protestach i myślę sobie, że my też tacy byliśmy dwadzieścia lat temu. Jedyne co możemy zrobić to zadbać o ich bezpieczeństwo. A moja mama, gdyby żyła, na pewno by szła w pierwszym szeregu.

 A jak reagują Pani dzieci na tę sytuacje?

Córka jest bardzo zaangażowana i zainteresowana tym, co się dzieje. Dumna jest też z mojego zaangażowania ale nie mamy czasu teraz porozmawiać… Dzisiaj widziałam ją tylko przez pięć minut.

 Czy dziesięciolatka rozumie o co chodzi?

Rozumie, ona słucha mediów, wie co to są prawa kobiet, no i bardzo dużo czyta. Ostatnio zapytała mnie, co to są wady letalne i była wstrząśnięta odpowiedzią. Młode pokolenie jest teraz o wiele bardziej dojrzałe, niż my kiedyś w ich wieku. Dla dziesięciolatki prawa kobiet są sprawą oczywistą, a koleżanki mojego trzynastoletniego syna chodzą na protesty z własnymi matkami. Mój syn też ostatnio był tam ze mną. A w oknie powiesił plakat strajku kobiet.

Jest więc nadzieja, że doprowadzimy tej kraj do normalności.

Bardzo w to wierzę. Nie wiem co się teraz stanie, ale wśród tych dzieciaków, które wychodzą na ulice i krzyczą bardzo ostro, w poetyce nie do przyjęcia dla starszych, jest tyle gniewu i frustracji. I oni musza ten swój gniew wykrzyczeć. W końcu rządzący będą musieli usłyszeć ich głos. 

Strajk Kobiet
Fot. NurPhoto / Getty Images

Wideo

Marynarki, kardigany, sukienki maxi, kozaki na słupku. Te produkty będą modne jesienią i zimą 2020/2021

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

ANITA WERNER I MICHAŁ KOŁODZIEJCZYK Dziennikarka TVN i dyrektor redakcji Canal+ Sport. Dziennikarskie DNA połączyli, pisząc razem książkę. A wcześniej... zakochali się w sobie. WOJOWNICZKI Marsz na Wersal, „długi piątek” w Islandii, protesty w wyniku zaostrzenia prawa aborcyjnego w Polsce… Kobiety od zawsze musiały walczyć o swoje prawa. EWA WACHOWICZ – zaskakujący bilans 50-latki. PIOTR MACHALICA o dorastaniu, życiowych rebeliach, miłości i wolności. W cyklu EXTRA Słynny fotograf – Steve McCurry uchwycił w obiektywie niezwykłe relacje między zwierzętami a ludźmi.