TYLKO U NAS!

"Mam dobre relacje z byłymi. Także z Mikołajem, mimo że to świeża sprawa". Agnieszka Włodarczyk szczerze o związkach

Konrad Szczęsny 5 października 2016 17:30
Agnieszka Włodarczyk, Viva!, wywiad
Fot. Mateusz Stankiewicz / Viva!

Mało która gwiazda zapłaciła tak wysoką cenę jak ona za to, że… się zakochała. Ludzie na długo obsadzili ją w roli „tej złej”. A jaka jest naprawdę? Dlaczego wolała się wycofać? I co sprawiło, że postanowiła jednak o siebie zawalczyć? Agnieszka Włodarczyk po raz pierwszy mówi o życiu singielki, trudnych związkach i przyszłości, która ją fascynuje.


– Dziś widziałam mem na Twój temat. Ty i Mikołaj Krawczyk, a pod spodem Aneta Zając, obok Brad i Angelina, a niżej Jennifer Aniston. I napis: „Karma powraca”. Jak się z tym czujesz? Jesteś „polską Angeliną”?
Agnieszka Włodarczyk: To ona zostawiła jego, więc ciężko mówić o karmie (śmiech). Poza wszystkim porównania do Angeliny to dla mnie ogromny komplement. Jest świetną aktorką i jedną z najbardziej angażujących się charytatywnie gwiazd na świecie. I mimo że media nie są dla niej łaskawe, robi swoje i chyba nie przejmuje się całym tym zamieszaniem. Podobnie jest ze mną. Pracę w show-biznesie zaczęłam od dość mocnego filmu „Sara”, który z gruntu był skazany na krytykę i „hejt”. Reżyser mnie uprzedził, że nie będzie łatwo.


– Ten ostatni czas w jakiś sposób Cię zdefiniował. Byłaś w związku, który bardzo wpłynął na Twój wizerunek. Byłaś „tą złą”. Zastanawiałam się wtedy, czemu wszystko bierzesz na siebie, zamiast coś powiedzieć, postawić się.
Agnieszka Włodarczyk: Media najbardziej interesują sensacyjne historie. Dopóki jest sensacja, to artykuły będą się klikały, gazety będą się sprzedawały. Wygrałam proces z Pudelkiem i dowiedziałam się na sali sądowej, że przecież ta historia była „niezwykle ciekawa dla czytelników”. A to, że była ponaginana na wszystkie strony, to trudno. Zawsze musi być ten dobry i ten zły bohater.


– Nie byłaś tak normalnie wkurzona?
Agnieszka Włodarczyk: Nie miałam na to wpływu. Dlatego między innymi się wycofałam. Pomyślałam: dobra, róbcie sobie, co chcecie, jestem zmęczona, nie muszę w tym brać udziału. Mnie też na tej karierze medialnej tak bardzo nie zależało. Najważniejsze, że mogłam pracować, i cieszę się, że wzięłam udział w programie „Twoja Twarz Brzmi Znajomo”, gdzie mogłam się wyładować, pokazać się ze strony wokalnej i aktorskiej. To było bardzo fajne. Dużo było takich momentów w moim życiu i tego mi nikt nie odbierze.


– Jest coś, czego żałujesz z ostatnich lat?
Agnieszka Włodarczyk: Wywiadu do Vivy! (śmiech).


– Serio?
Agnieszka Włodarczyk: Kurczę, to był inny stan świadomości! Naprawdę. Dzisiaj mogę się tylko z tego śmiać. Gdy sobie przypomnę ten stan, to było mi w nim bardzo miło. A czy to było mądre, czy głupie, no cóż. Nie myśli się o tym w takim momencie. Teraz, będąc w innym stanie, nie zrobiłabym tego. Ale wtedy byłam tak bajecznie zakochana, że wydawało mi się to cudownym pomysłem! Poza tym myślałam, że jak wytłumaczymy ludziom, jak to było, to oni nas zrozumieją i będzie ok. Nie. W ogóle nie ma sensu się z niczego tłumaczyć. Zresztą ja nie będę nikogo przepraszać za miłość. Zakocham się, to się zakocham. A nie jestem osobą, która się zakochuje co chwilę.


– Jesteś długodystansowcem.
Agnieszka Włodarczyk: Tak. Byłam w trzech poważnych związkach: jednym pięcioletnim, drugim dziewięcioletnim i trzecim prawie czteroletnim. Nie jestem dziewczyną, która skacze z kwiatka na kwiatek wbrew temu, co wszyscy myślą.


– Mówiłaś jakiś czas temu, że nie spieszy Ci się do małżeństwa. Nadal Ci się nie spieszy?
Agnieszka Włodarczyk: Nie. Byłam już kiedyś zaręczona i nie spieszyło mi się mimo wszystko. Boję się sytuacji, z której nie ma wyjścia, a wydaje mi się, że małżeństwo do takich należy. Do tej pory nie zrobiłam sobie na przykład tatuażu, bo jest do końca życia, a nie wiem, czy mi się nie odwidzi. A wracając do małżeństwa – może  po prostu nie spotkałam tego właściwego faceta. Nie myślę o tym na razie. Staram się teraz skupić na sobie.


– A do tej pory po co Ci był facet? Oczywiście pomijając rzeczy oczywiste.
Agnieszka Włodarczyk: Całe dorosłe życie byłam w związkach. Przyzwyczaiłam się do dzielenia obowiązkami. Teraz jestem zdana tylko na siebie, ale to też ma swoje dobre strony. Swoje życie trzymam we własnych rękach.


– Jak się czujesz jako singielka?
Agnieszka Włodarczyk: Coraz lepiej. Na początku było mi źle. Nie wiem, czy tęskniłam za konkretnym facetem, czy w ogóle za czułością, za przytulaniem, za nocnymi rozmowami? Ale ja mam z kim spędzać czas.


– Z kim?
Agnieszka Włodarczyk: Z rodziną i z przyjaciółmi. Raczej spoza show-biznesu, ale nie tylko. Z Marysią Konarowską przyjaźnię się od prawie 10 lat, przyjaźnię się z Grzesiem Kasperskim, projektantem, z Olivierem Janiakiem. Moje życie towarzyskie nie jest na pokaz, toczy się za zamkniętymi drzwiami, bo jestem domatorką. Może dlatego nie myślę o przeprowadzce do innego kraju, bo nie dałabym rady żyć bez moich bliskich.


– Twoje relacje z mamą układają się teraz dobrze.
Agnieszka Włodarczyk: Mama z moim bratem stanęli na wysokości zadania. Bardzo mi pomagali po rozstaniu, jestem im za to ogromnie wdzięczna.


– To rozstanie to była Twoja decyzja.
Agnieszka Włodarczyk: To nie ma znaczenia. To takie dziecinne mówić: „ja z tobą zerwałam”, „a nie, bo ja z tobą zerwałem”.


– Ale to potem zostaje.
Agnieszka Włodarczyk: Ja wiem, jaka jest prawda, i zostawię to sobie.


– Znów chowasz się do skorupy.
Agnieszka Włodarczyk: Chowam się, bo po co o tym mówić. W jakiś sposób rozstanie zawsze jest porażką. Mimo że myślę, że to wyszło na dobre nam obojgu. Czasem jest tak, że miłość nie wystarcza. Ludzie się kochają, ale pewne ich cechy nie pozwalają im być razem i wtedy lepiej się rozstać. Swoje się przecierpi, ale może za parę lat będzie można normalnie usiąść przy winku i porozmawiać…


– Chciałabyś?
Agnieszka Włodarczyk: Pewnie. Ja mam w ogóle dobre relacje z moimi byłymi. Także z Mikołajem, mimo że to świeża sprawa. Poza tym poznałam Sylwię i uważam, że to fajna babka. Życzę im jak najlepiej, bo warto kibicować miłości.


– Masz to wszystko pozamykane, popakowane, poukładane, nie boli Cię to już.
Agnieszka Włodarczyk: Tak i mam taki czas, że ze wszystkimi się godzę. Jeśli miałam z kimś konflikt, to potrafiłam się spotkać, porozmawiać.

 

Polecamy też: Agnieszka Włodarczyk i Mikołaj Krawczyk: jednak rozstanie! A tak się kochali - przypominamy pamiętny wywiad pary

 

Cały wywiad przeczytacie w najnowszym numerze "Vivy!", który ukaże się na rynku już 6 października.

 

Kamil Durczok
Fot. Bartek Wieczorek/LAF AM

Wideo

Nasza relacja: redakcja VIVA! na BMW Driving Experience!

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Niezwykła rozmowa z Grażyną Torbicką o jej wszystkich miłościach. A Remigiusz Mróz zdradza nam tajemnice swojego sukcesu!