Tylko u nas

Agnieszka Radwańska: klnie, gdy przegrywa? Kiedy ambicję łączy z głupotą? I co poza tenisem kocha najbardziej?

Weronika Kostyra 14 stycznia 2016 10:41
Agnieszka Radwańska, "Viva!" styczeń 2016
Fot. Iza Grzybowska/VOYK

Agnieszka Radwańska, bohaterka najnowszej "Vivy!" przyznaje, że tenis kobiet jest nieobliczalny, że nie da się przewidzieć, jak potoczy się mecz. Denerwuje się, gdy niedawny spadek z pierwszej dziesiątki traktuje się jak jej największą porażkę. „Jestem jedną z niewielu zawodniczek na świecie, która od wielu lat utrzymuje się w pierwszej dziesiątce”, mówi. Właśnie ogłoszono, że nie najlepszy dla niej sezon zakończyła na... piątym miejscu.
 

Polecamy: Agnieszka Radwańska opowiada w VIVIE! o szale zwycięstwa, smakach porażki, życiu zakonnicy, codziennych wyrzeczeniach i relacjach z rodziną. Plus wyjątkowe zdjęcia - tylko u nas!

 

Co czuła po zostaniu mistrzem świata?

Ciężko mi to opisać słowami. Zdobyłam coś, na co pracowałam i czekałam całe życie.

Pierwsza połowa sezonu nie była dla niej zbyt udana.

Nie da się ukryć. Nawet ten turniej w Singapurze nie zapowiadał się zbyt dobrze. Właściwie już się pakowałam do Polski. Dawałam z siebie wszystko, choć nie spodziewałam się, że wygram. Na każdy turniej jadę, żeby wygrać. A tenis kobiet jest nieobliczalny. W nim wszystko się może zdarzyć. W Singapurze dwa pierwsze mecze przegrałam. To nie była dobra wróżba. Wiadomo, że każdy walczy do końca i dopóki nie poda się ręki rywalce, jeszcze można wygrać mecz. I wygrałam. W trakcie całego turnieju miałam też trochę szczęścia, ale w półfinale i w finale mogłam liczyć już tylko na swoje umiejętności.

Czy wścieka się, gdy przegrywa?

Oczywiście, choć zależy, z kim i jak grałam. Nie można wszystkich meczów wrzucać do jednej beczki.

Agnieszka Radwańska,
Fot. Iza Grzybowska/VOYK

 

Zdarza jej się ze złości uderzyć rakietą o kort albo przekląć?

Pewnie! To są zupełnie normalne odruchy tenisowe (śmiech). Przecież „motyla noga” nie mówi się na korcie (śmiech). To są takie emocje, nerwy, złość, adrenalina, że każdy klnie. Najgorzej mają ci, którzy przeklinają po angielsku, bo więcej osób ich zrozumie.

Co sądzi o konkurencji ze strony bardzo młodych zawodniczek?

Większość z nich gra tak dobrze, że należałoby się im, żeby się znalazły w pierwszej dziesiątce, ale się nie da, bo jest tylko dziesięć miejsc (śmiech). Ranking się zmienia z tygodnia na tydzień. Zobacz, jak było ze mną. Pierwsza połowa sezonu nie najlepsza. Wiadomo było, że spadnę w rankingu. A potem wygrałam w Singapurze i znalazłam się na piątym miejscu. To, że na chwilę wypadłam, to przecież jeszcze nie tragedia. Nic by się nie stało, nawet gdybym skończyła sezon na 11. miejscu. Oby wszyscy polscy sportowcy byli tak wysoko. A jak mi się noga powinęła, to od razu wielka afera i tragedia. I że źle gram, i że to koniec mojej kariery.

To dlatego, że jesteśmy spragnieni sukcesów polskich sportowców.

Domyślam się. Niestety, większość osób zna się na tenisie, tak jak ja na operze (śmiech). Takie komentarze, że źle zagrałam, że powinnam natychmiast zmienić trenera, trochę mnie bolą, bo przecież ja chcę jak najlepiej. Nie da się grać cały czas na najwyższym poziomie. Nikt nie jest maszyną. Każdy może mieć słabszy dzień, kilka tygodni czy nawet sezon. To jest zmęczenie nie tyle jednym turniejem, ale czasami całą karierą. W większości dziewczyny, kiedy mają kontuzje, robią sobie po rok, półtora przerwy. To jest dużo czasu na regenerację i ciała, i psychiki. Ja gram od 10 lat właściwie bez przerwy. Miałam kontuzje chyba każdej części ciała. Zawsze bardzo szybko wracałam i tak naprawdę nie traciłam żadnego dużego turnieju, żeby dojść do siebie. Zagrałam ponad 40 Wielkich Szlemów z rzędu! Moja regeneracja odbywała się w ekspresowym tempie.

Agnieszka Radwańska,
Fot. Iza Grzybowska/VOYK

 

Czy robi sobie przerwy od gry?

Miałam dwie operacje – ręki i stopy. Końcówkę dwóch sezonów musiałam odpuścić. Ale nie chciałam czekać, aż wszystko się zagoi. Mój lekarz mało nie dostał zawału, gdy powiedziałam mu, że wracam na kort trzy miesiące wcześniej, niż on by chciał. To połączenie ambicji z głupotą. Ale ambicja przerasta wszystko, dlatego za wszelką cenę chciałam wrócić na kort.

Ma wszystko: miłość, pieniądze, sławę. Co poza tenisem kocha najbardziej?

Święty spokój (śmiech). Ale niestety, jeszcze mi się nie udało osiągnąć tego stanu. A tak na poważnie – tenis jest całym moim życiem. Zawsze wszystkie marzenia związane były z tym sportem. Nie będę oryginalna, kiedy powiem, że marzę, żeby wygrać Wielkiego Szlema. Myślę, że może połowę już zrobiłam, bo wygrałam mistrzostwa świata.

Polecamy także: 10 rzeczy, których nie wiecie o Agnieszce Radwańskiej. Słabości, tajemnice, miłości...

Wideo

Ten kosmetyk zmniejszy widoczność zmarszczek w ciągu jednej nocy!

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Niezwykła rozmowa z Grażyną Torbicką o jej wszystkich miłościach. A Remigiusz Mróz zdradza nam tajemnice swojego sukcesu!