Weronika Kostyra 30 sierpnia 2016 20:17
1/5
Wojciech Fibak, VIVA! kwiecień 2003
Copyright @Piotr Bujanowicz
1/5

Jego życie jest godne pozazdroszczenia – niegdyś najlepszy polski tenisista, teraz biznesmen i znany kolekcjoner sztuki. Milioner, światowiec i przyjaciel największych gwiazd – Wojciech Fibak. Dziennikarska prowokacja, której ofiarą stał się kilka lat temu, w niczym mu nie przeszkodziła. Milioner nadal oddaje się swoim pasjom i obchodzi dzisiaj 64. urodziny. Kim jest i jak osiągnął swój sukces?

 

Wojciech Fibak – Tenisista
Skąd się wziął Wojciech Fibak? Na pewno z Poznania, gdzie się urodził, gdzie kończył liceum i gdzie poznał swoją pierwszą żonę Ewę. Kiedy miał 12 lat, pojechał z ojcem na obóz AWF, gdzie Jan Fibak pracował jako chirurg. Tam zobaczył go świetny lekkoatleta Zdobysław Stawczyk. Orzekł, że Wojtek ma talent i powinien grać w tenisa. Ojciec wziął to sobie do serca, to on kupił mu pierwszą rakietę tenisową. W ten sposób wymyślił przyszłość dla swojego syna, który już w 1970 roku został mistrzem Polski seniorów, jako zawodnik AZS Poznań. Wtedy też zwrócił na siebie uwagę kapitana polskiego związku tenisowego Zbigniewa Bełdowskiego, który ułatwił mu udział w tenisowych meczach międzynarodowych. Chociaż i tak na pierwszy zagraniczny turniej, do Barcelony, wyjechał za pieniądze rodziców. Kiedy w 1973 roku Wojciech Fibak wygrał turniej Trofeo Bonfiglio w Mediolanie dla graczy do 21. roku życia, już było wiadomo, że pojawiła się wielka sportowa osobowość. „Miałem szybkie nogi, czucie w ręku i siłę przebicia. W sporcie to niezbędne”, powiedział kilka lat temu. Potem były zwycięstwa i porażki, ale mimo to przerwał studia prawnicze, decydując się na sportową karierę zawodową. „Nie byłem jeszcze tym znanym Fibakiem, ale już cuda wyprawiałem na korcie”, wyznał w jednym z wywiadów.


Tak naprawdę przełomowy był dla niego rok 1976, gdy wygrał w deblu turniej Kansas City. A później turnieje w Bournemouth, Teheranie i Madrycie. Otrzymał wtedy tytuł Newcomer of the Year. Jego nazwisko było na ustach wszystkich wielbicieli tenisa. Każdy następny rok był pełen sukcesów. W 1978 roku otrzymał Grand Prix Kolonii. W nagrodę dostał wtedy porsche, które wzbudzało sensację, gdziekolwiek się pojawił. W sumie wygrał 15 turniejów zawodowych, a w deblu dwukrotnie zdobył mistrzostwo świata. W rankingu światowym uplasował się na 10. miejscu.

 

Polecamy: Co Agnieszka Radwańska robi z milionami zdobytymi na korcie? "Najgorsze, że najdroższe torebki nigdy nie są przecenione"

2/5
Wojciech Fibak
Copyright @Robert Wolański
2/5

Wojciech Fibak – Kolekcjoner
A jednak w 1988 roku Fibak zrezygnował z kariery sportowej oddając się swojej największej pasji, kolekcjonowaniu dzieł sztuki. Mógł sobie na to pozwolić, ponieważ na tenisie zarobił „na rozruch” prawie trzy miliony dolarów. „Jeżeli nie wiesz, jak zainwestować, idź do Fibaka. On ci powie”, mówi się wśród biznesmenów. Rzeczywiście ma talent do zarabiania. Chociażby jako 19-latek kupił za 200 złotych w poznańskiej Galerii Współczesnej obraz nieznanego polskiego malarza. Zaoszczędził wtedy na dietach z wyjazdów sportowych. Dwadzieścia lat później sprzedał go za o wiele wyższą sumę. Za obraz słynnego nowojorskiego malarza Jean-Michela Basquiata zapłacił 200 tysięcy dolarów, a kilka lat później jego żona Ewa sprzedała go na aukcji w Nowym Jorku za 7 milionów dolarów. Ze sztuki można żyć bardzo dostatnio. W swojej galerii przy Krakowskim Przedmieściu promuje głównie polskich malarzy, można zobaczyć i Fangora, i Nowosielskiego, i Kantora. Bierze udział w każdej poważnej aukcji. Jeździ na targi sztuki. „O obrazach opowiada pasjonująco”, ocenia Iwona Büchner, z którą pracował kilka lat. „To Wojtek zaraził mnie miłością do sztuki”.


Ma również nosa do nieruchomości. Mieszkanie kupione w Nowym Jorku za 300 tysięcy dolarów, co w 1977 roku było ogromną sumą, sprzedał trzy lata później za milion dolarów. Dołożył milion i stał się właścicielem przepięknego domu w Greenwich. Dziś jego majątek ocenia się na miliony, zliczywszy obrazy i nieruchomości. Miałby więcej, ale przy pierwszym rozwodzie podzielił i kolekcję, i cały majątek. Ale czy pieniądze są dla niego w życiu najważniejsze? „Nie”, odpowiada jeden z biznesmenów, który często spotyka się z Fibakiem na turniejach tenisowych. „Dla niego najważniejsze są kobiety”.

 

Polecamy: "Zastanawialiśmy się z Dawidem, czy nasze dzieci będą grały w tenisa". Agnieszka Radwańska o miłości i planach

3/5
Wojciech Fibak, VIVA! kwiecień 2003
Copyright @Piotr Bujanowicz
3/5

Wojciech Fibak – Kobieciarz
Zawsze był otoczony kobietami. Znany fotograf Czesław Czapliński, który przyjaźni się z Wojciechem Fibakiem od wielu lat, mówi, że zawsze wzbudzał wielkie zainteresowanie u płci przeciwnej. Kiedy jeszcze jako młody chłopak i początkujący tenisista pojawił się wśród studentek warszawskiej szkoły teatralnej, każda chciała go chociaż dotknąć i powąchać. „A zawsze pachniał dobrą wodą kolońską”, przypomina sobie Grażyna Szapołowska. Do dziś pamięta, że kiedyś, gdy się spotkali, miał na sobie granatową marynarkę i jasne spodnie – wtedy arcymodne.


Ale tak naprawdę Wojciech Fibak ma w życiu cztery trwałe miłości: matkę i trzy córki. Matka, pani Joanna Fibak, lat 87, powiada: „Każdej kobiecie życzę takiego syna, telefonuje do mnie codziennie, a często nawet kilka razy dziennie”. Pani Joanna ma kłopoty z zaśnięciem, więc Wojtek potrafi zadzwonić nawet o północy, żeby uspokoić mamę, że nic złego z nim się nie dzieje i upewnić się, jakie starsza pani ma dziś samopoczucie. Kiedy tylko może, przyjeżdża do Poznania, do rodzinnego domu.


„Gdyby nie Wojtek, nie utrzymałabym tej willi i ogrodu”, mówi Joanna Fibak. „Ale on wziął na siebie wszystkie opłaty i remonty, a gdy przyjeżdża, od razu biegnie do apteki, by wykupić dla mnie lekarstwa. I nowości książkowe, ja mam niewielką emeryturę – pracowałam jako chemik w laboratorium”.


Pani Joanna wspiera syna od początku w jego poczynaniach sportowych. Jeździ w miarę sił na turnieje, a nawet co roku wręcza na kortach w Poznaniu puchar w organizowanym przez niego turnieju imienia Wojtka Fibaka, któremu patronuje, a który wymyślił jego ojciec. Poznański dom jest pełen pięknych przedmiotów i obrazów – tutaj Fibak łyknął też kolekcjonerskiego bakcyla. Miłość do książek i obrazów wyniósł właśnie stąd. „Kiedy syn przyjeżdża, chciałabym, żeby odetchnął od światowego życia”. Gotuje mu rosół albo zupę pomidorową – uwielbia je. Robi kotleciki, bo ubolewa nad tym, że jada głównie w restauracjach.


Do jej syna przychodzi na adres poznański tak wiele listów z prośbami o wsparcie. „Wie pani, że on każdy czyta i stara się odpowiedzieć? A gdy napisała owdowiała matka trojga dzieci, która zalegała z czynszem i groziła jej eksmisja, Wojtek ten czynsz jej opłacił. Tylko żeby teraz nie rozerwał się worek z listami, bo pieniędzy Wojtka nie starczy, żeby wyręczać opiekę społeczną”.

 

Polecamy: Co Agnieszka Radwańska robi z milionami zdobytymi na korcie? "Najgorsze, że najdroższe torebki nigdy nie są przecenione"

4/5
Olga Fibak, Wojciech Fibak
Copyright @Robert Wolański
4/5

Wojciech Fibak – Ojciec
Rozmowę przerywa nam telefon od syna, który informuje matkę, że właśnie po turnieju Roland Garros w Paryżu jedzie do córki do Genewy. Paulina mieszka w Szwajcarii, a starsza, Agnieszka, obie z pierwszego małżeństwa, w Grecji. Są zamężne, wyszły za biznesmenów poznanych w Ameryce, gdzie studiowały w Bostonie. Jedna finanse, druga psychologię. Obie mają po dwoje dzieci. Paulina dwóch synków, Agnieszka syna i córeczkę Ewę. Fibak wybiera się na targi sztuki do Bazylei, odwiedzi więc Paulinę, której synek Mateo obchodzi urodziny. Planują więc w tym czasie zlot rodzinny z piknikiem w ogrodzie. Przyjedzie też pierwsza żona Fibaka, Ewa, i być może jego trzecia córka – 10-letnia Nina.


Wojciech Fibak bardzo kocha swoje córki i jest dla nich najlepszym ojcem. Przyjeżdża zawsze z prezentami i opowieściami o wielkim świecie. Obie starsze dziewczyny nie chciały kontynuować jego kariery sportowej. Jedna z nich nie pracuje, poświęcając się tylko rodzinie. Druga pracuje. Co będzie robić w przyszłości najmłodsza, Nina, nie wiadomo. Ale już wykazuje zdolności do tańca i muzyki, chodzi do szkoły muzycznej. Poza tym zna biegle trzy języki, a kiedy łapie wolną chwilę, namiętnie czyta. Fibak, gdy była mniejsza, co wieczór czytał jej bajki na dobranoc.


Mariusz Czerkawski zastanawia się, skąd Fibak czerpie energię, jakiej pozazdrościć by mógł 30-latek. Dziś jest w Warszawie, jutro w Paryżu, tego samego dnia jedzie do Monako, wraca do Poznania, z Poznania znowu do Warszawy. Potrafi prowadzić kilka rozmów telefonicznych jednocześnie.


Ten styl życia musiał odbić się na jego małżeństwach. I chociaż teraz wiele osób dorabia do rozwodów Fibaka wygodną obecnie ideologię zdrady, to było trochę inaczej. Czesław Czapliński doskonale pamięta okres, gdy Fibak rozwodził się z pierwszą żona Ewą w 1993 roku.


„Ona nie wytrzymywała jego ciągłych wyjazdów. Była romanistką. W końcu postanowiła zamieszkać w Paryżu, a na to Wojtek nie chciał przystać, bo miał już dom w Stanach i tam przebywał najczęściej. No i tak to się rozleciało. Ale są w wielkiej przyjaźni. Ilekroć Wojtek jest w Paryżu, widzi się z Ewą, która zresztą wyszła ponownie za mąż. Telefonują często do siebie, nieraz byłem tego świadkiem”.


„Olga za nic nie będzie chciała ograniczać kontaktu Wojtka z ich córką”, mówi jedna z bliskich znajomych pary. „Wręcz przeciwnie, będzie dbała o to, by te relacje nie osłabiły się. Dla Olgi ten rozwód jest bardzo traumatyczny. Ona bardzo Wojtka kochała. Każde z nich poszło w inną stronę”.


Dzwonię do Olgi Fibak, a po chwili do jej byłego męża. Oboje odmawiają komentarza. „Może kiedyś, jak się to wszystko uspokoi”, obiecuje Fibak. Każdego traktuje poważnie i uprzejmie. Znany jest z elegancji w sposobie bycia. Nawet wścibskich dziennikarzy nie lekceważy.


Ta łatwość kontaktu z ludźmi sprawia, że jest nimi otoczony. Niektórzy chcą się pogrzać w blasku jego sławy, inni odpocząć w dobrym towarzystwie. Bywa u niego mnóstwo znajomych. Ma gdzie ich przyjmować. „Nakarmi, przenocuje”, dopowiada Czapliński.

 

Polecamy: "Zastanawialiśmy się z Dawidem, czy nasze dzieci będą grały w tenisa". Agnieszka Radwańska o miłości i planach

5/5
Olga Fibak, Wojciech Fibak
Copyright @Robert Wolański
5/5

Wojciech Fibak – Światowiec
Domów Fibak ma kilka. W Polsce, Monte Carlo i w górach, u podnóża francuskich Alp. Kilka lat temu sprzedał dom w Ameryce, w Greenwich. Tam koncentrowało się życie towarzyskie.


„To był piękny dom z lat 20., w neogotyckim stylu, przypominający zamek, z dwoma basenami, odkrytym kortem i lasem”, mówi Michał Urbaniak. Bywał tam jeszcze z Jerzym Kosińskim. Widywało się tu Erica Claptona i Carlę Bruni. Fibak miał właśnie takich przyjaciół. Zaglądał tu także Richard Gere i oczywiście Robert De Niro. W tej dużej posiadłości każdy dostawał swój pokój. A pani Wanda z panią Celinką podawały gościom polskie potrawy – białą kiełbasę na przykład. Dzisiaj już żaden z domów Fibaka nie może zastąpić tego amerykańskiego, chociaż apartament w Monte Carlo też jest często odwiedzany przez gości. Mogą przebywać u Fibaka, jak długo zechcą. Można też wpaść tam niespodziewanie i spotkać na przykład księcia Alberta, który bardzo lubi posiedzieć z Fibakiem i porozmawiać o życiu. Fibak poznał go wieki temu, kiedy jeszcze żyła księżna Grace Kelly. Książę Rainier wraz z żoną wręczali Wojciechowi Fibakowi puchar Monako. Wtedy się zaprzyjaźnili i choć ani księżna Grace, ani książę Rainier już nie żyją, przyjaźń z rodem Grimaldich trwa do dziś.

 

Polecamy: Mija 60 lat od bajkowego ślubu Grace Kelly i księcia Rainiera z Monako. Przypominamy zdjęcia pary


Czesław Czapliński przypomina, jak niedawno Fibak z księciem Albertem szli Krakowskim Przedmieściem do galerii, a przechodnie nie wierzyli własnym oczom. „Ale Fibaka stać na wszystko, nawet na ściągnięcie do Polski księcia”, mówi.


„Ja w Monte Carlo u Fibaka nie byłem, za to gościł mnie w domu w Alpach. Przestronnym, bardzo  wygodnym. Położony jest w sąsiedztwie domu Bachledów, z którymi  Fibak jeździ na nartach.  Byliśmy tam z moją żoną i dziećmi”,  wspomina Mariusz Czerkawski.


Z Fibakiem „kolegują się” od dawna, od turnieju w Sopocie, gdzie umówił ich ze sobą wspólny znajomy. Fibak bowiem zna wszystkich i wszyscy jego znają. Krąży nawet takie powiedzenie: „Kto nie zna Wojtka Fibaka, musiał być zahibernowany”.


„Byłem w dołku”, mówi Michał Urbaniak. „Wytwórnia zrezygnowała z wydania mojej płyty. Przez rok prawie nie zarabiałem. To Wojtek wtedy wspomagał mnie finansowo. Nigdy mu tego nie zapomnę”.

 

Tekst: Krystyna Pytlakowska

 

Polecamy: "Dogoniłem swoje marzenia. A jednocześnie zachowałem polską duszę". Michał Urbaniak kończy 73 lata

Wideo

Zobaczcie 12 najgorętszych trendów na wiosnę 2020!

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

BEATA TADLA: „Obiecaliśmy sobie z Rafałem, że nie będziemy opowiadać o naszym związku w mediach. Rafał nie jest osobą publiczną”. Dlaczego SZYMON MAJEWSKI mówi o sobie: „dożywotni maminsynek”? Aneta Hickinbotham produkowała głośną „Ostatnią rodzinę”, nominowane do Oscara „Boże Ciało” i pracowała przy filmie „Troja”. Dlaczego została producentką, a nie… lekarzem? A także oscarowe zaskoczenia i karnawałowe szaleństwo w Rio.