EKSKLUZYWNY WYWIAD!

Ewa Chodakowska o hejcie i macierzyństwie! „Dajcie kobietom prawo do decydowania o sobie”

Co jeszcze zdradziła?

Olga Figaszewska 23 lutego 2018 12:10

Na co dzień odmienia życie tysięcy kobiet. Jest ich największą motywacją i inspiracją. Ewa Chodakowska zdobywa kolejne szczeble kariery. Jej konto obserwuje ponad milion osób. Spełnia się w tym co robi i nie ma zamiaru spoczywać na laurach. Niestety trenerka musi mierzyć się z hejtem. Internauci krytykują jej poczynania zawodowe, a także życie prywatne.

Ewa Chodakowska o hejcie i macierzyństwie w EKSKLUZYWNYM WYWIADZIE

Ostatnio padła ofiarą instamatek. Czy przejmuje się ich zdaniem? Jak reaguje na negatywne komentarze? I czy odczuwa potrzebę macierzyństwa? Na wszystkie pytania odpowiedziała dziennikarce VIVY!, Krystynie Pytlakowskiej.

Przejmujesz się hejtami? Ostatnio dużo w Internecie na twój temat.

Zupełnie się nie przejmuję i przy okazji przyznaje, ze nie mam czasu ich czytać.

Internauci zarzucają Ci, że nie masz jeszcze dziecka.

Nie mam i pewnie jeszcze jakiś czas nie będę miała. Poza tym to wyłącznie moja sprawa. Polacy powinni nauczyć się, żeby nie wychodzić z butami w życie drugiego człowieka. Każdy powinien wiedzieć, że odpowiedzialność za swoje wybory ponosi wyłącznie dokonująca ich osoba. I że zdaje sobie ona sobie sprawę, jakie są konsekwencje tych wyborów.

Nikt nie ma takiego prawa, żeby dyktować komuś, jak ma żyć. Zresztą tego typu komentarze nie postrzegam jako hejt, tu raczej chodzi o naszą obyczajowość. W Polsce wymaga się od kobiet, żeby przede wszystkim były matkami, a o samej ciąży mówi się w dwojaki sposób - albo jest ona stanem błogosławionym albo się nią straszy co naprawdę niczemu nie służy.  Zawsze będę głośno nawoływać, żebyśmy zaprzestali tych bardzo osobistych życzeń.. porad etc.

Piszą do mnie dziewczyny skarżąc się,  że wywiera się na nie presję z każdej strony, zarówno rodzina jak i otoczenie potrafią zajść za skórę. Ja tez to znam, ale nauczyłam się radzić sobie z presją, która mi towarzyszy, odkąd zaczęłam funkcjonować  w polskich mediach.

Czuje się w obowiązku poruszyć ten temat na głos, nie dla siebie, ale dla wszystkich kobiet znajdujących się w mojej sytuacji. Fakt nieposiadania dziecka, nie może być problemem dla osoby stojącej obok. Apeluję o trochę swobody – dajcie kobietom prawo do decydowania o sobie. Niczemu nie służą docinki typu – ty już dawno powinnaś być matką.

Tobie też dogryzają?

Wobec mnie to raczej pada najczęściej pytanie – kiedy. W każdej rozmowie, w każdym wywiadzie tego pytania nie zabraknie. Oczywiście mama również mnie o to pyta, ale raczej w trosce o siebie, bo chce mieć kolejnego wnuka. A ma ich już pięcioro.

A nie sądzisz, że mama martwi się Twoim przyszłym szczęściem – ludzie z jej pokolenia uważają,  że kobieta bezdzietna będzie miała puste życie.

Uważam,  że kobiety powinny czuć się spełnione jeszcze zanim urodzą dzieci. Nie powinniśmy oczekiwać od dziecka czy od partnera, że nas uszczęśliwi. Bez względu na to czy jesteśmy singielkami czy funkcjonujemy w dużej rodzinie, powinnyśmy jako jednostka czuć się ze sobą szczęśliwe i spełnione.

Kobiety powinny czuć się spełnione jeszcze zanim urodzą dzieci

A Ty boisz się ciąży, boisz się utraty figury?

Coś ty, ciąża to nie choroba i nie myślę o niej w kategoriach stresu, wręcz przeciwnie pozwala nam wspaniale  przeżywać swoje ciało, które przecież i tak z biegiem czasu się zmienia. Uważam też, że ciąża to najlepszy moment, żeby zmienić swój styl życia na zdrowszy, bo dba się nie tylko o siebie ale też o to maleństwo, które jest w nas. 

Masz potrzebę macierzyństwa?

W przyszłości tak, ale wiem, że nie muszę się jeszcze z tym śpieszyć. Mój mąż nie wywiera na mnie presji, dajemy sobie wzajemnie czas, żeby podjąć decyzję o dziecku we właściwym momencie. Nie planujemy, że już za rok będziemy rodzicami, ale gdyby tak się stało… Nie mamy jednak na to ciśnienia.

Hejtują też Cię, że jesteś za chuda, że przesadzasz z dietą. Że może cierpisz na anoreksję.

Ja? Za chuda? Przy wzroście sto sześćdziesiąt sześć centymetrów ważę pięćdziesiąt cztery kilogramy, a to waga bardzo prawidłowa. Niech się więc o mnie nie martwią. Owszem jestem drobna, nie mam dużo tkanki tłuszczowej, ale mam bardzo dużo siły w swoim drobnym ciele. Cały czas ważę tyle samo, ile ważyłam wcześniej. W tej chwili jem właśnie wielką rybę i sałatę, w ogóle kocham jeść.

Pod tym względem jestem hedonistką.  Martwię się tylko  innymi kobietami, które przestają jeść, by osiągnąć sportową sylwetkę. To nie jest żadne rozwiązanie, żeby osiągnąć efekt zdrowej i apetycznej sylwetki trzeba jeść! Ba! Żeby schudnąć trzeba jeść!

Z moim mężem jesteśmy w podróży 6 miesięcy w roku. Pierwsze co robimy po wejściu do kolejnego hotelu, to sprawdzenie najpyszniejszych restauracji i zarezerwowanie ich na tydzień do przodu. Każdy posiłek czy w domu, czy w podróży obowiązkowo celebrujemy. greckie podejście.

A jak znosisz program Kasi Nosowskiej, która przeobraża się w instruktorkę fitness parodiując Ciebie i inne tego rodzaju kobiety?

Jak znoszę? Ja Kaśkę kocham bezgranicznie, jestem fanką, słuchałam jej już, gdy miałam trzynaście czy czternaście lat. Kaśce, jeśli o mnie chodzi, to wszystko wolno. Namawia przewrotnie do jedzenia chipsów i ptasiego mleczka. Satyra rządzi się swoimi prawami. Jeśli Kaska ma takie życzenie, może mi wejść na głowę z chipsami i pączkiem w ręce i zakręcić piruety.  Jej osobowość podziwiam od dawna.

Moim zdaniem to wyróżnienie. Nie każdy dostępuje takiego zaszczytu, żeby go parodiować.

 No właśnie, ale ludzie odbierają to jako hejt Kasi Nosowskiej skierowany w moja osobę. Nosowska jest bardzo błyskotliwą i w szalenie inteligentną osobą, a sposób w jaki kpi sobie ze wszystkiego, jest przeuroczy. Jak sama Kaska.

Znacie się prywatnie?

Nie, ale wysłała mi wiadomość, kiedy na INSTASTORY zaśpiewałam tekst jej piosenki, podpisując „ponadczasowy”: „herbata stygnie,  zapada zmrok, a pod piórem ciągle nic". Wysłała mi wiadomość, "musi być ponadczasowy, skoro panienka Ewa zamiast spać nuci w podusię" - czy nie urocze? Absolutnie jej parodii nie odbieram jako hejtu. Zresztą wiem, z czego hejty wynikają, bo już ten temat przeanalizowałam.

Hejterzy nie lubią ludzi sukcesu.

Hejt związany jest z konkretnymi emocjami. Najczęściej wynika z zaburzeń poczucia własnej wartości. Ważne więc, żeby te emocje samemu nazwać i zastanowić się, co je powoduje. To trudne, ale warte przepracowania. Najczęściej nienawiść powodowana jest czystą zazdrością. Wypada więc zadać sobie pytanie, dlaczego zazdrości się innym.

Powinno ci pochlebiać, że się kobiety z Tobą porównują i zazdroszczą Ci sukcesu.

Jeśli zazdrość, to tylko popychającą do działania. Każda kobieta jest wyjątkowa i każda powinna być świadoma swojej wyjątkowości. Jeżeli chce coś z mienić, to powinna zacząć nad sobą pracować. Jeżeli chce coś osiągnąć w życiu, to powinna zakasać rękawy i stawić czoła wyzwaniom. Hejt nie jest konstruktywny. Do niczego nie prowadzi, sprawia że stajemy w miejscu, przeszkadza w samorealizacji.  Jeżeli nie możemy nad nim zapanować, to wskazana jest terapia. Wpajam od lat innym kobietom, że sukces zależy tylko od nich.

Energie, którą mamy w sobie, dużo lepiej jest przełożyć na działania. Nasz ostatni projekt odnosi spektakularny sukces. Nasza linia zdrowych przekąsek - batonów i kulek - potrząsnęła polskim rynkiem. Przez długi czas mieliśmy problem żeby nadgonić z produkcją. Musieliśmy potroić moce produkcyjne. Liczyliśmy na ciepłe przyjęcie, ale ten sukces przerósł nasze najśmielsze scenariusze.

Zauważ, ze gdybym skupiała się na negatywach, gdybym kierowała się w życiu zazdrością czy nienawiścią nie byłoby mowy o sukcesach i takich projektach jak ten. A przy okazji BE RAW nie maja żadnych sztucznych składników. Są robione na surowo. Jak w domu.

A zawierają cukier ? Walczę z cukrem dodawanym do każdej potrawy!

Nie, ale są w smaku słodziutkie bo zawierają daktyle

To biegnę je kupić. Gdzie?

W Rossmanie. Smacznego. 

A jakie jest Twoje zdanie na temat hejtu w sieci? 

Tekst Krystyna Pytlakowska

Wideo

Paweł Królikowski zostawił najpiękniejszy możliwy testament. Żona opowiedziała o szczegółach

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

EWA CHODAKOWSKA I LEFTERIS KAVOUKIS o balansie, jaki dała im pandemia, domu w Warszawie i… raju w Atenach. Co takiego wydarzyło się, że RAFAŁ KRÓLIKOWSKI powiedział sobie: „Hola, hola, panie Królikowski, czasami trzeba przystopować…”? AIDA KOSOJAN-PRZYBYSZ z córkami ALICJĄ i MARGO – Jak być matką, kiedy widzi się przyszłość? W cyklu Kobiece historie: Fonda, Birkin, Joplin, Mitchell – buntowniczki i hippiski, które zmieniły świat. Miasto miłości: Nowy Jork nie pozwoli zasnąć zakochanym.