Weronika Kostyra 4 maja 2016 20:12
1/7
Beata Kozidrak, Viva sierpień 2003
Copyright @Krzysztof Opaliński
1/7

Diwa polskie sceny od lat jest kochana przez fanów, a dzisiaj obchodzi swoje 56 urodziny. Beata Kozidrak niezmiennie jest energiczna i w świetnej formie. Widzieliśmy to niedawno w VIVIE! w jej zmysłowej sesji zdjęciowej. Na scenie zawsze niepowtarzalny styl. Ale nam opowiedziała co tak naprawdę jest dla niej najważniejsze – muzyka, rodzina i miłość.

 

Beata Kozidrak: Wie­rzę, że je­śli sa­mi umie­my ko­chać, to też bę­dzie­my ko­cha­ni. Na uli­cach jest ty­le złych emo­cji, nie­na­wi­ści, lu­dzie pa­trzą na sie­bie wil­kiem. Wiem, że są cięż­kie cza­sy. Wszy­scy są te­raz ta­cy zabiega­ni, wal­czą o byt. Ale dla­cze­go za­miast wrzesz­czeć na sie­bie i po­ka­zy­wać „pa­lec”, gdy ktoś za­je­dzie nam dro­gę, nie mo­że­my od­krę­cić szy­by i po­wie­dzieć dru­gie­mu czło­wie­ko­wi „ko­cham cię”? Ja tak wła­śnie staram się żyć i chy­ba wol­no mi ma­rzyć, że­by tak by­ło na co dzień. Że­by lu­dzie by­li dla sie­bie lep­si.

 

W 2003 roku przyznała jednak, że poświęcanie innym uwagi wcale nie jest czymś łatwym...
Beata Kozidrak: Dla przy­ja­ciół trze­ba mieć za­wsze czas, być obok nich, bar­dzo wie­le z sie­bie da­wać, nie­mal żyć ich ży­ciem i wie­dzieć, że te­go sa­me­go moż­na ocze­ki­wać od nich. Tak rozu­miem przy­jaźń i pod­cho­dzę do te­go bar­dzo po­waż­nie. A ja nie mo­gę za­ofia­ro­wać ta­kie­go od­da­nia ni­ko­mu in­ne­mu po­za mo­ją naj­bliż­szą ro­dzi­ną. Mo­imi przy­ja­ciół­mi są mo­je cór­ki i An­drzej. Zresz­tą lu­dziom, któ­rzy nie pro­wa­dzą ta­kie­go ży­cia jak ja, trud­no by­ło­by mnie zro­zu­mieć. Stre­sy i na­pię­cia, ja­kie da­je sce­na, mo­że po­jąć tyl­ko ktoś, kto tym ży­je. Mu­zy­cy, z któ­ry­mi pra­cu­ję, wie­dzą, jak to jest. Trak­tu­ję ich jak dru­gą ro­dzi­nę. Gdy gra­my du­ży, spektakularny kon­cert, czę­sto sie­dzi­my póź­niej do bia­łe­go ra­na i dzie­li­my się wra­że­nia­mi, bo są tak wiel­kie, że nie da się od ra­zu za­snąć. Oni po­tra­fią to zro­zu­mieć.

 

Składamy najlepsze życzenia i przypominamy sesję sprzed lat oraz okładki VIVY! z Beatą Kozidrak. Artystka zdradziła nam także swoje wady i opowiedziała o nałogach emocjach, wzruszeniach i tremie.

 

Polecamy: Beata Kozidrak o swoim mężu: „Są różne momenty, gorsze i lepsze”

2/7
Beata Kozidrak, Viva sierpień 2003
Copyright @Krzysztof Opaliński
2/7

– Nie bo­li Pa­ni opi­nia, że nie ma Pa­ni gu­stu?
Beata Kozidrak
: Nie, zu­peł­nie się nią nie przej­mu­ję. Na pew­no nie dam się prze­ro­bić sty­li­stom. Sa­ma so­bie pro­jek­tu­ję kostiu­my z po­mo­cą pro­jek­tant­ki, z któ­rą współ­pra­cu­ję od lat. Wiem, jak chcę wy­glą­dać. Tak by­ło od po­cząt­ku. Kie­dy de­biu­to­wa­li­śmy w Opo­lu w 78 ro­ku, też ubra­łam się po swo­je­mu. Pa­ni z te­le­wi­zji przynio­sła nam ko­stiu­my: dla chłop­ców ja­kieś sztyw­ne ma­ry­nar­ki i spodnie z lam­pa­sa­mi, a dla mnie suk­nię ze zło­tej la­my z roz­por­kiem. Py­tam ją grzecz­nie, czy sły­sza­ła na­szą pio­sen­kę i czy na­praw­dę uwa­ża, że „to” pa­su­je do „Pie­cho­tą do la­ta”, ale nie chcia­ła ze mną ga­dać. Oczy­wi­ście prze­bra­li­śmy się w na­sze ciu­chy – chłop­cy w dżin­sy, a ja w bia­łe spodnie i ka­mi­zel­kę, na rę­ce mia­łam bran­so­let­kę z ży­wych kwiat­ków. Sie­dzie­li­śmy za­mknię­ci w gar­de­ro­bie do sa­me­go wy­stę­pu, a po­tem, kie­dy nas za­po­wie­dzie­li, pę­dem przez korytarz, że­by nikt nas nie zła­pał. I się uda­ło! Mie­li­śmy nie­złą za­ba­wę, kie­dy zo­ba­czy­li­śmy ich mi­ny, ale wtedy już nic nie mo­gli zro­bić. To chy­ba był do­bry znak na przy­szłość. Wie­le osób pa­mię­ta mój de­biut – Bajm był ucie­le­śnie­niem ocze­ki­wań na no­we, świe­że twa­rze. Nie da­li­śmy się prze­ro­bić i tak jest do dziś.

 

– Uro­da po­mo­gła Pa­ni w ka­rie­rze?
Beata Kozidrak
: Kie­dy za­czy­na­łam ka­rie­rę, by­łam już za­ko­cha­na w mo­im przy­szłym mę­żu. Po wy­stę­pie w Opo­lu po­je­cha­li­śmy na na­sze pierw­sze wa­ka­cje nad mo­rze. Więc si­łą rze­czy, w ta­kim sen­sie, jak pa­ni my­śli, nie mia­łam na­wet oka­zji ko­rzy­stać z uro­dy. Szyb­ko uro­dzi­łam pierw­sze dziec­ko, nie mia­łam cza­su na głupoty.

 

Polecamy: „Od dziecka czułam, że moje życie nie będzie zwykłe”. Beata Kozidrak w bardzo zmysłowej sesji!

3/7
Beata Kozidrak, Viva sierpień 2003
Copyright @Krzysztof Opaliński
3/7

Tre­ma
Beata Kozidrak
: Za­wsze przed kon­cer­tem od­czu­wam dreszcz nie­po­ko­ju. Wszyst­ko prze­cho­dzi, kie­dy wycho­dzę i za­czy­nam śpie­wać.

 

Am­bi­cja

Beata Kozidrak: Za­wsze by­łam am­bit­na. Ja­ko dziec­ko cho­dzi­łam na lek­cje ba­le­tu i naj­bar­dziej za­le­ża­ło mi, że­by być naj­lep­szą. Kie­dy coś się nie uda­wa­ło, bar­dzo prze­ży­wa­łam. Ja­ko 12-lat­ka zna­la­złam się w gru­pie naj­lep­szych dziew­cząt, któ­re zo­sta­ły wy­bra­ne do szko­ły ba­le­to­wej w War­sza­wie. Nie­ste­ty, nie wykorzystałam tej moż­li­wo­ści. Kie­dy za­czę­łam śpie­wać, rów­nież chcia­łam to ro­bić do­brze. Mia­łam pewność, że to, co się ko­cha, trze­ba za­wsze ro­bić jak naj­le­piej.

 

4/7
Beata Kozidrak, Viva! sierpień 2003
Copyright @Krzysztof Opaliński
4/7

Emo­cje
Beata Kozidrak
: Uze­wnętrz­nia­nie emo­cji spra­wia, że to, co ro­bi­my, tchnie szcze­ro­ścią. Swo­je emo­cje wyrażam w tek­stach. Pi­sa­nie jest dla mnie ro­dza­jem psy­cho­te­ra­pii i wy­zwo­le­nia. Lu­dzie mó­wią, że po­przez mo­je pio­sen­ki do­brze mnie zna­ją. I chy­ba ma­ją ra­cję.

 

Szczę­ście
Beata Kozidrak
: Szczę­ście to mieć pa­sję, ro­bić to, co się lu­bi. Szczę­ściem jest mieć obok sie­bie lu­dzi, którzy nas ko­cha­ją. Szczę­ściem jest umieć sa­me­mu ko­chać. My­ślę, że je­stem oso­bą szczę­śli­wą. Nie szu­kam szczę­ścia gdzieś w chmu­rach. Znaj­du­ję je w nor­mal­nych, co­dzien­nych sy­tu­acjach.

 

Łzy
Beata Kozidrak
: Czę­sto się wzru­szam i pła­czę. Zwłasz­cza gdy wi­dzę krzyw­dę dzie­ci. Ale wzru­szam się też na przy­kład oglą­da­jąc pięk­ny i mą­dry film. Kie­dy Ka­sia przy­jeż­dża do do­mu, oglą­da­my hur­tem naj­now­sze. Pła­czę też z mi­ło­ści i szczę­ścia. A po­tem te łzy prze­le­wam na pa­pier i po­wsta­ją tek­sty, któ­re wzru­sza­ją mo­ją pu­blicz­ność, jak cho­ciaż­by „Kra­ina mi­ło­ści”. Cza­sa­mi pła­czę rów­nież bez po­wo­du – każ­da ko­bie­ta ma ta­kie płacz­li­we dni.

 

5/7
Beata Kozidrak, Viva sierpień 2003
Copyright @Krzysztof Opaliński
5/7

Ma­rze­nia

Beata Kozidrak: Trze­ba ma­rzyć. Brak ma­rzeń ozna­czał­by, że nie ma­my po co żyć. Waż­na jest ta dro­ga, którą po­ko­nu­je się, aby te ma­rze­nia speł­nić. A kie­dy już się speł­ni­ły, za­czy­na­my ma­rzyć na no­wo. Te­raz mam pro­ste ma­rze­nia. Że­by wszyst­ko w mo­im ży­ciu zo­sta­ło, jak jest te­raz. Nie ma­rzę o tym, by sko­czyć na bungy. Dla mnie ta­kim sko­kiem jest wyj­ście na sce­nę, przed któ­rą cze­ka 20-ty­sięcz­ny tłum.

 

 

In­tu­icja
Beata Kozidrak:
Jest dro­go­wska­zem. W ży­ciu pry­wat­nym, jak i w ar­ty­stycz­nym. W do­bo­rze pio­se­nek na pły­tę, ko­stiu­mu czy ima­ge’u. Mu­szę przy­znać, że rzad­ko mnie za­wo­dzi. (…) Do­świad­cze­nie ży­cio­we plus duża in­tu­icja po­wo­du­ją, że na pierw­szy rzut oka prze­waż­nie wiem, z kim mam do czy­nie­nia.

6/7
Beata Kozidrak i Katarzyna Pietras, Viva czerwiec 2004
Copyright @Marcin Tyszka
6/7

Jakie ma wa­dy?
Beata Kozidrak:
Za szyb­ko po­dej­mu­ję de­cy­zje. Gra­ni­czy to cza­sem z ry­zy­kanc­twem. Na­stęp­ną mo­ją wa­dą jest trud­ność przy­zna­nia się do błę­du. Ale z tym wal­czę i osią­gam suk­ce­sy. Wię­cej grze­chów nie pa­mię­tam.

 

– W bran­ży mu­zycz­nej cięż­ko oprzeć się na­ło­gom.
Beata Kozidrak:
Ja na­wet nie pa­lę! Pod tym wzglę­dem za­wsze by­łam roz­sąd­na. Sza­no­wa­łam swój głos. A ca­ło­noc­ne im­pre­zy i pa­pie­ro­sy z pew­no­ścią nie wy­szły­by mu na do­bre. Dwa ra­zy w ży­ciu zda­rzy­ło mi się, że stra­ci­łam głos z po­wo­du za­zię­bie­nia i czu­łam się jak ka­le­ka. Je­dy­ne, na co so­bie po­zwa­lam, to ko­niak, bo jak wia­do­mo świet­nie dzia­ła na stru­ny gło­so­we.

 

Polecamy: Beata Kozidrak o swoim mężu: „Są różne momenty, gorsze i lepsze”

7/7
Beata Kozidrak, Viva! okładka
Copyright @Michał Pańszczyk
7/7

– Nie boi się Pa­ni, że w Pa­ni szczę­śli­wym ży­ciu wresz­cie mu­si się przy­da­rzyć coś złe­go, bo ta­kie są pra­wa sta­ty­sty­ki?
Beata Kozidrak:
My­ślę, że każ­dy ma ta­kie ży­cie, na ja­kie so­bie za­słu­żył. Ja je­stem bar­dzo szczę­śli­wą, za­ko­cha­ną ko­bie­tą. I nie bo­ję się te­go mó­wić, bo te­go nie da się za­pe­szyć.

 

– Gdy­by miał po­wstać film na pod­sta­wie Pa­ni ży­cia, ja­ki ga­tu­nek naj­bar­dziej by do nie­go pa­so­wał?
Beata Kozidrak:
Je­śli ja mia­ła­bym o tym de­cy­do­wać, to na pew­no by­ła­by to ko­me­dia. Al­bo jesz­cze le­piej – ko­me­dia mu­zycz­na. Tak jak mo­je ży­cie.

 

Polecamy: „Od dziecka czułam, że moje życie nie będzie zwykłe”. Beata Kozidrak w bardzo zmysłowej sesji!

 

Wideo

Urszula Dudziak pojawi się w kolejnej edycji The Voice of Poland? Zapytaliśmy!

Akcje

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

KLAUDIA EL DURSI: „Nie myślałam o show-biznesie. Ani o pozowaniu do »Playboya«”, mówi uczestniczka „Top Model” i prowadząca program „Hotel Paradise”. Rektor warszawskiej Akademii Teatralnej WOJCIECH MALAJKAT o przemocy i mobbingu w szkołach artystycznych i o tym, dlaczego nie został… nauczycielem w mazurskim miasteczku. KSIAŻĘ WILLIAM I KSIĄŻĘ HARRY: Koniec braterskiej miłości? Historia MIŁKI RAULIN brzmi jak bajka o odważnej dziewczynie, która dzięki marzeniom zdobyła Koronę Ziemi. W cyklu Extra – na fieście w Andaluzji.