Anders Breivik
Fot. East News
O TYM SIĘ MÓWI

Mija dziewiąta rocznica masakry na wyspie Utoya. Anders Breivik zabił wtedy kilkadziesiąt osób

Podczas procesu stwierdził, że nie żałuje tego, co zrobił

Ksenia Krasko 22 lipca 2020 17:15
Anders Breivik
Fot. East News

Dziewięć lat temu, 22 lipca 2011 roku, samochód-pułapka eksplodował w centrum Oslo, zabijając osiem osób. Po około dwóch godzinach od tragedii, doszło do kolejnej na wyspie Utoya, położonej w pobliżu norweskiej stolicy – zamachowiec zabił 69 uczestników obozu młodzieżowego. W dwóch największych aktach terrorystycznych w historii Norwegii, przeprowadzonych przez Andersa Breivika, łącznie zginęło 77 osób.

Zamach terrorystyczny na wyspie Utoya 

Anders Breivik działał według ustalonego przez siebie planu. W dzień ataku wypożyczył ciężarówkę, do której załadował pół tony materiału wybuchowego na bazie azotanu. Zaparkował auto na placu w centrum Oslo, w dzielnicy rządowej. Mieściło się tam kilka ministerstw, a także Sąd Najwyższy i redakcja największego norweskiego tabloidu. Bomba eksplodowała o 15:20. W wyniku tego ataku terrorystycznego na miejscu zginęło 8 osób, ponad 200 zostało rannych.

Podczas gdy mieszkańcy Oslo próbowali dojść do siebie po straszliwej eksplozji, Breivik nie siedział bezczynnie. Udał się na wyspę Utoya, na której zorganizowano obóz dla młodzieży, identyfikującej się z norweską Partią Pracy. Spośród 600 osób na wyspie, prawie wszyscy mieli mniej niż 25 lat.

Breivik przybył na wyspę przebrany za policjanta, twierdził, że jego obecność ma związek z atakiem w Oslo. Gdy nie chciano go wpuścić, zaczął strzelać. Jako jeden z pierwszych zginął wolontariusz Trond Berntsen, przyrodni brat norweskiej księżnej Mette-Marit. Breivik oszczędził jego 11-letniego wtedy syna.

Pierwszych nastolatków zastrzelił w pobliżu molo, po czym pojawił się w lokalnej kawiarni. Po zabiciu wszystkich w środku, postanowił „przejść się” po wyspie. Niektóre dzieci udawały, że nie żyją, ale terrorysta nie szczędził nikogo. Po prostu podchodził i strzelał z bliskiej odległości. „Łatwo było zabijać. Byli bardzo wygodnym celem”, mówił podczas procesu.

Strzelanina trwała prawie półtorej godziny. W tym czasie Anders Breivik zabił 67 osób, jeszcze dwie utonęły, gdy próbowały się ratować. Gdy na wyspę przybyła policja, dobrowolnie się poddał.

Andres Breivik zamach w Norwegii

24 sierpnia 2011 roku sąd skazał Breivika na 21 lat więzienia, maksymalny wymiar pozbawienia wolności w Norwegii, z możliwością nieograniczonego przedłużania kary.

Podczas licznych procesów, Breivik nie okazał skruchy, ale spokojnie wyjaśniał, dlaczego zabijał dzieci. Uznał, że przyczyną islamizacji Europy jest zbyt liberalna polityka państwa, dlatego konieczne jest skierowanie agresji na partię rządzącą. Skoncentrował się więc na młodzieży, która ją popiera. Jak mówił w sądzie, „ocalił Europę przed islamem”.

Dziś przebywa w norweskim więzieniu. Jego cela o łącznej powierzchni 24 metrów kwadratowych, przypomina mieszkanie – ma sypialnię, gabinet i prywatną siłownię, a także łazienkę. Breivik może korzystać z telewizora i konsoli do gier, ma też nieograniczony dostęp do książek i gazet. Nie ma internetu, ale laptop jest zawsze do jego dyspozycji.

Pomimo to, skazany wielokrotnie podkreślał, że musi żyć w „nieludzkich” warunkach. Skarżył się na przykład, że naczelnik więzienia nie chce wymienić jego konsoli na nowszą wersję...

Norweska prokuratora od początku była przekonana, że Breivik nie żałuje swojego czynu, a wręcz przeciwnie, jest jeszcze bardziej przekonany o słuszności tego, co zrobił. Dlatego uznano, że jest zbyt niebezpieczny i powinien przebywać w izolatce. Breivik próbował udowodnić, że izolowanie go od reszty więźniów jest „zamachem na jego prawa człowieka”, ale nie wygrał tej sprawy.

Więzienie nie przeszkodziło Breivikowi w edukacji, dlatego skończył studia prawnicze. Ponadto korzysta z przysługującego mu prawa do korespondencji, dlatego ma stały kontakt z dziennikarzami i swoimi „fanami”. Nie porzucił też polityki, próbował nawet zarejestrować własną partię. W czerwcu 2017 roku nagle zmienił imię i nazwisko na Fjotolf Hansen. Wciąż nie wiadomo, dlaczego to zrobił.

Dwa lata temu jeden z norweskich dzienników dotarł do dokumentów, z których wynika, że Anders Breivik napisał list do kierownika więzienia, w którym po raz pierwszy przeprosił. „Przepraszam za to, co zrobiłem 22 lipca 2011 roku. Gdyby to było możliwe, zrobiłbym tak, żeby nic się nie wydarzyło”, miał stwierdzić. 

Anders Breivik
Fot. East News

Wideo

Urszula Dudziak pojawi się w kolejnej edycji The Voice of Poland? Zapytaliśmy!

Akcje

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

FILIP CHAJZER Uśmiechał się, żartował, prowadził program, pomagał potrzebującym. Tak było na zewnątrz. Co naprawdę się z nim wtedy działo? Popularna blogerka i podróżniczka ANNA SKURA zaczęła nowe życie na Bali. ANNA LEWANDOWSKA, CÉLIA KRYCHOWIAK, MARINA ŁUCZENKO-SZCZĘSNA... Kto tak naprawdę stoi za sukcesem żon sławnych piłkarzy? RYSZARD HOROWITZ I ROMAN POLAŃSKI. Chłopaki z Krakowa, ocaleni z Zagłady, w poruszającej podróży do przeszłości. Uwaga! Talent: KASIA I JACEK SIENKIEWICZ z zespołu KWIAT JABŁONI. W cyklu PODRÓŻE Meksyk i jego tajemnice.