wiesław drzewicz z żoną
Fot. fot. MACIEJ BILEWICZ/EAST NEWS
Niezwykłe historie

Wiesław Drzewicz mówił, że Gargamel zniszczył mu życie

Był bardzo lubiany jako człowiek i aktor, ludzie widywali go często na spacerach z żoną i spanielką Farą, na Saskiej Kępie

Agnieszka Dajbor 4 lipca 2022 16:15
wiesław drzewicz z żoną
Fot. fot. MACIEJ BILEWICZ/EAST NEWS

Mimo imponującego dorobku, ta jedna rola zdeterminowała losy Wiesława Drzewicza. Chodzi o nieco głupiego, śmiesznego i próżnego czarnoksiężnika ze słynnej kreskówki. Okrzyk Gargamela „jak ja nie cierpię tych Smerfów!” dziś jest już kultowy. Aktor mawiał, że z jednej strony rola zatruła mu życie, bo często był zaczepiany na ulicy przez dzieci, który pytały, gdzie jest Klakier. Ale z drugiej sam lubił recytować wierszyk przez nie wymyślony: „Kto ty jesteś? – Gargamelek. – Jaki znak twój? – Kot Klakierek. – Gdzie ty mieszkasz? – W czarnym zamku. – Jaki herb twój? Smerfy w garnku". Jakie tajemnice skrywał?

Wiesław Drzewicz: aktor z prowincji?

Miał na swoim koncie wiele innych ról, drugoplanowych, świetnie zagranych, w „Człowieku z marmuru”, „CK Dezerterach” czy takich hitach, jak „Awantura o Basię”, gdzie grał profesora. A seriale? Widzowie lubili go jako dawnego powstańca Leona Guttmana z tasiemca „W Labiryncie”, kochał się tam w laborantce pani Marii i w końcu wziął z nią ślub. Barbara Horawianka, która grała tę rolę, wspominała Wiesława Drzewicza jako cudownego, uroczego człowieka. Kiedy aktor zmarł w 1996 roku, wszyscy uważali tę śmierć za przedwczesną...

Urodził się 19 marca 1927 roku w Warszawie. Ale szkołę teatralną skończył w 1948 roku w Krakowie. Od dzieciństwa wiedział, że chce być aktorem. Jeszcze w liceum zorganizował zespół teatralny, wystawiał własną sztukę „Partyzanci z Betlejem”. „Nasze przedstawienia, które odbywały się w sali kina Wolność, cieszyły się dużym powodzeniem, co – przy równoczesnych zachętach przyjaciół – wpłynęło na mój wybór kierunku studiów”, mówił w jednej z rozmów. Po szkole grał w teatrach w Krakowie, Częstochowie, Bydgoszczy. Dostawał duże role, m.in. w repertuarze szekspirowskim. Ale gdy po kilku latach przeniósł się do Warszawy, okazało się, że ten jego dorobek nie ma znaczenia. Traktowano go jako aktora „z terenu”, który musi zaczynać praktycznie od nowa. Po latach mówił z nutką żalu, że popularności nie przyniosły mu poważne role, a sztuczki w dubbingu i telewizji.

Zobacz też: Olga Lipińska świadomie zrezygnowała z macierzyństwa. Ujawniła powód swojej decyzji

Wiesław Drzewicz: kariera aktorska

W Warszawie niełatwo przychodziło mu dostać angaż. Wiesław Drzewicz miał świetny warsztat aktorski, ale nie wszystkim podobały się jego warunki fizyczne. Nosił mocne okulary, miał przerzedzone, już w młodym wieku włosy, niektórzy zachęcali go do noszenia peruki. Zastrzeżenia budziło nawet mało dźwięczne nazwisko – Drzewicz. Na jednym z przesłuchań, zmęczony kolejnymi uwagami reżysera, nie wytrzymał i uciekł, mówiąc: „a pocałujcie mnie wszyscy w d…”.

wiesław drzewicz
Fot. Wiesław Drzewicz w filmie „Filip z konopii", 1982 rok.FOT. INPLUS/East News

Pracował w eksperymentalnym teatrze „Studio” u Józefa Szajny, ale potem poszedł w kierunku bliskiego mu komediowego repertuaru, wiele lat spędził w komediowo-rewiowym Teatrze „Syrena”. Tłumaczył: „Im jestem starszy, przyjmuję coraz więcej propozycji. Może nawet za wiele, ale nie potrafię odmawiać. Postanowiłem nie bawić się już w dramaty. Zrywając kartki z kalendarza, człowiek widzi, że jest coraz starszy. W teatrze Syrena zapominam o tym. Tutaj w ciągu kilku minut mam potwierdzenie czy publiczność akceptuje to, co robię czy nie. A jeśli są zadowoleni – ja jestem szczęśliwy…”. Filip Bajon mówił, że był aktorem, który dawał więcej, niż się oczekiwało. Pracował z Andrzejem Wajdą, Januszem Majewskim, Piotrem Szulkinem. Grał w popularnych serialach takich jak „Polskie drogi”, czy „07 zgłoś się”.

Zobacz też: Nieznany romans Marii Skłodowskiej-Curie. Cierpienie, załamanie nerwowe i wielki skandal

Wiesław Drzewicz: rola Gargamela

Na rolę Gargamela namówiła go w 1987 roku reżyserka dubbingu Urszula Sierosławska. Miał bardzo dobry głos, charakterystyczny, szybko rozpoznawalny. Popularność czasem okazywała się męcząca. „Przez tego złośliwego Gargamela zupełnie nie mam życia. Nie mogę np. pojechać do innego miasta i poderwać dziewczyny, bo wszyscy natychmiast wiedzieliby, że tam byłem”, żartował w jednej z rozmów. Czasem jednak narzekał naprawdę. „Nie miałem nawet spokoju w lesie. Kiedy wybrałem się na grzyby, krzyczano za mną: „Gargamel, chodź no tu”. Zawsze zwracano się do mnie per ty, często okraszając to jakimiś ordynarnymi przekleństwami".

Te zaczepki przeszkadzały mu też w czasie spacerów z żoną, na wakacjach. Kiedyś nawet uciekł z Mazur, gdy jacyś ludzie postanowili ukraść Gargamelowi wypożyczony rower wodny. Często zaczepiały go dzieciaki, ale choć go to irytowało, miał z nimi dobry kontakt. Dzieciom zadawał pytania w „Zagadkowej niedzieli” w dawnej Trójce. Wiele osób pamięta go też stamtąd. Gdy był już bardzo chory na raka płuc, musiał zrezygnować z grania, zaproponował do roli Gargamela Mirosława Wieprzewskiego, który bardzo się w niej sprawdził.

Zobacz też: Nazywano ją Marilyn Monroe polskiego sportu. Historia miłości Barbary Sobotty i Jana Nowickiego

wiesław drzewicz
Fot. W pierwsze polskiej telenoweli „W labiryncie" Wiesław Drzewicz grał Leona Guttmana. FOT. INPLUS/East News

Wiesław Drzewicz: życie prywatne

„Był człowiekiem skromnym i nie robił z siebie gwiazdora, choć w Teatrze Syrena, gdzie spędził ostatnie lata życia, za takiego uchodził”, pisał o nim Witold Sadowy. Był bardzo lubiany, jako aktor przez kolegów i jako człowiek. Całe życie mieszkał na Saskiej Kępie, w bloku, uwielbiał swoją spanielkę Farę i spacery z nią do pobliskiego Parku Skaryszewskiego. Z żoną doczekali się syna Marka. W PRL-u jeździli wszyscy mały Fiatem 126p. Gdy w latach 90. Wiesław Drzewicz zaczął chorować, wszyscy myśleli, że jakoś z tych kłopotów wyjdzie. Ale to była poważna sprawa – rak płuc. Drzewicz całe życie dużo palił, nie chciał rezygnować z nałogu. Długo grał, nie mówił o chorobie kolegom z teatru. Nie chciał robić wokół tego sprawy. W końcu w 1996 roku znalazł się w szpitalu, zmarł w Sylwestra. Miał 69 lat. Został pochowany na cmentarzu Wolskim w Warszawie.

Mówił: „Mimo szkoły życia, jaką dostałem poza stolicą, skóra mi nie stwardniała. Zawsze miałem cienką (…). Taki już jestem, w układy nie wchodzę. Jeżeli jest źle – wycofuję się, pod nikim nie ryję, śpię spokojnie. Do niczego się nie mieszam i w pełni utożsamiam się z podpisem pod jednym z rysunków Andrzeja Podulki: »Nie jestem za Solidarnością, nie jestem za koalicją. Jestem niezależnym polskim dziadem«" (cytuję za wyborcza.pl) 

Wideo

Za nami 25 lat tworzenia magazynu VIVA!. Tak wraz z gwiazdami zapamiętaliśmy ten wyjątkowy czas

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

JULIA WIENIAWA o magii sceny, dorastaniu na oczach widzów, manii kontroli i miłości. ADRIANNA BIEDRZYŃSKA i MICHALINA ROBAKIEWICZ – Matka i córka opowiadają, jak gra się im na jednej scenie i nosi... te same ubrania. JERZY SKOLIMOWSKI: Artysta wszechstronny – reżyser, scenarzysta, poeta i malarz, w szczerej rozmowie o życiowej rewolucji. W cyklu Kobiety ikony – co się dzieje z… SOPHIA LOREN, bogini kina, zjawiskowa piękność, która na swoje miejsce na Ziemi wybrała Rzym zamiast Hollywood. W cyklu Podróże – gdzie jeżdżą gwiazdy: Greckie wyspy. Tu odpoczywają JOANNA PRZETAKIEWICZ, ANNA PUŚLECKA i RITA ORA. Sztuka gotowania JOANNY BRODZIK.