zapolska jamnik
Fot. fot. MHK / Forum
Niezwykłe historie

Gabriela Zapolska miała burzliwe życie, były w nim sukcesy i wielkie dramaty

Rodzina zamknęła ją w klasztorze, ale uciekła, wyjechała do Wiednia i urodziła dziecko

Agnieszka Dajbor 18 grudnia 2021 14:45
zapolska jamnik
Fot. fot. MHK / Forum

Pod koniec XIX-go wieku Gabriela Zapolska pisała z Krakowa do swojej paryskiej przyjaciółki: „Życie tu idiotyczne, okropne. Mężczyźni zaczepiają kobiety, księża romansują z mężatkami, a potem płacą za to mężom. Znienawidziłam tych śmiesznych, bezczelnych, z oczyma wyblakłymi od rozpusty mężczyzna, te kobiety literatki prowincjonale”. Czy można się dziwić, że miała opinię skandalistki i prowokatorki? Jej życie nie ułożyło się tak, jak oczekiwała. Nie została drugą Modrzejewską, o czym marzyła. Ale zdobyła sławę jako autorka świetnych sztuk teatralnych, granych z powodzeniem do dzisiaj, chociaż od  śmierci Zapolskiej minęło 100 lat. Kto nie zna „Moralności Pani Dulskiej”, „Ich czworo”, „Skiza”. Słowo „dulszczyzna” weszło na stałe do potocznego języka na określenie pseudomoralności opartej na kłamstwie i obłudzie.

Aż trudno uwierzyć, że pisała w tym samym czasie, co Stanisław Wyspiański, wcale nie wydaje się aż tak odległa. Jako kobieta była charakterna, trudna, czasem konfliktowa. Znany jest jej zatarg z uznanym lwowskim krytykiem, któremu położyła na fotelu w teatrze psi kaganiec. On w recenzji wytknął jej wiek. „Nie pomoże blansz i róż, gdy handlarka stara już”, zadrwił. Jakie były losy jednej z najpopularniejszych polskich pisarek, dlaczego w życiu prócz sławy zaznała też wielkiej samotności?

Zobacz też: Stenia Kozłowska: nazywano ją "polską Dalidą". Po wypadku przerwała karierę i została bizneswoman

zapolska portret
Fot. Gabriela Zapolska, fot. Alamy/Be&w

Pochodziła z bogatej ziemiańskiej rodziny

Gabriela Zapolska urodziła w połowie XIX-go wieku we wsi Podhajce nad Styrem, na Wołyniu. Przyszła na świat w 1857 roku, jako Maria Gabriela Piotrowska herbu Korwin. Jej mama w młodości była tancerką. Ojciec Wincenty Kazimierz był bogatym i ustosunkowanym ziemianinem. Przyjaźnił się z pisarzem Józefem Ignacym Kraszewskim, który bywał w ich majątku, znał małą Gabrielę i potem pomógł jej, gdy startowała jako dziennikarka. Była zresztą bardzo dobrą dziennikarką, pisała m.in. świetne korespondencje ze Światowej Wystawy w Paryżu. Jej ojciec cieszył się uznaniem, pełnił funkcję marszałka szlachty powiatu łuckiego. Ale był też chyba osobą dosyć ekstrawagancką. Postanowił na przykład, że pójdzie z pielgrzymką do Ziemi Świętej. Zrealizował to w osobliwej formie - przez dwa lata, ubrany w płaszcz pielgrzymi chadzał ze swojego majątku do pobliskiego lasu, i obliczał kilometry. Aż do dnia, w którym „przeszedł” odległość do Jerozolimy.

Pierwsze małżeństwo, pierwsza tragedia

Zapolska nie miał dobrego wykształcenia, uczyła się w domu, a potem u sióstr sercanek. W 1876 roku, jako 19-latkę wydano ją za mąż za porucznika carskiej gwardii Konstantego Śnieżko-Błockiego. To małżeństwo, nieudane, właściwie tragiczne, zaważyło na jej życiu. Mąż okazał się łowcą posagów, przepuścił jej majątek, ona jako kobieta niewiele go obchodziła. Zapolska wytrzymała w tym związku trzy lata, nie była perfekcyjną panią domu, nie umiała go prowadzić, nie interesowała się tym. Prawdopodobnie miała z Konstantym  dziecko (a może jeszcze wcześniej, przed ślubem), które zmarło po urodzeniu. Zapolska pisała po latach w liście do pisarza Wilhelma Feldmana: „Wszak, gdy miałam 18 lat, zapadłam sama w takie bagno, dowiedziałam się o bagnie i kładłam lód na oczy stojącego u progu ślepoty dziecka”. Jeśli Zapolska miała jakieś złudzenia co do uczuć Konstantego, to one szybko się rozwiały. Byli kompletnie niedopasowani. Ona chciała pisać i grać, a nie siedzieć w domu, u boku męża, który ją zdradzał. Uciekła od Śnieżko-Błockiego  do swojej ciotki, do Warszawy.

dulska
Fot. Magdalena Cielecka jako Dulska oraz Klara Bielawka i Dominika Kluźniak, spektakl Marcina Wrony z 2012 roku.Fot. TVP/PAP /JAN BOGACZ

Pierwsza miłość, drugie dziecko, znowu tragediaa

W Warszawie poznała swoją pierwszą wielką miłość – Mariana Gawalewicza. Był dziennikarzem i jakbyśmy dzisiaj powiedzieli, animatorem życia kulturalnego. To on namówił ją na aktorski debiut, wtedy jeszcze na scenie amatorskiego teatru, założonego przy Towarzystwie Dobroczynności.  On zachęcał ją do pisania. Wspominała po latach: „Co pani robisz wieczorami?... spytał mnie kiedyś znienacka.— Nudzę się — odrzekłam.— A książka?— Przeczytałam już ich tyle!— A pióro?...To pytanie zastanowiło mnie.— Spróbuj pani napisać cośkolwiek, tak, dla własnej rozrywki, dla zabicia nudów…”.

Zakochała się w nim bez pamięci, romans był burzliwy i płomienny. Zapolska nie miała rozwodu, ale nic sobie z tego nie robiła, co w statecznej ziemiańskiej rodzinie było nie do pomyślenia. Łamała wszelkie konwenanse. Rodzina wymusiła na niej ukrycie się w klasztorze Wizytek w Warszawie, gdzie miała czekać na unieważnienie małżeństwa - ostatecznie dokonano tego w 1988 roku, gdyby tam została, czekałaby 7 lat. Gdy okazało się, że jest w ciąży, rodzina zerwała z nią kontakty. Ojciec zobowiązał się płacić jej co miesiąc pieniądze, żeby tylko się do nich nie zbliżała. Zapolska bardzo to przeżyła, wiele razy wspominała, że została opuszczona przez najbliższych. Ale była zbyt silną osobowością, żeby poddać się oczekiwaniom innych. Chciała żyć na własnych warunkach i kochać kogo chce. Być może myślała o swojej rodzinie tworząc portret Dulskich, gdzie pozory były ważniejsze niż prawdziwe ludzkie relacje.

Zobacz też: Lauren Bacall i Humphrey Bogart: takiej miłości Hollywood nie widziało

scena ich czworo
Fot. Anna Seniuk i Wojciech Pszoniak w „Ich czworo", reż. Tomasz Zygadło, 1977 rok. Fot. Zygmunt Januszewski/TVP/East News

Odrzucona od rodziny, świata, ludzi

Udało jej się uciec z klasztoru, na podrobionych papierach - jako Gabriela Zapolska wyjechała do Wiednia. Była w ciąży z Marianem Gawalewiczem, ale on nie chciał słyszeć o dziecku, ani brać na siebie odpowiedzialności. Co gorsze sam chory, zaraził ją syfilisem, a ona mogła wtórnie zarazić dziecko. W Wiedniu urodziła córkę - Marysię, którą zostawiła w zakładzie opiekuńczym. Deklarowała, że będzie opłacała jej pobyt i zabierze małą, gdy ustabilizuje się jej sytuacja. Ale jej drugie dziecko także szybko zmarło. W liście do Adama Wiślickiego, znajomego wydawcy i redaktora pisała wspominając tamten czas: „Ja... miałam cztery miesiące w mym życiu, gdy w Wiedniu, w klinice po urodzeniu córki leżałam samotna, opuszczona, odrzucona od Rodziny, świata, ludzi, zapomniana przez Ojca mego dziecka... i... po tylu mie­siącach cierpienia — na śmierć skazana! Winą moją było głównie to —że na wzór innych kobiet nie chciałam dać... dwóch Ojców jednemu dziecku (…) miałam tak straszne godziny nocne, że nie wiem, jakim cudem ten nędzny szkielet, którym byłam, nie zdechł z bólu i bez­brzeżnej rozpaczy”.

zapolska w kapeluszu
Fot. Autorka „Moralności Pani Dulskiej", zdjęcie 1909 rok. Fot. MHK / Forum

Gabriela Zapolska - może z racji własnych  przeżyć - dużo pisała o kobietach, to one były bohaterkami jej powieści, sztuk i artykułów. Te portrety nie zawsze były pozytywne, Aniela Dulska jest okropna, żona z „Ich czworo” wyszła za mąż by podnieść swój materialny status, Mania z tej samej sztuki jest cyniczna. „Żabusia” obłudna i żyjąca w grze pozorów. Ale w tych portretach do tej pory można siebie rozpoznać, a przynajmniej się do nich odnieść. Nie są wcale archaiczne. Sama Zapolska uważała, że zamiast uczyć się domowych zajęć i szydełkowania, kobiety powinny częściej uczyć się „biologii”. 

Chodziło o to, by były świadome swojego ciała i seksualności, namawiała kobiety, żeby się kształciły, ale nie „wydzierały "mężczyznom ich zawodów. „Nie filozofuj, nie kraj trupów!", pisała emocjonalnie. Obserwowała, jak wiele kobiet myśli głównie o tym, jak zdobyć męża, a potem żyją zdane na jego łaskę i niełaskę. Proponowała związki, jakbyśmy dzisiaj powiedzieli, bardziej partnerskie. Nie była jednak feministką, uważała że spełnieniem dla kobiety jest szczęśliwe małżeństwo i „zdrowe dziatki”. Sama marzyła o synku, miała dla niego nawet imię – Jerzuś, ale po zakażeniu kiłą nie mogła mieć już dzieci.

Zobacz też: Zbigniew Religa i Anna Religa kochali się na zabój, ale to nie była miłość od pierwszego wejrzenia

Literackie początki, proces, próba samobójcza

Za literacki debiut Gabrieli Zapolskiej przyjmuje się rok 1883 i nowelkę „Jeden dzień z życia róży”. „Zaczęłam pisać bardzo młodo. Pierwsza moja nowelka pt. Jeden dzień z życia róży pojawiła się w Kurierze Krakowskim w roku 1883. —Kurier Krakowski wychodził pod redakcją p. Teleżyńskiego, który był przyjacielem mego ojca. Sądzono więc w mej rodzinie, że był to je­dynie akt kurtuazji, bo nikt w mój talent nie wierzył”, wspominała. Jej pierwsze książki to nowela „Małaszka”, powieść „Kaśka Kariatyda” i „Przedpiekle” powieść o dziewczynach wychowywanych przez siostry zakonne, bez serca i miłości. Te prozatorskiej utwory niespecjalnie się podobały. 

Zwrócono uwagę na talent Zapolskiej, ale konserwatyści oburzali się, że propaguje niemoralność. Henryk Sienkiewicz wytykał jej braki warsztatu, a Aleksander Świętochowski zarzucił jej plagiat. Odbył się proces, który  Zapolska praktycznie wygrała – nic jej nie udowodniono.  Ale oskarżenia ją zabolały, nałożyły się na inne dramaty życiowe. Znękana wszystkimi niepowodzeniami, w nocy z 5 na 6 października  1888 roku postanowiła zakończyć swoje życie. Chciała się zabić połykając duże ilości… fosforu z zapałek. Odratowano ja cudem, jednak ten incydent nie był obojętny dla jej zdrowia, miała problemy z przewodem pokarmowym, sercem, oczami, miała też ciężką nerwicę z napadami histerii.

Zobacz też: Jane Birkin i Serge Gainsbourg byli szaleńczo zakochani, kiedy podbili świat zmysłową piosenką „Je t'aime, moi non plus"

Dziś jem ostrygi,  piję koniaki

„Jestem wielka i nieraz muszę się szczypać, aby sobie przypomnieć, że to ja naprawdę jestem”, pisała w jednym z listów. Ego miała spore, co pewnie czasem ratowało jej życie. W Krakowie i Warszawie ciągnęła się za nią opinia gorszycielki. Pod koniec wieku Gabriela Zapolska postanowiła więc wyjechać z kraju, z czego najbardziej ucieszyła się jej rodzina. „Nie mam nikogo na świecie, jestem sama, bo rodzina mnie nie zna — z mężem się rozwiodłam, dzieci mi umarły”, pisze do swojej paryskiej  przyjaciółki Marii Szeligi. Marzy o karierze aktorskiej. Przez całe życie chciała być przede wszystkim wielką aktorką, jak jej idolka Helena Modrzejewska. W 1890 toku zamieszkała w Paryżu. Miałaa niewiele pieniędzy, dużo romansowała, m.in. z bogatym Tadeuszem Okszą-Orzechowskim. „Dziś jem ostrygi i mam kaloryfery, piję 30-letnie koniaki”, pisze. Na początku czuła się trochę samotna i zagubiona. Skarżyła się Adamowi Wiślickiemu, nieszczęśliwa, ale też pewna swoich zalet: „nie ma nic krom własnej urody i tego co wy nazywacie talentem(...)”. Wydawało się, że spełni swoje marzenia o karierze aktorki,  gdy została przyjęta do zespołu Théâtre Libre, prowadzonego przez słynnego Andre Antoine’a.

Więcej niż Modrzejewska

„Jestem niezwykłym zjawiskiem. Pisarzem bodaj najlepszym ze współczesnych naszych i dążę do zostania jedną z najlepszych współczesnych aktorek. Chcę zrobić więcej niż Modrzejewska, mam dane do tego i zupełną podstawę”, pisała w liście do jednego ze swoich kochanków, przemysłowca  Stefana Laurysiewicza. Ale mimo wielkiej pracowitości i oddaniu scenie była właściwie skazana na porażkę. Teatralny Paryż tamtych lat był bardzo elitarny, niechętnie widziano cudzoziemców na scenie. Zapolska mówiła po francuski, ale z kresowym akcentem. To ją właściwie przekreślało. Zagrała tam jedną, większą role, hrabiny z Rumunii. W „Nędznikach” powiedziała cztery słowa, raczej statystowała niż grała. Zdobyła jednak aktorskie szlify, poznała wielki świat. Pisała w jednej z paryskich korespondencji o wrażeniach  z wieży Eiffla, wtedy wielkiej architektonicznej nowości: „Opisać to wrażenie? Czy to podobna!Jakież pióro zdolne jest przenieść na martwy papier ten przepych, który się pod moimi stopami rozłożył. Paryż! Ten Paryż Zoli - to zwierzę o białym cielsku i zielonych włosach, jak wąż przepotężny owija podstawy wieży".

gabriela zapolska
Fot. Gabriela Zapolska i Mieczysław Janowski, 1908 rok. FOT. Muzeum Literatury/East News

Dla krytyków ciasteczka z rycyną

Po powrocie nie dostała angażu do tzw. Rządowych Teatrów Warszawskich.  Ale grała dużo, występowała na renomowanych scenach Krakowa i Lwowa, grała w Poznaniu i Warszawie, jeździła z objazdowymi teatrami.  Była chyba dobrą aktorką, chociaż nie wybitną. Lubiła ją publiczność, bo grała emocjonalnie, całą sobą. Nie doceniali krytycy, ganiono ją m.in. za przerysowanie postaci. Jej biografowie twierdzą, że może jej życie teatralne ułożyłoby się lepiej, gdyby nie stałe konflikty z dyrektorami, z koleżankami. Warszawskie gwiazdy nazywały ją kąśliwie „aktorką z Paryża”, ona ich nie znosiła. Krytykom potrafiła podać po premierze ciasteczka z olejem rycynowym. Jedną z koleżanek uderzyła w finałowej scenie drewnianą siekierą-rekwizytem ( było to przewidziane w spektaklu, ale jako symulka). Kurtyna na szczęście opadła, a Zapolska zeszła ze sceny mówiąc gniewnie: „Ale dostałaś cholero!”. 

Miała też ogromne sukcesy. Jako aktorka bardzo podobała się w roli Nory, bohaterki dramatu Ibsena ( „Jak Lwów Lwowem nie widziano takie go sukcesu”, pisała o sobie z emfazą). Błyszczała jako autorka. Jej pierwsza sztuka „Miłka Szwarcenkopf”, wystawiona w 1897 roku we Lwowie odniosła ogromny sukces. „Moralność Pani Dulskiej” z 1907 roku była wydarzeniem, tak samo jak „Ich czworo”, czy „Skiz” i wiele innych.

Wielka miłość, drugi ślub i... rozwód

Gabriela Zapolska była fascynującą kobietą. Miała niezwykła osobowość, odwagę, płaciła często za to słoną cenę. Utrzymywała się sama przez całe życie z pisania i aktorstwa, co na przełomie wieków nie było takie proste. Robiła wrażenie, miała mnóstwo adoratorów. Często się zakochiwała i niemal tego samego dnia zrywała jeden i zaczynała drugi romans. Ale kiedy w 1899 roku poznała malarza Mieczysława Janowskiego wydawało się, że naprawdę jest zakochana. „Kocham Cię jedynego i dalsze ukrywanie się nasze nie byłoby godne mnie i Ciebie”, pisała do niego. On malował jej portret, ona nie mogła wytrzymać chwili bez jego obecności. Nie była pewna małżeństwa, bo wiedziała, że spadnie na nią utrzymanie domu, a z gażami bywało różnie. Mieczysław obruszał się wtedy, żeby nie była taka wyrachowana. Pobrali się w 1901 roku, założyli wspólnie własny , niezależy teatr. To u jego boku napisał swoje głośne sztuki. Zarobiła tyle, że mogła sobie pozwolić na kupienie willi na Łyczkowie we Lwowie. Podobno „Moralność Pani Dulskiej” powstała na podstawie opowieści jej męża o znajomej właścicielce kamienicy.

Gabriela Zapolska: ostatnie lata

Ale ich idylla nie trwała długo. Oboje mieli trudne charaktery. Zapolską złościły lenistwo i „kołtuński charakter” Stanisława Janowskiego. Pisała do niego: „Jestem wyczerpana i cierpliwość moja stanęła u kresu. W ostatnich czasach stałeś się tak brutalnym. Groziłeś mi witriolejem, pogruchotaniem kości […]. Bardzo często zarzucałeś mi, że z litości jesteś przy mnie." Janowski nie mógł znieść jej zaborczości i apodyktycznego stylu bycia. Rozstali się w 1910 roku, po jego zdradach.

Gabriela Zapolska ostatnie lata spędziła samotnie, schorowana, cierpiąca, chorowała na oczy, ledwo widziała. Okoliczności jej śmierci był też skandaliczne. Opiekował się nią oszust, niejaki Eugeniusz Kapitain, niedoszły lekarz, który mamił ją dziwnymi terapiami. Półprzytomnej pisarce podsunął pod rękę testament, według którego cały majątek miała zapisać jego 10-letniej córce. Dopiero po śmierci pisarki ten testament został podważony i uchylony. Willa Zapolskiej nazwana przez nią „Skiz" została okradziona, zabrano z niej wszystkie cenne rzeczy. Gdy Mieczysław Janowski przyjechał do byłej żony, zobaczył jej ciało przykryte jakimś materiałem i puste wnętrza. Zniknęły drogocenne obrazy i rzeźby. Gabriela Zapolska zmarła 21 grudnia 1921 roku we Lwowie. W 1927 roku jej grób przeniesiono do Alei Zasłużonych na Cmentarzu Łyczakowskim 

Korzystałam z m.in. książki Jarosława Molendy „Gorszycielki. dziewczyny, które łamały prawo i konwenanse”, wyd. LIRA, 2019 rok, tekstu Heleny Kowalik „Zapolska - zbyt nowoczesna na Polskę?”, Focus.pl, Jadwigi Czachowskiej „Debiut Gabrieli Zapolskiej”, Pamiętnik literacki.

Wideo

Polska nie mogła wygrać Eurowizji Junior trzeci raz? Sara James odpowiada na słowa Jacka Kurskiego

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

IRENA SANTOR mówi: „Cóż jest piękniejszego, niż żyć, istnieć? Interesuje mnie jutro, odkąd zachorowałam na raka...”. MAGDA i JASIEK MELA – Był najmłodszym zdobywcą bieguna, pomimo utraty ręki i nogi. Co dziś najbardziej w nim ceni jego żona Magda? ANNE APPLEBAUM, słynna dziennikarka, laureatka Pulitzera, o odwadze Polaków, domu w Chobielinie i wolności. PIOTR JACOŃ o córce Wiktorii i tym, jak to jest być rodzicem dziecka transpłciowego oraz budowaniu rodzinnych relacji na nowo.