O TYM SIĘ MÓWI

To kwestia życia lub śmierci. W Polsce gen Angeliny Jolie nosi kilkaset tysięcy kobiet...

O tym wciąż za mało się mówi...

Gabriela Czernecka 28 lutego 2019 17:51

Decyzja Angeliny Jolie o poddaniu się podwójnej mastektomii odbiła się w mediach szerokim echem. Niewielu jednak rozumiało wówczas zachowanie aktorki. „Nie chciałam czekać, postanowiłam działać. Mam nadzieję, że inne kobiety skorzystają z mojego doświadczenia”, napisała wprost w New York Timesie. Piersi usunęła, bo lekarze stwierdzili, że istnieje duże ryzyko, że zachoruje na raka, ale już wtedy padały pytania czy aktorka zrobiła dobrze. Jedni krytykowali, inni podziwiali. Dziś dla wielu kobiet na całym świecie gwiazda jest wzorem do naśladowania, ale zdaniem wielu lekarzy, szerzenie świadomości o zagrożeniu, jakim dla kobiet jest rak piersi i jajników, wciąż jest za mało nagłaśniane...

Angelina Jolie o raku

„»Rak « nadal jest słowem, które budzi w ludziach strach i powoduje, że stają się bezsilni”, pisała wprost, podając szczegóły trwającej osiem godzin operacji mastektomii. Angelina Jolie dowiedziała się, że jest w grupie szczególnego ryzyka, dzięki testom genetycznym. Te wykonywane są także w Polsce. Również prewencyjne usunięcie piersi i jajników nie jest w naszym kraju nowością. Niewielu jednak ma tego świadomość. Nic dziwnego, że zachowanie gwiazdy było głośno komentowane przez media na całym świecie. Jedni podziwiali jej odwagę, inni krytykowali za zbyt pochopne działanie, a niektórzy pytali wprost, czy Angelina Jolie podjęła dobrą decyzję.

Profesor Janusz Limon, kierownik Katedry Genetyki i Biologii Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, w rozmowie z magazynem Wyborczej Tylko zdrowie tłumaczy: „Angelina Jolie miała groźną mutację genu BRCA. Czyli w jej przypadku ryzyko zachorowania w ciągu całego życia na raka piersi czy raka jajnika było naprawdę wysokie, dochodzące nawet do 80 proc. W takich sytuacjach proponuje się profilaktyczną mastektomię. Nosicielkom tego rodzaju mutacji po menopauzie, ale oczywiście nie tylko im, proponuje się często równoczesne usunięcie jajników i jajowodów. Bo tu ryzyko raka też jest wysokie. To kwestia życia lub śmierci”.

I faktycznie, Angelina słysząc diagnozę, zdecydowała się zrobić wszystko, by zapobiec rozwojowi choroby: „Kiedy dowiedziałam się o swojej sytuacji, zdecydowałam się działać zapobiegawczo i zminimalizować ryzyko tak, jak to tylko możliwe. Postanowiłam poddać się profilaktycznie obustronnej mastektomii. Zaczęłam od piersi, bo w moim przypadku ryzyko raka piersi jest większe niż raka jajników”, powiedziała w jednym z wywiadów. 

Gen Angeliny Jolie 

Swoim odważnym wyznaniem zachęciła kobiety na całym świecie do badania się i samodzielnego podejmowania decyzji o tym, jak po usłyszeniu diagnozy lub odczytaniu wyników ma dalej toczyć się ich życie. Choć w jej przypadku rozwiązanie było dość jednoznaczne, Angelina wyjawiła w wywiadzie, że zdecydowanie się na ten krok nie było łatwe. „Nawet jeśli kobieta dowiaduje się o mutacji, prewencyjna podwójna mastektomia i usunięcie jajników, to nie jest w żadnym wypadku postępowanie standardowe (...). Mówimy o usuwaniu piersi i jajników często młodym kobietom, w wieku reprodukcyjnym. To naprawdę poważna decyzja”, zaznacza Aleksander Sacher, chirurg onkolog z gliwickiego Centrum Onkologii.

Zdaniem wielu lekarzy o raku piersi i raku jajników wciąż niewiele się mówi. Angelina pokazała, że nie jest to coś, czego trzeba się wstydzić, co trzeba ukrywać. Jej wyznanie było wyraźnym sygnałem, że z rakiem można, a nawet trzeba walczyć i się nie poddawać. „W Polsce aż 15 proc. ludzi rezygnuje z leczenia, gdy dowiaduje się, że ma nowotwór, dlatego im więcej mówi się o tych walkach wygranych, również na starcie, tym lepiej. Może dzięki takim akcjom mniej osób będzie się poddawać. Walczyć - to przy tej chorobie bardzo ważne”, mówi Dariusz Godlewski, onkolog z Poznania, inicjator akcji Policzmy się z rakiem.

Angelina Jolie podwójnej mastektomii poddała się w 2012 roku. Od tamtej pory o swojej walce z chorobą zaczęły głośno mówić także inne znane postaci, które poszły jej śladem. Olivia Newton-John postanowiła opowiedzieć o swojej sytuacji w trakcie gościnnego występu w australijskiej telewizji. Na antenie programu Sunday Night zwierzyła się, że po raz trzeci rozpoczyna swoją walkę z rakiem...

„Jestem jedną z milionów w tej walce. Nie powinnam mówić: walka... W tej podróży wiele osób traktuje to jako walkę i każdy ma prawo widzieć to po swojemu. Ja postrzegam to jako część mojej misji”, mówiła. Gwiazda pierwszy raz zachorowała w 1992 roku. Wówczas udało jej się pokonać nowotwór. Po raz kolejny „intruza” wykryto w 2013 roku. Trzecią walkę rozpoczęła dwa lata temu. Lekarze wydali kolejny wyrok - rak piersi w czwartym stadium z przerzutami do kręgosłupa. Olivia Newton-John zrezygnowała z zobowiązań zawodowych, poddała się radioterapii.

Zmagania Shannen Doherty z chorobą sięgają 2015 roku, gdy za pośrednictwem mediów społecznościowych poinformowała, że zdiagnozowano u niej raka piersi. Zaczęła szczegółowo relacjonować proces leczenia: zamieszczała na Facebooku i Instagramie zdjęcia w trakcie chemioterapii, gdy musiała ogolić się na łyso oraz gdy przechodziła kolejne etapy walki z nowotworem. W marcu 2017 poinformowała, że udało się go spacyfikować i jest w okresie remisji. Niestety, okazuje się, że w jednym z guzów, który pojawił się na jej ciele, wykryto komórki rakowe. W heroicznej walce z chorobą, gwiazda poddała się podwójnej mastektomii. 

„Rak zmienia twoje życie w sposób, w jaki nikt nie jest w stanie sobie wyobrazić. Jak każdy, kto miał do czynienia z nowotworem, wiem, że pięć kolejnych lat po przebyciu choroby jest kluczowe. Nawroty raka zdarzają się bardzo często. Wielu z Was spotkało to samo, co mnie. Tak więc z sercem zdecydowanie lżejszym będę czekać na poprawę”, zapewnia wciąż walcząc z chorobą.

Z rakiem piersi udało się wygrać Irenie Santor. „To był malutki rak, ale bardzo złośliwy. Nie straciłam piersi. Przeszłam przez to bez chemii, brałam tylko naświetlania. Najgorsze jest czekanie na wyniki. To jest taka niemoc, jak w obozie koncentracyjnym, że się żyje, ale nie wiadomo, czy jeszcze jutro się wstanie (...). Nad tym, co dzieje się w nas, nie można zapanować, niestety. Wiem, że trzeba umrzeć, ale chciałabym żyć jak najdłużej”, wyznała na łamach VIVY!

Angelina Jolie pokazała milionom kobiet, że coś takiego może spotkać każdą z nas, ale jest też dowodem na to, że nie należy się poddawać: „Pokazała, że coś takiego może spotkać każdą kobietę. Że można po mastektomii żyć i dobrze wyglądać”, mówi profesor Jan Lubiński.

Warto zaznaczyć, że aktorka wyznała w jednym z wywiadów, że do badań zachęciła ją matka: „Walczyła z rakiem przez niemal dekadę i zmarła w wieku 56 lat. Wytrwała wystarczająco długo, by poznać pierwsze ze swoich wnuków i wziąć je w ramiona. Ale inne moje dzieci nigdy nie będą miały szansy, by ją poznać i przekonać się, jak kochającym i łaskawym człowiekiem była”, opowiada.„Te kobiety, które zgłaszają się i poddają operacji w porę, są w znacznie lepszej sytuacji. U blisko połowy z nich rak na szczęście już nie wraca i można je uznać za całkowicie wyleczone”, zachęca do badań prof. Karen Gelmon, szefowa The Breast Cancer Tumor Group, w rozmowie ze Sławomirem Zagórskim.

Przypomnijmy, że w naszym kraju refundowane są badania genetyczne oraz profilaktyka onkologiczna w kierunku predyspozycji genetycznych do: raka piersi, raka jajnika oraz raka jelita grubego. Badaniu mogą się poddać osoby, u których w rodzinie często dochodziło do rozwoju któregoś z nowotworów, np. raka piersi, oraz takie, które mają w rodzinie osoby, u których rak typowo występujący w starszym wieku pojawił się we wczesnej młodości. 

Wideo

Marka 5.10.15. przełamuje tabu i porusza bardzo ważny temat! 

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Po raz pierwszy Joanna Krupa z mamą! Rozmawiają o kobiecości, mężczyznach i… mężach!