Teresa Tuszyńska, Kadr z filmu Do widzenia do jutra, 1960 rok
Fot. Rights Managed / Mary Evans Picture Librar / Forum
NIEZWYKŁE HISTORIE

Nieszczęśliwa miłość i uzależnienie od alkoholu zniszczyły karierę Teresy Tuszyńskiej

„Jej uroda i temperament stały się jej klątwą”. W życiu aktorki nie brakowało tragedii...

Olga Figaszewska 16 września 2021 16:44
Teresa Tuszyńska, Kadr z filmu Do widzenia do jutra, 1960 rok
Fot. Rights Managed / Mary Evans Picture Librar / Forum

Uzdolniona aktorka, modelka, która miała przed sobą świetlaną przyszłość. Teresa Tuszyńska mogła powtórzyć sukces Poli Negri, nazywano ją także polską Brigitte Bardot. Chociaż wszystko wskazywało na to, że wyrasta na jedną z największych gwiazd polskiego kina, to w pewnym momencie wszystko się skończyło. Teresa Tuszyńska nie miała szczęścia w życiu osobistym. Jej karierę zniszczyło uzależnienie od alkoholu i nieszczęśliwa miłość. 

Kariera Teresy Tuszyńskiej

Nie była zawodową aktorką, ale jej talent doceniali kolejni twórcy. Uśmiechnięta, delikatna i zniewalająca – tak można było ją określić w kilku słowach. Teresa Tuszyńska przyszła na świat 5 września 1942 roku w Warszawie. Po Powstaniu Warszawskim wraz z matką i bratem została wywieziona do Oświęcimia. Na szczęście przed stacją końcową udało im się uciec z pociągu. Rodzina wróciła do warszawskiego mieszkania, a po kilku latach dołączył do nich ojciec aktorki, którego wywieziono na przymusowe roboty do Niemiec.

Zobacz: Tak wyglądało małżeństwo Anny Jantar i Jarosława Kukulskiego. Połączyła ich miłość do muzyki...

Rodzicom Teresa Tuszyńska sprawiała wiele trudności wychowawczych, dlatego zdecydowali się wysłać dziewczynkę do szkoły z internatem, którą prowadziły siostry zakonne. One również nie mogły poradzić sobie z jej charakterem... ,,Uczyła się tam z półtora roku. Była bardzo żywiołowa, siostry pewnie z nią nie wytrzymywały i kazały rodzicom ją zabrać", wspominał brat Teresy Tuszyńskiej. Potem aktorka uczyła się w Szkole Towarzystwa Przyjaciół Dzieci przy ul. Ożarowskiej 69. A następnie trafiła do elitarnego Państwowego Liceum Techniki Teatralnej przy ulicy Miodowej. Tam zdobywała umiejętności i wiedzę. Szkoła kształciła przyszłych kostiumologów, oświetleniowców czy scenografów. Co ciekawe, gwiazda chodziła do jednej klasy z Krzysztofem Kieślowskim.

Dość wcześniej zauważono jej talent. 16-letnia Teresa była niepokorna, prowadziła rozrywkowy tryb życia, działała jak magnes. Dzięki temu jeden z fotografów „Expressu Wieczornego” zwrócił uwagę na tajemniczą piękność podczas zabawy karnawałowej w studenckim klubie „Stodoła”. Andrzej Wiernicki zaproponował Teresie Tuszyńskiej sesję zdjęciową.

,,Kiedy zobaczyłem Tereskę po raz pierwszy, byłem jak rażony piorunem. To był płomień. To było coś, co się od razu rzuciło w oczy", mówił fotograf.  Efekty jego pracy pojawiły się potem w magazynie „Kobieta i Życie”. Andrzej Wiernicki bez wiedzy Teresy wysłał kadry do redakcji. To nie spodobało się matce nastolatki, która zrobiła  mężczyźnie awanturę. Okazało się, że po publikacji zdjęć Teresa Tuszyńska została wyrzucona ze szkoły. Tak wyglądał początek jej kariery.

Teresa Tuszyńska, Sopot 1960 rok

Teresa Tuszyńska, Sopot 1960 rok
Fot. PAP/Marek Cezary Langda

Dziewczyna nieprzeciętnej urody, bajecznie zbudowana, o nogach długich jak u samej Marleny Dietrich. Do tego bajeczna cera, wspaniałe ciemne oczy i uśmiech, który zjednywał rzesze wielbicieli”, pisała o niej Wiesława Czapińska.

Teresa Tuszyńska zwyciężyła potem w konkursie „Film szuka młodych aktorek”, który był organizowany przez „Przekrój”. Wybrano ją spośród 1200 zgłoszeń. Był 1958 rok kiedy pojawiła się przed kamerą w filmie „Ostatni strzał”, to była nagroda za wygraną. Ale Tuszyńska nie skorzystała z tej szansy i w pewnym momencie uciekła z planu. Dlaczego to zrobiła? Do tej pory nikt tego nie wie.  Potem wystąpiła w produkcji Jerzego Zarzyckiego – „Biały niedźwiedź”. Przełomem była rola w filmie „Do widzenia, do jutra”, po której posypały się kolejne angaże. U boku Zbigniewa Cybulskiego stworzyła jedną z najważniejszych kreacji swojej aktorskiej kariery.  

Reżyser filmu, Janusz Morgenstern wspominał potem, jak nastolatka otrzymała rolę: „Cały czas nurtowało nas pytanie, kto mógłby ją zagrać. Teresę poznaliśmy obaj ze Zbyszkiem na zabawie w liceum Batorego. Nie miała jeszcze wtedy ukończonych osiemnastu lat. Zgodę na jej udział w tym filmie musiała podpisać matka”, mówił. Twórcy produkcji zachwycali się jej naturalnością, urodą, ale przede wszystkim talentem. Przed kamerą nie miała sobie równych, ona czarowała, przyciągała, intrygowała. Potrafiła doskonale partnerować i odgrywać emocje. Poza tym, posiadała instynkt, dzięki któremu wiedziała, jak ustawiać się przed obiektywem.

„Nie miała większych problemów na planie. Mimo że nie miała doświadczenia, zachowywała się jak prawdziwa profesjonalistka. Intuicyjnie wyczuwała, jak należy ustawić się do ujęcia”, mówił operator, Jan Laskowski. Film był wyświetlany wszędzie i zdobywał najlepsze recenzje od widzów. „U niej wszystko było wiarygodne. Była czystą amatorką, jednak doskonale czuła się przed kamerą. Miała jakiś wrodzony talent, pewność siebie. To było niezwykle autentyczne i szczere”, dodawał kierownik zdjęć, Jan Włodarczyk.

Złamana kariera Teresy Tuszyńskiej

Sukces nie przełożył się na jej honorarium. Teresa Tuszyńska nie była zawodową aktorką, dlatego została potraktowana jak statystka. Następnie wystąpiła m.in. w filmach: „Cała naprzód”, „Rozwodów nie będzie”, „Tarapanach”, „Kieszonkowcach”.

Przeczytaj także: Śpiewała „Gdy mi ciebie zabraknie”. Za tragiczną śmierć Ludmiły Jakubczak obwiniano męża

Jako modelka  miała na swoim koncie miała współprace z najlepszymi polskimi fotografami. Należała do Mody Polskiej i królowała na wybiegu, pojawiała się na okładkach polskich czasopism. Portret 21-latki zdobił amerykański magazyn „Show”, gdzie została przedstawiona jako nadzieja polskiego kina – najbardziej zachodnia i najbardziej utalentowana z polskich gwiazd filmowych.

Teresa Tuszyńska kadr z filmu ,,Do widzenia, do jutra"

Teresa Tuszyńska, Kadr z filmu Do widzenia do jutra, 1960 rok
Fot. Rights Managed / Mary Evans Picture Librar / Forum

Prawdą było, że Teresa Tuszyńska otrzymywała wiele propozycji od zagranicznych reżyserów z Włoch, Austrii czy Francji. Po sukcesie w filmie „Do widzenia, do jutra” pracę oferował Teresie także Roman Polański, który skontaktował ją z francuskim reżyserem. „Tak samo z byciem modelką: objawia się na pokazach, piękna, dystyngowana, a następnie rezygnuje z paradowania po wybiegach świata (...) Jej przyjaciółka mawiała często, że gdyby tylko Teresie się chciało, mogłaby zajść tak daleko jak Pola Negri. Bo propozycje były. Ale wszystkie konsekwentnie odrzucała”, tak Marcin Kowalski wspominał aktorkę w „Teresa Tuszyńska znika”.

Wszystkie propozycje odrzucała i najczęściej widywana była na imprezach. Zaczęła zaglądać do kieliszka, a potem już trudno było jej nad tym zapanować. Zwłaszcza, gdy leczyła rany po złamanym sercu. Teresa Tuszyńska wpadła nie tylko w sidła nałogu, a także nieszczęśliwej miłości. Wszystko szybko doprowadziło do zakończenia jej kariery. 

Nieszczęśliwa miłość i problemy z alkoholem

Jej problemy osobiste zaczęły się w latach 50-tych. Rozrywkowy tryb życia, imprezy, na których nie stroniono od alkoholu... Wszystko to wpędziło ją w szpony nałogu. A ten zniszczył jej karierę. Teresa Tuszyńska po prostu nie potrafiła powstrzymać się od picia. Mało brakowało, a na dwa lata trafiłaby do więzienia, po tym jak uderzyła milicjanta na służbie. Aktorka była wtedy pod wpływem alkoholu. Adwokat ledwo ją wybronił. Potem zaczęła powoli wycofywać się z branży… Teresy Tuszyńskiej nie angażowano do kolejnych produkcji, ponieważ twórcy obawiali się, czy będzie wypełniać swoje obowiązki, i czy w ogóle pojawi się na planie produkcji. Bywała nieprzewidywalna. Z show-biznesu zniknęła w latach 70-tych.

Filmoznawca Krzysztof Trojanowski wspominał, że nie było przy niej nikogo, kto zaopiekowałby się nią zawodowo i był autorytetem. Po raz ostatni przed kamerą wystąpiła w filmie „Kto wierzy w bociany?”, wcielając się w postać matki głównego bohatera. Miała wtedy 30 lat.

Poczucie klęski zaczęła zagłuszać alkoholem.

Teresa Tuszyńska długo szukała miłości i trzykrotnie stawała na ślubnym kobiercu. „Jej uroda i styl bycia uświadamiały mężczyznom, z którymi była, że jest istotą nie do opanowania, że ceną oszołomienia nią jest zamknięcie w pułapce chorobliwej zazdrości. Jej uroda i temperament stały się jej klątwą”, wspominał Kazimierz Kutz. Prawdziwie kochała tylko jednego mężczyznę. 

Adama Pawlikowskiego poznała a planie filmu „Biały niedźwiedź”. 34-letni aktor był oczarowany siedemnastoletnią dziewczyną. To prawdopodobnie wybranek Teresy Tuszyńskiej podsunął kandydaturę aktorki Zbyszkowi Cybulskiemu do roli w filmie „Do widzenia, do jutra”. Dwukrotnie starszy mężczyzna zupełnie zawrócił w głowie nastolatce. Adam Pawlikowski podobno myślał o ich związku poważnie. Był zazdrosny o ukochaną, a jednak potem nagle się odsuwał, łamiąc serce Teresie Tuszyńskiej. To była toksyczna relacja. Aktorka chciała tylko jednego, by Adam Pawlikowski zakochał się w niej równie mocno, jak ona w nim.

Poczucie klęski zaczęła zagłuszać alkoholem. Coraz częściej nawalała w pracy, o ósmej czy dziesiątej, gdy zaczynało się kręcenie zdjęć, często dopiero trzeźwiała, a potem, zdarzało się, znikała z planu nagle i bez uprzedzenia”, dodawał.

Przeczytaj: Nieszczęśliwa miłość, uzależnienie od narkotyków. Jak dziś wygląda życie Whoopi Goldberg? 

Z kolejnym odtrąceniem nie mogła się pogodzić. Tego dla młodej dziewczyny było za wiele, dlatego postanowiła, że wyjdzie na mąż za jego najlepszego przyjaciela, grafika –  Jana Rafała Floriana Zamoyskiego. Chciała się zemścić na Pawlikowskim i to jej się udało. „Jej wieloletni dramat polegał na tym, że Pawlikowski ją uwiódł. Ona się śmiertelnie zakochała. A potem całe życie robiła wszystko, by Pawlikowski się w niej zakochał. Wtedy mogłaby go rzucić, tak jak kiedyś on rzucił ją", mówił Kazimierz Kutz. Szybko rozwiodła się z pierwszym mężem. 

Kolejne małżeństwo Tuszyńskiej zakończyło się przez jej problemy z nałogiem... Aktorka wyszła za Włodzimierza Kozłowskiego, który zajmował się reżyserią dźwięku i dubbingiem. Ich relacja przetrwała dziesięć lat, para rozstała się w 1972 roku. Mężczyzna miał wyznać, że powstrzymywanie ukochanej od sięgania po alkohol nie było łatwe.

Teresa Tuszyńska umarła w zapomnieniu

Aktorka wciąż miała kontakt z Adamem Pawlikowskim, który znalazł się w trudnej sytuacji. Jego karierę zniszczyły plotki, potem zmagał się z cyklofrenią… W 1976 roku popełnił samobójstwo. To był niewyobrażalny cios dla Teresy Tuszyńskiej, przez co jeszcze bardziej pogrążyła się w nałogu. „Nie ma żadnych przyjaciół. Teresa tyje, zaczyna wstydzić się tego, jak wygląda. Żyje bardzo skromnie w Warszawie. Prawie nie wychodzi z domu. Dzieci nigdy nie miała”, pisał Marcin Kowalski [cytat za Interia Film].

Po raz trzeci aktorka wyszła za Jana Perzynę w 1990 roku. Ostatnie lata jej życia były ciężkie: libacje, interwencje policji. Aktorka żyła w biedzie, a wsparciem był dla niej ukochany brat, Bogdan. Teresa Tuszyńska odeszła w 1997 roku. Zmarła w swoim mieszkaniu. Miała zaledwie 54 lata. Nie wiadomo, co było przyczyną śmierci aktorki. Mąż odebrał wyniki sekcji jej zwłok, a także akt zgonu i zniknął. ,,Teresa nie chorowała. Ale prawdopodobnie dostała wylewu. Albo zawału serca. Nie wiem", mówił jej brat.

Źródło: Film Interia.pl, Życie na Gorąco Retro, Show 7/2017, Plejada, Rzeczpospolita, Kazimierz Kutz: Będzie skandal. Autoportret (Znak), Uroda Życia 

Teresa Tuszyńska, 1960 rok:

Teresa Tuszyńska, Sopot 1960 rok
Fot. PAP/Marek Cezary Langda

Wideo

Piękni, szczęśliwi, zakochani. Tak Karol i Małgorzata Strasburgerowie pozowali w sesji dla VIVY!  

Akcje

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

NATALIA KUKULSKA Z CÓRKĄ ANNĄ: Wzruszająca rozmowa o tym, jak być matką, kiedy samej się jej nie miało. JUSTYNA I JAKUB PRZYGOŃSCY: Motocyklista i kierowca rajdowy i współwłaścicielka modowej marki – jak łączą życie rodzinne z pasją i pracą? DEKADA GIERKA: Dlaczego lata 70. wciąż fascynują i inspirują? LILIANA GŁĄBCZYŃSKA-KOMOROWSKA: Aktorka i reżyserka, kobieta po przejściach, celebruje dojrzałą miłość. Matka ANNY LEWANDOWSKIEJ – MARIA STACHURSKA snuje historię cioci Stanisławy, położnej w hitlerowskim obozie koncentracyjnym.