Sandra Kubicka
Fot. Instagram @sandrakubicka
TYLKO U NAS!

„Kaio pomógł mi przejść przez najtrudniejszy okres w życiu. Nigdy nie byłam tak szczęśliwa

Sandra Kubicka o ślubie, miłości, „Tańcu z Gwiazdami” i karierze 

Olga Figaszewska 31 sierpnia 2019 18:49
Sandra Kubicka
Fot. Instagram @sandrakubicka

Sandra Kubicka należy do grona Polek, które robią za granicą prawdziwą karierę. Modelkę wkrótce zobaczymy  w 10. edycji Tańca z Gwiazdami! To dla niej prawdziwe wyzwanie, ale możemy być pewni, że na parkiecie zachwyci nas swoimi umiejętnościami. W końcu jest perfekcjonistką. W jej życiu szykuje się jeszcze jedna rewolucja. Gwiazda niedawno zaręczyła się ze swoim ukochanym po kilku miesiącach znajomości.  Zakochani nie mają zamiaru zwlekać ze ślubem! Tylko nam Sandra Kubicka zdradziła, kiedy  i gdzie odbędzie się ta niezwykła uroczystość. Jak poznała swojego ukochanego? I... jak idą jej przygotowania do Tańca z Gwiazdami? O tym przeczytacie w najnowszym wywiadzie dla viva.pl. 

Gratuluję zaręczyn!  Macie szybkie tempo.

Sandra Kubicka: Dziękujemy! Tak (śmiech). Niektórym może się to wydać dziwne, bo poznaliśmy się siedem miesięcy temu. Dla mnie nie ma reguły. Czasami znasz kogoś dziesięć lat i okazuje się, że w rzeczywistości nie jest tą osobą, za którą się podaje, życzy Ci źle i ciągnie w dół. I nagle poznajesz pewnego człowieka, który cię rozumie i masz wrażenie, że twoje dobro jest dla niego najważniejsze. Czas nie gra żadnej roli, nie jest wyznacznikiem niczego. Byłam w nieszczęśliwym związku przez cztery lata. To zniszczyło mnie psychicznie. Dziś jestem bogatsza o życiowe doświadczenia i u swojego boku mam mężczyznę, który pomógł mi przejść przez najtrudniejszy okres. Wytrwał ze mną i nigdy nie byłam tak szczęśliwa. Najważniejsze, że mamy podobne podejście. Dopełniamy się pod każdym względem! I wkrótce staniemy na ślubnym kobiercu! 

Jak wyglądały Wasze zaręczyny? 

Było idealnie, tak jak mogłabym sobie to wymarzyć. Zawsze kiedy rozmawialiśmy o zaręczynach powtarzałam mu, że mam dość robienia wszystkiego na pokaz, fajerwerków i cyrków. Chciałabym, żeby to było dla nas. Śmiałam się, że jeśli ma mi się oświadczyć, to niech to zrobi na kanapie, bo nie chce, żeby ktokolwiek przy tym był. Dokładnie tak zrobił. Tego dnia przyleciał z Miami. Odebrałam go z lotniska. Poszliśmy do domu, odpoczywaliśmy na kanapie, rozmawialiśmy i w pewnym momencie Kaio wyszedł. Wrócił z pierścionkiem. Padł na kolana. 

Spodziewałaś się, że planuje poprosić Cię o rękę? Czy byłaś bardzo zaskoczona? 

Nie spodziewałam się zupełnie! Chociaż miałam pewne podejrzenia po tym, kiedy nalegał, żebyśmy pojechali odpocząć gdzieś poza Warszawę w romantyczne miejsce.

Wróćmy jeszcze do dnia, w którym wszystko się zaczęło. Jak wyglądało Wasze pierwsze spotkanie? 

Poznaliśmy się przez wspólną koleżankę. To naprawdę był w moim życiu najgorszy czas. Walczyłam z depresją, nie wychodziłam z domu, ale wyciągnęła mnie na siłę na imprezę na plaży. Tak spotkałam Kaio. Na wstępie od razu zaznaczyłam, że nie jestem zainteresowana żadnymi mężczyznami. Byłam uprzedzona. Wręcz go tym zachęciłam. Podrywał mnie przez cały czas.  Po pewnym czasie zaczęliśmy ze sobą rozmawiać, dzwonić do siebie, spędzaliśmy razem każdą chwilę. Od trzeciego dnia naszej znajomości jesteśmy nierozłączni. Decyzję o wspólnym mieszkaniu podjęliśmy po dwóch tygodniach. Kaio wszędzie ze mną podróżuje i nie odpuszcza na krok. 

Kiedy zrozumiałaś, że to ten odpowiedni mężczyzna? Czym Cię ujął? 

Miałam tyle złych przeżyć, że na dzień dobry zarzuciłam go wszystkimi informacjami. Powiedziałam, że byłam zaręczona, mężczyzna, którego kochałam zostawił mnie na oczach całego świata, hormony mi buzują, nie wiem, co się ze mną dzieje, nie wiem, czy zostanę w Miami... Opowiedziałam o wszystkim, co mnie bolało. Zaufałam mu. Nie przestraszył się i został ze mną. Powiedział tylko: ,,Cokolwiek postanowisz, będę obok Ciebie”. 

Bardzo mu na Tobie zależy. To piękne tak kochać. 

Oczywiście. Poza tym on nawet nie wiedział kim jestem i czym się zajmuję kiedy mnie poznał. To było urocze. Potem łapali nas paparazzi i nie wiedział, co się dzieje. Wygląda na bad boya, a wewnątrz jest prawdziwym, wrażliwym facetem, dojrzałym i odpowiedzialnym. To mój najlepszy przyjaciel. Razem się wygłupiamy, płaczemy i mówimy sobie o wszystkim.  Mamy też wiele wspólnych zainteresowań. Oboje kochamy motocykle i boks. Jego koledzy śmieją się, że ma chłopaka, a nie dziewczynę (śmiech). Taką mnie kocha. Będę zawsze wdzięczna za wsparcie, które okazał mi podczas choroby. Kiedy stwierdzono, że mam zespół policystycznych jajników był dla mnie największą podporą. Nawet od rodziny nie otrzymałam takiej siły do walki. Był ze mną nawet w pracy, kiedy mnie zwolnili, bo nie wyglądałam tak dobrze, jak kiedyś. Popłakałam się i wpadłam mu w ramiona. Gdybym była sama nie wiem, co bym zrobiła.

Wszystko spadło na Ciebie jak grom z jasnego nieba.

Traumatyczne przeżycia. Nagle zaczęłam mieć poważne problemy z cerą, tyłam mimo diety i aktywności fizycznej, miałam osłabione włosy. Nie wiedziałam co mi jest, robiłam wszystko co w mojej mocy, by to naprawić. Ale przytłaczała mnie ta bezradność. Dziś powoli odbudowuje swój organizm. Teraz widzisz mam trochę blizn, niedoskonałości. Przede mną jeszcze sporo pracy. Najgorsze, że terapia hormonalna niczego nie gwarantuje. Wszystko może powrócić. Na szczęście mam dziś wiele powodów do radości. 

Właśnie. To kiedy ślub? 

Za rok w wakacje. Kaio pokochał naszą kulturę, moich bliskich. Czuje się tutaj, jak w domu. Bardzo się angażuje. Sam nawet zaproponował, żeby ślub i wesele odbyło się w mojej ojczyźnie. 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

I said YES to the dress 😍👰🏼

Post udostępniony przez SANDRA KUBICKA 🇺🇸🇵🇱 (@sandrakubicka)

Czyli już wszystko planujecie. Wybrałaś już suknię ślubną? 

Wczoraj zarezerwowaliśmy miejsce. Od początku mieliśmy wizję tego, jak ten dzień będzie wyglądać. Chociaż korciło nas, by spontanicznie pobrać się w Miami. Ale nie możemy zapominać o tym, że będzie to też uroczystość dla naszych bliskich i przyjaciół. I oczywiście, że już rozglądam się za suknią ślubną. Na pewno chciałabym mieć dwie albo trzy. Zrobimy to w amerykańskim stylu, gdzie wesele trwa trzy dni. Na pewno jedna z kreacji będzie od polskiego projektanta, a reszta… zobaczymy! Nawet przed Twoim przyjściem już sobie ćwiczyliśmy nasz pierwszy taniec! 

Możesz wykorzystać umiejętności zdobyte podczas przygotowań do jesiennej edycji Tańca z Gwiazdami. 

Adam obiecał, że pomoże nam z układem. A co do programu... Przygotowujemy się już od trzech tygodni! To najcięższy program jaki istnieje! Tańczyć w klubie ze znajomymi to coś zupełnie innego. Nauczyć się tańczyć ,,po mistrzowsku” w miesiąc? To niewykonalne! Ćwiczymy dwa razy dziennie - rano i wieczorem.

Treningi dają Ci w kość? 

Są męczące psychicznie i fizycznie. Wszystko im podporządkowujesz. Miałam już kontuzję barku, obite żebra... W lewym kolanie mam rzepkę do operacji, a w prawym zrobił mi się krwiak dwa dni temu. Codziennie mam fizjoterapię, akupunkturę czy masaż. Daję z siebie maksimum.  Wiele osób podejrzewa, że robię to pod program, by zawalczyć o głosy ludzi, a wcale tak nie jest. To moja ambicja. Albo zrobię coś perfekcyjnie, albo wcale! 

A jak współpracuje Ci się z Adamem? Tworzycie jedną z najciekawszych par tej edycji. 

Adam tańczy od 35 lat i nawet nikt o tym nie wie, że zdobył klasę S. Dogadujemy się wyśmienicie. Oboje pochodzimy z Łodzi, zachowujemy się niczym rodzeństwo. Za każdym razem kiedy wydaje mi się, że jest już  idealnie i lepiej być nie może, to on udowadnia mi, że jednak się mylę. Jest strasznym perfekcjonistą i wspaniałym człowiekiem. 

Taniec jest chwilową odskocznią od kariery?

Potrzebowałam tego.  Byłam zmęczona dotychczasowym życiem. Kilka miesięcy temu mówiłam do Kaio, że jeśli nic w mojej karierze ekscytującego się nie wydarzy, to będę musiała zmienić jej kierunek. Byłam zawiedziona ludźmi i  branżą modelingową. Myślę, że program mnie uratował psychicznie. Odwołałam wszystkie sesje i wolę się skupić na tańcu, spróbować czegoś nowego.

Karierę rozpoczynałaś jako młoda dziewczyna. 

A dziś mam zupełnie inne priorytety. Wolę być żoną i mieć dzieci. A potem zobaczymy, pewnie będę mocniej działać w show-biznesie. Podoba mi się to, że mój głos się liczyć, mogę realnie wpływać na wiele spraw, pomagać. A zdjęcia?  Na nich jest tylko ładna dziewczyna i nic z tego nie wynika.

Ale zostałaś okrzyknięta najseksowniejszą kobietą na świecie. 

I dlatego tak źle zniosłam czas choroby. To zupełnie zrujnowało moją pewność siebie. Schowałam się domu na kilka miesięcy.  Dziś nie ma już dawnej Sandry. Za chwilę wchodzi moja nowa kampania z Esoticq, w której wracam silniejsza, seksowna i pewna siebie. 

Jak zaczął się Twój podbój Ameryki? Nie da się ukryć, że odniosłaś sukces. 

To chyba zasługa mojej osobowości. Wyjechałam do Stanów jako mała dziewczynka. Miałam 12 lat. Tam mieszkała moja mama. Wychodzi na to, że większość swojego życia spędziłam w USA. Amerykanie zobaczyli, że potrafię grać, wcielać się w nowe role. Zaczęłam robić coraz więcej sesji dla GQ, Maxim… Poza tym trenowałam boks, wydawało się, że jestem taka delikatna, a jednak zaskakiwałam swoją trwardą postawą. Byłam dziewczyną z sąsiedztwa. Dopiero potem zainteresowali się mną Polacy. I dobrze, bo jestem patriotką. Po powrocie okazało się, że jestem zbyt otwarta i pozytywna jak na polskie realia. Zaczepiałam wszystkich, rozmawiałam… Potem zrozumiałam, że tak nie można, spokorniałam trochę. 

To pytanie pewnie powinnam Ci zadać dopiero w trakcie trwania programu... Bo każda z gwiazd zawsze podkreśla, że udział w Tańcu z Gwiazdami był dla nich prawdziwą rewolucją. 

Ja już widzę to po treningach. Przyszłam do programu przerażona, szara. Z dnia na dzień się to zmienia. Na początku przerażały mnie te wszystkie skąpe kostiumy, w które trzeba będzie się przebrać. Nie czułam się dobrze w swoim ciele. Teraz już tak nie jest! Na nowo odkrywam swoją kobiecość. Okazuje się, że potrafię się znów ruszać, wyluzowałam się, uspokoiłam, pokonuje swoje kompleksy.

Kompleksy? 

Tak jest, gdy osoba, która dawała ci pracę powtarza ci, że jesteś nic nie warta, gruba i brzydka. Po pewnym czasie zaczynasz w to wierzyć. Jesteśmy bardziej poddawane presji i krytyce tego idealnego świata, który naprawdę nie istnieje. 

Ogromną pracę wykonała tutaj modelka plus size, Ashley Graham. Ona próbuje obudzić w kobietach tę pewność siebie i namówić do akceptacji swojego ciała. 

A wiesz, że pracowałyśmy razem? Kiedyś mi powiedziała, że ma dość tego świata i zrobi coś, co go zrewolucjonizuje. Zrobiła (śmiech). Trzy lata później siedzę i widzę ją wszędzie. Szok. Tylko zauważ, że gdy modelka plus size mówi o akceptacji swojego ciała, pokazuje cellulit, rozstępy czy inne niedoskonałości, wszyscy patrzą na nią zupełnie inaczej. Kiedy normalna modelka zamienia się w plus size, w jednej chwili nieprawdopodobny hejt jest wymierzony w jej kierunku. Słyszysz, że jesteś leniwa, nie chce ci się ćwiczyć, że nie masz na pewno problemów zdrowotnych, więc czemu nie wyglądasz dobrze? Dlatego, kiedy ja otrzymałam tyle krytycznych komentarzy mocno to na mnie wpłynęło. 

Ten świat modelingu naprawdę wygląda tak strasznie, jak go malują?

To bardzo dziwny twór. Wiesz, ja cały czas zadaję sobie pytanie, patrząc na moje niektóre koleżanki z branży, jak to się stało, że część z nich uzależniła się od narkotyków, nie wykorzystały swojej szansy, uległy niemoralnym propozycjom. Co takiego się wydarzyło, że ja się uchroniłam.Wiem jedno, mojemu dziecku nigdy nie pozwoliłabym na wejście w ten modelingowy świat. 

Taniec z Gwiazdami 10:Sandra Kubicka i Adam Adamonis
Fot. Instagram @tanieczgwiazdami

Wideo

Wiosna 2020 - design, kulinarne inspiracje, podróże bez wychodzenia z domu!

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

BOJARSKA-FERENC, CHODAKOWSKA, LEWANDOWSKA, RUBIK, JĘDRZEJCZYK, SKURA… – ich wspaniałe figury, zdrowie, niesamowita energia, kreatywność to efekt wyrzeczeń, restrykcyjnych diet, a może dobrych genów? Nowa gwiazda modelingu KAROLINA PISAREK zdradza, czemu zawdzięcza sukces. Kierowca rajdowy LESZEK KUZAJ – ryzyko to jego specjalność! A także intrygująca historia JOGI oraz skąd się wzięło SPA.