Ronald Reagan
Fot. East News
WSPOMNIENIE

Z miłości do Jodie Foster chciał zabić... Mija 39. rocznica zamachu na Ronalda Reagana

W kierunku prezydenta USA oddano sześć strzałów

Beata Nowicka 30 marca 2020 19:45
Ronald Reagan
Fot. East News

W filmach Ronald Reagan grywał role drugoplanowe, ale w historii Stanów Zjednoczonych przypadła mu rola o wiele ważniejsza. Dzisiaj mija 39. rocznica zamachu na 40. prezydenta USA.

Zamach na prezydenta Ronalda Reagana

To wydarzenie zelektryzowało cały świat. Program przerwały stacje radiowe i telewizyjne. „Miliony Amerykanów były świadkami zamachu na prezydenta Reagana”, donosili reporterzy. „Oddano sześć strzałów. Kim jest ten młody, szczupły, jasnowłosy mężczyzna, który strzelał?!”.

Był 30 marca 1981 roku. 70-letni prezydent Ronald Reagan opuszczał Hotel Hilton w Waszyngtonie, w którym parę minut wcześniej przemawiał do robotników budowlanych zrzeszonych w największej amerykańskiej centrali związkowej. Wyszedł bocznym wyjściem, aby uniknąć tłumu mieszkańców i dziennikarzy, którzy czekali przed hotelem. W chwili kiedy chciał wsiąść do samochodu, padły strzały. Była godzina 13:30.

Zamachowcem był 25-letni John Hinckley. Zanim skierował pistolet R6-14 – nabity kulami o opóźnionym czasie eksplozji, obliczonym na wybuch w ciele ofiary – prosto w głowę urzędującego dopiero od dwóch miesięcy prezydenta USA, zdążył wystrzelić trzy razy. Pierwsza kula przeszyła czaszkę sekretarza prasowego Jima Brady’ego, który do końca życia został inwalidą. Druga raniła w szyję waszyngtońskiego policjanta Thomasa Delahanty’ego, a trzecia uderzyła w sąsiedni budynek.

Na nagraniach z kamer widać, że „ochraniający” prezydenta wojskowi i policjanci, słysząc strzały, odruchowo rzucili się na ziemię, szukając ocalenia przed śmiercią. Wtedy do akcji wkroczył Tim McCarthy, agent służb specjalnych, ochroniarz Ronalda Reagana i przyjął na siebie pocisk przeznaczony dla prezydenta. Kula przebiła mu płuco, raniła wątrobę i przeponę. Był to strzał czwarty.

O tym, że Tim McCarthy’ego znalazł się tego feralnego dnia w grupie Secret Service, zadecydował przypadek. „Prezydent wybierał się do hotelu Hilton w Waszyngtonie na spotkanie ze związkowcami, dlatego tego dnia pracowało więcej niż zwykle ochroniarzy”, opowiadał potem w wywiadach.

„Było nas jednak o jednego za dużo. Zbędny agent miał zostać w Białym Domu. Zwróciłem się więc do szefa z prośbą, żebym mógł tam zostać. Miałem na sobie jasny nowy garnitur, a samochód, którym jechali agenci ochrony przeciekał, więc łatwo było się przemoczyć. Poza tym byłem w tym hotelu już setki razy. Szefowi było wszystko jedno, w związku z tym rzuciliśmy z kolegą monetę. Przegrałem. Pojechałem do Hiltona”.

I uratował prezydentowi życie. Kiedy obudził się w szpitalu po operacji skromnie powiedział: „Moje zachowanie było wyłącznie efektem wypracowanych technik. Instynktowne odruchy są przecież zupełnie inne”. Tamtego popołudnia stał się bohaterem Ameryki. Otrzymał dziesiątki tysięcy kartek z życzeniami powrotu do zdrowia.

Ronald Reagan - nieudany zamach

Po akcji Tima McCarthy’ego, w chaosie i strasznej panice wydawało się, że Reaganowi nic się nie stało, że nabił sobie tylko guza, kiedy rzucili się na niego członkowie jego ochrony. Został natychmiast wprowadzony do samochodu. Nic nie wskazywało na to, że jest ranny. A jednak okazało się, że piąta kula odbiła się od kuloodpornej szyby w prezydenckiej limuzynie, a szósta od karoserii i to ona trafiła Reagana: przedziurawiła płuco, przelatując dwa centymetry od serca. Do szpitala uniwersyteckiego im. G. Washingtona Ronald Reagan wszedł o własnych siłach.

Zanim zapadł w głęboki sen po podanej narkozie, powiedział podobno do operujących go chirurgów: „Mam nadzieję, że wszyscy jesteście republikanami”. Jeden z lekarzy obecnych na sali operacyjnej odpowiedział: „Myślę, panie prezydencie, że w tej chwili wszyscy jesteśmy republikanami”. Jak się później okazało, wszyscy obecni w sali głosowali na demokratów!

Znane są również – z późniejszej relacji Nancy Reagan – pierwsze słowa znanego z poczucia humoru Reagana, jakie wypowiedział po strzale do swojej żony: „Kochanie… zapomniałem się uchylić”. W szpitalu spędził dwa tygodnie.

W ten sposób 40. prezydent Stanów Zjednoczonych stał się pierwszym, który przeżył zamach na własne życie. Abraham Lincoln, William McKinley czy John F. Kennedy nie mieli takiego szczęścia, a może tak świetnie wyszkolonych i oddanych agentów Secret Service?

Kim był John Hinckley, który dokonał zamachu na Reagana?

Zamachowiec, 25-letni John Hinckley, syn zamożnego biznesmena z branży naftowej w Dallas, tłumaczył, że dokonał zamachu, bo chciał zwrócić na siebie uwagę, szczególnie jednej osoby, na punkcie której miał obsesję – aktorki Jodie Foster. Miał 20 lat, kiedy na ekrany amerykańskich kin wszedł legendarny już dzisiaj film Martina Scorsese „Taksówkarz” z 14-letnią wówczas Jodie.

Film widział kilkadziesiąt razy, bo zakochał się w aktorce i zaczął identyfikować z postacią Travisa Bickle’a, genialnie zagranego przez Roberta De Niro. Przerwał studia i poleciał do Kalifornii, by zrealizować swoje marzenie i zostać autorem tekstów piosenek. Zamieszkał w Hollywood i zastanawiał się jak może zdobyć serce ukochanej? Kiedy z czasopisma People dowiedział się, że Jodie Foster zapisała się na uniwersytet w Yale, pojechał za nią i zapisał się na kurs pisarski. Próbował kontaktować się z Foster, zostawiał w jej skrzynce pocztowej listy i wiersze. Udało mu się nawet porozmawiać telefonicznie z aktorką. Wspominała potem, że żarliwie zapewniał ją, że nie jest „niebezpiecznym człowiekiem”. Ale Foster zgłosiła na policję, że jest prześladowana.

W końcu John Hinckley doszedł do wniosku, że tylko głośny czyn pomoże mu zdobyć serce Jodie. Zeznał, że w dniu zamachu, 30 marca 1981 roku, zjadł w McDonalds śniadanie i wracając do hotelu kupił gazetę, w której jego uwagę przykuł artykuł o mającym się odbyć tego dnia spotkaniu Reagana ze związkowcami. Pod prysznicem zastanawiał się nad tym, co ma zrobić: pojechać do New Haven w Connecticut – gdzie mieści się Yale University – i kolejny raz podjąć próbę spotkania z Jodie Foster? Czy udać się do Hiltona?

Po namyśle wybrał drugą opcję. Napisał list do Foster, a w nim między innymi: „Nie mogę już dłużej czekać na to, że zwrócisz uwagę na moją osobę. Proszę cię więc – popatrz w moje serce i daj mi szansę zdobycia twojej miłości za sprawą historycznego czynu, którego za chwilę dokonam”. Zostawił list na hotelowym łóżku.

John Hinckley stanął przed sądem w maju 1982 roku. Po trwającej  dwa miesiące rozprawie ława przysięgłych, zresztą zgodnie z opinią biegłych, uniewinniła go ze względu na niepoczytalność. Część społeczeństwa była oburzona tym werdyktem. Hinckley został skierowany do zamkniętego zakładu psychiatrycznego św. Elżbiety w Waszyngtonie, z którego wyszedł cztery lata temu.

W Ameryce wiele osób do dziś nie wierzy w oficjalną wersję wydarzeń. Niektórzy uważają, że Hinckley był ofiarą nowoczesnej techniki kontroli umysłu i był sterowany przez CIA. Zwolennicy tej teorii uważają, że agencja chciała, aby prezydentem USA został George H.W. Bush, który wówczas był wiceprezydentem, a nie „Gipper”, jak pogardliwie nazywano Reagana od nazwiska bohatera George’a Gippa, którego zagrał w filmie „Knute Rockne – stuprocentowy Amerykanin” z 1940 roku. Przezwiska z lubością chętnie używali ci, którzy uważali, że Reagan jest przede wszystkim podrzędnym aktorzyną, a nie prawdziwym prezydentem.

Faktycznie, w filmach Ronald Reagan grywał role drugoplanowe, ale w historii USA przypadła mu rola o wiele ważniejsza. Ogromny dług wdzięczności ma wobec tego prezydenta Stanów Zjednoczonych Polska. Ronald Reagan publicznie mówił o ZSRR jako o „imperium zła”. Do dziś wielu historyków sądzi, że bez pomocy ze strony Reagana nie doszłoby do upadku Związku Sowieckiego. Bardzo wspierał Polaków w próbach obalenia komunizmu, za jego zgodą do Polski trafiały pieniądze dla opozycjonistów. W roku 1990 odwiedził Warszawę, a 16 lat później prezydent Lech Kaczyński przyznał pośmiertnie Reaganowi Order Orła Białego.

Miał dystans do siebie i poczucie humoru. Lubił powtarzać, że „Polityka uważana jest za drugi najstarszy zawód świata. I jeśli się zastanowić, okazuje się, że ma sporo wspólnego z pierwszym”. 

Ronald Reagan
Fot. East News

Nancy i Ronald Reagan

Nancy Reagan
Fot. East News

Wideo

Urszula Dudziak pojawi się w kolejnej edycji The Voice of Poland? Zapytaliśmy!

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

IZABELA JANACHOWSKA i KRZYSZTOF JABŁOŃSKI: Zamożni, między nimi jest duża różnica wieku – idealny obiekt hejtu. Jak sobie z nim radzą? Jak się kochają? ANDRZEJ PIASECZNY: Dlaczego tak naprawdę zdecydował się na coming out. I to właśnie teraz. DZIECI KRÓLOWEJ ELŻBIETY: Karol, Anna, Andrzej, Edward – wychowani przez matkę, która musiała się zmagać z dylematem: dzieci czy korona. MONIKA I ROBERT JANOWSCY Mężczyzna po przejściach i kobieta z przeszłością o życiu w patchworkowej rodzinie, miłości do siebie i... cudzych dzieci. ANNA NOWAK-IBISZ Pani Gadżet… improwizuje.