bartoszewski jamnik
Fot. fot. Michal Fludra/NurPhoto/Getty Images
NIEZWYKŁE HISTORIE

Kobiety Władysława Bartoszewskiego, kim były żony profesora?

Pierwsza żona Władysława Bartoszewskiego rozbrajała miny i konstruowała bomby, druga była sanitariuszką

Agnieszka Dajbor 22 kwietnia 2022 17:16
bartoszewski jamnik
Fot. fot. Michal Fludra/NurPhoto/Getty Images

Aż trudno uwierzyć, że 24 kwietnia minie już siódma rocznica śmierci Władysława Bartoszewskiego. Był żywą legendą, wielkim autorytetem, podczas wojny działaczem Państwa Podziemnego, podporucznikiem AK. Swojej biografii dał tytuł „Warto być przyzwoitym” i ta maksyma towarzyszyła mu przez wszystkie lata. Podkreślał, że jest zadowolony ze swojego życia publicznego. A to prywatne układało się różnie, bywał w nim szczęśliwy i bardzo nieszczęśliwy. Ale życie osobiste nie nadaje się do publicznych podsumowań, tak mówił. Był autorem 40 książek i 1,5 tysiąca (!) artykułów, głównie o Powstaniu Warszawskim

Władysław Bartoszewski myślał, że nie przeżyje wojny

Władysław Bartoszewski urodził się w 1922 rok w Warszawie. Jego ojciec był jednym z dyrektorów Narodowego Banku Polskiego, mama – urzędniczką miejską. Uczył się w prywatnym jezuickim Gimnazjum im. św. Stanisława Kostki. A potem w Liceum Towarzystwa Wychowawczo-Oświatowego. Jeszcze przed wojną zdał maturę. Kolegował się m.in. z Janem Żabińskim, synem dyrektorów warszawskiego zoo, którzy w czasie wojny na terenie parku ukrywali wielu Żydów. Bartoszewski podkreślał, że losy jego pokolenia były tragiczne. „Z klasy maturalnej cztery piąte z nas nie przeżyło wojny. Jest to we mnie tkwiącym ziarnem goryczy”, mówił dla radiowej Dwójki w 2002 roku.

W czasie wojny był więźniem Auschwitz, zwolnionym dzięki pomocy PCK i Czerwonego Krzyża, w którym pracował. Wspominał, że gdy we wrześniu 1940 roku stanął po raz pierwszy na placu apelowym Auschwitz I nie przychodziło mu w ogóle do głowy, że „przeżyje Hitlera i drugą wojnę światową”. Był w Armii Krajowej, współorganizował tajną Radę Pomocy Żydom „Żegota”. Po wojnie został odznaczony medalem „Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata”. Walczył w Powstaniu Warszawskim. W PRL-u jako AK-owiec był więziony przez władze komunistyczne pod zarzutem szpiegostwa łącznie sześć i pół roku, został zrehabilitowany dopiero w 1955 roku. A ponieważ szybko wdał się w działalność opozycyjną, znowu wpadł w tarapaty. W latach 70. został objęty zakazem druku w Polsce oraz poddany innym represjom, takim jak zatrzymania, rewizje, odmowy paszportu.

Zobacz też: Władysław Bartoszewski: ostatni z wielkich. Niezwykłe życie profesora

Władysław Bartoszewski i Antonina Mijal

Antoninę Mijal poznał w latach 40. Ona miała pseudonim „Tosia”, on „Teofil” (takie imiona dali po wojnie synowi – Władysław Teofil). Antonina była starsza od przyszłego męża o siedem lat. Urodziła się w 1915 roku w Warszawie, w robotniczej rodzinie, miała sześcioro rodzeństwa, była bratanicą znanego komunistycznego działacza Kazimierza Mijala. Miała 18 lat, gdy zaczęła pracować jako świetliczanka na warszawskiej Woli, na Kole. Od 1934 roku była aktywna w strukturach Przysposobienia Wojskowego Kobiet.

W czasie oblężenia Warszawy w 1939 roku pracowała jako sanitariuszka, a w 1940 roku, po przeszkoleniach, weszła w skład pierwszego kobiecego patrolu minerskiego. To były dziewczyny– żołnierki, które potrafiły montować i rozmontowywać miny. Antonina Mijal działała w Biurze Badań Technicznych Wydziału Saperów Komendy Głównej AK, gdzie kierowała działem produkcji, zajmowała się przygotowywaniem materiałów wybuchowych i dostarczaniem ich na konkretne akcje. Podczas Powstania Warszawskiego była dowódcą kobiecego oddziału minerskiego „Doktór”, przyznano jej stopień kapitana.

Czytaj także: Niezwykła historia Alexandry Richie –  synowej profesora Władysława Bartoszewskiego

bartoszewski młody
Fot. 37-letni Władysław Bartoszewski w redakcji pisma „Stolica", 1959 rok, fot. TADEUSZ ROLKE/Agencja Wyborcza.pl

„Tosia” brała udział w wielu znanych akcjach, które wymagały i umiejętności, i wielkiej odwagi. Zmontowała bombę zegarową, która w maju 1942 posłużyła do zamachu na kasyno przy ul. Szucha w Warszawie, gdzie mieściło się też Gestapo. Uczestniczyła w akcji „Wieniec", która polegała na wysadzeniu torów koło podwarszawskiego Piaseczna – to była pierwsza taka akcja w Polsce przeciw niemieckim kolejom. W 1943 roku osobiście nadała na Poczcie Głównej w Warszawie dziewięć paczek zaadresowanych do okupacyjnych urzędów w Warszawie –  zawierały bomby ukryte w pudełkach na cygara. Dostarczała też broń do Warszawskiego Getta.

W czasie powstania współpracowała przy produkcji granatów i min. Walczyła w Śródmieściu, brała udział w próbie utworzenia korytarza ewakuacyjnego dla Powstańców ze Starówki, ale niestety to się nie powiodło. Była niesamowicie odważna i została nagrodzona podczas powstania orderem Virtuti Militari. Po upadku powstańczego zrywu zamieszkała w Milanówku, pomagała przesiedleńcom z Warszawy.

Dom Tosi i Teofila

Po wojnie skończyła studia medyczne, procowała jako lekarka, specjalizowała się w reumatologii. W 1949 roku wzięła ślub z Władysławem Bartoszewskim, dwa lata później urodził się ich syn Władysław Teofil, dzisiaj polityk i poseł PSL-u. Swój dom z dzieciństwa wspominał w jednej z rozmów tak: „Progu naszego domu nie przestąpił żaden członek PZPR, mimo że wiele takich osób było naszymi sąsiadami. Przychodzili do nas ludzie, którzy odsiadywali długie wyroki w czasach stalinowskich. Jako dziecko bawiłem się z córką Kazimierza Moczarskiego - on miał wyrok śmierci, który nie został wykonany. Przychodzili ludzie, którzy byli w głębokiej konspiracji, a ja słuchałem tych rozmów, schowany pod stołem.

Do tego ojciec miał nienormalny tryb życia. Jako dziennikarz pracował głównie z domu. Dyktował swoje książki, bo na maszynie nie umiał pisać. Czasem sprawdzał coś w książkach, na które wydawał wszystkie pieniądze. Stracił dwie biblioteki w czasie wojny. Jedna spłonęła w 1939 roku, drugą stracił pięć lat później. Przed wojną miał około siedmiu tysięcy książek” (cytuję za dw.com) . 

Małżeństwo Antoniny Mijal i Władysława Bartoszewskiego przetrwało kilkanaście lat. Rozwiedli się w 1966 roku. Syn Władysława Bartoszewskiego nigdy nie rozgadywał się o relacjach swoich rodziców, przyznawał tylko, że nie zawsze były idealne. W „Dzienniku Gazecie Prawnej" wspominał, że miał jedenaście lat, gdy rodzice rozstali się, trzymał stronę mamy, mieszkał z nią. Z ojcem mieli wspaniały kontakt, gdy był   dzieciakiem jeździli wtedy na Krzeptówki do Kościeliska. Ojciec brał go do plecaka, który zmieniał w nosidełko – wycinał dziury na nogi i szli w góry. Potem mieli istotny kontakt, gdy syn był już studentem i osobą myślącą. Mogli ze sobą rozmawiać na poważniejsze tematy. Ale nigdy nie rozmawiali z ojcem o rozwodzie i jego konsekwencjach. Jak mówił Władysław Teofil Bartoszewski: „Jestem pewien, że ojciec dokładnie wiedział, co myślę”.

Czytaj także: Barbara i Krzysztof Kamil Baczyńscy: kochali się, mieli mieć dziecko. Zginęli w Powstaniu Warszawskim

Władysław Teofil Bartoszewski z żoną Aleksandrą Ritchie
Fot. Syn Antoniny Mijal i Władysława Bartoszewskiego - Władysław Teofil Bartoszewski z żoną Alekxandrą Richie, fot. Mariusz Grzelak/REPORTER

Władysław i Zofia Bartoszewscy poznali się na przyjęciu

Z Zofią poznali się w końcu lat 50. na przyjęciu u redaktorki Państwowego Wydawnictwa Naukowego Zofii Lewinówny. Lewinówna i Bartoszewski pisali razem słynną potem książkę „Ten jest z ojczyzny mojej". Zofia miała wielu adoratorów. Była piękną kobietą. Oświadczył jej się nawet słynny Paweł Jasienica, ale ona wybrała Władka. Była redaktorką bardzo prestiżowego w PRL-u Państwowego Instytutu Wydawniczego. Wydała tam m.in. „Dzieła” Zygmunta Krasińskiego, „Trylogię”, o którą długo walczyli z cenzurą, szczególnie o „ Ogniem i mieczem”, którego akcja toczy się na kresach, wtedy należących do ZSRR.

Zofia Makuch urodziła się w 1927 roku, pochodziła z Warszawy, z inteligenckiego domu. Jej ojciec był przed wojną wysokim urzędnikiem Ministerstwa Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego. Żyli szczęśliwie i wygodnie, ale wojna zniszczyła ten świat. Obie z siostrą poszły do powstania, już wcześniej pracowały w Szpitalu Wolskim jako sanitariuszki. Ratowały rannych albo towarzyszyły im w chwili śmierci. W sierpniu 1944 podczas Rzezi Woli stały przed patrolem egzekucyjnym. Zanim padła komenda – rozstrzelać, Niemcy zmienili rozkazy i zdecydowali, że kończą egzekucję. Zofia Bartoszewska wspominała, że była kilka minut od śmierci.

Zofia i Władysław Bartoszewski: lgnęli do siebie

Po powstaniu obie z siostrą znalazły się w Krakowie. Żyły z hodowli wszy, które karmiły własną krwią. Po wojnie wróciły do Warszawy. Zofia skończyła polonistykę na Uniwersytecie Warszawskim. Wyszła za mąż za lekarza Janusza Bachurzewskiego i na parę lat wyjechała z nim do Gdańska, gdzie urodziła syna Piotra. Potem zakochała się i poślubiła Zbigniewa Golińskiego, ale to małżeństwo nie trwało długo, dla Zofii okazało się rozczarowaniem.

Gdy spotkali się z Władysławem Bartoszewskim, oboje byli „po przejściach”, oboje mieli synów. Lgnęli do siebie, choć na początku znajomości nie do końca sobie to uświadamiali. Ślub wzięli w końcu 1967 roku. Zamieszkali w kupionym przez Zofię domu na warszawskim Mokotowie. Związek z Władysławem Bartoszewskim nie był na pewno łatwy. Oznaczał bowiem życie u boku opozycjonisty, konspiratora, prześladowanego przez komunistyczne władze. 

Zobacz też: Wiera Gran – piętno zdrady szło za nią jak cień, była oskarżona o współpracę z Gestapo

bartoszewski z żoną zofią
Fot. Zofia i Władysław Bartoszewscy, 2007 rok, fot. MSF/REPORTER

Władysław Bartoszewski już w początku lat 60. zaczął współpracować z zakazanym w PRL-u radiem „Wolna Europa”, które nadawało z Monachium. Brał udział w różnego rodzaju akcjach i protestach, zakładał m.in. niezależny „Latający uniwersytet”, który bardzo nie podobał się władzy. Zofia wiele razy denerwowała się o męża, nie wiedziała, czy wróci do domu, czy zostanie zatrzymany. W 1981 roku po wprowadzeniu stanu wojennego Władysław Bartoszewski został internowany, najpierw w więzieniu na Białołęce, potem w Jaworzu.

Zofię Bartoszewską też dotknęły represje, wyrzucono ją z pracy w Państwowym Instytucie Wydawniczym. Bardzo to przeżyła, bo straciła swój świat. Od tamtej pory funkcjonowała jedynie jako pani Bartoszewska, redagowała książki męża. Zawsze jednak stała u jego boku, dzieliła z nim szczęśliwe i trudne chwile. Nie tylko w PRL-u, bo przecież wiadomo, że Władysława Bartoszewskiego po 1989 roku też nie wszyscy lubili i akceptowali. Gdy szli razem z żoną na Powązki w czasie rocznicy powstania, zawsze znalazła się grupa ludzi, która buczała i gwizdała, chociaż oboje mieli piękną kartę z czasów wojny.

Ich rytuały i życie codzienne

Zofia Bartoszewska mówiła w rozmowie z „Newsweekiem”: „bardzo trudno było się dostać do uczuć męża”. Nie ujawniał emocji, rozmawiał o faktach, racjonalizował. „Wiele w sobie dźwigał, ale nie dał tego po sobie poznać”, wspominała. W małżeństwie mieli swoje rytuały, w Boże Narodzenie jeździli do Zakopanego, na Wielkanoc – do Sopotu. Popołudniami ona piła kawę, którą on jej robił i przynosił w małej filiżance. Profesor zamiast kawy wypijał filiżankę herbaty Assam, kupował ją zawsze na pobliskim bazarku. Jak opowiadała Zofia Bartoszewska, jej mąż trudno znosił urlopy, wytrzymywał tydzień, potem „zaczynało go nosić”.

Wiadomo było, że jak ktoś chce załatwić jakąś trudniejszą sprawę, to trzeba dzwonić w czasie urlopu – profesor był wtedy bardzo otwarty na różne propozycje.  Przeżyli razem blisko 50 lat, ich dom z czasem obrastał fotografiami, obrazami, przedmiotami, które miały dla nich wyjątkowe znaczenie. Ale i papierami, których profesor miał zawsze mnóstwo. Pracował do końca, właściwie do dnia swojej śmierci.

Zofia Bartoszewska: jego śmierć to koniec mojego świata

W rozmowie z „Newsweekiem” Władysław Bartoszewski opowiadał: „Miałem przyjaciela, księdza Andrzeja Bardeckiego, asystenta arcybiskupów krakowskich, który mówił mi: <Władeczku, ze śmiercią to ja nie wiem, jak jest>. Czy ja się boję śmierci? Wierzę, że Bóg istnieje i sprawiedliwość istnieje, więc jeśli Bóg weźmie pod uwagę moje lęki i wynagrodzi wszystko dobre, co udało mi się zrobić, jeśli miłosiernie potraktuje moje błędy, bo błędy wobec ludzi popełniałem, ale wobec mojej ojczyzny nie mam sobie nic do wyrzucenia, i jeśli Bóg tę kategorię weźmie pod uwagę, to źle nie będzie. Czego więc się bać?”.

Czytaj także: Kłócili się, rozstawali, pochowali córkę. Byli ze sobą 54 lata. O miłości Zofii i Melchiora Wańkowiczów

bartoszewski
Fot. fot. Michal Fludra/NurPhoto/Getty Images

Zasłabł nieoczekiwanie, w domu. Żona wezwała pogotowie, przewieziono go do szpitala, zaintubowano, bo miał kłopoty z oddychaniem. Zmarł 24 kwietnia 2015 roku w wieku 93 lat. „Spędziłam z Władkiem 50 lat życia! Mieliśmy mnóstwo wspomnień, pięknych chwil. Bardzo go kochałam i wciąż kocham. Zawsze byliśmy razem: on ze mną, ja z nim. Wraz z jego śmiercią skończyło się dla mnie już życie”, mówiła po śmierci męża.

Zofia Bartoszewska zmarła w 2017 roku, została pochowana obok Władysława Bartoszewskiego na Cmentarzu Powązkowskim w Warszawie. Pierwsza żona Władysława Bartoszewskiego - Antonina Mijał – zmarła w 1986 roku, jest pochowana na Powązkach w koleżeńskim grobie członkiń Przysposobienia Wojskowego Kobiet.  

Źródła, m.in. Neewsweek, styl.interia.pl, wyborcza.pl, gazetaprawna.pl

Wideo

Za nami 25 lat tworzenia magazynu VIVA!. Tak wraz z gwiazdami zapamiętaliśmy ten wyjątkowy czas

Akcje

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

KAROLINA PISAREK i ROGER SALLA: tuż przed ślubną ceremonią modelka opowiada o niespodziewanych oświadczynach, swoim związku i przygotowaniach do ślubu. MICHAŁ WIŚNIEWSKI: po co mu ten ślub?! Wyznania mężczyzny, który pięć razy mówił „tak”. AGATA TUSZYŃSKA często przedkładała wszystko nad kolejne książki. Czy to był dobry wybór? Czy nie żałuje? I czy w ogóle umie żyć inaczej? Do refleksji. ŚLUBY WSZECH CZASÓW: Kelly i książę Rainier, Beaulieu i Presley, Yoko Ono i Lennon, Diana i książę Karol… Ich śluby zawładnęły zbiorową wyobraźnią.