Anna Lewandowska, VIVA! sierpień 2015
Fot. Bartek Wieczorek/LAF AM
O TYM JEST GŁOŚNO

Anna Lewandowska wydała oświadczenie po krytyce internautów!

Głos w sprawie zabrała również Karolina Korwin-Piotrowska

Konrad Szczęsny 5 września 2020 11:30
Anna Lewandowska, VIVA! sierpień 2015
Fot. Bartek Wieczorek/LAF AM

Opublikowany tydzień temu filmik, na którym przebrana w sztuczny brzuch i pupę Anna Lewandowska tańczy do utworu Beyonce, wywołał w mediach prawdziwą burze. Trenerce zarzucono naśmiewanie się z osób otyłych. Skrytykowały go m.in. działaczka Maja Staśko oraz blogerka i modelka plus size Ewa Zakrzewska. Jak się okazuje, prawnicy trenerki skontaktowali się z obiema paniami i zażądali usunięcia materiałów na ten temat. W innym przypadku sprawa zostałaby skierowana na drogę prawną. Internauci nie kryją oburzenia, głos w sprawie zabrała również Karolina Korwin-Piotrowska. Z kolei Anna Lewandowska po raz kolejny przeprosiła wszystkich, którzy poczuli się urażeni nagraniem.

Prawnicy Anny Lewandowskiej zagrozili pozwami modelce plus size Ewie Zakrzewskiej

Po fali krytyki, jaka miała miejsce w zeszłym tygodniu, Anna Lewandowska usunęła kontrowersyjny filmik. Przypomnijmy, że tańczyła w nim do utworu Beyonce, przebrana w sztuczny brzuch i pupę. 

„Very #bodypositive! Za chuda, za duża - jak teraz Wam się podobam :D? #fridaymood”, podpisała go.

Niestety, wydźwięk nagrania według wielu osób był co najmniej niestosowny. Zarzucili trenerce, że promuje postawę stygmatyzowania osób otyłych. Głos w sprawie zabrała m.in. modelka plus size Ewa Zakrzewska, która nagrała na ten temat w minioną środę specjalny filmik.

„Umówmy się, teraz „ciałopozytywność” nagle jest na fali. Nagle pojawia się spora dyskusja, co jest bardzo dobre akurat. No i podejrzewam, że doradcy Ani Lewandowskiej też powiedzieli: „Ooo, body positive! To też musimy coś z tym zrobić”. No i wsadzili ją w ten kostium. Mam nadzieję, że ktoś ją wsadził. Naprawdę nie wierzę, że ona sama wpadła na ten głupi pomysł”, mówiła w 17-minutowym nagraniu.

Wcześniej filmik trenerki ostro skrytykowała działaczka i aktywistka Maja Staśko. Stwierdziła ona, że „żarty z grubych osób są tak samo śmieszne, jak żarty z gwałtów”. Ostatecznie żona Roberta Lewandowskiej przeprosiła tych, którzy poczuli się nagraniem urażeni oraz usunęła je z sieci.

Jak się okazało, w piątek 4 września z obiema paniami skontaktowali się prawnicy Anny Lewandowskiej. Zażądali usunięcia z mediów społecznościowych materiałów, w których krytykowały one postawę trenerki. W innym wypadku musiałyby liczyć się z procesem i – w przypadku przegranej – zapłatą wysokiego odszkodowania.

Internauci byli oburzeni i w komentarzach pisali wprost, że to „próba uciszenia osób, które mówią o tym, co niewygodne”. Ostatecznie Ewa Zakrzewska skontaktowała się z przedstawicielami Anny Lewandowskiej. Ci, po wysłuchaniu jej, zobowiązali się do wycofania pisma. Co więcej, jak podaje Pudelek, obie panie szykują wspólny projekt, który dotyczyć ma zjawiska „body shamingu”.

„Gdy rano otworzyłam maila i przeczytałam treść wysłaną przez prawników Anny, byłam w szoku. Nie ukrywam, że było mi przykro, ale wsparcie osób, które mnie obserwują, było ogromne. Po kontakcie ze stroną Anny i wysłuchaniu mojego stanowiska, udało nam się dojść do porozumienia. Obie mamy chęć z tej przykrej sytuacji zrobić coś dobrego. I na to liczę”, stwierdziła modelka plus size w rozmowie z portalem.

Dziękuję Wam ❤️

Opublikowany przez Ewokrację by Ewą Zakrzewską Piątek, 4 września 2020

Wiele osób czeka na igrzyska. Krew, pozew za pozwem, kary, bitwę i wszystkie mocne emocje temu towarzyszące. Na...

Opublikowany przez Ewokrację by Ewą Zakrzewską Sobota, 5 września 2020

Prawnicy Anny Lewandowskiej wysłali pismo do Mai Staśko

O tym fakcie działaczka i aktywistka Maja Staśko poinformowała za pośrednictwem mediów społecznościowych w obszernym nagraniu. Jest tym faktem zaszokowana, ponieważ uważa, że nie było podstaw, by takie pismo wysyłać.

„Nie mówiłam o tym wcześniej, bo po prostu się bałam. Bałam się, że przegram w starciu z gigantem. Z celebrytką - zaczyna publicystka i oznajmia: Dostałam groźbę pozwu od prawnika Anny Lewandowskiej. Przyznam szczerze, że trochę mnie to zaskakuje, bo w poście nie było nic obraźliwego względem pani Anny Lewandowskiej. Napisałam same fakty: że jest to szczupła, bogata osoba, która przez to może nie znać pewnych problemów. I tyle”, podkreśliła przejęta.

I w dalszej części filmiku pyta, czy takie pismo od prawników to próba uciszenia jej.

„A to, że w zamian dostałam groźbę pozwu, to próba uciszenia, zastraszenia? Taki straszak? Nie wiem. Ale trochę się to udało, skoro nie mówiłam o tym wcześniej i skoro zaczęłam zastanawiać się, czy powinnam pisać o fatfobii, czy w ogóle lepiej dać temu spokój. Ale ja nie chcę dawać temu spokoju, chcę, żeby grube osoby czuły, że mają wsparcie”, zaznaczyła.

Jak się okazuje, gdyby sprawa wkroczyła na drogę sądową a Maja Staśko przegrała, musiałaby zapłacić ogromne odszkodowanie trenerce – w wysokości 50 tysięcy złotych.

„W wezwaniu jest podana przeolbrzymia kwota kilkudziesięciu tysięcy złotych, które miałabym zapłacić, jeśli przegrałabym sprawę z Anną Lewandowską. Dla mnie to są pieniądze, których nie mam, po prostu.

I tu wychodzi ta nierówność, o której cały czas mówię. Dla celebrytek kilkadziesiąt tysięcy złotych to nie jest jakaś kosmiczna kwota. Dla mnie jak najbardziej. Celebrytka ma opłacanego prawnika, który wysyła tego typu pisma. Ja mam, owszem, wsparcie prawne, ale to prawnik pro bono, który wspiera moje działania na rzecz kobiet po przemocy”, zauważa.

Okazuje się, że taki scenariusz przewidziała m.in. mama aktywistki i ostrzegała ją przed wypowiadaniem się na ten temat.

„Mama mi odradzała, żebym cokolwiek mówiła: „Usuń natychmiast ten post i już nic nie mów o tych grubych osobach, bo nie stać cię na to”, zdradziła.

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Prawnik Anny Lewandowskiej zagroził mi pozwem i karą w wysokości 50 000 zł, jeśli nie usunę posta, w którym krytykuję przebranie się celebrytki w strój grubej osoby. W poście wskazuję, że trenerce fitness zabrakło empatii, a to, co zrobiła, to szydzenie z grubych osób. I tyle. Pod moim postem Lewandowska przeprosiła, „jeśli ktoś się poczuł urażony”. Potem zamieściła post, w którym pisała, że wszystkie kobiety powinny się wspierać i trzymać razem. A po cichu jej zespół prawny w tym czasie wysyłał wezwania do skasowania postów i filmików na temat tej sprawy – do mnie i Ewy. Kurcze, każdy może popełnić błąd. Wtedy wystarczy przeprosić osoby, które się skrzywdziło. Lewandowska mogła wyciągnąć wnioski z krytyki i np. zaprosić grubą osobę do rozmowy albo udostępnić kilka postów aktywistek w temacie. Zamiast tego jej prawnicy zaczęli wysyłać groźby pozwów do osób, które skrytykowały celebrytkę. To nawet PR-owo jest potężna klapa. Ale szczerze? Początkowo wizja rozpraw z najlepszymi prawnikami, na których stać Lewandowską, była dla mnie przerażająca. To potwornie nierówna batalia. Dla celebrytek 50 000 zł to jedne wakacje – a ja po prostu tyle nie mam. Moja mama prosiła, żebym przestała mówić o fatfobii, bo mnie na to nie stać. I dokładnie o to chodziło. To wezwanie prawne miało mnie przestraszyć i uciszyć. Ale tu chodzi o coś znacznie więcej niż jeden post – o prawa grubych osób do mówienia o krzywdzie, która je spotyka. Cały przemysł kosmetyczny i fitness kreuje nierealne wymagania względem ciał kobiet, by zarabiać. Grube osoby stają się antywzorem. Gdyby zaczęły być traktowane na równi, idealny obraz ciała przestałby mieć sens. Gdybyśmy wszystkie były zadowolone z naszych ciał, większość kosmetyków, usług i zabiegów upiększających straciłoby źródło zysku. Prawa grubych osób zagrażają tym zyskom. Nie może być tak, że bogaci dyktują o czym można, a o czym nie można mówić. Po prostu nie. To nie jest kwestia jednego posta – tylko wolności słowa, wolności do wspierania wykluczanych osób i zmiany świata na sprawiedliwszy. Nie mam zamiaru z tego rezygnować. Jeśli mam przez to trafić do sądu – trudno. Przeżyję.

Post udostępniony przez Maja Staśko (@majakstasko)

Karolina Korwin-Piotrowska o wysłaniu pism przez prawników Anny Lewandowskiej

Głos w sprawie zabrała również dziennikarka show-biznesowa. Karolina Korwin-Piotrowska powołała się przy tym na własne doświadczenia.

„Dostałam w życiu parę takich pism, jakie dzisiaj dostała Maja Staśko od Anny Lewandowskiej. I wiem jedno: takie pisma żądające skasowania wypowiedzi czy postu, są efektem strachu i dowodem na to, że uprawniona prawem do wolności wypowiedzi recenzja czyjegoś zachowania była trafna. Jest strach. Bo wizerunek, a co za tym idzie, stan konta i kariera ucierpią, bo może nie wszyscy łykają wszystko bezkrytycznie jak pelikany”, rozpoczęła.

Podkreśla, że jest postawą Anny Lewandowskiej niezwykle rozczarowana.

„Strach jest złym doradcą i zwykle radzi wysłać groźbę knebla, kary 50 tysięcy złotych. Nie mam złudzeń co do celebrytów. Żadnych. Miałam jednak złudne, jak widać nadzieje, że Anna Lewandowska, zamiast wystawiać działa i grozić aktywistce, coś zrozumie, podejmie dialog, zacznie swój słaby moim zdaniem filmik wsadzać w pewien kulturowy kontekst, czegoś się nauczy, zrozumie”, dywaguje.

I dodaje, że dzięki takim kobietom, jak Maja Staśko i Ewa Zakrzewska, rzeczywistość zmienia się na lepsze.

„Świat się ostatnio bardzo zmienia. Zmieniają go młode i odważne kobiety, które coraz trudniej jest wsadzić w schemat. I zastraszyć. One w przeciwieństwie do zamkniętych w swych bańkach celebrytek potrafią pewne zachowania wsadzić w kontekst kulturowy, historyczny i społeczny. To zrobiła Maja. Mają wiedzę i narzędzia do tego. I robią to. Nie sprzedają nikomu wizji szczęścia, tylko tę wizję wciskaną nam zewsząd oceniają. Mają do tego prawo”, zaznacza. 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Dostałam w życiu pare takich pism, jakie dzisiaj dostała @majakstasko od Anny Lewandowskiej. I wiem jedno: takie pisma żądające skasowania wypowiedzi czy postu, są efektem strachu i dowodem na to, ze uprawniona prawem do wolności wypowiedzi recenzja czyjegoś zachowania była trafna. Jest strach. Bo wizerunek, a co za tym idzie, stan konta i kariera ucierpią, bo może nie wszyscy łykają wszystko bezkrytycznie jak pelikany. Strach jest złym doradcą i zwykle radzi wysłać groźbę knebla, kary 50 tysięcy złotych. Nie mam złudzeń co do celebrytów. Żadnych. Miałam jednak złudne jak widać nadzieje, ze AL zamiast wystawiać działa i grozić aktywistce, coś zrozumie, podejmie dialog, zacznie swoj słaby moim zdaniem filmik wsadzać w pewien kulturowy kontekst, czegoś się nauczy, zrozumie. Jednak nie. Łatwiej wysyła się groźbę do kogoś, kto korzystając z wolności słowa, prawa do oceny, zwrócił uwagę na to, co zrobiła AL. A zrobiła rzecz niemądrą. Świat się ostatnio bardzo zmienia. Zmieniają go młode i odważne kobiety, które coraz trudniej jest wsadzić w schemat. I zastraszyć. One w przeciwieństwie do zamkniętych w swych bańkach celebrytek potrafią pewne zachowania wsadzić w kontekst kulturowy, historyczny i społeczny. To zrobiła Maja. Mają wiedzę i narzędzia do tego. I robią to. Nie sprzedają nikomu wizji szczęścia, tylko te wizję wciskaną nam zewsząd oceniają. Maja do tego prawo. Jeszcze je mają. Może nie mają zaprzyjaźnionych mediów. Może nie mają na prawników. Ale mają coś, czego nie kupisz groźbami: są szczere, mają niewiele do stracenia i widzą, że jest 2020. Idzie nowe. Wszystkich ich nie zagłuszycie i nie zakneblujecie. A post @majakstasko który niektórzy teraz chcą unicestwić, rozleje się po sieci. A wiecie, dlaczego? Bo jest rok 2020. Ogarnijcie się.

Post udostępniony przez Karolina Korwin Piotrowska (@karolinakp)

Anna Lewandowska wydała oświadczenie na InstaStories

Po całym dniu zamieszania Anna Lewandowska, która przebywa obecnie z mężem i córkami na wakacjach na Sardynii, wydała oświadczenie na swoim InstaStories, w którym po raz kolejny przeprosiła za kontrowersyjny filmik.

„Kochani, kto mnie zna (...) wie, że nigdy, przenigdy nie miałam złych intencji i nigdy nie dodaje złych, negatywnych emocji. Nigdy nie oceniam ludzi, a tym bardziej się z nich nie śmieje. Pracuję z kobietami i z ich problemami od wielu lat, i to jest całe moje życie, i moja praca”, podkreśliła.

Dalej zaapelowała do wszystkich o wsparcie.

„Chciałabym jeszcze raz przeprosić osoby, które poczuły się dotknięte moim filmikiem. Nie to było moim zamiarem (...) Nie dzielmy się, tylko się po prostu wspierajmy”, prosi.

Brzmi przekonująco?  

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Oceny i porównania, po co i komu są potrzebne? PRZECZYTAJ DO KOŃCA I PROSZĘ UDOSTĘPNIJ. Jako kobieta jestem narażona na wiele ocen i porównań, ale nie tylko ja (dlaczego tak jest?) Czytam o sobie - za chuda, za gruba, czy wróciłam do formy po ciąży, czy też nie, za niska, włosy - takie, usta - takie... 🤷‍♀️ ...no takie i nie inne...i co teraz😉? Dzisiejszy post i wczorajszy filmik (jak tańczę) to odpowiedź na ciągłe komentarze odnośnie nas kobiet. WSPIERAJMY SIĘ, zamiast poddawać ciągłej ocenie!!! Różne formy porównania w pewnym momencie stały się naszą kobiecą codziennością. Tak - ktoś powie, godząc się na bycie osobą publiczną, musisz się z tym liczyć, że będziesz poddawana ciągłej ocenie. A czy „osoba publiczna”, to robot bez uczuć? No nie 🙈. Ale nauczyłam się z tym żyć, bo trwa czas, kiedy, chcąc nie chcąc, wszyscy jesteśmy poddani czyjejś ocenie... Nie od dziś wiadomo, że niestety kobiecie trudniej odnieść się do nieuzasadnionej krytyki, pozostaje nam duuuuży dystans😌 Mi w radzeniu sobie z różnymi ocenami pomógł SPORT - nieustannie będę to powtarzać. Promuję aktywność fizyczną, bo w mojej opinii jest to antidotum na wiele problemów. A przede wszystkim jest to forma lekarstwa na zdrowie i lepsze samopoczucie, większą samoocenę i energię. Plusów mogę wymieniać w nieskończoność. ____ W mojej codziennej pracy to właśnie na KOBIETACH skupiam się najbardzej. Wspieram je na różne sposoby. Spotkania, które organizuję (obozy, treningi, live, wartsztaty) pokazują między innymi jak radzić sobie z oceną, jak budować pewność siebie i jak szukać w sobie wewnętrzej siły, którą ma przecież każda z nas. Pamiętajmy aby otaczać się osobami, które nas wspierają, motywują, wówczas nasz dzień stanie się lepszy i bardziej pozytywny💪 Czy to coś zmieni? Będziemy mieć wpływ na jaki pewien % naszego dobrostanu💪 ale nie łudźmy się, zawsze znajdzie się ktoś, kto chętnie podreperuje swoje niskie poczucie własnej wartości czyimś kosztem. Pozostaje nam być wyrozumiałym 😉 Trzymajcie się dziewczyny i panowie, miłego wieczoru❤️

Post udostępniony przez 𝐀𝐧𝐧𝐚 𝐋𝐞𝐰𝐚𝐧𝐝𝐨𝐰𝐬𝐤𝐚 (@annalewandowskahpba)

Wideo

Trendy na wiosnę 2021. Najmodniejsze makijaże na wiosnę 2021.

Akcje

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

URSZULA DUDZIAK i MIKA URBANIAK osobista rozmowa dwóch niezwykłych artystek – matki i córki. ANNA PUŚLECKA mówi, że jej życie to nie tylko walka z rakiem. Polskie olimpijki: WALASIEWICZÓWNA, KONOPACKA, SZEWIŃSKA, KŁOBUKOWSKA… walczyły z rywalkami i z uprzedzeniami! Córka Ewy Błaszczyk MARIANNA JANCZARSKA: „Ola na zawsze jest częścią mojego życia”. EDYTA i MARCIN SAPETOWIE tworzą rodzinę dla dzieci z bagażem trudnych doświadczeń i chorób. Tumai – raj dla zawiedzionych kenijskich kobiet. Konkurs VIVA! PHOTO AWARDS rozstrzygnięty!