Aleksandra Żebrowska, Ola Żebrowska
Fot. Artur Zawadzki/REPORTER
Z ŻYCIA GWIAZD

Poruszające wyznanie Aleksandry Żebrowskiej: „Ulgę przynosiła mi świadomość, że nie jestem sama”

W nowym wywiadzie opowiedziała o utracie kilku ciąż

Ksenia Krasko 22 listopada 2020 12:54
Aleksandra Żebrowska, Ola Żebrowska
Fot. Artur Zawadzki/REPORTER

Aleksandra i Michał Żebrowscy na początku sierpnia tego roku powitali na świecie trzecie dziecko, a ich synkowie Franciszek i Henryk zostali starszymi braćmi małego Feliksa. Chociaż para stara się nie ujawniać wielu szczegółów życia prywatnego, nie obawiają się tematów tabu i jeśli czują potrzebę, zabierają głos w istotnych sprawach. Aleksandra Żebrowska już wcześniej opowiedziała o walce, jaką musiała stoczyć, aby zostać matką. Do bardzo trudnego tematu poronień powraca w najnowszym wywiadzie.

Aleksandra Żebrowska o poronieniach

Aleksandra Żebrowska publikuje na swoim Instagramie bardzo szczere, często intymne wyznania, i właśnie za taką otwartość uwielbiają ją fani. Wkrótce po narodzinach trzeciego syna podzieliła się poruszającą historią. „Nieudane ciąże to temat, o którym rozmawia się ciężko – nawet z najbliższymi. Sama mam kilka takich za sobą – poronienia i na dokładkę ciążę pozamaciczną pod koniec zeszłych wakacji [...]”, pisała.

Więcej ujawniła w późniejszym wywiadzie dla Na Temat. „[...] kiedyś czwarta ciąża, jedno dziecko ledwo przechodziło mi przez gardło. Z każdą kolejną ciążą było łatwiej. Ale nigdy nie podejrzewałam, że w wieku 33 lat będę w siódmej ciąży – mając dwójkę dzieci”, tłumaczyła Annie Dryjanskiej.

Podczas tej rozmowy przyznała, że po raz pierwszy poroniła w wieku 24 lat. „To był dopiero początek – obwiniania się, strachu związanego z kolejnymi próbami, dociekania co jest nie tak i dlaczego przytrafia się to zdrowej, młodej dziewczynie, której mama była w 8 ciążach i ma ósemkę dzieci”.

Wtedy wstydziła się swojej historii, ale po latach zrozumiała, że jest to temat, o którym trzeba otwarcie rozmawiać. „Jeśli chociaż jedna kobieta poczuła się lepiej czytając o moich przeżyciach, albo chociaż jedna ciocia dzięki temu powstrzyma się przed zadaniem nieodpowiedniego pytania „przy zupie”, to jest to dla mnie dużo ważniejsze niż opinie tych, których to nie dotyczy [...]”, podkreśliła w rozmowie z Na Temat.

„Problemy z zajściem w ciążę są bardzo powszechne, ale tak rzadko się o nich mówi, że ludzie kompletnie nie biorą ich pod uwagę. Gdybyśmy wszyscy byli ich bardziej świadomi, może nie dawalibyśmy z taką łatwością rad, że nie warto czekać, że dzieci to piękna sprawa. Ludzie naprawdę nie zdają sobie sprawy z tego jak takie niewinne komentarze potrafią być okrutne. To dotyczy tematu macierzyństwa w ogóle, nie tylko poronień”, dodała wtedy. Powróciła do tego w nowym wywiadzie dla Wysokich Obcasów.

Opublikowała fragment poruszającej rozmowy, a właściwie odpowiedź na pytanie o to, co przynosiło jej ulgę po dramatycznych przeżyciach. „Czytanie o podobnych doświadczeniach innych kobiet – głównie na forach internetowych. Ogromną ulgę przynosiła mi świadomość, że nie jestem sama”, przyznała otwarcie.

„Mimo, że osobiście nigdy nie uczestniczyłam w tych dyskusjach, to możliwość przeczytania szczegółów dotyczących doświadczeń innych kobiet dodawała mi otuchy. Widziałam, co te kobiety czuły, że wszystko tak samo analizowały, że często ich obawy, ale też nadzieje, pokrywały się z moimi. Zobaczyłam, że da się wyjść z tego smutku”, wytłumaczyła Aleksandra Żebrowska na łamach Wysokich Obcasów.

W wywiadzie z Ewą Kaletą powraca do trudnych doświadczeń. Po raz pierwszy poroniła, kiedy była w Stanach Zjednoczonych. Nawet nie podejrzewała, że coś może być nie tak. „W pierwszym odruchu pomyślałam, że może się myli”, wspomina swoją reakcję na słowa lekarza.

Pół roku później zaszła w kolejną ciążę. „Poroniłam w dziesiątym tygodniu. Trafiłam do szpitala na zabieg łyżeczkowania. [...] przed wypisem przyniesiono jakieś formularze i zapytano mnie, czy chcę pochować dziecko. Poinformowano mnie też, że przysługuje mi urlop macierzyński i zasiłek, ale w takim wypadku muszą określić płeć, a my – nadać imię”, opowiedziała Wysokim Obcasom. Nie zdecydowała się na to, ale przyznała, że innym kobietom takie pożegnanie może pomóc.

Zwróciła też uwagę na istotną kwestię. „Ludzie myślą, że kiedy ktoś stara się o dziecko i wreszcie zachodzi w ciążę, to wtedy może odetchnąć z ulgą, skacze ze swoim partnerem z radości. Żyjemy w iluzji, że to moment czystego szczęścia. A prawda jest taka, że czasem, widząc dwie czerwone kreski na teście, czuje się strach, radość i niepewność jednocześnie [...]”. Trudno się z tym nie zgodzić. 

Źródło: Wysokie Obcasy, Onet, Jastrząb Post

Wideo

Marynarki, kardigany, sukienki maxi, kozaki na słupku. Te produkty będą modne jesienią i zimą 2020/2021

Akcje

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

JOANNA PRZETAKIEWICZ I RINKE ROOYENS Mężczyzna z przeszłością, kobieta po przejściach… Dlaczego zdecydowali się na ślub? KASIA STRUSS Życiowa rewolucja supermodelki. JOE BIDEN – rodzinne tragedie, trudne wybory i droga na szczyt 46. prezydenta Stanów Zjednoczonych. VINCENT ŻUŁAWSKI Co zawdzięcza rodzicom – Andrzejowi Żuławskiemu i Sophie Marceau? Polska „junioromania”, czyli wszystko o EUROWIZJI JUNIOR 2020. W cyklu Extra Elitarne szkoły i uczelnie Wielkiej Brytanii (nie)tylko dla wybranych.