Pola Raksa
Fot. East News
NIEZWYKŁE HISTORIE

Pola Raksa. Legendarna gwiazda PRL zrezygnowała z aktorstwa u szczytu swojej kariery

Za jej urodę można byłoby się nawet dać zabić. Tak przynajmniej śpiewał Grzegorz Markowski z zespołu Perfect. 14 kwietnia Pola Raksa kończy 80 lat

Dorota Falkowska 14 czerwca 2021 13:20
Pola Raksa
Fot. East News

Nie ma wątpliwości, że Pola Raksa zostanie zapamiętana jako najpiękniejsza z polskich aktorek. Była tak fotogeniczna, że reżyserzy dawali jej role bez zastanowienia. Serca widzów podbiła jako dzielna Marusia z serialu „Czterej pancerni i pies”. Będąc u szczytu popularności, pożegnała się z aktorstwem. 

Muza Perfectu 

„Za jej Poli Raksy twarz każdy by się zabić dał” – śpiewał w słynnej „Autobiografii” zespół Perfect. Muzycy nawet zaprosili Raksę na swój koncert. Poproszono ją, żeby weszła na scenę w tym konkretnym momencie, gdy będą o niej śpiewać. Aktorka otrzymała wtedy bukiet róż i mnóstwo braw. Na jej cześć zaśpiewano też kultowy numer „Deszcze niespokojne potargały sad…” z „Czterech pancernych i psa”. Tak wyglądało pożegnanie wielkiej gwiazdy. A warto zacząć od początku. 

Zobacz także: Kim była Helena Majdaniec? Oto zapomniana historia królowej polskiego twista

Studentka polonistyki

Pola (właściwie Apolonia) Raksa urodziła się w 1941 r. na terenie dzisiejszej Białorusi. Po II wojnie światowej wraz z rodzicami i siostrą zostawiła za sobą rodzinny dom i przeniosła się do Polski w nowych granicach. Na początku zamieszkali w Leśnicy we Wrocławiu, ostatecznie osiedlili się w Jeleniej Górze. Gdyby zapytać młodą Polę, kim chciałaby zostać, jak dorośnie, zawód aktorki nie nasunąłby się jej jako pierwszy. Jako świeżo upieczona studentka polonistyki na Uniwersytecie Wrocławskim, pewnie odpowiedziałaby, że zostanie nauczycielką. Wtedy do jej nietuzinkowej urody wzdychaliby wszyscy uczniowie. Pola Raksa nie marzyła o aktorstwie, ale ten zawód poniekąd sam ją przywołał. 

Pola Raksa
Fot. East News

Wszystko przez ten bar mleczny 

To było na pierwszym roku studiów. Chwilę po zajęciach na basenie, jeszcze z mokrymi włosami, poszła z koleżanką do baru mlecznego. Wstąpiła na ciepłe mleko, a wyszła z zaproszeniem na sesję zdjęciową od fotoreportera pisma „Dookoła Świata”. Czekał tam na zupełnie inną studentkę, ale gdy zobaczył Polę, od razu złożył jej propozycję. Dziewczyna wzięła udział w sesji, a potem podobno przez dwa tygodnie zaglądała do gazety „Dookoła Świata”, ale nie znalazła tam swoich zdjęć. Dostrzegła je natomiast Maria Kaniewska, reżyserka filmu dla młodzieży „Szatan z siódmej klasy” (1960), dzięki czemu chwilę później Pola była już w drodze do Łodzi na zdjęcia próbne. 

Wzdychał do niej Szatan 

Tym sposobem dostała swoją pierwszą rolę. Miała zagrać Wandzię, córkę kustosza i obiekt westchnień głównej postaci, Adasia. Raksa nie zrobiła podobno wielkiego wrażenia na krytykach, za to na męskiej części młodej widowni już owszem. Wzdychali do niej wszyscy. 

- Poszliśmy na tego "Szatana…" całą klasą do kina Praha, wtedy to była jeszcze klasa męska – wspominał Bogdan Olewicz, autor tekstu słynnej piosenki Perfectu. - To był koniec. Pół klasy od razu się zakochało. Za chwilę na bazarze Różyckiego pojawiły się lusterka z fotografią – dodał.

Pola Raksa zawdzięcza Kaniewkiej nie tylko swoją pierwszą rolę w filmie, ale też słuszną radę dotyczącą jej dalszej edukacji. Młoda studentka postanowiła zrezygnować z polonistyki na rzecz szkoły filmowej w Łodzi.

Posypały się propozycje ról 

„Szatan…” był dla Raksy wielką przepustką do filmowego świata. Wśród ról, które przyjęła, warto wyróżnić postać Grażyny w „Ich dniu powszednim” u boku Zbigniewa Cybulskiego (1963). Zagrali tam oboje (bardzo z resztą przekonująco) parę kochanków. O tej roli krytyk Aleksander Jackiewicz napisał: „Pola Raksa – nareszcie aktorka”. Na potwierdzenie tych słów, dwa lata później, zagrała u Andrzeja Wajdy, który zobaczył w niej Helenę de With w swoich „Popiołach” (1965). U jej boku stanął młody i piękny Daniel Olbrychski, do którego Wajda mrugał zza kamery, żeby zagrali tak, że mają na siebie ochotę. Olbrychski chciał dać z siebie wszystko, ale po kilku uwagach operatora kamery, żeby „nie grali tak ciasno”, zorientował się, że to zazdrosny mąż Poli Raksy, Andrzej Kostenko, którego poznała na planie komedii „Rozwodów nie będzie” (1964). 

Pola Raksa i Daniel Olbrychski w filmie Popioły 1965
Fot. East News

Legendarna Marusia 

W pierwszej połowie lat 60. Raksa była już rozpoznawalna, ale prawdziwa popularność przyszła w 1966 roku, kiedy zaproponowano jej rolę w serialu „Czterej pancerni i pies” (1966-1970). Miała w nim zagrać sanitariuszkę Marusię, która  zakochuje się z wzajemnością w Polaku, Janku Kosie (Janusz Gajos) i odbija go radiotelegrafistce Lidce (w tej roli Małgorzata Niemirska). „Przeczytałam, że mam grać radziecką dziewczynę, która odbija Polce polskiego chłopaka, i już jej nie lubiłam” – tak po latach mówiła o tej propozycji Raksa. Zasugerowała nawet do tej roli Elżbietę Czyżewską, ale ostatecznie jednak uległa namowom. Serial zrobił furorę i gromadził przed telewizorami tłumy widzów. Może sama Raksa nie polubiła granej przez siebie postaci, ale Polacy pokochali Marusię. Po latach żartowała w wywiadzie, że „Czterej pancerni…” skomplikowali jej życie towarzyskie: „Kolejni narzeczeni odchodzili w siną dal, bo nie mogli znieść ciągłego szarpania mnie za rękaw i pytania wścibskich widzów: »A co z Jankiem?«”.

Pola Raksa i Janusz Gajos w serialu
Fot. Polfilm/East News
Pola Raksa i Janusz Gajos, Czterej pancerni i pies
Fot. East News

Zaszufladkowane, słodkie dziewczę 

Świat polskiego filmu rozczarował aktorkę. Rola Marusi, mimo że przyniosła jej ogromną popularność i sympatię widzów, nie dała jej satysfakcji. Pola Raksa ponad role słodkich dziewczyn, pragnęła ról ciekawych. „Żaden aktor nie godzi się chętnie na takie ograniczenie emploi” – mówiła w wywiadzie dla „Ekranu” w 1970 r. „Mnie takie ograniczenie spotkało już w początkach pracy zawodowej. Po moich pierwszych filmach uznano, że powinnam grać wyłącznie postacie dziewcząt pięknych, prostych, o łagodnym sercu, a więc typ ról, które określa się mianem »pierwsza naiwna«. Tak zaszufladkowany aktor zaczyna wzdychać do ról czarnych charakterów”. Co prawda, w 1965 roku dostała szansę na zagranie czarnego charakteru w serialu „Kapitan Sowa na tropie”. Wcieliła się tam w rolę bezwzględnej morderczyni, ale jeśli ku czyjejkolwiek uciesze, to tylko swojej. Dla polskiego widza, przyzwyczajonego do oglądania Raksy w rolach ślicznych, delikatnych kobiet, ta zabijająca z zimną krwią bohaterka była nie do zaakceptowania, a już na pewno nie do polubienia. 

„W teatrze, kurczę blade, ja coś umiem!”

Zanim na dobre podbiła świat filmu, Pola Raksa miała na swoim koncie wiele sukcesów jako aktorka teatralna. Jeszcze będąc studentką, zadebiutowała na deskach w Teatrze Powszechnym w Łodzi, a potem ściągnięta przez reżysera Erwina Axera, dołączyła do stołecznego Teatru Współczesnego. Początkowo ambitne role, których nie powstydziliby się doświadczeni aktorzy, zostały zamieniane na te mnie znaczące, co bardzo Raksę podburzyło. „Zauważyłam, że zaczynam być traktowana w teatrze jako element dekoracyjny: w czwartej czy piątej sztuce z kolei zaproponowano mi kompletnie nic nieznaczącą rolę, tyle że bardzo pięknie wyglądałam. A bardzo pięknie wyglądać to ja mogę też w domu, żeby zrobić wrażenie na jakimś mężczyźnie. Ale w teatrze, kurczę blade, ja coś umiem!”, komentowała. 

Najgorętszy romans lat 80. 

Można by nad tym etapem jej teatralnej kariery przejść bez większego komentarza, ale wtedy właśnie, w Teatrze Współczesnym, poznała Bogusława Lindę. Miała wówczas 40 lat, a on był 29-letnim aktorem z kilkoma rolami na koncie. Do tego biednym, bo właśnie stracił mieszkanie. Pola zaproponowała mu, że może zamieszkać z nią. I tak rozpoczął się najgorętszy romans lat 80. Był tym bardziej skandaliczny, że młody Linda miał partnerkę i dwójkę dzieci, którzy czekali na niego gdzieś na prowincji, a nagłówki kolorowych gazet głosiły, że Raksa pragnęła mieć go tylko dla siebie. Mówiono o niej, że łatwi mężczyźni nie byli dla niej. To ci skomplikowani przyciągali ją jak magnes. W książce „Zły chłopiec” (2015) Magda Umer zapytała Lindę: „I zakochałeś się w Poli, »za jej Poli Raksy twarz«… – Można tak powiedzieć. – A ona zakochała się w tobie? – I to można zaryzykować (…). Ale wiesz – to była reguła, że jak się za bardzo zakochiwałem, to nigdy nie kończyło się to dobrze. I nie dawało żyć i spać. I piłem”.

Pola Raksa
Fot. East News

Nowy rozdział pełen mody 

Rozczarowana rozwojem swojej kariery aktorskiej i pozycji aktorki w świecie polskiego filmu w ogóle, Pola Raksa opuściła ten światek na rzecz innego – modowego. Zdobyła dożywotnie uprawnienia projektantki mody, a swój debiut w tym zawodzie odbyła w Galerii Grażyny Hase. Po jakimś czasie musiała zrezygnować, bo nowe zajęcie nie zapewniło jej utrzymania. Nie rozstała się jednak z tematem mody na dobre. Przez kilka lat miała swoją rubrykę w „Rzeczpospolitej”.

Przeczytaj również: Ciekawostki o serialu Czterej pancerni i pies

Rozstanie z aktorstwem 

Na ekranie po raz ostatni pojawiła się w 1993 roku, w filmie Marka Piwowskiego „Uprowadzenie Agaty”. Później konsekwentnie odrzucała wszystkie propozycje i wydawałoby się, już nigdy nie zobaczymy jej publicznie, ale w 1995 roku zrobiła wyjątek i przyjęła zaproszenie na koncert zespołu Perfect. Zarówno zespół, jak i widownia, uhonorowali ją w najmilszy możliwy sposób. To wydarzenie było kropką na końcu wielkiej kariery Poli Raksy. Najdłużej można ją było oglądać na deskach teatru, bo z tym środowiskiem rozstała się dopiero w 1997 roku. Po tym czasie kategorycznie odcięła się od aktorskiego świata i zaszyła w swoim domu w Legionowie. Zerwała również kontakty ze znajomymi z branży. Czy jej decyzje można nazwać skrajnymi i zbyt pochopnymi? Być może, ale jak sama to ujęła w jednym z wywiadów: „W życiu wygrywają ci, którzy potrafią zachować dystans do siebie. Nie traktują siebie zbyt poważanie”.  

Pola Raksa
Fot. East News

Wideo

Paweł Królikowski zostawił najpiękniejszy możliwy testament. Żona opowiedziała o szczegółach

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

EWA CHODAKOWSKA I LEFTERIS KAVOUKIS o balansie, jaki dała im pandemia, domu w Warszawie i… raju w Atenach. Co takiego wydarzyło się, że RAFAŁ KRÓLIKOWSKI powiedział sobie: „Hola, hola, panie Królikowski, czasami trzeba przystopować…”? AIDA KOSOJAN-PRZYBYSZ z córkami ALICJĄ i MARGO – Jak być matką, kiedy widzi się przyszłość? W cyklu Kobiece historie: Fonda, Birkin, Joplin, Mitchell – buntowniczki i hippiski, które zmieniły świat. Miasto miłości: Nowy Jork nie pozwoli zasnąć zakochanym.