Piotr Woźniak-Starak
Fot. East News
WSPOMNIENIE

Był nadzieją polskiego kina. Śmierć Piotra Woźniaka-Staraka poruszyła całą Polskę

Jak wyglądało jego życie?

Roman Praszyński 15 września 2019 19:51
Piotr Woźniak-Starak
Fot. East News

Był nadzieją polskiego kina. Kochał żyć. Utopił się, płynąc własną motorówką. Śmierć Piotra Woźniaka-Staraka poruszyła całą Polskę. Tak dzieje się zawsze, gdy giną bogowie!

Wspomnienie Piotra Woźniaka-Staraka

Umarł tak, jak żył. W pędzie, pasji, w dramatycznych okolicznościach niczym bohater sceny wyjętej z filmowego scenariusza. Do tej pory nieznane są jeszcze wszystkie fakty towarzyszące wypadkowi, ale jedno trzeba przyznać. Miał pecha. Śmierć znanego producenta filmowego, usynowionego przez jednego z najbogatszych Polaków, była mieszanką brawury i nieszczęśliwych przypadków.

Podobno ostatni wieczór swego życia – sobotę 17 sierpnia – spędził z żoną, Agnieszką Woźniak-Starak i rodzicami, w Gospodzie pod Czarnym Łabędziem w Rydzewie nad jeziorem Niegocin. Około 23.00 odwiózł żonę motorówką do posiadłości w osadzie Fuleda nad jeziorem Kisajno. To piękne miejsce, stylizowane na kozacką osadę. Uwielbiał je, tam spotykał się z rodziną i przyjaciółmi, tam powstawały pomysły jego najlepszych filmów. Niestety, miał zbyt niespokojnego ducha, aby pójść spać. Lubił się bawić. Kochał adrenalinę, szukał mocnych wrażeń.

W nocy wrócił do gospody i, jak podał „Newsweek”, ponownie wypłynął na jezioro pogrążone w ciemności. Na pokładzie motorówki towarzyszyła mu młoda kobieta, 27-letnia Ewa z Łodzi. Nie wiadomo na pewno, co wydarzyło się później. Przez cztery dni szukała go wodna policja, straż pożarna, Mazurskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe, WOPR z Gdyni, a nawet żołnierze Wojsk Obrony Terytorialnej. Rodzina wynajęła detektywów i nurków. Zastosowano najnowocześniejszy sprzęt, włącznie z sonarem i robotem wodnym. „Długo nie dopuszczałem do świadomości, że mogła wydarzyć się tragedia”, powiedział nam Łukasz Palkowski, reżyser wyprodukowanego przez Piotra Woźniaka-Staraka filmu „Bogowie”. „Jeszcze w trzecim dniu poszukiwań byłem przekonany, że Piotrek nagle się pojawi. Może nietrzeźwy, ale uśmiechnięty”.

Piotr Woźniak-Starak
Fot. Agnieszka Sniezko/East News

Podarta koszula

W nocnej eskapadzie producentowi towarzyszyła motorówka z ochroniarzami. „Fakt” napisał, że producent kazał im odpłynąć do swojej posiadłości. Ochrona wykonała polecenie, ale wciąż śledziła swego szefa, namierzając sygnał z jego telefonu komórkowego. Niestety, gdy Piotr Woźniak-Starak wypadł za burtę, jego telefon został w łodzi. Ochroniarze byli przekonani, że ich szef jest bezpieczny, gdy on walczył o życie.

O tym, że zbyt gwałtownie skręcił sterem motorówki i wypadł za burtę, wiadomo od Ewy z Łodzi, która towarzyszyła mu tej feralnej nocy. Dziewczyna również wpadła do wody, ale udało jej się dopłynąć do brzegu. Kim jest tajemnicza Ewa? Podobno kelnerką, podróżniczką i instruktorką żeglarstwa, którą producent poznał w dzień wypadku. Miała szczęście, on nie. Policja wyłowiła z jeziora koszulę należącą do Piotra Woźniaka-Staraka. Jej kawałki znaleziono na śrubie motorówki, którą kierował filmowiec. Na śrubie znaleziono prawdopodobnie także jego włosy.

Zawsze uśmiechnięty

Piotr Woźniak-Starak urodził się w 1980 roku. Jego matką jest Anna Woźniak-Starak, była modelka, bizneswoman i kolekcjonerka sztuki. Jego ojcem był Jerzy Woźniak, adwokat broniący opozycjonistów w głośnych procesach politycznych lat 70. i 80. Bronił przed więzieniem Jacka Kuronia i Adama Michnika. Zmarł, gdy Piotrek miał siedem lat. „Przyjaźniłem się z jego ojcem, Jerzym Woźniakiem”, wspomina felietonista VIVY!, Jerzy Iwaszkiewicz. „To był świetny facet. Znałem Piotrka od dziecka. On zawsze był taki sam. Uśmiechał się i budził sympatię ludzi”.

Anna Woźniak wyszła powtórnie za mąż, za Jerzego Staraka, który usynowił Piotra. Majątek Jerzego Staraka wycenia się na sześć miliardów złotych, na liście najbogatszych Polaków „Wprost” zajmuje szóstą pozycję. Jako młody człowiek Piotr 11 lat spędził za granicą. W międzynarodowej szkole w Szwajcarii odkrył, że umie opowiadać historie. Zdobywał w ten sposób uznanie starszych kolegów. W Bostonie studiował reklamę i komunikację na Emerson College, a w Nowym Jorku uczył się o designie na Parsons University. Zaczął pracować w Ameryce w przemyśle reklamowym, odpowiadał za projekty warte setki tysięcy dolarów. Ale do czego innego wzywało go serce.

państwo Starakowie, rodzina Staraków, Starak, Piotr Woźniak-Starak
Fot. VIPHOTO/East News

Miliarder Jerzy Starak (pierwszy z prawej) po ślubie z Anną Woźniak-Starak (druga z prawej) usynowił Piotra Woźniaka-Staraka. Obok zmarłego producenta jego siostra, Julia Starak.

Narodziny boga

Pasja była dla niego bardzo ważna. Miał marzenia, miał wizję, chciał tworzyć kino komercyjne o artystycznych ambicjach. I co ważne – udawało mu się. „Mógł objąć którąś ze spółek ojczyma i miałby spokój do końca życia”, powiedział „Newsweekowi” Piotr Sobociński junior, operator „Bogów”. „Ale on kochał filmy, chciał je produkować i realizować swoją pasję. Finansowanie »Bogów« do końca wisiało na włosku, żeby dokończyć film, Piotr zastawił własny dom”. Filmy: „Bogowie” – o życiu Zbigniewa Religi, który pierwszy w Polsce przeszczepił serce – i „Sztuka kochania. Historia Michaliny Wisłockiej” frekwencją pobiły na polskim rynku filmy Hollywoodu i zdobyły Orły. Jak chłopak z rodziny biznesowej przedostał się do świata artystycznego? „Miałem 25 lat i wróciłem do Polski. Dostałem dobrą posadę w agencji reklamowej”, mówił w „Pulsie Biznesu”.

„Wtedy pewna doświadczona osoba z branży powiedziała: »Z twoją kreatywnością powinieneś robić filmy, reklama za bardzo cię ograniczy«. No to zaciągnąłem się do pracy przy realizacji »Strajku« Volkera Schlöndorffa”. Potem terminował przy „Katyniu” Andrzeja Wajdy. Nosił kawę i kable, poznał plan od każdej strony. Pierwsze pieniądze zarobił, sprzedając szyte przez górali kożuchy. Interes kręcił się dobrze, ale porzucił go, bo chciał robić własne filmy. Założył firmę producencką Watchout Studio. Rodzinne koneksje przeszkadzały mu na początku. Gdy zabiegał o pieniądze, słyszał: „Niech rodzice dadzą!”. Sukces „Bogów” (planowano 10 procent zysków, było 70 procent!) przetarł mu szlaki. „Staram się wykorzystać to, co wyniosłem z rodzinnego domu – wizję i patrzenie »za następne wzgórze«, perfekcjonizm, czego nauczył mnie ojciec, oraz precyzję i dążenie do dogłębnej znajomości biznesu, w którym jestem, które przejąłem od mamy. Do tego dokładam pasję”, mówił w „Pulsie Biznesu”.

Jamnik ze schroniska

Jakim był człowiekiem? Maria Sadowska, reżyserka „Sztuki kochania”, mówi: „Był niezwykłym człowiekiem z dużą charyzmą. Miał rozmach w życiu. Był cudownym kompanem do zabawy. Uwielbiał towarzystwo i przyjaciół”. Gdy poprosiła go przed swoim ślubem o użyczenie łódki, zgodził się natychmiast i sam siadł za sterem. Zawiózł państwa młodych z kościoła na wesele. Po drodze wypili szampana. Na planie „Sztuki kochania” zagrał jamnik ze schroniska.

„Z Boczarą postanowiłyśmy, że koniecznie musimy znaleźć mu dom”, wspomina Sadowska. „Ale Magdalena mieszka w maleńkim mieszkanku w centrum, ja ciągle jestem w rozjazdach. Kto wziął psa? Oczywiście Piotrek! Wystarczyła jedna prośba. Cieszyło go to, że ma możliwości i może wiele zrobić dla innych”. Jerzy Iwaszkiewicz: „Więcej dawał z siebie, aniżeli brał. I nie chodziło o pieniądze, a o uśmiech i sympatię do ludzi”. Krzysztof Rak, który napisał scenariusze do „Bogów” i „Sztuki kochania”, wspominał dla Wirtualnej Polski, że miał swoje demony: „Było w nim dużo emocji. To był węzeł gordyjski emocji (…). On też coś w sobie miał takiego, co chciał załatwić akurat twórczością, pracą przy filmie. Miał ciśnienie zrobienia czegoś istotnego”.

Mapa filmu

„Był wizjonerem!”, uważa Maria Sadowska. „Miał niesamowitą pasję. Gdy pierwszy raz opowiadał mi, jak wyobraża sobie »Sztukę kochania«, fruwał po gabinecie. Całym sobą odgrywał wszystkie role. Miał talent reżyserski. Ogromne wyczucie kina”. Sadowska jest mu wdzięczna, że ją wybrał i walczył o nią z inwestorami, którzy początkowo nie byli przekonani do pomysłu, by to kobieta reżyserowała film o tak dużym budżecie. „W środowisku filmowym jest mocny szklany sufit. Piotr wierzył, że ten film musi być zrobiony przez reżyserkę, która rozumie taką postać jak Wisłocka. Miał fantastyczną intuicję”. W jego gabinecie była mapa filmu, ogromy rulon, na którym były rozrysowane wszystkie sceny, aktorzy, a nawet emocje i kolory kostiumów. „On żył filmem”, wspomina Sadowska. „Miał duszę artysty i zmysł biznesmena. Świetnie to łączył. Polskie kino poniosło wielką stratę”. „Myślę, że nasze środowisko nie zdaje sobie sprawy, jak duża jest to strata”, powiedział Łukasz Palkowski. „Piotrek proponował inne podejście do kina, model producencki niepraktykowany u nas. I miał rację. Mam nadzieję, że my wszyscy znajdziemy w sobie tyle siły, żeby kontynuować jego pracę”.

Miłość w Wenecji

Trudno wyobrazić sobie, co przeżywa teraz Agnieszka Woźniak-Starak, gwiazda TVN i żona zmarłego tragicznie filmowca. Niezapowiedziana śmierć jest jak cios nożem w serce. Byli małżeństwem od trzech lat. Ich związek rozpalał plotkarskie media do czerwoności. On był znany z licznych romansów z pięknymi kobietami. Związał się z modelką, Agą Harlą. Z Natalią Klimas, córką sławnej projektantki, był zaręczony. Jego była dziewczyna, Alicja Bachleda-Curuś, pożegnała go wpisem w internecie: „Piotruś, niech Bóg ma Cię w swojej opiece”. Z kolei Agnieszka Woźniak-Starak miała opinię twardej dziennikarki i niezależnej kobiety. Niewielu wierzyło, że tych dwoje ma szansę na poważny związek. Ale na początku września 2015 roku, podczas „Balu Nocy Letniej” Fundacji TVN, długowłosy producent zaskoczył wszystkich. Na scenie przed kamerami wyjął pierścionek i poprosił Agnieszkę o rękę.

Piotr Woźniak-Starak Instagram
Fot. Instagram @pwsas

Ta pobiegła do niego przez całą salę i została już na zawsze. Ich ślub w Wenecji był jak z bajki. Płynęli łodzią kanałami, za Agnieszką w białej sukni oglądali się wszyscy turyści. „To było niezwykłe i strasznie wzruszające”, powiedziała na antenie swojej macierzystej stacji – TVN. „Unosiłam się nad ziemią. Nie mogłam uwierzyć, że jestem w tej sukni ślubnej, w tej łódce, w Wenecji. Że Piotr jest przy mnie. Nie wyobrażam sobie piękniejszego ślubu”. Sakramentalne „tak” powiedzieli sobie w pałacu Ca’ Vendramin Calergi przy Canal Grande. Wesele odbyło się w pałacu Pisani Moretta. Piotr też był bardzo zakochany. Po wielu latach poszukiwań znalazł bratnią duszę. „Miłość od pierwszego wejrzenia? To coś głębszego”, powiedział. „Mówią o nas stare dusze. Rozumiemy się bardzo dobrze. Agnieszka to nie tylko uroda. Ma coś, co i ja mam. Nazywam to wolnym duchem”.

Na łamach VIVY! Agnieszka Woźniak-Starak wspominała ich początki: „My spotkaliśmy się w momencie, kiedy ja miałam szalenie intensywny zawodowo czas i myślę, że Piotrkowi to w jakiś sposób zaimponowało. Pamiętam, jak poszliśmy na pierwszą kolację i zaczęliśmy umawiać się na kolejną randkę. Wyjęliśmy nasze telefony i kalendarze, sprawdzając, kiedy mamy chwilę wolną, i zaczęliśmy się śmiać, bo okazało się, że możemy spotkać się… za miesiąc. Ja prowadziłam wtedy dwa programy i wyjeżdżałam na tydzień do Tokio kręcić dokument, a Piotrek był świeżo po sukcesie »Bogów« w Gdyni, ale tuż przed premierą w kinach i całym tym szaleństwem z festiwalami i nagrodami. Więc bardzo docenialiśmy czas, kiedy mogliśmy się spotkać. I to było fajne”. Dwanaście dni po śmierci męża Agnieszka Woźniak-Starak pożegnała się z nim w „Gazecie Wyborczej”: „P.W.S. Jesteś miłością mojego życia. Na zawsze. Żegnaj Kochanie i daj mi proszę siłę, żebym mogła to przetrwać. Tylko Twoja A.W.S.”.

Sztuka kochania

Śmierć pogrążyła w bólu wiele osób. Nie tylko najbliższych. „Pojawiło się kilkadziesiąt prywatnych nekrologów”, zauważył Jerzy Iwaszkiewicz. „Osobiste pożegnania przyjaciół”. Magdalena Boczarska, która zagrała główną rolę w „Sztuce kochania”, napisała na Instagramie: „Ta strata boli ogromnie. Bo nic i nikt Ciebie nie zastąpi. Byłeś jedną z najważniejszych i najbliższych osób w moim życiu. I jednym z piękniejszych ludzi, jakich poznałam”. „Król życia i towarzystwa”, uważa Łukasz Palkowski.

Magdalena Boczarska, Piotr Woźniak-Starak
Fot. Instagram @magda_boczarska

„Miał tę cudowną cechę, że ludzie szli za nim. Tak głęboko wierzył w to, co robił, że był w stanie pociągnąć każdego”. Rodzina umieściła nekrolog w prasie: „Żył szybko, jakby wiedział, że musi się spieszyć. Nie potrafił i nie chciał być sam. Kochał ludzi, uwielbiał być z nimi”. Rodzina chciała, by jego prochy spoczęły w miejscu, które uważał za swój dom, gdzie zapraszał gości i gdzie spędził najszczęśliwsze chwile z żoną. I w pobliżu którego znaleziono jego zwłoki – w mazurskiej posiadłości w Fuledzie. Reżyser Łukasz Palkowski: „Mazury były dla niego azylem. Facet, który mógł być wszędzie i być, kim tylko zechce, wybrał Mazury. Tak go zapamiętam – wywracającego się na nartach wodnych”. 

Wideo

Dziś wypada 3. rocznica ich ślubu. Oto historia miłości Agnieszki i Piotra Woźniak-Staraków

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Wydanie de Luxe VIVA!, a w nim: ANJA RUBIK o tym, jak się czuje w roli singielki i o planach na przyszłość. Intymna sesja KINGI KORTY z synkiem GREYSONEM i inspirująca rozmowa na temat późnego macierzyństwa. Skandalista i geniusz – ELTON JOHN. RODZINA KOKCZYŃSKICH, właścicieli Park Cafe w Konstancinie, o tym, jak stworzyć „fajne miejsce”.