TYLKO U NAS!

„Seks na pewno cementuje bliskość. Odpręża i dodaje uroku związkowi”

Odeta Moro szczerze o intymnych relacjach z partnerem

Olga Figaszewska 6 marca 2019 16:52
Odeta Moro, VIVA! 5/2019
Fot. Marlena Bielińska/MOVE

Niedawno Odeta Moro po raz drugi została mamą. Pozwoliła sobie wejść „do tej samej kałuży z pełną premedytacją”. Nowy związek na nowo nauczył ją, czym jest bliskość między kobietą i mężczyzną. Znalazła prawdziwą miłość, wsparcie i bezpieczeństwo. W rozmowie z Krystyną Pytlakowską gwiazda opowiedziała o relacji z ukochanym. Jak zaczęła się ich relacja?

Wiele zależy też od tego, z kim masz dziecko. Twoje pierwsze macierzyństwo było bardzo nerwowe.

Tak, takie chaotyczne. Teraz zdecydowałam się na dziecko, bo Konrad to porządny materiał genetyczny (śmiech). I od początku miałam poczucie, że się zaopiekuje mną i dzieckiem, weźmie na siebie część obowiązków.

Nie bałaś się, czy on zaakceptuje swoje ojcostwo, mając już 46 lat?

Miałam obawy, czy jako 46-letni bezdzietny singiel będzie wiedział, jak to się robi, jak jest się ojcem. Ale z drugiej strony bardzo chciał mieć dziecko, więc się tego tacierzyństwa szybko nauczył.

Jak Ci się udało uwieść takiego starego kawalera?

Zastanawiam się, jak w ogóle udało mi się znaleźć takiego starego kawalera. To chyba on mnie bardziej znalazł. Przyszedł i powiedział, że ma wobec mnie plan. Pierwszy raz w życiu spotkałam mężczyznę, który chwycił mnie mocno i nie puścił. Powiedział, że ze mną będzie, a cała reszta go nie interesuje.

Byłaś wtedy z kimś?

Nie. I nawet nie chciałam z kimś być. Między moim rozwodem a poznaniem Konrada minęły prawie trzy lata. Wychowywałam córkę i chciałam iść swoją drogą. Cały czas nią idę.

(...)

A Konrad? Opiekuje się synem?

Zwariował na jego punkcie. Dla niego to był duży szok. Może tak jest u mężczyzn, którzy późno wchodzą w rolę ojca. Myślę jednak, że dzieci chcemy mieć wtedy, gdy czujemy, że spotkaliśmy osobę, z którą chcemy je wychowywać. Musi być między ludźmi chemia i szacunek.

Twój partner, Konrad, był przy porodzie?

Był blisko. Widział wszystko przez szybę. I dobrze, bo ja bym się tym tylko martwiła. Mężczyźni nie powinni pewnych rzeczy doświadczać. Są tacy, jak Konrad, którzy jak widzą krew, odwracają głowę.

Ty rodziłaś przez cesarskie cięcie.

Tak. Sonię zresztą też. Nie wszystko, co piękne, musi rodzić się w bólu. Może mnie teraz ktoś za to wyklnie i powie, że jestem nienormalna, ale dla mnie komfort psychiczny matki jest najważniejszy. Ja już nie muszę nic nikomu udowadniać, nie muszę niczego robić na pokaz.

Niektórzy uważają, że gdy ludzie zostają rodzicami, to między nimi zmieniają się relacje. Że nie są już namiętną parą.

To duże niebezpieczeństwo. Dlatego nie chciałam, żeby Konrad był przy porodzie, bo to by zaburzyło naszą relację intymną. Wspomnienia z porodu są mało estetyczne.

A teraz? Tak samo się namiętnie kochacie jak przed ciążą?

Seks na pewno cementuje bliskość. Odpręża i dodaje uroku związkowi. A gdy mężczyzna ma w domu szczęśliwą kobietę, to i on jest szczęśliwy. Pamiętam o tym.

Przyjście na świat dziecka nie ma ujemnego wpływu na orgazmy?

Na pewno nie. Macierzyństwo dodaje energii i entuzjazmu. Te pół roku od urodzenia Lwa minęło jak błyskawica. I sama nie wiem, czym wypełnialiśmy sobie ten czas przed ciążą, bo teraz zupełnie go nie mamy. Teraz doceniam każdą sekundę. Musi mi ich starczyć i na książki, i na film, i na miłość, która pomiędzy mną a Konradem jest dużo pełniejsza, bo łączy nas jeszcze miłość do naszego dziecka. Gdy pierwszy raz zobaczyłam Lwa, nie mogłam od niego oderwać wzroku. Położyli go dwa metry ode mnie i wszystko widziałam: jak jest ważony, mierzony, jak sprawdzają jego odruchy. Zastygłam, byłam jak zahipnotyzowana, pierwszy raz doświadczyłam czegoś takiego, że świat w ogóle przestał się liczyć. Nie mogłam od syna oderwać wzroku. Leżałam tak chyba ze 30 minut i patrzyłam na to nowe życie, na ten cud, na jego buzię. I myślałam, że zaczyna swoje życie z czystą kartą. A potem nastąpił pierwszy uścisk dłoni, nie potrafię tego opowiedzieć. Do tej pory, gdy wracam, on się we mnie wtula. Najważniejsze, żeby miał ze mną bliski kontakt.

Co jeszcze w nowej VIVIE! 5/2019

Joanna Przetakiewicz  o genie optymizmu, życiowej odwadze, o tym, jak uwierzyć w siebie i zakochać się po pięćdziesiątce. Inspirujące i poruszając! Karl Lagerfeld: Genialny, wszechstronny czy bezwzględny i przeceniony? Odszedł człowiek, który przekraczał granice definicji. Odeta Moro z synem Lwem. „Musiałam mieć pewność, że to drugie macierzyństwo będzie spokojne, poukładane, łagodne i radosne”. Jan Wieczorkowski, specjalista od mocnych ról męskich kocha domowe zacisze i rozpieszczać synów. Oscary 2019: brak prowadzącego na gali, przewidywalni zwycięzcy, bez statuetek dla Polaków. Za to dużo hałasu wokół… domniemanego romansu Lady Gagi i Bradleya Coopera.

Joanna Przetakiewicz, Viva! 5/2019 Okładka
Fot. Mateusz Stankiewicz/Samesame
Fot. Mateusz Stankiewicz/Samesame

Wideo

Te kultowe filmowe kwestie Jerzego Stuhra przeszły do historii! Też je uwielbiasz?

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Po raz pierwszy Joanna Krupa z mamą! Rozmawiają o kobiecości, mężczyznach i… mężach!