STYL ŻYCIA

Nowy Jork jest kobietą! Mieszkanki Wielkiego Jabłka zostawiły panów daleko w tyle!

Na jedną kobietę przypada tu 0,3 mężczyzny...

Zuzanna O’Brien 30 września 2018 07:28

Na jedną kobietę przypada tu 0,3 mężczyzny. Mieszkanki Nowego Jorku zostawiają panów daleko w tyle pod względem poziomu wykształcenia. Wypierają ich z sal zarządów firm i najwyższych stanowisk w korporacjach, inspirują, wyznaczają trendy, działają na rzecz lokalnych społeczności. Z ich wpływami liczą się wszyscy. Kim są kobiety, które rządzą Nowym Jorkiem?

W porze lunchu w restauracji Michael’s na Zachodniej 55 Ulicy na Manhattanie szanse na wolny stolik są bliskie zeru. Chcesz spróbować serwowanej tu sałaty cesarskiej ze stekiem? Zrób rezerwację miesiąc wcześniej albo przyjdź dopiero przed kolacją. Albo w ogóle sobie daruj, bo do Michael’s nie przychodzi się po to, żeby jeść – każda z obecnych tu eleganckich kobiet przesuwa tylko szpinak po talerzu i zapija głód wodą. Są tutaj po to, żeby załatwiać interesy i otrzeć się o innych, którzy „rozdają karty” w ich mieście. Wyjątkiem jest zbierająca się tu co tydzień grupa kobiet, które same siebie nazywają „harpie”. Przy nich obsługa staje na baczność: to przecież jedna z najbardziej ekskluzywnych „klik lunchowych w mieście”, która nad suchymi liśćmi sałaty ustala budżety następnych gal charytatywnych, decyduje, które instytucje wspierać, jaka sprawa wymaga ich uwagi, a kto zasłużył na krytykę i dlaczego media napiszą o tym już jutro. Barbara Walters, legendarna dziennikarka telewizyjna, przychodzi regularnie, podobnie jak Cynthia McFadden z telewizji ABC, guru PR Maurie Perl i Jennifer Maguire Isham, była dyrektorka festiwalu filmowego Tribeca. Druga grupa królowych nowojorskich mediów zbiera się w restauracji Marea na Central Park South. To tu można spotkać dziennikarkę Diane Sawyer plotkującą z producentką, twórczynią Ulicy Sezamkowej, Joan Ganz Cooney. Często dosiadają się do nich pisarka i dziennikarka Wall Street Journal, Peggy Noonan i Lesley Stahl z CBS News. Anna Wintour, naczelna biblii mody – amerykańskiej edycji „Vogue’a”, zagląda tu tylko okazjonalnie, a Radhika Jones, redaktor naczelna Vanity Fair, wpada zaledwie na 20 minut. Obie, jak zdecydowana większość mieszkanek Nowego Jorku, nie mają czasu na lunch. To miasto kocha pracoholiczki. „Dziś lunch to strata czasu”, twierdzi kolekcjonerka sztuki Beth DeWoody. „Jeśli wychodzisz z pracy w ciągu dnia, to tylko w określonym celu, na przykład żeby wesprzeć akcję dobroczynną. Lunche charytatywne – to tu spotkasz wszystkich, którzy są kimś”. To dlatego Donna Karan, która chciała opowiedzieć grupie 50 wpływowych kobiet o swojej fundacji Urban Zen, zebrała je w restauracji swojej córki o pierwszej po południu. Aerin Lauder, wnuczka Estée, wzór elegancji i stylu na nowojorskich salonach, raz w roku zaprasza najpotężniejsze kobiety w mieście na lunch poświęcony fundacji zajmującej się badaniami nad rakiem piersi, założonej przez jej ciotkę Evelyn. Tego dnia w Nowym Jorku każda kobieta ma przypiętą do ubrania małą różową wstążeczkę – od lat 90. symbol walki z tą chorobą.

Rządź, ucz, wspieraj

Cynthia Nixon, dzięki swojej roli Mirandy w serialu Seks w wielkim mieście, przyczyniła się do wykreowania obrazu mieszkanki Nowego Jorku jako beztroskiej, romansującej na prawo i lewo prawniczki. Ze swoją bohaterką ma jedną cechę wspólną: wściekłość i niezgodę na to, jak wciąż traktowane są kobiety. Wieloletnia działaczka na rzecz zrównania płac kobiet i mężczyzn, aktywistka na rzecz lepszej państwowej edukacji i powszechnie dostępnej służby zdrowia, w marcu tego roku ogłosiła, że będzie startować w wyborach na gubernatora swojego rodzinnego miasta z ramienia demokratów. Jeśli ktoś myśli, że to kaprys celebrytki, powinien szybko posłuchać, co Nixon ma do powiedzenia. Jest zdeterminowana, aby poprawić transport publiczny w mieście, przeforsować większą kontrolę nad posiadaniem broni palnej i zalegalizować marihuanę. Popiera ją między innymi liczna w Nowym Jorku społeczność gejowska. Cynthia, która ma dwoje dzieci z poprzedniego związku z nauczycielem Dannym Mozesem, sześć lat temu poślubiła swoją partnerkę, Christine Marinoni. Za kilka dni w wyborach wewnątrzpartyjnych okaże się, czy Nixon znajdzie się na liście kandydatów popieranych przez resztę partii.

Nowojorskie salony zastanawiają się, kiedy w wyścigu po publiczny urząd stanie wreszcie Chelsea Clinton. Może wtedy, kiedy odchowa dzieci – jej córka Charlotte ma cztery lata, a syn Aidan dopiero dwa. Można czasem zobaczyć ją z maluchami w parku Madison Square – lepiej nie prosić o autograf, bo zawsze dyskretnie towarzyszy im ochrona. Chelsea pracuje w rodzinnej fundacji Clintonów i wygłasza przemówienia na konferencjach na temat zdrowia publicznego i kreowania możliwości rozwoju dla kobiet. Gaże przeznacza w całości na dalsze funkcjonowanie fundacji, z której również nie pobiera pensji. Jej konik to promocja czytelnictwa wśród dzieci – sama napisała dwie książki dla młodszych nastolatków. Z matką, Hillary, spotykają się w tygodniu w biurze fundacji – pani Clinton nie potrafi siedzieć bezczynnie, a od czasu przegranego wyścigu o prezydenturę i wyprowadzki z miasta do ekskluzywnej osady Chappaqua pod Nowym Jorkiem twierdzi, że ma za dużo wolnego czasu. Emerytura? Tego słowa w jej obecności nie należy głośno wymawiać. Chelsea mieszka z rodziną w samym sercu Środkowego Manhattanu, w okolicy zwanej Flatiron – od charakterystycznego budynku o tej samej nazwie. Gdy po narodzinach syna szukali z mężem większego apartamentu, wiadomo było, że w niektórych dzielnicach po prostu by się źle czuli. West Village, pełne słynnych aktorów, reżyserów i „typów kreatywnych”, to nie ich bajka. Chelsea nie imponuje chodzenie do tej samej piekarni co Julianne Moore czy stanie w kolejce po kawę za Sofią Coppolą. Nie ma też ambicji wykupienia połowy ulicy, jak niedawno zrobiła Sarah Jessica Parker. Serialowa przyjaciółka Cynthii Nixon kupiła dwa sąsiadujące z jej własnym domy na Zachodniej 11 Ulicy i przerabia je na jedną, ogromną, kamienicę. A kiedy nie nadzoruje placu budowy, nie rozważa kolejnej współpracy z jakąś firmą modową i nie zasiada w zarządzie Nowojorskiego Baletu, pracuje jako ambasador UNICEF-u i angażuje się w zbieranie funduszy dla nowojorskich instytucji kulturalnych. Kolekcjonowanie szpilek z czerwoną podeszwą zostawia swojej serialowej bohaterce, Carrie Bradshaw. Warto wiedzieć, że dom, w którym była klitka bohaterki Seksu w wielkim mieście, znajduje się za rogiem od Sarah. Widzom wmawiano, że Carrie mieszka na Upper East Side – mieszkańcy Nowego Jorku śmieją się z tego do dziś. Samotna felietonistka z chudym portfelem w tej dzielnicy? Tym razem scenarzystów naprawdę poniosła fantazja.

Żona, matka, lwica

Na wschód od Central Parku, w okolicach Park Avenue, w ciągu dnia prawie nie widać mężczyzn. Kiedy oni siedzą w pracy lub objeżdżają świat w interesach, tu rządzą ich niepracujące żony i matki ich dzieci. To „odrębne plemię wśród nowojorczyków”, pisała o nich Wednesday Martin w swojej książce „Naczelne z Park Avenue”, w których porównywała ich zachowania do tych obowiązujących wśród stada szympansów. To wykształcone kobiety, które poświęciły swoje kariery dla bogatych mężów, a całe siły kierują na utrzymanie się u ich boku i wychowanie potomstwa, które od kołyski będzie liderem świata. Aby wkupić się w ich łaski, nie wystarczą ubrania od konkretnych projektantów – koniecznie w stonowanych kolorach, bo ekstrawagancja jest tępiona – chodzenie do tego samego kosmetologa i na pilates do klubu za cztery tysiące dolarów miesięcznie. Twoje dziecko nie będzie miało się z kim bawić po przedszkolu, bo nie wynajmujesz terapeuty zajęciowego, który nadzorowałby budowę wieży z klocków. Przede wszystkim jednak musisz się postarać, żeby urodzić dziecko w odpowiednim terminie – tak żeby było jednym z najstarszych w klasie i lepiej radziło sobie w szkole. Trudne? Niekoniecznie. Od czego jest sztuczne zapłodnienie? Jeżeli masz córkę i chcesz, aby za jedyne 50 tysięcy rocznie poszła do którejś z dwóch żeńskich podstawówek, Chapin lub Brearley, przygotuj się na to, że szkoła przeprowadzi na twój temat wywiad środowiskowy. Nie masz odpowiednich koleżanek w sąsiedztwie, które za ciebie poręczą? Lepiej się wyprowadź.

Bogatych matek z Upper East Side nie zobaczysz na spacerach z dziećmi – od tego są nianie. One są zbyt zajęte planowaniem przyszłości potomstwa, kultywowaniem odpowiednich znajomości i katowaniem ciała zabiegami, które przywrócą im ciało 20-latki. Chudej 20-latki. A co robią, gdy dzieci dorosną? Jeżeli wciąż są żonami swoich mężów, poświęcają się spektakularnym akcjom charytatywnym na rzecz miejskich muzeów i bibliotek albo zasiadają w radach nadzorczych instytucji kulturalnych, gdzie spotykają inne matki ze swojej dzielnicy. To również część planu budowania rodowego dziedzictwa – tak robili Rockefellerowie i Vanderbiltowie, tak rób i ty. Szkoda że Anna Wintour „zagrabiła” już Muzeum Sztuki Nowoczesnej – urządzany przez nią tam raz do roku bal jest jednym z największych wydarzeń modowych i towarzyskich świata, a galeria zarabia na nim krocie.

Na Upper East Side niewiele zmieniło się od czasu, kiedy w 12-pokojowym apartamencie na Park Avenue mieszkała Jackie Bouvier, znana później jako Jackie Kennedy Onassis. Podział ról pomiędzy kobietami a mężczyznami pozostał taki, jakby czas stanął w miejscu. Synowa Jackie, Carolyn Bessette-Kennedy, unikała tej dzielnicy, jak mogła, bo choć status i majątek jej męża sprawiłby, że przyjęto by ich tam z fanfarami, Carolyn – piękna, bezdzietna i z własnym niepowtarzalnym stylem – byłaby dla królujących tam matek lwic wrogiem numer jeden. Ale i w tej oazie konserwatyzmu widać zmiany. Jeśli prawdą okaże się wieść, że państwo Obama za namową Michelle kupują apartament na Upper East Side w zabytkowej kamienicy Glorii Vanderbilt, rządzące tu kobiety będą miały nowy wzór do naśladowania. Michelle nigdy nie dbała o to, aby wtapiać się w tłum – to ona wyznacza trendy, a jej działania na rzecz edukacji i wzmocnienia pozycji kobiet są imponujące. Nowy Jork czeka na nią z otwartymi ramionami.

Szybko, coraz szybciej

Kobiety w Nowym Jorku nie tracą czasu: żyje się tu szybko, wolny weekend to luksus, wyśpisz się w grobie. Na sukces – a w tym mieście liczy się przede wszystkim sukces – trzeba pracować wtedy, kiedy jeszcze masz siłę. Na twoje miejsce są tysiące, miliony tak samo lub lepiej wykształconych, zadbanych, przebojowych kobiet. Każda z nich wie, że najlepsze koktajle na Manhattanie są w Employees Only w West Village (kuchnia otwarta do czwartej rano!), że w Babycastles w Chelsea trzeba się pokazać, jeśli interesujesz się sztuką i muzyką, a najlepsze tanie wino podają w Rooftop Reds na Brooklynie, które ma własną winnicę rosnącą na dachu. W mieście, które nigdy nie śpi, co druga siłownia otwarta jest całą dobę, bo nawet trzecia nad ranem jest dobra, żeby popracować nad formą. Bary zamyka się o czwartej rano, więc nigdy nie jest za późno na szybkiego drinka z kimś poznanym przez aplikację randkową. Wszystko będzie ci wybaczone, pod warunkiem że rano stawisz się w pracy świeża jak stokrotka. A kiedy leczenie stresów winem i xanaxem nie wystarczy, na Madison Avenue, w kościele pomiędzy butikami Prady i Ralpha Laurena, odbywają się spotkania AA. Bywalcy twierdzą, że mało kto przyznaje się, dlaczego tam przyszedł, ale można tam nawiązać najlepsze kontakty.

Nowy Jork kocha modę i w żadnym innym amerykańskim mieście nie zobaczysz tylu eleganckich kobiet. Gdzie trendsetterki z Manhattanu kupują ubrania? Wiadomo, że w Saksie na Piątej Alei znajdziesz wszystko, co jest na topie, ale tłumy turystów są męczące. Nowojorskie fashionistki wolą więc butiki projektantów w West Village, wiedzą, że do polowania na dzieła nowych nazwisk w świecie mody najlepszy jest Dover Street Market, a po ubrania vintage należy się przejechać do Williamsburga. A jeśli nie umiesz sprawnie łączyć różnych stylów, Mixology na Upper East Side sprzeda ci gotowe markowe zestawy. W Nowym Jorku kupisz wszystko, a jeśli nie możesz czegoś znaleźć, to znaczy, że jutro będzie to nowy trend, na którym ktoś zbije fortunę. Większość przyjeżdżających tu młodych kobiet wierzy, że będą to właśnie one.

Tekst: Zuzanna O’Brien 

Wideo

Dziś wypada 3. rocznica ich ślubu. Oto historia miłości Agnieszki i Piotra Woźniak-Staraków

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Wydanie de Luxe VIVA!, a w nim: ANJA RUBIK o tym, jak się czuje w roli singielki i o planach na przyszłość. Intymna sesja KINGI KORTY z synkiem GREYSONEM i inspirująca rozmowa na temat późnego macierzyństwa. Skandalista i geniusz – ELTON JOHN. RODZINA KOKCZYŃSKICH, właścicieli Park Cafe w Konstancinie, o tym, jak stworzyć „fajne miejsce”.