STYL ŻYCIA

Uwielbiają je tyrani i bandyci. Sławią poeci. Oto niewiarygodna historia złota

Co jest takiego w złocie, że rozpala nasze zmysły?

Roman Praszyński 19 października 2019 17:46

Kochamy je i pożądamy. Jesteśmy gotowi dla niego zrobić wszystko. ZŁOTO. Największy przyjaciel ludzkości. I jej największy wróg. Nie było szaleństwa, do którego człowiek nie posunąłby się, aby zdobyć złoty kruszec. Historia człowieka to historia walki o złoto. Tekst pochodzi z dwutygodnika VIVA! 22/2019 r.

Złoty sedes

Złoty sedes skradziony z domu Winstona Churchilla! Sedes wykonany z 18 karatowego złota był wart sześć milionów dolarów. Wykonał go włoski artysta, Maurizio Cattalan w 2016 roku dla nowojorskiego muzeum Guggenheima i nazwał Ameryką. Złotą toaletę w pałacu Blenheim, miejscu narodzin brytyjskiego premiera, skradziono w połowie września tego roku. Cenne urządzenie podłączono do kanalizacji, więc goście wystawy mogli z niego naprawdę korzystać. Niestety, cieszyli się tą niebywałą okazję tylko dwa dni. W weekend ktoś ukradł złoty sedes. Woda z kanalizacji zalała podłogę pałacu.

Nie była to pierwsza zrabowana złota toaleta na świecie. Gdy w 331 roku p.n.e. wojska Aleksandra Wielkiego zmiażdżyły Persów w bitwie pod Issos, w ogromnym namiocie Dariusza, władcy Persów, znaleziono misternie wykonane: złoty rydwan, złoty tron i złotą wannę! „To właśnie oznacza być królem”, powiedział Aleksander Wielki. Od początków ludzkości złoto jest symbolem władzy, boskości i powodzenia. Uwielbiają go królowie, tyrani i bandyci. Sławią go poeci, zawłaszczają bogacze. Jest obiektem pożądania, marzeń i podstępnych knowań. Rozpala każdego. Od ulicznicy po papieża. Nikt nie jest wolny od podstępnego wpływu tego metalu.

Lenin, przywódca komunistycznej rewolucji, gardził złotem. Groził: „Kiedy odniesiemy triumf w świecie, ustawimy na ulicach największych miast złote latryny”. Ale jego towarzysz od mordowania, Stalin, lubował się w złocie. Troskliwie dbał o syberyjskie kopalnie złota. Wielu więźniów komunistycznego systemu oddało tam życie. Tyran wiedział, że złoty kruszec ma w sobie moc podtrzymywania władzy. Kto ma złoto, ma czołgi, odnosi sukcesy na dyplomatycznych salonach i posiada serca ludzi.

Córka Słońca

Marylin Monroe śpiewała, że diamenty są najlepszym przyjacielem kobiety. Trudno odmówić jej racji. Ale mogła jedną zwrotkę poświęcić złotu. Tak, jak Szekspir, który napisał: „Złoto wielce pomaga kupować serca – ten metal jest wspaniałym uwodzicielem”. Doceniała to kobieta, która została faraonem. Była nią Hatszepsut, królowa egipska, która odsunęła od władzy bratanka ok. 1470 r. p.n.e. i panowała do śmierci w 1458 r. Wśród dziesiątków oficjalnych tytułów nosiła przydomek Syna Słońca i Złotego Horusa. Jak wszyscy faraonowie kochała się w złocie. Kazała wznieść ku czci Amona-Re, najważniejszego tebańskiego boga, dwie wielkie kolumny po trzydzieści metrów każda. Tyle mierzy dziesięciopiętrowy budynek. Granitowe słupy wieńczyły złote kopuły widoczne z wielu kilometrów. Olśniewały w oślepiającym słońcu Afryki. Hatszepsut wysyłała uzbrojone karawany po złoto aż na tereny dzisiejszego państwa Zimbabwe.

To starożytny Egipt odkrył złoto. I docenił jego tajemniczy urok. Złoto utożsamiano z ciałem boga Słońca, Ra. Tylko faraon miał prawo otaczać się złotem, siedzieć na złotych tronach, nosić złote ozdoby i zabierać je do grobu w ostatnią podróż. Egipt podbił Nubię, aby mieć dostęp do kopalni złota. Tam, w nieludzkich warunkach, w gorącu i trujących wyziewach pracowali niewolnicy i jeńcy wojenni. W wąskich korytarzach mogli leżeć tylko na plecach lub boku. Taki opis zostawił kronikarz z czasów Cezara.

Złoty fallus

Co jest takiego w złocie, że rozpala nasze zmysły? Na pewno jest cenne, bo rzadkie. Posiada wiele zalet. Czyste złoto jest bardzo plastyczne, możne je prawie dowolnie kształtować. Dlatego nawet kultury nierozwinięte technicznie pozostawiły po sobie wiele misternie wykonanych złotych przedmiotów. Złoto można kuć na bardzo cienkie blaszki, płatki, które wykorzystuje się w złotnictwie. Do zdobienia szkła weneckiego wykorzystywano w XIII wieku złotą folię o grubości jednej dziesięciotysięcznej milimetra. A z jednego grama złota można wyciągnąć drut długości prawie trzech kilometrów! Złoto nie niszczeje, praktycznie jest wieczne. Gdy w obecnych czasach u wybrzeży Ameryki odkryto zatopione kilkaset lat temu galeony ze złotem Inków, na powierzchnię wyciągano złote przedmioty lśniące, jakby wpadły do morza wczoraj! A w Kairze można obejrzeć złotą protezę zębową wykonaną 4,5 tys. lat temu.

Złoto ze względu na swoje własności i kolor od tysiącleci wykorzystywane było przez władzę świecką i kościelną. Jest coś w złocie, co czyni go symbolem boskości i nieśmiertelności. W Biblii jest czterysta wzmianek o złocie. Jahwe był o niego śmiertelnie zazdrosny. Ukarał Żydów za czczenie Złotego Cielca. Ale Mojżeszowi nakazał, aby Arkę Przymierza ozdobił bogato złotem. Świątynia Salomona postawiona ku chwale Jahwe opływała cennym kruszcem. Sam Jahwe wydal polecenie, jak ma wyglądać jego ołtarz: „I przykryjesz go szczerym złotem – rozkazał Mojżeszowi na górze Synaj – jego wierzch i jego boki dookoła, i jego rogi; uczynisz na nim złoty wieniec dookoła”. Większą fantazję miał Ptolemeusz II, król Egiptu, który rozkazał, aby w czasie uroczystości poprzedzał go orszak mężczyzn, którzy dźwigali złotego fallusa wysokości 6 metrów!

Każdy wielki władca (i ci mniejsi także) czuł konieczność błyśnięcia złotem. Bez złota ta cała zabawa w rządzenie jest niewiele warta. Dlatego Czaszka Karola Wielkiego spoczywa w złotym relikwiarzu w ufundowanej przez władcę katedrze w Akwizgranie. Brytyjska korona zwieńczona jest złotym krzyżem św. Edwarda, aby pokazać, że władza królewska pochodzi od Boga. A złota rzeźba nad ołtarzem w katedrze w Sewilli waży trzy tony i ukazuje życie Chrystusa na 28 misternie zdobionych tablicach, których wykonanie zajęło aż 80 lat! Jednak złoto to trudny obiekt miłości. Przekonał się o tym Krassus, jeden z bogaczy rzymskich i towarzysz Cezara, który wyruszył na podbój Mezopotamii. Partowie, którzy go pokonali, uśmiercili go, wlewając mu do gardła roztopione złoto.

Złote miasto

Gdy Kolumb odkrył Amerykę, krzyknął: „Ach, najwspanialsze złoto! Ten, kto je posiada, posiada skarb, który pomaga duszom dostać się do raju”. Sam co prawda do Hiszpanii przywiózł tylko kilka kilogramów tego kruszcu marzeń, ale za to jego następcy obłowili się po tysiąckroć. Konkwistadorzy wywieźli z Meksyku i Peru kilkanaście ton złota samych kosztowności. Pojmany przez Francisco Pizarro wódz Inków, Atahualpa, zobowiązał się, że za uwolnienie napełni złotem dwie wielkie sale. Kosztowności ściągnięto z całego imperium, które zamieszkiwało 12 milionów ludzi. Pizzarro nie uwolnił wodza. Kazał go udusić i spalić.

Gdy zabrakło kosztowności, Hiszpanie zaczęli eksploatować amerykańskie kopalnie złota. W XVI i XVII wieku co roku kilkaset ton złota płynęło na okrętach do Sewilli. Wydobywali je spod ziemi czarnoskórzy niewolnicy, gdyż rdzenni Indianie nie byli przyzwyczajeni do morderczej pracy i umierali. Umierali też od ospy, którą przywieźli ze sobą Europejczycy. W ciągu pół wieku lat od rozpoczęcia konkwisty w wyniku chorób i wyzysku zmarło 90 procent miejscowej ludności. Byli kolejnymi ofiarami idącej przez wieki złotej choroby chciwości.

Jednym z jej objawów była legenda El Dorado czyli Złotego Człowieka. Miało to być mityczne miasto ze złota, ukryte w głębi dżungli. Przez wieki od dzisiejszych południowych stanów USA po głąb Ameryki Południowej szukano wielkiego skarbu. Źródłem legendy był rytuał, podczas którego indiańskiego wodza oklejano złotym pyłem i kąpano w jeziorze Guataviá w Andach Północnych. Ogarnięci chorobą chciwości śmiałkowie nurkowali w jeziorze, a nawet próbowali wypompować wodę z jeziora. Bezskutecznie, mitycznego skarbu nie znaleziono. El Dorado do dziś pozostało rozbudzająca namiętności opowiastką, która stała się źródłem powieści, filmów i gier komputerowych.

Złota porcelana

Przez wieki wielkim marzeniem ludzkości było znalezienia kamienia filozoficznego. Wierzono, że oprócz tego, że zapewni nieśmiertelność, to jeszcze umożliwi zamianę ołowiu w złoto. Zajmowali się tym alchemicy już w starożytnym Egipcie. Przez Grecję i Arabię sztuka alchemiczna dotarła do Europy. Wiek XVI i XVII nazwano „epoką Fausta”, legendarnego średniowiecznego magika, alchemika i astrologa. Rudolf II Habsburg cesarz rzymski i król Czech założył na Hradczanach w Pradze coś w rodzaju „akademii alchemików”, dokąd ściągali alchemicy i oszuści z całej Europy.

Cesarz, który cierpiał na chorobę psychiczną, prawdopodobnie wywołaną chorobą weneryczną, utrzymywał przybyszów i płacił im. Ale gdy nie potrafili otrzymać złota, lądowali w więzieniu lub w klatce z lwami. Alchemikom przemiana ołowiu w złoto nie udała się nigdzie na świecie, ale jeden z nich, Johann Friedrich Böttger, uwieziony przez król Augusta II w Dreźnie, przypadkowo odkrył technologię produkcji porcelany. Odkrycie to opłaciło się władcy, gdyż porcelana miśnieńska ceniona była niemalże na wagę złota!

Gorączka złota

Pożądanie, które budzi złoto, jest jak one, nieśmiertelne. Woła ludzi poprzez wieki i kontynenty. W wieku XIX kilkakrotnie wybuchały epidemie „gorączki złota”. 24 stycznia 1948 roku na farmie Suttera w Kalifornii znaleziono samorodek złota w strumieniu przy budowie tartaku. Farmer chciał utrzymać ten fakt w tajemnicy, w strachu przed atakiem poszukiwaczy. Nie udało mu się, stracił wszystko, jego bydło i tartak rozkradziono. To handlarz Samuel Brannan z butelką wypełnioną złotym piaskiem zaczął wykrzykiwać na ulicach: „Złoto z rzeki American”. I zarobił fortunę, bo skupił wszystkie szpadle i sita w okolicy i odsprzedał je po cenie kilkadziesiąt razy droższej. W ciągu kilkunastu miesięcy ponad sto tysięcy poszukiwaczy złota ściągnęło do Kalifornii – Amerykanów, Francuzów, Polaków, Meksykanów i Chińczyków. Ludzie wędrowali różnymi sposobami, część nawet pchając taczki. Inni dostali się droga morską, opłynąwszy Amerykę Południową. Ale największych fortun i tak dorobili się spekulanci. Na tym złocie wyrosło San Francisco.

Australia dzięki złożom odkrytym w okolicach Sydney przez Edwarda Hargravesa, któremu nie poszczęściło się na złotonośnych polach Kalifornii, zyskała status ekonomicznej potęgi. Dla złotych krezusów transportowano lód statkami aż z amerykańskiego stanu Massachusetts i wieziono zapakowany w trociny tysiące kilometrów konnymi wozami, aby nowi bogacze mogli pić drinki z lodem. Do Australii przybyło 1 250 000 emigrantów, a liczba ludności wzrosła pięciokrotnie. Australijskie złoto przysłużyło się też koronie brytyjskiej. Wielka Brytania zasilana australijskim złotem utrzymała status imperium światowego aż do I wojny światowej.

Złoty pieniądz

Złoto pomogło stworzyć ludziom cywilizację. Już Egipcjanie sześć tysięcy lat temu używali złotych sztabek jako pieniędzy. Dzięki wynalazkowi pieniędzy rozwinął się handel, możliwy był rozwój gospodarczy i kulturalny. Każda egipska sztabka miała podobiznę faraona Menesa. Asyryjczycy i Babilończycy przejęli od nich ten zwyczaj, odlewali sztabki ważące 13,5 kg z podobizną lwa, o połowę lżejsze z kaczką. Mieszkańcy Mezopotamii podzielili złote monety na mniejsze nominały zwane talentami, minami i szeklami. Szekle przetrwały do dziś jako waluta Izraela. Pieniądz najważniejszych państw miał pokrycie w złocie do I wojny światowej. Po niej zaczęto drukować pieniądze bez opamiętania, to doprowadziło do wielkiej inflacji i biedy. Gospodarcza katastrofa Niemiec stała się jedną z przyczyn triumfu hitleryzmu. A więc można powiedzieć, że przez złoto – czy raczej jego brak w narodowych skarbcach – wybuchła II wojna światowa.

Po II wojnie światowej pieniądze zachodniego świata były zależne od złota zgromadzonego w USA. 50 km na południe od Louisville w osadzie Fort Knox jest zbudowany z granitu budynek liczący 35 m długości, 30 szerokości i 14 wysokości (nie licząc podziemnych kondygnacji). To największy na świecie skarbiec. Sama brama waży dwadzieścia ton. Przechowuje się w nim głównie złote sztabki. Jeżeli mają zaokrąglone rogi, pochodzą z rafinerii połodniowoafrykańskich, jeżeli ostre, z amerykańskich. Kanadyjskie i europejskie są płaskie lub sześcienne. Amerykańska rezerwa złota to 8 tysięcy ton, część jej przechowuje się także w Nowym Jorku. Na Liberty Street, równoległej do Wall Street, wykuto w skałach Manhattanu piwnice, w których 25 metrów pod ziemią znajduje się 120 komór ze stali. Wejście zamykane jest stalowymi wrotami o kształcie 90 tonowego stożka. W 1971 roku prezydent Nixon „uwolnił” amerykańskiego dolara od narodowej rezerwy złota, otwierając współczesną epokę wirtualnego pieniądza.

Ludzie widma

Ale złoto wciąż napędza ludzkie sny. Pragniemy go, wierząc, że da nam szczęście. Złota biżuteria zdobi nasze ciała. Gromadzimy kapitał w złocie, wierząc, że uchroni nas przed kryzysami. Kiedyś Anna Jagiellonka, królowa Polski, w każdą podróż zabierała ze sobą cztery tony złota. Dziś arabscy szejkowie wożą się samochodami ze złota. Złote zegarki osiągają na aukcjach milionowe ceny. Są bogacze, którzy każą robić dla siebie złote koszule, wierząc, że przyniesie im to przychylność płci pięknej.

Ludzie wciąż wiele są gotowi zrobić dla złotego kruszcu. W kopalni Mponeng koło Johannesburga, wiele kilometrów pod ziemią żyją ludzie widma. To biedacy, którzy dostali się tam nielegalnie, zbierają złote samorodki i czekają na możliwość ucieczki z kopalni. Rocznie wynoszą złoto warte setki milionów dolarów. Czasem żyją pod ziemią wiele miesięcy, zanim uda im się wydostać na powierzchnię. Ich skóra szarzeje. Takie jest złoto. Daje szczęście. I ból. ZOBACZ ZDJĘCIA

TAGI #historia

Wideo

Byli małżeństwem przez 3 lata. Oto historia miłości Agnieszki i Piotra Woźniak-Staraków

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

„Napisałam tę książkę po to, żeby oczyścić siebie dla dzieci. Żeby nie mieć już bagażu”, mówi w poruszającym wywiadzie wybitna pływaczka, OTYLIA JĘDRZEJCZAK. Były mąż Anji Rubik, SASHA KNEZEVIC, rozpoczął nowe życie – jako tata i jako… artysta. DEMI MOORE odkrywa mroczne strony swojego życia. Ile zostało z buntowniczki w MAŁGORZACIE OSTROWSKIEJ?