Monika Kuszyńska po raz pierwszy o narodzinach i wychowywaniu synka Jeremiego
Fot. Zuza Krajewska/LAF AM
O TYM SIĘ MÓWI

Monika Kuszyńska: „Przez kilka miesięcy nie mogłam spojrzeć w lustro, czułam odrazę”

Wokalistka w poruszających słowach o samoakceptacji 

Olga Figaszewska 9 lipca 2020 15:25
Monika Kuszyńska po raz pierwszy o narodzinach i wychowywaniu synka Jeremiego
Fot. Zuza Krajewska/LAF AM

Życie Moniki Kuszyńskiej zmieniło się kilkanaście lat temu, kiedy uległa poważnemu wypadkowi. Był 2006 rok. Wokalistka Varius Manx wracała z koncertu. Samochód wypadł z drogi i uderzył w drzewo. Gwiazda przeżyła prawdziwą tragedię. Lekarze wydali wyrok. Wokalistka doznała poważnego urazu rdzenia kręgowego, który wywołał paraliż dolnej szczęści ciała. Monika Kuszyńska walczyła przez wiele lat. Głównie z samą sobą. Czy często wraca do przeszłości? Jak wspomina dzień, który zmienił wszystko?  

Monika Kuszyńska o tragicznym wypadku 

Czternaście lat temu przeżyła tragiczny wypadek. Jedyna rzecz, o jakiej myślała w chwili wypadku, to to, że bardzo chce zostać matką.

„W dniu wypadku miałam 26 lat. Dla mnie za wcześnie było myśleć o dziecku. Kiedy jednak leżałam jeszcze we wraku samochodu, dusząc się własną krwią, łapiąc z trudem każdy oddech, nawiedził mnie wielki spokój. Wiedziałam, że muszę walczyć o życie, a jednocześnie czułam, że nie umrę. Dotknęłam swoich nóg – nie czułam ich.

Nie miałam pojęcia, jak dalej będę żyła. Ale w mojej głowie uparcie powracało pytanie: Czy będę kiedyś matką. „Panie Boże, nie odbieraj mi tego, spraw, żebym mogła być matką”, błagałam aż do przyjazdu karetki. Nie wiem, skąd mi się to wzięło”, mówiła Krystynie Pytlakowskiej w VIVIE w 2010 roku.

Monika Kuszyńska z tamtego dnia pamięta wszystko. Pamięta, głosy, dźwięki rozcinanego samochodu i przeraźliwy ból. A potem zimne światło lamp na szpitalnym suficie. Kilka miesięcy spędziła w szpitalu. Nie lubi szpitali. Przeszła serie operacji i długą rehabilitację. Kto wie, czy wszystko nie potoczyłoby się inaczej…

„Dziwne, ale poprzedniego wieczoru podczas koncertu byłam spięta jak nigdy. Powiedziałam nawet menedżerce, że czuję się tak, jakby to był bardzo ważny koncert, że mam taką tremę, jakbym śpiewała na festiwalu. „Jakby to był ostatni koncert w moim życiu”, dodałam. Potem w nocy źle spałam. Nie wierzę w przeczucia, ale widzisz... Chyba je miałam”, wspominała wokalistka w rozmowie z Krystyną Pytlakowską.

Gdyby siedziała z tyłu, nic by się jej nie stało. W ostatniej chwili zdecydowała się usiąść obok kierowcy.

Trudno było jej zaakceptować swoje nowe życie. „Chciałam być tylko wśród ludzi, którzy stali mi się w tamtym czasie bliscy. Nie odbierałam telefonów, nie chciałam, by mój dawny świat wkraczał do obecnego. To za bardzo bolało. Dawnego świata dla mnie już nie było”, zwierzyła się Krystynie Pytlakowskiej.

Na pytanie z 2010 roku o to, czy zadaje sobie pytanie, dlaczego ją to spotkało, odpowiedziała: „Zadawałam i wciąż zadaję sobie inne pytanie: Jaki jest sens tego wydarzenia? Kolejnym etapem po wypadku, po szoku, malignie, odzyskiwaniu świadomości jest myśl, że to wszystko zdarzyło się nie ot tak sobie, tylko w jakimś celu. Gdyby było inaczej,  światem rządziłby chaos i przypadek. Chcę wierzyć, że to jednak coś więcej, że to wszystko ma jakiś głębszy sens”.

„Choć zaraz po wypadku był we mnie bunt, nie chciałam myśleć, że Bóg jest okrutny, bezwzględny. Odpowiedzi szukałam więc głębiej. I któregoś dnia przebłysk: A może w ten sposób Bóg mnie przed czymś uratował?”, mówiła.

Fot. ZUZA KRAJEWSKA / LAF AM

Monika Kuszyńska po wypadku zaczęła zadawać sobie pytania: „Ale na ile byłam wartościowym człowiekiem? Na ile głębokim, świadomym? Trudno mi teraz odnieść się do tego poprzedniego życia. Ciężko mi nawet przypomnieć sobie, jak było przed wypadkiem. Jaka ja wtedy byłam. Wypieram z pamięci wszystko sprzed czterech lat. Jakbym wówczas to nie była ja, jakby to był sen. Ten wypadek mnie obudził”, mówiła w VIVIE! W 2010 roku.

Monika Kuszyńska o problemach z samoakceptacją

W najnowszej rozmowie z Agatą Młynarską gwiazda opowiedziała, że po wypadku nie akceptowała siebie i swojego ciała. Czuła się obco. ,,Przez kilka miesięcy nie mogłam spojrzeć w lustro, czułam odrazę, jakby ktoś włożył mnie w inne ciało. Ale to dało mi siłę i poukładało moje wartości ", wyznała. Monika Kuszyńska unikała ludzi. Obawiała się oceny, uciekała przed komentarzami. 

,,Zaczęłam dopiero co wychodzić z domu, byłam z moją siostrą i przyjaciółmi w restauracji. Byłam zahukana, bałam się, to było wielkie wyjście, czułam, że wszyscy się gapią. To był problem w mojej głowie. Pewien pan zwrócił się do mojej siostry ze współczuciem: „My też taką mamy w domu”. To mnie ukłuło", wspomina. 

Monika Kuszyńska w walce o powrót do sprawności przeszła przez wiele różnych procedur, od tych klasycznych (operacji chirurgicznych, intensywnej fizjoterapii) do tych  eksperymentalnych (terapii komórkami macierzystymi). Monika Kuszyńska jeździła do Indii, do Rosji. Była zdeterminowana, by spróbować wszystkiego. 

Medycyna wciąż się rozwija i nikt nie wie, czy w niedalekiej przyszłości nie pojawi się rozwiązanie. Ale teraz to dzięki wózkowi  Monika Kuszyńska może się poruszać. Traktuje go jako część siebie. Doświadczenia nauczyły ją nie odkładać niczego na później. Zrozumiała, że nie może tracić dłużej czasu. 

,,W moim przypadku jest tak, że mam przerwany rdzeń, na razie medycyna nie ma szans na to, żeby to zmienić. Do tego momentu wszystko odkładałam na później, żyłam tylko wokół tej myśli. Nawet powrót na scenę odkładałam do momentu, kiedy będę mogła na nią wejść. Zaczęłam powoli siebie akceptować. Godzić z sytuacją. Trzeba brać to, co masz i zrobić z tego jak najwięcej. Dziś wózek jest częścią mnie i już go nie zauważam", dodała w rozmowie z Agatą Młynarską. 

Wokalistka dojrzała. Wydarzenia z przeszłości ją umocniły.  Dziś jest szczęśliwa. Robi to co kocha, śpiewa i inspiruje ludzi. Oprócz tego jest spełnioną mamą i żoną.

A my życzymy jej siły, radości i zdrowia!   

Monika Kuszyńska po raz pierwszy o narodzinach i wychowywaniu synka Jeremiego
Fot. Zuza Krajewska/LAF AM

Wideo

Marynarki, kardigany, sukienki maxi, kozaki na słupku. Te produkty będą modne jesienią i zimą 2020/2021

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Córka ANNY PRZYBYLSKIEJ, OLIWIA BIENIUK, w jedynym takim wywiadzie: „Kiedy mama umarła, wchodziłam w najtrudniejszy okres dojrzewania i ono się trochę zatrzymało”. PIOTR BECZAŁA i KATARZYNA BĄK-BECZAŁA. Światowej sławy muzyk i utalentowana mezzosopranistka, która zamieniła karierę na rolę żony. Czy żałuje? KEANU REEVES, aktor, który chodzi własnymi ścieżkami. IZABELA TROJANOWSKA w czasach PRL-u szokowała ostrym, rockowym wizerunkiem. Ile dziś zostało z tamtej niepokornej dziewczyny? W CYKLU EXTRA Świat mody z powodu koronawirusa znalazł się na krawędzi.