NOWY NUMER „URODY ŻYCIA’’

„Urodziłam się feministką’’. Martyna Wojciechowska opowiada o nieświadomym łamaniu stereotypów

Damian Duda 9 marca 2017 18:45
Martyna Wojciechowska, „Uroda Życia’’
Fot. Adam Pluciński/MOVE „Uroda Życia’’

Niczego nie zawala, nie zwalania tempa, nawet w najtrudniejszych momentach „nie bierze urlopu od życia’’. Martyna Wojciechowska, mimo wielu przeszkód, idzie do przodu, o czym opowiedziała w najnowszej „Urodzie Życia”.

 

Przeczytaj też: Martyna Wojciechowska zastąpiła Kingę Rusin! Jakiego wyzwania się podjęła? Nikt się nie tego nie spodziewał!


Jest rok 2015. Martyna jest na absolutnym szczycie. Jej program, „Kobieta na krańcu świata’’, bije rekordy oglądalności, dwa magazyny podróżnicze „National Geographic’’ i „National Geographic Traveler’’, których do stycznia była redaktor naczelną, dobrze się sprzedają. Końcówka roku okazuje się dla Wojciechowskiej ciężka. – Pod koniec 2015 zaczęłam bardzo chorować i rozpoczął się wyjątkowo trudny czas w moim życiu – mówi w rozmowie z Anną Maruszeczko w nowej „Urodzie Życia”. Trwało to półtora roku. W tym czasie lekarze wykryli u podróżniczki trudną do zdiagnozowania i leczenia chorobę tropikalną, zmarł ojciec jej córki Marysi oraz doszło do wypadku motocyklowego – w jego wyniku Martyna złamała obojczyk. W trakcie operacji doszło do komplikacji. – To był decydujący czas, który sprawił, że musiałam się zatrzymać i zastanowić – wyznała Wojciechowska.

Martyna Wojciechowska feministką?

Martyna Wojciechowska: Myślę, że urodziłam się feministką, tylko jako dziecko nie wiedziałam, że tak to się nazywa. Odkąd pamiętam, miałam potrzebę łamania stereotypów, ale robiłam to dlatego, że nie wiedziałam o istnieniu tych stereotypów. Ja po prostu robiłam to, w co wierzyłam, co chciałam robić…

Anna Maruszeczko: I nikt cię nie temperował?

Martyna Wojciechowska: Przeciwnie, Rodzice dali mi mocne korzenie, oparcie, akceptację. Ale dali mi też skrzydła, żebym mogła latać naprawdę wysoko. Nie słyszałam w domu, że czegoś nie mogę, że nie powinnam. Może Tata… Raz na jakiś czas wygłasza teorię, że czegoś nie wypada mi robić i że powinnam w końcu spoważnieć. Uśmiecham się tylko. Z domu wyniosłam głęboką wiarę, że bycie kobietą nie oznacza, że z pewnych obszarów życia powinnam zrezygnować, a wiem, że wiele kobiet od urodzenia ma wpajane takie przekonanie.

Martyna Wojciechowska o dziennikarstwie motoryzacyjnym

Martyna Wojciechowska: Miałam 21 lat, kiedy zostałam dziennikarzem motoryzacyjnym. To był świat zdominowany przez facetów, w większości lat 50, w zniszczonych marynarkach, ale o ich wartości stanowił już sam fakt, że są mężczyznami. „Kobieta ma mówić mężczyznom o samochodach? To nie do pomyślenia!” – mówili. Traktowali mnie jak dziwadło, którego szybko trzeba się pozbyć.

Anna Maruszeczko: Ale ty się naprawdę na tym znałaś.

 

Martyna Wojciechowska: Ja to kochałam i właściwie nigdy nie myślałam o pracy w telewizji. To był skutek uboczny mojej pasji. Byłam rodzynką, dziewczyną, która chciała dyskutować o motoryzacji i sama się ścigać.

 

Cały wywiad Anny Maruszeczko z Martyną Wojciechowską przeczytasz w najnowszym numerze „Urody Życia”. Już w kioskach!

 

„Uroda Życia’’, Martyna Wojciechowska, okładka
Fot. Adam Pluciński/MOVE „Uroda Życia’’

 

Zobacz też: Konflikt gwiazd TVN wciąż trwa? Wojciechowska wygrała Telekamerę i... wbija szpilę Magdzie Gessler!

Wideo

Ten kosmetyk zmniejszy widoczność zmarszczek w ciągu jednej nocy!

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Niezwykła rozmowa z Grażyną Torbicką o jej wszystkich miłościach. A Remigiusz Mróz zdradza nam tajemnice swojego sukcesu!