Martyna Wojciechowska, VIVA! kwiecień 2017
Fot. Mateusz Stankiewicz/AF PHOTO
O TYM SIĘ MÓWI

Martyna Wojciechowska: „Przeszłam ciężkie operacje ratujące życie, chemioterapię...”

Podróżniczka opowiedziała o trudnych wydarzeniach z przeszłości

Olga Figaszewska 20 kwietnia 2020 08:45
Martyna Wojciechowska, VIVA! kwiecień 2017
Fot. Mateusz Stankiewicz/AF PHOTO

Dla niej niemożliwe nie istnieje. Pokonuje kolejne przeszkody, spełnia marzenia i stawia przed sobą kolejne wyzwania. Cechuje ją siła i odwaga. To, kim dziś jest zawdzięcza przede wszystkim swoim rodzicom. Zawsze mogła na nich liczyć. Ale ukształtowały ją także trudne doświadczenia. Martyna Wojciechowska zamieściła w sieci poruszający wpis. 

Martyna Wojciechowska o trudnych wspomnieniach z przeszłości

Nie każdy zdawał sobie sprawę z tego, że podróżniczka ciężko chorowała. Martyna Wojciechowska opublikowała za pośrednictwem mediów społecznościowych osobisty wpis, w którym postanowiła opowiedzieć o trudnych wydarzeniach ze swojego życia. To rodzice zawsze byli obok niej. 

 ,,Połowę dzieciństwa spędziłam w szpitalach, gdzieś od czwartej klasy szkoły podstawowej chorowałam, mam wrażenie, że non stop. Przeszłam ciężkie operacje ratujące życie, chemioterapię, po drodze miałam inne poważne schorzenia: mononukleozę, zapalenie opon mózgowych. No i kilka wypadków na motocyklach, niestety. Mogę śmiało powiedzieć, że dostarczyłam moim rodzicom wielu trosk. Ale chociaż bardzo wcześnie i ja, i oni przekonaliśmy się, jak kruche jest życie, nie ograniczyli mi wolności, możliwości doświadczania. Nie stali się nadopiekuńczy.

Mamo, Tato, wiecie, że jesteście najlepsi na świecie? #DZIĘKUJĘ", napisała w poruszającym poście Martyna Wojciechowska. 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Połowę dzieciństwa spędziłam w szpitalach, gdzieś od czwartej klasy szkoły podstawowej chorowałam, mam wrażenie, że non stop. Przeszłam ciężkie operacje ratujące życie, chemioterapię, po drodze miałam inne poważne schorzenia: mononukleozę, zapalenie opon mózgowych. No i kilka wypadków na motocyklach, niestety. Mogę śmiało powiedzieć, że dostarczyłam moim rodzicom wielu trosk. Ale chociaż bardzo wcześnie i ja, i oni przekonaliśmy się, jak kruche jest życie, nie ograniczyli mi wolności, możliwości doświadczania. Nie stali się nadopiekuńczy. Mamo, Tato, wiecie, że jesteście najlepsi na świecie? #DZIĘKUJĘ! 📸 @martawojtal #thankyou #bestparentsever #love #martynawojciechowska #freedombymartyna

Post udostępniony przez Martyna Wojciechowska (@martyna.world)

Obok wpisu Martyny Wojciechowskiej nie przeszli obojętnie jej fani. 

,,Nie wiedziałam, że Pani była aż tak chora. Rodzicom gratuluję iż się nie poddali i walczyli aby Pani wyzdrowiała na pewno nie raz wylali morze łez, teraz są dumni że mają tak wspaniałą córkę", ,,Wojowniczka", ,,W czepku urodzona", ,,Co Pani nie zabiło, to wzmocniło ❤️", ,,Dlatego wyroslas na tak silną kobiete". 

Martyna Wojciechowska o relacji z rodzicami

Martyna Wojciechowska wielokrotnie podkreślała, że miała cudowne dzieciństwo dzięki rodzicom.

,,Moi rodzice nie mają natury podróżników. Tata, owszem, lubił ryzyko i adrenalinę. To dzięki niemu zainteresowałam się motoryzacją. Prowadził warsztat samochodowy i zatrudniał w latach 70. 30 osób. Przyjeżdżali do niego kierowcy rajdowi i mnóstwo ludzi kultury i sztuki. Tata naprawiał samochody wielu znakomitym aktorom, artystom, na przykład Violetcie Villas, i którzy czekając, aż skończy, dużo ze mną rozmawiali. Siadywałam na kolanach profesora Bardiniego, który wciągał mnie w gry słowne. Moje dzieciństwo było bardzo barwne, ciągle się coś działo, dom zawsze był pełen ludzi. No i miałam przegląd niezwykle ciekawych osobowości – także dyplomatów i ludzi u władzy, którzy byli klientami taty. A moje zamiłowanie do gór wzięło się pewnie stąd, że przyjeżdżała do nas Wanda Rutkiewicz”, wspomina Martyna Wojciechowska w wywiadzie VIVY!

W dzieciństwie często się buntowała. „Dostawałam pieniądze na lekcje angielskiego, ale nie chodziłam na nie i odkładałam na motorynkę. Nie wiem do dziś, czemu rodzice nie skonfiskowali mi tych pieniędzy. Chyba zrozumieli, że mam tak silną wewnętrzną motywację, że należy mi na to pozwolić. Gdyby postąpili inaczej, pewnie złamaliby charakter niesfornej córki i dziś byłabym kimś innym. A oni wsparli mnie po partnersku i wspierali nadal, nawet wtedy, gdy w liceum zaczęłam chodzić w mundurze amerykańskiej armii, kupowałam te ciuchy z demobilu. Chciałam podkreślać moją inność”, mówiła w wywiadzie VIVY!

Rodzice dbali o to, by zawsze była wrażliwa na drugiego człowieka. Starali się, by spędzała dużo czasu z dziećmi i dorosłymi. „Jestem jedynaczką biologiczną, ale wychowywałam się z innymi dziećmi. Tata ma syna z pierwszego małżeństwa, a mama zaopiekowała się dwójką dzieci swojego brata, bo on i bratowa młodo umarli. Mam więc rodzeństwo i chwilami było to dla mnie dość trudne. Mama tak bardzo bała się mnie faworyzować, że kiedy dzieliła czekoladę, to ja dostawałam swój kawałek na końcu. A jednocześnie dawała mi poczucie absolutnej akceptacji i wyrozumiałości, czego nigdy nie nadużyłam. Nie przerzucała na mnie swoich lęków, raczej pytała, czy to jest niebezpieczne. Jeżeli mi czegoś zabroniła, to doskonale rozumiałam powody. Nigdy nie usłyszałam od niej: „Nie, bo nie”. Jestem jej za to ogromnie wdzięczna, bo dzięki niej mam skrzydła, chociaż mama nie wspina się, nie skacze ze spadochronem, woli być w domu niż podróżować. Ja mam inną naturę, choć – tak jak moi rodzice – muszę mieć miejsce, do którego wracam. W którym mam rozpakowane książki i gdzie mieszkam z moją córką” wspominała w wywiadzie. 

Martyna Wojciechowska z rodzicami
Fot. Instagram @martyna.world

Wideo

Za nami 25 lat tworzenia magazynu VIVA!. Tak wraz z gwiazdami zapamiętaliśmy ten wyjątkowy czas

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

LENKA I JAN KLIMENTOWIE o trudnej drodze do rodzicielstwa i o tym, jak narodziny Cristiana zmieniły ich związek. ANDRZEJ SEWERYN: czy czuje się autorytetem, czym jest dla niego sztuka i najważniejsze życiowe role. HELENA ENGLERT: dlaczego wolała studiować w Stanach, a potem wróciła do Polski i czy znane nazwisko to atut? LISA MARIE PRESLEY miała bajkowe dzieciństwo, które zakończyło się wraz ze śmiercią ojca, i smutne życie, bo znane nazwisko nie przyniosło jej szczęścia.