Mariola Bojarska-Ferenc, VIVA! kwiecień 2018
Fot. Marlena Bielińska/MOVE
TYLKO NA VIVA.PL

Mariola Bojarska-Ferenc: „Kobieta pożądana czuje się zawsze młoda. Warto rozbudzać w sobie ochotę na seks”

Dziennikarka o autorskim programie, tematach tabu i życiowym optymizmie

Olga Figaszewska 29 maja 2020 18:51
Mariola Bojarska-Ferenc, VIVA! kwiecień 2018
Fot. Marlena Bielińska/MOVE

Niektórym wciąż trudno jest się odnaleźć w nowej rzeczywistości. Ale dla Marioli Bojarskiej-Ferenc nie ma rzeczy niemożliwych! Dziennikarka, autorka ponad dwóch i pół tysiąca programów telewizyjnych, 9 książek promujących zdrowy styl życia. Prowadzi szkolenia dla firm z life balance, zaraża optymizmem i energią! Mariola Bojarska-Ferenc nie porzuciła swoich dotychczasowych obowiązków w dobie pandemii koronawirusa. Pracę przeniosła do internetu i stworzyła autorski program „Śniadania Świata”. To w nim odkrywa przed swoimi widzami tajemnice najpiękniejszych zakątków świata, obala tabu i przedstawia inspirujące historie Polaków rozrzuconych po całym świecie. Skąd sama czerpie energię? Czy przewartościowała swoje życie? O wszystkim opowiedziała w rozmowie z Olgą Figaszewską.

Wiele osób w czasie pandemii stara się odnaleźć w nowych warunkach, treningi przeniosły się do internetu, niektórzy rozwijają nowe albo te zapomniane pasje... Pani stworzyła cykl „Śniadania Świata” na swoim Instagramie. Pomysł pojawił się spontanicznie?

Kiełkował w mojej głowie od dawna! Tak naprawdę chciałabym zrealizować program telewizyjny „Śniadania Świata”, nieco rozbudowany. Marzę o tym, by pokazywać ciekawych Polaków żyjących na świecie, najpiękniejsze zakątki, kulturę jedzenia, ale będąc tam na miejscu. Siedząc w domu doszłam do wniosku, że tymczasem spróbuję przenieść to do sieci, skoro pandemia uniemożliwia nam realizowanie marzeń o podróżowaniu. Nie wiemy, jak będzie wyglądało przekraczanie granic w dobie koronawirusa. A są też osoby, których po prostu nie stać na dalekie wyprawy. Dzięki tym rozmowom mogą przenieść się w różne zakątki świata nie wychodząc z domu.

 Jak to wygląda w praktyce?

Śniadania mają nieść pozytywne emocje, żebyśmy choć na chwilę oderwali się od koronawirusa. W każdą niedzielę spotykam się z gośćmi o godzinie 11.00 na live czacie na Instagramie. Łączę się z Polakami z najdalszych zakątków świata przy śniadaniu. W miłej atmosferze rozmawiamy o tamtejszych zwyczajach, smakach, pięknych miejscach, relacjach między kobietami, a mężczyznami, kulturze. Oczywiście tą wirtualną wyprawę zaczęłam od moich ukochanych Włoch i od Sycylii. Dzięki jednej z uczestniczek dowiedziałam się, że niektórzy urlopowicze obawiają się włoskiej mafii. Zupełnie niepotrzebnie! Wspaniale chronią przyjezdnych, ponieważ żyją z turystyki.

Domyślam się, że zainteresowanie jest ogromne!

Zgłosiło się wiele osób z całego świata, które chciały wziąć udział w projekcie. Jest osoba z Ameryki, której mąż pracuje dla amerykańskiego rządu, dziennikarka, której miłość z Grekiem sprawiła, że pozostała w Nowym Jorku, pani doktor hydrogeolog z Francji i wykładowca tamtejszej uczelni, wspaniała Kobieta ze Szwajcarii z branży farmaceutycznej, lekarz stomatolog z Niemiec, właścicielka nieruchomość z Hiszpanii. Cieszę się, że chcą dzielić się swoimi wrażeniami. Dla mnie osobiście ważne były relacje między kobietami a mężczyznami w różnych krajach szczególnie w związkach mieszanych. Rola kobiet w różnych krajach. Zapraszam wszystkich do udziału, chcę dotrzeć jak najdalej! Moim gościem była już piękna modelka z Meksyku, która jest tam organizatorką sesji zdjęciowych dla magazynów i firm modowych, oraz specjalistka od tantry z Meksyku czyli poprawianiu jakości seksu. A jak każdy wie, te tematy warto poruszać i edukować społeczeństwo. Jestem na nie otwarta, jako osoba zajmująca się life balance, równowagą życiową i zdrowiem. Żyjemy przecież w XXI wieku a nie w średniowieczu. Dość tabu.

Czyli intrygujące rozmowy z pieprzykiem! Ostatnio w jednym z naszych wywiadów profesor profesor Zbigniew Lew-Starowicz opowiadał o miłości w czasach zarazy, podkreślając, że seks nie zastąpi szczepionki ale zwiększa odporność i jego działanie dobrze wpływa na nasz układ krążenia, oddechowy i poprawia immunologię.

Pan profesor ma absolutną rację! W każdej swojej książce piszę o seksie, ponieważ on dodaje nam pewności siebie. Kobieta pożądana czuje się zawsze młoda i warto rozbudzać w sobie ochotę na seks, bo seks to też bardzo dobra gimnastyka. Tracimy kalorie, pobudza krążenie, odmładza, poprawia jakość życia, dodaje energii. Widać to po oczach kobiety spełnionej seksualnie, że jest zadowolona, wygląda na wiecznie zakochaną. Seks odstresowuje i każdy przyzna, że jeśli nie jest zadowalający, albo wcale go nie ma, to czasami jest w nas nieprzyjemne napięcie wewnętrzne. Trzeba o tym otwarcie mówić! Seks to bliskość z druga osobą.

Dlatego podczas „Śniadania Świata” będę rozmawiała o sprawach seksualnych również. Przecież jeśli na chwilę przeniesiemy się do Francji, to nie można nie wspomnieć o tabu – domach rozpusty, które były tam zawsze modne. To ciekawy temat. Będziemy odpowiadać na pytania - kto z nich dalej korzysta i czy to życie seksualne przeniosło się w inne miejsca. Jak młoda francuska generacja podchodzi do tych praktyk. O tym widzowie dowiedzą się już niebawem.

Cudownie, że stara się Pani odczarować temat tabu.

Bo seks jest elementem naszego zdrowia psychicznego! To relaks dla mózgu. Warto o tym mówić, nawet po to, by popracować nad naszymi związkami i życiem erotycznym. Nie należy się bać, tylko inspirować. Oglądałam niedawno dokument o tym, jaką rewolucję wywołał film ,,Pięćdziesiąt twarzy Greya”. Zbudowano nawet hotel na wzór opisywanych pokoi rozpusty. Zakochani do woli mogą eksperymentować. Co ciekawe, właściciel podkreślał, że pokoje rezerwują nie tylko młode osoby, a także pary po 70. roku życia!

Który rozmówca, a może jego historia zaskoczyła panią najbardziej w „Śniadaniach Świata”?

Każda rozmowa robi na mnie ogromne wrażenie. Podziwiam Polaków, którzy odnoszą sukcesy na świecie, zorganizowali w różnych stronach świata swoje życie marzeń, są odważni w działaniach i podejmowaniu decyzji. Ale w tym przypadku może nie chodzi o rozmowę… Ale dzięki tym spotkaniom zweryfikowałam swoje pragnienia z młodości (śmiech). Marzyłam kiedyś, żeby mieć męża Włocha ,podoba mi się ten temperament. I niedawno to marzenie porzuciłam (śmiech). Mój Rysiu może się czuć bezpiecznie. Oczywiście to jest żart, ale zawsze wydawało mi się, że fajnie czułabym się przy boku włoskiego mężczyzny, szalonego jak ja... Okazuje się, że życie z Włochem, przynajmniej takim z Sycylii, nie jest proste. Podobno są niesamowitymi zazdrośnikami! Przeważnie spędzają wieczory w knajpach, a kobiety zajmują się domowym ogniskiem i nie myślą o pracy zawodowej.

To kłóci się z Pani przyzwyczajeniami i życiowym celem.

Oczywiście! Jestem wolnym ptakiem! Udusiła bym się w klatce, nawet ze złota. Nie wyobrażam sobie życia bez pracy. Poza tym, przynajmniej raz w roku wyjeżdżam z moimi przyjaciółkami na babskie wakacje. Taki Włoch pewnie by zwariował z zazdrości i krążyłby nad nami samolotem (śmiech). Nie wyobrażam sobie tego. Sama mam duże zaufanie do mojego kochanego męża Ryszarda, z którym jestem już od prawie 30 lat. I nie kontrolujemy się milion razy dziennie. Przestrzeń to podstawa dobrego związku.

Kocha Pani podróżować. Czy mimo wszystko planuje Pani teraz jakiś wyjazd?

Boję się. Bilety do Włoch mieliśmy wykupione na 4 lipca. W tym roku odpuścimy ten kierunek i nie mam pomysłu, gdzie będziemy spędzać czas. Na pewno stawiamy na Polskę.

Mariola Bojarska-Ferenc, Aleks Ferenc, Viva! kwiecień 2018
Fot. Marlena Bielińska/MOVE

Niektórzy polubili życie w izolacji, przewartościowali pewne rzeczy. Czy Pani zauważyła w sobie jakieś zmiany?

Myślę, że do takiego przewartościowania doszło u wielu osób. Przede wszystkim ten pęd za materialnymi rzeczami czy pracą bez wytchnienia... zmalał. Każdy zdał sobie sprawę, że najważniejsze w życiu jest zdrowie. Sama przewartościowałam kontakty z ludźmi. Każdy czuje za kim tęskni, kto jest nam bliski i potrzebny, a kto się zupełnie nie sprawdza, bo nie odezwał się w tym trudnym czasie. To dotyczy także kręgu zawodowego.

W tej pandemii zrozumiałam, że mogę przede wszystkim liczyć na siebie i jeszcze bardziej rozwijać się zawodowo na innych płaszczyznach. Prowadzę dla lekarzy wykłady w kontekście ruchu i diety w różnych dolegliwościach. W tym tygodniu będę wygłaszać go dla lekarzy związanych z osteoporozą, wcześniej miałam kontakt z onkologami itp. Oswoiłam się mocno z techniką w internecie – chociażby prowadzenie rozmów live na Instagramie z lekarzami również! Prowadzę również wykłady komercyjne przez internet dla tych, którzy potrzebują wsparcia z dziedziny Life balance. Nieocenionym pomocnikiem technicznym jest mój mąż. Doradził mi w użyciu profesjonalnego sprzętu i to on jest czasami operatorem kamery. Oboje w tym czasie rozwinęliśmy się na różnych płaszczyznach dotąd nam nieznanych. To nas odmłodziło. I co jeszcze ważne -cieszę się, że mogę inspirować młodych ludzi! Staram się ich wspierać w pasjach i wytyczonych celach. Niedawno napisała do mnie jedna z dziewczyn, która gra na saksofonie. Poprosiłam, by zagrała da mnie utwór ,,My Way”. Była niepewna swoich umiejętności, ale mam nadzieję, że pomogłam jej podbudować swoja samoocenę. I teraz mam swoje prywatne nagranie! Chciałabym mieć tak uzdolnioną muzycznie córkę.

Pani optymizm i energia udzielają się wszystkim! Nie miała Pani stanu zawieszenia wywołanego pandemią? Czy od razu udało się przejść na ten nowy tryb?

Od razu zaczęłam działać, mózg mi się gotował od pomysłów. Przygotowałam informacje o budowaniu odporności, ćwiczeniach, odwiedzałam DTVN. Ale przyznam, że miałam taki moment zatrzymania. Zdałam sobie sprawę, że jestem kobietą po 50-tce, a mój mąż jest grubo po 60-tce. Choroba może dotknąć także nas. Zachowywaliśmy dużą ostrożność. Byłam pierwszą osobą na froncie. Opancerzona z przyłbicą na głowie chodziłam na zakupy, załatwiałam rożne rzeczy, by ochronić starszego męża. Podczas jednej z rozmów z koleżanką po prostu się popłakałam. Bałam się coraz bardziej. Negatywne informacje zalewały nas z każdej strony. Pomyślałam sobie, że to już koniec świata. Nie chcę umierać! I to pokazuje, jak w takich chwilach potrzebne jest wsparcie przyjaciół i motywacja. W jednej chwili otrząsnęłam się i zrobiłam sobie listę rzeczy, które chciałabym zrobić i robię! Nie straciłam tego czasu w czasie pandemii!

Robi Pani więcej rzeczy niż przed pandemią!

Kocham moją pracę (śmiech)! Ten czas wypełniłam po brzegi różnymi projektami. „Śniadania Świata” to jedno, ale w ciągu tygodnia mocno promuje zdrowie poprzez spotkania na live czatach z lekarzami. Mówimy dużo o diecie. Wiele osób przez kwarantannę ma problem z nadwagą, mniej się ruszają. Mam już też przygotowaną książkę, która we wrześniu pojawi się na rynku. Na razie robimy kosmetyczne poprawki. Nic nie zdradzę, ale to będzie wyjątkowy po pandemiczny produkt. I co tu dużo mówić, stworzyłam własną” telewizję na Instagramie”- Life Balance z Mariolą (śmiech). Poruszam tematy diety, ćwiczeń, samodoskonalenia, seksu, relaksu czy dbania o wizerunek. Ale wciąż marzę o tym, by przenieść ten format do telewizji. Mam nadzieję, że uda mi się to pragnienie ziścić! Będę wtedy najszczęśliwszą kobietą na świecie. Co ja zrobię, że tak kocham ta pracę. Aktywność odmładza kochani. 

Mariola Bojarska-Ferenc
Fot. Marlena Bielinska/MOVE

Wideo

Wiosna 2020 - design, kulinarne inspiracje, podróże bez wychodzenia z domu!

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

BOJARSKA-FERENC, CHODAKOWSKA, LEWANDOWSKA, RUBIK, JĘDRZEJCZYK, SKURA… – ich wspaniałe figury, zdrowie, niesamowita energia, kreatywność to efekt wyrzeczeń, restrykcyjnych diet, a może dobrych genów? Nowa gwiazda modelingu KAROLINA PISAREK zdradza, czemu zawdzięcza sukces. Kierowca rajdowy LESZEK KUZAJ – ryzyko to jego specjalność! A także intrygująca historia JOGI oraz skąd się wzięło SPA.